Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
Misiek2233

Powrót depresji, mam już dość

Rekomendowane odpowiedzi

Witajcie, może tu się wygadam. Mam już dość swojego spapranego życia. Mam 28 lat i nie mam nic. Zawsze byłem typem człowieka "co będzie to będzie", imprezy, koledzy, narkotyki itp. Wiem teraz, że zmarnowałem swoje życie. Zawsze miałem problemy ze znalezieniem pracy, wyjeżdzałem za granicę, tam przeważnie prace w fabrykach/magazynach. Gdy już zarobiłem jakaś wiekszą sumę pieniędzy wracałem do Polski i robiłem sobie wakacje. Ostatni mój wyjazd zakończył się nie powodzeniem niestety wywołanym wirusem oraz innymi sprawami prywantymi. Wyjechałem w wakacje wróciłem teraz na święta do rodziców ponieważ zwolnili kilka osób z powodu mniejszego zapotrzebowania na produkt w fabryce ze wzgledu na zamkniete sklepy, więc nie miałem wyjścia musiałem wrócić.. i się zaczeło. Nagle zdałem sobie sprawe, że to już koniec. Mieszkam z rodzicami z powodu tego jest mi niesamowicie wstyd nawet nie chce wychodzić z domu by ludzie nie widzieli mnie, że dalej tu jestem, dalej się nie usamodzielniłem, dalej jestem nikim. Nie mam nawet samochodu. Rano nie chce mi się wstawać z łóżka, boli mnie brzuch z nerwów, sny mam koszmarne wszystko mnie w nich prześladuje. Nie chce spotykać się ze znajomymi bo zazwyczaj pytają co u mnie a co ja im powiem? wstyd i żenada. Mam wrażenie, że wszystkim w życiu się układa oprócz mnie, wszyscy znajomi zakładają rodziny, kupują mieszkania, pracują a ja? Ja się czuje jakbym cofnął się w czasie o conajmniej 10 lat. Jestem w tym samym punkcie co wtedy a nawet gorzej bo jestem starszy.. tyle się zmieniło. Jak sobie z tym poradzić?? W głowie mam pełno paskudnych myśli które mnie zabijają, w snach widze wszystkich moich znajomych którzy śmieją sie ze mnie że jestem nikim nieudacznikiem i bezwartosciowym czlowiekiem. Rok temu miałem już depresję, z powodu, że mnie okradli i straciłem wszystkie swoje oszczędności, później wyjechałem za granice i przeszło, czułem że już wszystko będzie okej, a tu znowu dupa siedze na miejscu i nie widze już żadnej przyszłości. Teraz już nie mogę wyjechać, granice pozamykane, w dodatku UK wyszła z Unii więc dodatkowy problem. Jedyne o czym w tej chwili marze to wyjechać stąd GDZIEKOLWIEK mieć jakąkolwiek pracę byle by uciec z tego miejsca zacząć wszystko od nowa w innym miejscu wśród innych ludzi, potrzebuje zmiany, dusze się w tym momencie, wyć mi się chce a powinienem być twardy. Co robić? Czuje ogromną pustkę, doradźcie coś błagam was, przepraszam, że tak chaotycznie to napisałem wszystko.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Mam 36 lat. 

Wyjeżdżałem do UK co jakiś czas odkąd ukończyłem mature. W końcu uznałem, że muszę coś z tym zrobić i odłożyłem pieniądze i postanowiłem zainwestować w przyszłość. 

Pieniądze się rozeszły a ja skończyłem mieszkając z rodzicami bez niczego.

Miałem te same problemy co ty. 

Ataki paniki się nasilały. Nie widziałem sensu, a jedyne rozwiązanie było oczywiste - zakończyć to.

Nie ma już po co się starać. Za późno dla mnie. Mentalnie nastolatek, a prawie 40 na karku.

W dwa lata udało mi się przejść przez dwie shitowe prace w Polsce i zamieszkać w dużym mieście w kawalerce. Obecnie nie zarabiam wiele, ale pracuje zdalnie i mam za co żyć na swoim. Jest ciężko, bo mieszkanie samemu jest drogie, ale nauczyłem się pokory. Dwa lata temu mogłem nie żyć, więc to co mam jest aż nadto.

Twoja historia pokazuje mi, ze masz łeb na karku. Zapadles się w smutek przez presję społeczną.

Pamiętaj, że to twoje życie. Nie ich!

Z samym sobą spędzisz całe życie. Weź mu pomóż. Zastanów się co byś zrobił dla takiego gościa jak ty. 

Kolejny powód czemu tak cię boli twoja sytuacja to poczucie odpowiedzialności. Wcześniej wolales się bawić, a teraz dorosłes i myślisz o przyszłości.

To dobrze! Wykorzystaj swoją wiedzę.

Bądź mądry i rozsądny. 

Sprobuj być swoim przyjacielem i pokornie pomyśl co zrobić.

Na pewno wiesz. 

Będzie ciężko. Oj tak. 

Ale WSZYSTKO się da zrobić.

Ceny mieszkań, szkolenia, koszty utrzymania? To wszystko to głupotki, które da się znaleźć i wykalkulować.

