Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
whisper

Pesymistycznie...

Rekomendowane odpowiedzi

Biorę leki, niby czuję się lepiej, ale wiem, że to tylko oszukiwanie mojego umysłu, gdyby je odstawić wszystko natychmast by wróciło. Stan zaczął by się pogarszać... Eh.

Czy to ma sens? Leczenie? Zakładając, że z tego wyjdę zacznę sobie z powrotem uświadamiać, że warto jednak żyć (ale czemu niby warto żyć? Nie wiem czy jestem w stanie polubić ten świat i ludzi, którzy nawet tego sobie nie uświadamiając niszczą swój gatunek i wszystko inne po drodze.), zacznę tworzyć system wartości, filozofie, którą będę się kierować w życiu. Przecież to wszystko jest takie kruche, wystarczy, że jedna część się osunie albo spadnie i już cała moja filozofia legła w gruzach i znowu depresja. Bo czy istnieje jakiś sens? Wydaje mi się, że dopowiadamy tyle różnych rzeczy żeby go stworzyć.

To może depresja jest prawdą? Dlatego tak bardzo boli, bo żadnego sensu nie ma.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Depresja jest chorobą, a leczenie jak najbardziej ma sens, tylko trzeba trafić z odpowiednim leczeniem w człowieka.

 

Tak jak słusznie zauważyłaś ludzie nawet nie uświadamiają sobie że niszczą. Skąd sie to bierze?

 

Zastanawiałem się jaki cytat mędrców Świata mógłby być odpowiedzią na te rozterki i chyba znalazłem w swoich zbiorach coś godnego uwagi.

 

Zauważ że po pierwszych słowach można to odczytać jako atak na Twoja osobę, a to nie jest moim zamiarem, po prostu chodzi tu ogólnie o człowieka jako istotę niż Ciebie osobiście.

 

 

„Ty, biedny niewolniku złudzeń, umarły płaczący po swoich umarłych w pustyni żywota, ty jesteś w istocie swej Bogiem. Gdybyś mógł tę prawdę wyryć w swoim sercu, same runęłyby te złudne odgraniczenia, będące źródłem twego smutku i cierpień. Twoja niewiedza jest przyczyną twego egoizmu, zaś egoizm przyczyną twej nędzy. Gdy się w tobie urzeczywistni „Tożsamość”, będziesz mógł, człowieku doskonały, powiedzieć z Chrystusem: „Ojciec mój i Ja jesteśmy Jednym”. Gdyby to nie było celem, wskazanym ci przez Mistrza, po co mówiłby tobie i twoim bliźnim „Bądźcie doskonali, jak doskonały jest wasz Ojciec”. Czy myślisz, że wskazuje ci coś, co jest niemożliwe? Czy ośmieliłbyś się twierdzić, że jego słowa są próżne?”, „Poznajcie Prawdę a Prawda was wyswobodzi”.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Będę odpowiadać po kolei :)

I zrozumiałam Twoją intencję, bynajmniej nie odczytałam tego jako atak na mnie.

Tak jak słusznie zauważyłaś ludzie nawet nie uświadamiają sobie że niszczą. Skąd sie to bierze?

Wydaje mi się, że poprostu się nad tym nie zastanawiają, dokąd zmierzają (ale pewności mieć nie mogę), tylko pędzą byle dalej i szybciej. Owczy pęd.

„Ty, biedny niewolniku złudzeń, umarły płaczący po swoich umarłych w pustyni żywota, ty jesteś w istocie swej Bogiem. Gdybyś mógł tę prawdę wyryć w swoim sercu, same runęłyby te złudne odgraniczenia, będące źródłem twego smutku i cierpień.

Tak to prawda, jakoś trudno mi uwierzyć, że ja kieruję swoim życiem. Wszystko wydaje się ponad moje siły. I oczywiście odwieczne pytanie: po co?

 

archetyp nie wiem co mam rozumieć poprzez „Tożsamość”...

