Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
Treason

Co mi jest

Rekomendowane odpowiedzi

Hej, dluuugo choruję na depresję i rozumiem jej mechanizm. Latami się lecze - chodzę, jeżdżę na terapię ale sęk w tym że ja tego wszystkiego nie czuję tak! Tak jak ma to być, oni mówią że w końcu będzie lepiej i będę się czuła na swoim miejscu zjednoczona ze sobą a nie w rozszczepieniu. Robię w życiu różne rzeczy, niektóre szokujące a dla mnie nie zbyt. Nie czuję często tej głębi wartości? Nie wiem jak to nawet ująć, czuję się bardzo obco w tym świecie. Jak w smutnym i bez sensownej fabuły filmie. 

 

Wiem co to dobro, zło, miłość i brak miłości, kocham zwierzęta i naturę ale jest coś ze mną ciągle nie tak. Nie czuję polotu do tego życia, wcale mi się nie chce tu tak żyć jak wy, (?) nie chce rodziny, bliskich ale ich mam. Nic nie chce ale z potrzeb czysto ludzkich potrzebuje niektórych rzeczy i spraw bo tak nas stworzono. 

 

 

Czuję się mechanicznie i boję się że może tym kogoś skrzywdze jak odkryją że ja to jednak nie kocham tak jak się powinno? Nie lubię tak? Nie rozumiem tego już mechanizmu. Ciągle szukam testów, wyjaśnień czy kogoś lubię, czy kocham, czy potrzebuje czegoś lub czego potrzebuje bo bywa tak że ja nie wiem co potrzebuje i czuję brak przywiązania. Nagle wszyscy są obcy i wcale "nie moi"? Schizofrenia? Wieloletnia dwpersonalizacja, derealuzacja? 

 

 

Diagnozy ciągle się zmieniają, nie wierze psychiatrów są debilami (Ci co u nich byłam) robią ze mnie gorszego debila poprzez leki i udawanie że mi się zdaje coś. Jak coś czuję to mi się nie zdaje i kropka. To jest stan, jakiś i to ma i musi mieć wyjaśnienie. Szukam odpowiedzi na pytanie kim jestem? Jak większość z was. Czuję się jakbym chodziła po cienkiej linie. Czuję że doświadczyłam prawie wszystko co potrzebuje. 

 

 

Dobre rzeczy też doświadczyłam i jestem zawiedziona że nie były tak dobre jak to mówią, złych rzeczy doświadczyłam więcej niż dobrych i jestem zaskoczona że niektore są wyolbrzymione a niektóre źle rzeczy są tak złe że niespodziewana się że aż tak, że to może być tak złe. 

 

 

Za dużo chce przekazać, ciężko mi tu pisać ale wracając do sedna. Jeśli jakieś sedno było, to te czy mój stan to norma i każdy na ziemi czuje się na ogół kiepsko i ciągle musi coś robić aby czuć się lepiej*? Czy nie można być zwyczajnie spokojnym i wyluzowanym i myśleć że przecież jest ok? 

 

"ten stan spokoju miewałam jest fajny, naprawdę chciałabym znów ale jest on jak rzadki przedmiot z potwora w grze który wypadł po zabiciu go po raz setny." 

 

Czy wy, też to macie (oby nie) a gdy tak to jak to kontynuować, naprawdę mi się nie chce. To jest już nudne, codziennie ogarniać swoją egzystencję, ciągle potrzebować albo bodźców albo niczego. Czuję się taka rozszczepiona, jakbym nie była tylko sobą. 

 

 

Dzis to wcale wieszam się, zamyslam, cicha jestem, nic mi nie przeszkadza prócz tego uczucia że nie pasuje ale ze musze to kontynuować bo taka jest kolej rzeczy jak cos to uciekne. 

 

I ta kwestia ucieczki, gdy czuję ten stan to chce uciekać bardzooo daleko, byle gdzie i już się zdarzało i słabo to wychodziło dla bliskich zmartwionych, bo mi to było w porządku być nigdzie i wszędzie. Czemu chce uciekać gdy mi tak źle, to jest takie okrutne uczucie, przymus że już muszę teraz wyjsc i iść, biec, jechać byle gdzie oby nie być blisko bliskich i ludzi. 