Przegrasz, gdy przestaniesz myśleć, bo z każdej sytuacji jest wyjście.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
42 minuty temu, Ashu napisał:

Mam 36 lat. 

Wyjeżdżałem do UK co jakiś czas odkąd ukończyłem mature. W końcu uznałem, że muszę coś z tym zrobić i odłożyłem pieniądze i postanowiłem zainwestować w przyszłość. 

Pieniądze się rozeszły a ja skończyłem mieszkając z rodzicami bez niczego.

Miałem te same problemy co ty. 

Ataki paniki się nasilały. Nie widziałem sensu, a jedyne rozwiązanie było oczywiste - zakończyć to.

Nie ma już po co się starać. Za późno dla mnie. Mentalnie nastolatek, a prawie 40 na karku.

W dwa lata udało mi się przejść przez dwie shitowe prace w Polsce i zamieszkać w dużym mieście w kawalerce. Obecnie nie zarabiam wiele, ale pracuje zdalnie i mam za co żyć na swoim. Jest ciężko, bo mieszkanie samemu jest drogie, ale nauczyłem się pokory. Dwa lata temu mogłem nie żyć, więc to co mam jest aż nadto.

Twoja historia pokazuje mi, ze masz łeb na karku. Zapadles się w smutek przez presję społeczną.

Pamiętaj, że to twoje życie. Nie ich!

Z samym sobą spędzisz całe życie. Weź mu pomóż. Zastanów się co byś zrobił dla takiego gościa jak ty. 

Kolejny powód czemu tak cię boli twoja sytuacja to poczucie odpowiedzialności. Wcześniej wolales się bawić, a teraz dorosłes i myślisz o przyszłości.

To dobrze! Wykorzystaj swoją wiedzę.

Bądź mądry i rozsądny. 

Sprobuj być swoim przyjacielem i pokornie pomyśl co zrobić.

Na pewno wiesz. 

Będzie ciężko. Oj tak. 

Ale WSZYSTKO się da zrobić.

Ceny mieszkań, szkolenia, koszty utrzymania? To wszystko to głupotki, które da się znaleźć i wykalkulować.

Przegrasz, gdy przestaniesz myśleć, bo z każdej sytuacji jest wyjście.

Tylko co zrobić? Jak w nikim nie masz wsparcia, jestem sam. Rodzice mają mnie gdzieś, wpatrzeni są tylko w moją siostrę i ich zięcia cudownego. Ja przy nim jestem zerem. Mnie uważają za niezdare życiową której nic od życia się nie należy, ja nie mam prawa mieć własnych potrzeb, emocji. Nie nie, ja jestem śmieciem. I tak właśnie się czuje, zero wsparcia od nikogo, tak bardzo chciałbym stąd wyjechać i nie musieć wracać z powodu tego, że "mi się nie powiodło". Rodzice wogóle ze mna nie rozmawiają a jak już to dołują mnie jakie to mam spartaczone życie i co zamierzam dalej bo oni przyszłości dla mnie nie widzą. I co w takiej sytuacji zrobić jak wszystko dookoła Cię dobija, nie mam pojęcia jak sobie z tym poradzić. Sam nie widze co dalej robić. Sytuacja bez wyjścia kompletnie.

Edytowane przez Misiek2233

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ludzie uwielbiają patrzeć zero-jedynkowy. Uwielbiają pewnie to, że jesteś anty-przykladem.

Dobrze to znam. 

Nie są tobą. Nigdy nie będą.

Jesteś ty!

Zawsze jest wyjście. 

Na początek gówniana praca przez którą będzie ci źle. Ale przecież masz cel.

Będziesz oszczędzał każdy grosz z niej, a nie przepijał. Przecież masz cel.

A potem za te kasę się wyrwiesz z dala od tych złych głosów, które tylko przeszkadzają.

Ceny wynajmu poszły w dół.

Znaleźć pracę na produkcji czy w magazynie nawet w Polsce to nie problem.

A potem powolutku.

I za kilka lat będziesz się śmiał, że to przecież było takie proste 🙂

Idź na spacer. Pogłówkuj. Ucisz złe głosy dookoła i zapytaj siebie czego chcesz. 

Wszystko się da zrobić

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Czemu tylko ja tak mam? Ja już przestałem wierzyć w cokolwiek. Wiem napewno, że już nigdy nie będe miał dziewczyny, nigdy się nieusamodzielnie, tak tak możecie mi napisać, że sie użalam nad sobą i to jest prawda. W nic już nie wierze, całe życie miałem przesrane. Już jestem za stary, żeby mi się w życiu jeszcze poukładało. Nie mam już siły, tylko bym spał i nic więcej a jak się budze to jest masakra. Myślałem, że to już nie wróci a wróciło z podwojoną siłą. Ja tylko marze, żeby stad wyjechac i zacząć od nowa ale GDZIEŚ INDZIEJ. Gdybym tylko dostał wiadomość : "cześć jest praca z zakwaterowaniem, chętny?" skakał bym z radości pod sufit. Ale kto tak napisze, jak nikogo nie ma a znaleźć też nic nie potrafię.

Godzinę temu, Ashu napisał:

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×