„Poznajcie Prawdę a Prawda was wyswobodzi”

Gdyby to tylko takie łatwe było... Żyjemy w zakłamanym społeczeństwie i kto to mówi! Hipokrytka, której rzadko się zdarza być szczerą! :/

Więc, która prawda...?

 

Pozdrawiam

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

whisper a spróbuj od małych rzeczy

piszesz - "jakoś trudno mi uwierzyć, że ja kieruję swoim życiem"

ale wyobraź sobie, że siedzisz przed telewizorem i nie masz w ręce pilota

nie chce CI się wstać przełączyć, ale z drugej strony nudzi cię program

nie chce Ci się jesteś zmęczona

ale to Ty decydujesz czy ogląasz głupoty (bo nie chce się wstać)

czy poszukasz czegoś ciekawego (choć ciężko się zwlec z fotela)

 

No i wiesz nie każdy kłamie, a nwete jeśli komuś się zdarza to przecież nie zawsze

nikt nie jest dobry albbo zły w stu procentach

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Nie naprawi się świata. Można jedynie być lepszym. I w tym jest sens życia. Pomimo wszystko, wbrew wszystkiemu żyć zgodnie z sobą samym, z własnym sumieniem - prawdziwie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

mała defetystka świetne porównanie ;), bardzo obrazowe i w dodadku chyba mnie przekonało, ale to jak zwykle wyjdzie w praniu... Ja mam tzw. słomiany zapał :roll:

 

bethi szkoda, że musimy żyć w takim nienaprawionym świecie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość
bethi szkoda, że musimy żyć w takim nienaprawionym świecie.

Możemy sprobować sami go poprawić ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

wiesz whisper ktoś kiedyś napisał zdaje się, że J. Milton

Umysł jest swoim własnym panem i sam potrafi niebem uczynić piekło i piekłem niebo

troche w tym racji nie sądzisz?

CIesze się, że spodobało CI się porównanie:)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Zagubiona=> niby możemy, ale to troche jak walaka z wiatrakami...

 

mała defetystka oj tak, nasz umysł jest pułapką, w którą bardzo łatwo wpaść... A wyjść już nie tak prędko.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Umysł to takie dziwne urządzenie

skoro potrafi robić, żeby było źle czemu nie mógłby robić aby było dobrze?

Nie można brać odpowiedzialności za świat, ale za siebie jak najbardziej.

a teraz ad rem

piszesz, że niby wszytsko jest dobrze, powiedz mi zatem prosze co to jest to wszystko?

co jest dobrze a co źle?

tak bez ogólników, i pytam o Ciebie a nie o cały świat:)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Zostawmy, więc świat w spokoju ;)

Bez ogólników, ok. Choć będzie trudno :P

Wszystko - ma oznaczać męczące objawy mojej depresji ("gdyby je odstawić wszystko natychmast by wróciło").

Dobrze, a raczej lepiej jeśli już znaczy, że mam siłę się uczyć i uczę się do matury. Rzadziej mam nastroje depresyjne i przygnębiające myśli, choć sprawy egzystencjalne nadal mnie nurtują.

Źle, dalej nie wiem czego chcę, męczą mnie wewnętrzne sprzeczności i ciągnie się za mną przeszłość.

Napisz proszę czy o to Ci chodziło :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Biorę leki, niby czuję się lepiej, ale wiem, że to tylko oszukiwanie mojego umysłu.

 

Dziwne , ale sam osobiście też mam takie zdanie. Oczywiście nie radzę nikomu ostawienia lekarstw, ale jak mam do nich niechęć, ponieważ w pewien sposób ogłupiają,zmętniają umysł - nie jestem po nich do końca sobą. Ale ja to ja.

 

 

zacznę tworzyć system wartości, filozofie, którą będę się kierować w życiu. Przecież to wszystko jest takie kruche, wystarczy, że jedna część się osunie albo spadnie i już cała moja filozofia legła w gruzach i znowu depresja. Bo czy istnieje jakiś sens?