 

 

Gdzie mogę się zdiagnozować? Czy jest szansa że znajdę psychiatre który będzie chciał zrobić mi różne testy, badania i który zna się na psychice? Który na wstępie nie przepisze leków lub szpitala zamkniętego. Bo do otwartych to dość ok, byłam i ujdzie. 

 

Poza tym tak, leczylam się, już teraz od 2 lat nie bo nic nie pomaga, więc lecze się na swoją rękę. Czytam, uczę się, terapia (ironiczny jest ale jest). Chciałabym naprawdę mieć ostra terapię, jakaś taka co mnie zaangazuje emocjonalnie a nie zwykłe pogawędki i mówienie tego samego żeby iść na spacer, wstawać wcześniej. 

 

Eh

 

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość BiologicznaCórkaDziewicy
W dniu 22.06.2020 o 15:16, Treason napisał:

 

Gdzie mogę się zdiagnozować? Czy jest szansa że znajdę psychiatre który będzie chciał zrobić mi różne testy, badania i który zna się na psychice? Który na wstępie nie przepisze leków lub szpitala zamkniętego. Bo do otwartych to dość ok, byłam i ujdzie. 

 

 

 

 

Takie badania można wykonać prywatnie u psychologa, np. MMPI-2. Jeśli naprawdę nie wiesz co Ci jest, a lepiej być się czuła to idź ona oddział otwarty w celu diagostyki. Masz ogólnie zdiagnozowane jakieś zaburzenia nerwicowe/osobowości poza depresją?

 

Schizofrenii na ten moment bym sobie na Twoim miejscu nie wkręcała, chyba, że masz jakieś niepokojące objawy, typu: głosy w głowie, nasyłanie myśli, czujesz się przejśladowana, itp.

 

Cytat

Latami się lecze - chodzę, jeżdżę na terapię ale sęk w tym że ja tego wszystkiego nie czuję tak! Tak jak ma to być, oni mówią że w końcu będzie lepiej i będę się czuła na swoim miejscu zjednoczona ze sobą a nie w rozszczepieniu.

 

Na co dzien czuję się podobnie.

 

Cytat

Chciałabym naprawdę mieć ostra terapię, jakaś taka co mnie zaangazuje emocjonalnie a nie zwykłe pogawędki i mówienie tego samego żeby iść na spacer, wstawać wcześniej.

 

Też miałam kiedyś taka terapeutkę, to nawet nie chciało mi się przychodzić do niej na terepię, żeby rozmawiać o pogodzie..

 

 

Cytat

 

Diagnozy ciągle się zmieniają, nie wierze psychiatrów są debilami (Ci co u nich byłam) robią ze mnie gorszego debila poprzez leki i udawanie że mi się zdaje coś. Jak coś czuję to mi się nie zdaje i kropka. To jest stan, jakiś i to ma i musi mieć wyjaśnienie. Szukam odpowiedzi na pytanie kim jestem? Jak większość z was. Czuję się jakbym chodziła po cienkiej linie. Czuję że doświadczyłam prawie wszystko co potrzebuje. 

 

 

O jakich diagnozach mowisz?

 

Cytat

Za dużo chce przekazać, ciężko mi tu pisać ale wracając do sedna. Jeśli jakieś sedno było, to te czy mój stan to norma i każdy na ziemi czuje się na ogół kiepsko i ciągle musi coś robić aby czuć się lepiej*? Czy nie można być zwyczajnie spokojnym i wyluzowanym i myśleć że przecież jest ok? 

 

Nie jest normą, uwierz mi, ale moj też nie jest normą. Ludzę z normą nastrojową raczej nie będą szukać ciagłych sposób, żeby ten nastrój poprawić. Myśleć zawsze można, że jest okay, ale to już Twoja droga czy dasz radę się przekonać/oszukać, że jest dobrze i każdy tak ma.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
W dniu 26.06.2020 o 08:52, BiologicznaCórkaDziewicy napisał:

 

Takie badania można wykonać prywatnie u psychologa, np. MMPI-2. Jeśli naprawdę nie wiesz co Ci jest, a lepiej być się czuła to idź ona oddział otwarty w celu diagostyki. Masz ogólnie zdiagnozowane jakieś zaburzenia nerwicowe/osobowości poza depresją?

