Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
exlibris

prawdopodobnie dystymia

Rekomendowane odpowiedzi

Witajcie, 

 

jestem tu pierwszy raz i prawdopodobnie udało mi się zdiagnozować moją życiową dolegliwość. Myślę, że moim problemem jest dystymia tzn. trwałe obniżenie nastroju. Mam 50 lat, a z problemem zmagam się od bardzo dawna, nawet trudno mi określić początek. Po prostu było mi trudniej i trudniej żyć, powoli, tak jakbym z roku na rok traciła energię życiową potrzebną do wykonywania codziennych czynności. Najpierw przebadałam się pod kątem wszystkich możliwych dolegliwości somatycznych, ale z moim organizmem było wszystko w porządku, rozumiecie: wyniki laboratoryjne, krzywa cukrowa, aktywność serca itd. Nie lubię się badać, toteż trochę to trwało, myślę, że jakieś dwa lata, ale fizycznie czuję się zdrowa. W pewnym momencie sposób w jaki przeżywałam stres w pracy spowodował, że po pracy tylko spałam i nie byłam w stanie robić nic innego. Czułam, że nie jestem w stanie poradzić sobie z codziennym życiem. Leczyłam się u psychologów i psychiatrów, ale leki nie pomagały. Nic nie pomagało. Przestałam się psychicznie regenerować. Nie wiedziałam, co mam robić, bo samobójstwo nie wchodziło w grę. W pewnym momencie dotarło do mnie, że nie jestem w stanie dalej chodzić do pracy. Postanowiłam się zwolnić i przeczekać ten najgorszy okres. Teraz nie pracuję zawodowo, finansowo jakoś daję radę, ale cały czas ciągnę na rezerwie, jeśli mówić o mojej energii. Sądzę, że nie dam już rady wrócić do pracy na etacie. Z głodu nie umrę ale boję się bardzo o przyszłość i o emeryturę. Nikt nie wie, że nie pracuję, nikt też nie wie jak bardzo poważny jest mój problem. Czy ktoś z Was ma podobnie? Pytam o to wyczerpywanie się energii życiowej, tak jak jazda samochodem z wyciekiem paliwa... ?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
W dniu 26.05.2020 o 13:22, exlibris napisał:

Leczyłam się u psychologów i psychiatrów, ale leki nie pomagały. Nic nie pomagało.

Hej, a jakie leki próbowałaś?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×