 

Często zastanawiam się czy jest możliwość stworzenia systemu dla społeczności, w którym wszyscy byliby szczęśliwi, idealnej ideologii, którą by się kierowali. Niestety doszłem do wniosku że nie jest to możliwe, ponieważ zawsze znajdzie się ktoś kto dla własnej żądzy zniszczy istniejący porządek, np. chęcią zdobycia władzy, dominacji. Jedynym sposobem na utrzymanie spokoju byłaby likwidacja nieporządanych, agresywnych jednostek, a tu już ocieramy się o poglądy faszystowskie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Stan gdy jest dobrze a jednak coś nie gra znam aż do bólu^^

czyli problemem jest strach przed powrotem depresji?

a co by było gdybyś przestała o niej mysleć? Pokonujesz ją teraz i sama twierdzisz, że radzisz sobie nieźle.

Może nie warto gdybać "co by było gdyby wróciło"itp...

Już wiesz co to depresja radzisz sobie z nią teraz i może ona nigdy do Ciebie nie wróci. Nawet jeśli wróci będziesz wiedziała jak postępować z tą panią:)

 

gdybyś miała wybrać jedną rzecz, której naprawdę chcesz co by to było?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Stan gdy jest dobrze a jednak coś nie gra znam aż do bólu^^

Ja niestety też, niby wszystko ok, ale Tobie coś nie gra.

czyli problemem jest strach przed powrotem depresji?

a co by było gdybyś przestała o niej mysleć? Pokonujesz ją teraz i sama twierdzisz, że radzisz sobie nieźle.

Może nie warto gdybać "co by było gdyby wróciło"itp...

Boję się tego, że wychodząc z depresji zacznę postępować tak jak robiłam to przed zachorowaniem - czyli droga do depresji gotowa, że znowu będzie mi się wydawało, że jest dobrze, że to chwilowe, pomyślę o tym później, znowu będę się wypierać czegoś tak jak wypierałam to, że mój ojciec pije, a gdy deresja przyjdzie znowu wszystko legnie w gruzach i przeszłość i ja z przeszłości wydam się sobie pusta i bezwartościowa... Dalej tak myślę.

gdybyś miała wybrać jedną rzecz, której naprawdę chcesz co by to było?

Żeby mój ojciec nie pił już nigdy (teraz nie pije).

Ale chodzi o to, że ja kompletnie nie wiem co mam zrobić ze swoim życiem... Teraz mam maturę, i każdy wybór nad jakim się zastanawiam wydaje się być zły. Wydaje mi się, że ZAWSZE coś stracę, niezależnie od tego co wybiorę.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

SKup[iasz się na rzeczach, które mogą nigdy nie nastapić

whisper jesteś tu i teraz

może lepiej/wygidniej/bezpieczniej bylo by nie gdybać?

co możesz zrobić żeby cieszyć się, że teraz jest dobrze - zamiast martwić się, że kiedyś może być źle?

 

Gdy chcesz coś zmienić niestety musisz z czegoś zrezygnować - to p[rawda. Ale zmiany czasem są korzystne.

 

Z alkoholizmem jest tak, że ciężko z tego wyjść. Ale skoro Twój Tato teraz nie pije to przecież może mu się udać. Ale to JEGO decyzja, nie twoja. Niestety nie można jej podjąć za kogoś.

Może warto Tate podtrzymywać w chęci do walczenia z nałogiem. Może pogadaj z nim tak szczerze i powiedz mu jakie to dla Ciebie ważne., że cieszysz się jak jest trzeźwy - dało by się takie coś wyczarować?

Ale nie zupełnie o to mi chodzilo. Bo widzisz rozumiem, że tego byś chciała, ale chodziło mi bardziej o coś takiego do czego możesz dążyć TY sama. To nie musi być nic dużego - na poczatek dobre są małe kroczki.

Może niech twoim celem - czymś czego chciałabyś dokonać będzie systematyczna nauka albo może wyjście na zakupy z koleżnaką chociaż nie przepadasz za sklepami łapiesz o co mi chodzi?

