Skocz do zawartości
Nerwica.com

Trudności w wyrażaniu i przeżywaniu emocji


eleniq

Rekomendowane odpowiedzi

Witajcie Kochani!

 

Chciałbym z Wami wspólnie poruszyć temat wyrażania i przeżywania emocji.

Na terapii dziennej zauważyłem bardzo wyraźnie, że mam dużą skłonność do wybitnie wewnętrznego przeżywania emocji. Nie potrafię ich wyrażać, mam z tym bardzo duży kłopot. Bardzo wiele ludzi mi mówi, że "nie może sobie mnie wyobrazić złego". No właśnie... Złość, gniew, furia to bardzo silne emocje, które wymagają dużej siły, a nawet one nie wychodzą ze mnie, albo bardzo rzadko to się dzieje. W zasadzie od przedszkola miałem trudność w wyrażaniu emocji, nawet pamiętam wiele sytuacji, kiedy ktoś mnie obraża, wyzywa, szturcha, przekracza moje cielesne granice, a ja nic, dosłownie NIC!!! Nie potrafię tego zrozumieć, a może nie muszę, bo po prostu taki jestem.

 

Skrajnym przypadkiem w jakim przeżywałem coś bardzo wewnętrznie była sytuacja jaka miała miejsce jakieś 2 dni po odczytaniu życiorysu emocjonalnego na grupie terapeutycznej. U każdej osoby jaka czytała swój życiorys na terapii zauważałem jakieś emocje, a ja zrobiłem to "na sucho", po prostu przewertowałem dzielnie życiorys. Ale kilka dni po tym jadąc autobusem doświadczyłem stanu, który opisywałem tutaj:

 

Tego dnia spotkałem się z kolegą u niego w domu. Kolega zauważył, że jestem bardzo spięty i faktycznie byłem strasznie spięty, ręce trzymałem mocno przy sobie. Miałem pewną trudność w skupieniu uwagi na czymś innym niż moje myśli. Próbowałem się od nich oderwać, ale nie dawało rady. Niestety wizyta u kolegi nie pozwoliła mi w ulżelniu temu jakby napięciu. Wsiadłem do autobusu i trochę to pochłonięcie myślami mi się nasiliło, próbowałem skupić uwagę na rozmowach ludzi w autobusie, ale nic nie dawałem rady wyłapać, mówili dla mnie dziwnie szybko. Potem moją uwagę mocno przykuły mrygające przyciski STOP, wydawały się mrygać bardzo wściekle, jakby chciały mi coś przekazać. Potem wysiadłem z autobusu i zwróciłem uwagę na migające światła w samochodach na parkingu, wszedłem do sklepu po żelki, nie wiedziałem przez jakiś czas, po co wszedłem do sklepu. Wróciłem do domu, jechałem windą i tam był kolejny "znak" - porysowana ściana. Przekroczyłem próg mieszkania i starałem się tłumaczyć sobie, że już jestem bezpieczny. Niestety to pochłonięcie czymś tam (w ogóle nie wiem jak to nazwać) narastało. Wziąłem leki i próbowałem spokojnie zasnąć, ale kompletnie nie dało rady, i teraz UWAGA - zaczynałem mieć zwidy, zauważyłem odkształcenia na poduszce przypominające twarz, słyszałem jakieś dźwięki chodząc po pokoju i te zwidy były na tyle mocne, że już nie dawałem rady pomyśleć, że są niemożliwe, swoje zwidy wzrokowe miałem ochotę dotykać aż! Przy tym ciało cały czas miałem dość spięte. Chciałem dzwonić na pogotowie, bo robiło się bardzo nieciekawie, ale też przypomniałem sobie, że mam nitrazepam, który mógłby mnie z tego wyratować. Zasnąłem. Spało mi się bardzo dobrze, obudziłem się cały i zdrowy, wszystko jak ręką odjął. Jeszcze chciałem dopowiedzieć, że nie czułem wówczas ani lęku, ani jakichś depresyjnych myśli, tylko odczuwałem to jako mocno niekomfortowe i wymęczające. 

Opowiedziałem o tym zdarzeniu lekarzowi na oddziale, to stwierdziła, że to wynikało z przeładowania mózgu bodźcami, mózg miał trudność w porządkowaniu i prawidłowym odbieraniu bodźców i też nie mógł sam się wyregulować, dlatego to wszystko narosło do takich objawów paranoidalnych. Dlatego ten nitrazepam zadziałał tutaj jak taki "bezpiecznik", który pomógł mojemu mózgowi przestawić się na ten właściwy tryb czuwania. Także mimo tego, że brałem cały czas kwetiapinę 300mg i lamotryginę 200mg, to jednak to przebodźcowanie musiało być naprawdę bardzo silne, nawet jeśli tylko jakiś tam stres to spowodował. Też się cieszę, że mam ten nitrazepam, bo poprzedni temazepam mógłby być chyba za słaby na to. Uff!

 

A jak jest u Was?  

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jestem kompletnie zablokowany, jeśli chodzi o wyrażanie emocji na zewnątrz.

Jak chodziłem na psychoterapię to na sesjach też byłem cały czas "na sucho". A potem w czasie pomiędzy sesjami wszystko puszczało i męczyłem się z emocjami sam przez dwa tygodnie. Dlatego przerwałem psychoterapię.

 

Edytowane przez forget-me-not

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×