 

Schizofrenii na ten moment bym sobie na Twoim miejscu nie wkręcała, chyba, że masz jakieś niepokojące objawy, typu: głosy w głowie, nasyłanie myśli, czujesz się przejśladowana, itp.

 

 

Na co dzien czuję się podobnie.

 

 

Też miałam kiedyś taka terapeutkę, to nawet nie chciało mi się przychodzić do niej na terepię, żeby rozmawiać o pogodzie..

 

 

 

O jakich diagnozach mowisz?

 

 

Nie jest normą, uwierz mi, ale moj też nie jest normą. Ludzę z normą nastrojową raczej nie będą szukać ciagłych sposób, żeby ten nastrój poprawić. Myśleć zawsze można, że jest okay, ale to już Twoja droga czy dasz radę się przekonać/oszukać, że jest dobrze i każdy tak ma.

Co do diagnozy, poza depresją: najczęściej mówili że silna nerwica lękowa (była to prawda bałam się wszystkiego ale to minęło bo zrozumiałam mechanizmy, tutaj było łatwiej niż z depresją na którą nie widzę już sposobów) potem terapeuta "aktualny" stwierdził brak depresji jako takiej ale DDA i zespół stresu pourazowego. Lecz przed tym terapeutą, raz stwierdzono CHAD o nietypowym przebiegu (dano lamitri, był to jeden z najlepszych leków dotychczas, zero skutków i neutralny nastrój przez ponad rok całkiem ok, problem z tym że zero motywacji pomieszanie z lekka motywacja), potem stwierdzono po prostu dystymia, psychozy, nerwica natręctw (bo się ciągle prawie drapie i potem przez to płaczę i dołek bo się poranilam i tak w kółko).

 

Rozumiem że ideałem pod względem psychiki nie jestem, pogmatwany był i jest mój los. Próbuję coraz to głupszych rzeczy na depresję.. Bo po tylu latach no ileż można?! Pamiętam jak kiedyś nie czułam tego czegoś w sobie, tego pasożyta chyba, takie niemożliwe i dziwne uczucie, przytłaczające aż nie mogę znieść nie raz że czas leci. 

 

Miałam właśnie rok temu te mmpi, terapeuta ma certyfikat i mówił tyle że, mam za mało agresji w sobie i powinnam być asertywniejsza, taka bardziej harda, krzyknąć, tupnąć a nie uciekać i się kulić lub wyłączać. Wyszło tam też że schizofrenii, innych psychicznych chorob nie ma hmm. 

Wyszło też że jestem zbyt za bardzo w swoim świecie co przekłada się na zaniedbanie świata na zewnątrz. 

 

Okej, prawda, ale co dalej - ćwiczenia, socjalizacji, spacery, dieta, pies, rodzina, na dany czas brak biedy, jest chłopak, i nie wiem, nie rozumiem co się dzieje już. Myślę, rozmyślam nad sobą dużo bo próbuje wymyślić co robić, co dalej jak pokonać to wstrętne poczucie jakiejś dezintegracji? Jakbym nie była sobą, jakbym była w jakiejś fałszywej skorupie z krwi i kości. 

 

Wiem że to głuupawo brzmi ale nie umiem tego ująć w normalnym języku, eh bardzo współczuję, to jest tak przykre uczucie. Pojęcia nie mam dlaczego, staram się, inni też się starają i czemu to wciąż tkwi w nas, we mnie. Czuję że wszystko co robię i buduję może rozpaść się lada moment. Czuję się okłamana przez życie, oraz co jakiś czas zaczynam czuć coś w stylu wściekłości i wrogości do bliskich, mówiąc im że "nie kochają mnie, udają bo muszą bo przecież nie wypada" mówię im wtedy głupie rzeczy, "czemu nie zrobiłaś mamo aborcji" "że chłopak też robi sobie ze mnie żarty, że akceptuję kogoś takiego!" potem mi mija, przepraszam i jakiś czas jest tak dość ok. 

 

Faktycznie mam te wahania nastroju, jednak nigdy szczęścia nie czułam, jak przy Chad. Ciągle jestem świadoma czynów tak że aż mam dość bycia świadoma. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×