(nie wiem czy nie gmatwam za bardzo - jeśli tak to trzepnij mnie w ucho:) )

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nie gmatwasz się, wiem o co chodzi :)

whisper jesteś tu i teraz

może lepiej/wygidniej/bezpieczniej bylo by nie gdybać?

co możesz zrobić żeby cieszyć się, że teraz jest dobrze - zamiast martwić się, że kiedyś może być źle?

Eh, z byciem tu i teraz mam duże problemy, bo albo gmatwam się w przeszłości albo wypatruję przyszłości...

A rzucanie się w wir wydarzeń wydaje mi się być takie... bezmyślne?

No właśnie co mogę zrobić?

Ale zmiany czasem są korzystne.

Nie mogę nie przyznać Ci racji :)

Może warto Tate podtrzymywać w chęci do walczenia z nałogiem. Może pogadaj z nim tak szczerze i powiedz mu jakie to dla Ciebie ważne., że cieszysz się jak jest trzeźwy - dało by się takie coś wyczarować?

Myślę, że dałoby się to wyczarować, tym bardziej, że teraz kiedy jest trzeźwy to on mnie wspiera w mojej walce z depresją, kiedy nie miałam siły iść do szkoły to on mi mówił, że jeszcze będzie dobrze, to bardzo wiele dla mnie znaczy.

Może niech twoim celem - czymś czego chciałabyś dokonać będzie systematyczna nauka albo może wyjście na zakupy z koleżnaką chociaż nie przepadasz za sklepami łapiesz o co mi chodzi?

Narazie właśnie to jest moim celem - nauka, uczę się codziennie i jestem z tego zadowolona :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Masz racje z tym bezmyślnym rzycaniem się w wir zdarzeń

ale nie o to chodzi, przecież można pamietać o przeszłości nawet bolesnej, mysleć o przyszlości wiedząc, że może być cięzko a jednak żyć teraźniejszością

Trzeba znaleźć sobie taki złoty środek - choć wiem że to dość trudne

czasem łapie się na tym, że żyje bardziej marzeniami niż realiami :?

co możesz zrobić? Wiesz to dobre pytanie więc Ci je zadam. Co możesz zrobić whisper? - zastanów się proszę nad tym nie musisz pisać o tym od razu i proszę nie mów że nie wiesz.

 

Czyli dogadujesz się z Nim całkiem nieźle jeśli nie pije?

Mów mu o tym, że to dla Ciebie ważne, że potrzebujesz jego wsparcia.

Nazywaj rzeczy po imieniu, mów że jesteś dumna gdy nie pije, że jesteś szczęsliwa (albo coś innego chodzi o to byś była szczera)

 

Co do nauki to serdecznie Ci gratuluje, bo ja w tej chwil ie jestem w stanie się uczyć. Tym bvardziej więc cenie Twój sukces:)

-- widzisz więc, że na coś masz wpływ, chcesz się uczyć i to robisz choc może nie jest łatwo zebrać się do nauki.

CO jeszcze oprócz nauki może być czymś co chciałabyś osiągnąć lub może jest coś co chciałabyś zmienić a nie wiesz jak?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
czasem łapie się na tym, że żyje bardziej marzeniami niż realiami Confused

I ja tak mam...

co możesz zrobić? Wiesz to dobre pytanie więc Ci je zadam. Co możesz zrobić whisper? - zastanów się proszę nad tym nie musisz pisać o tym od razu i proszę nie mów że nie wiesz.

Cóż, to pytanie narazie możemy ominąć - nie muszę nic robić, bo Sulpiryd działa za mnie, jestem narazie tu i teraz (przynajmniej przez większość częśc dnia), przeszła mi chęć zastanawiania się nad czymkolwiek, tzn. sens życia itp itd. A jednocześnie czuję się z tego powodu pusta. Wiem, że to tylko chemia tak działa na mój mózg. To nie jestem naprawdę ja. Ale narazie tak musi być, chcę się skupić na nauce do matury, która już w przyszłym tygodniu (o zgrozo!), a to nie byłoby możliwe gdybym równolegle snuła dalej moje rozważania i monologi w mojej głowie. Dlatego psychiatra przepisała mi ten dodatkowy lek tydzień temu.

Czyli dogadujesz się z Nim całkiem nieźle jeśli nie pije?

Chyba można tak powiedzieć... :)

Co do nauki to serdecznie Ci gratuluje, bo ja w tej chwil ie jestem w stanie się uczyć.

W takim razie życzę Ci jak najwięcej chęci i motywacji do nauki :* Choć wiem, że łatwo nie będzie, ale teraz wiem, że nie jest to niewykonalne :)

 

Więc jednak masz rację - mam na coś wpływ, a tak bardzo nie chciałam w to wierzyć... :) Chciałabym nauczyć się podejmować decyzję i cieszyć się dokonanym wyborem, a nie roztrząsać inne możliwości - jak mogłam postąpić żeby było lepiej. Chcę mieć pewność, że podejmuję dobrą decyzję, chcę wiedzieć czego chcę :P i chcę być sobą, a nie udawać kogoś, tylko dlatego, że boję się reakcji drugiej osoby albo robię to na jej potrzeby.

 

Btw, mała defetystka, chcę Ci podziękować za cierpliwość do mnie, odpowiadanie na dręczące mnie wątpliwości i chęć dalszego dialogu. Czuję się zobowiązana, także jakby coś to wiesz gdzie się zwrócić :)))

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Skąd wiesz, że Ty to Ty?

Jak rozróżniasz prawdziwą siebie od tej "nieprawdziwej"?

Dlaczego bardziej prawdziwa jesteś pod wpływem depresji niż pod wpływem leku?

A może mogłabyś na sprawę leku spojrzeć nieco inczej?

na przykład tak, że on pomaga Ci się wyzwolić z choroby; pozwala Ci znaleźć prawdziwą siebie

jak myslisz może tak być?

 

Ciesze się, że doszłaś do wniosku, że panujesz nad swoim kawałkiem rzeczywistości:) Gratuluje Ci (już ponwnie) bo to co napisałaś o podejmowaniu decyzji, że tego właśnie chcesz jest bardzo znaczące. Pewnie musialaś się nad tym zastanowić, a widze, że to zrobiłaś bo chciałaś i mogłaś.

Myśle, że stać Cie jeszcze na więcej dlatego zapytam

masz jakieś pomysły jak zdobyć taką pewnośc raz podjętej decyzji?

 

Jak być sobą?

 

dziękuję Ci za miłe słowa:) dużo dla mnie znaczą

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Zadajesz trudne, ale celne pytania... :)

 

No więc, skąd wiem, że ja to ja? Otóż czasem i z tym miewam problemy, ale np. kiedy jest mi smutno, a mimo to wychodzę gdzieś i się uśmiecham, żartuję, udaję, że wszystko jest w porządku mimo, że tak wcale nie jest to nie jestem ja... Tak było przez długi okres w moim LO, szczególnie końcowy właśnie. Kiedy mówię coś, a wcale się z tym nie zgadzam - to też nie jestem ja. Zastanawiam się, ale narazie więcej przykładów nie przychodzi mi do głowy.

 

Dlaczego bardziej prawdziwa jesteś pod wpływem depresji niż pod wpływem leku?

Może dlatego, że wolę siebie pod wpływem depresji? Wiem, że to niebezpieczne; wydaje mi się, że wtedy jestem bardzije wrażliwa, może aż nadwrażliwa, bo każde lekkie dotknięcie wtedy jest bolesne. Jestem inna widzę kruchość życia i cały ten bezsens. Poza tym mam pociąg do stanu gdzieś pomiędzy melancholią, a depresją, choć czasem to się już męczące robi i granica pomiędzy tymi stanami jest bardzo płynna. A pod wpływem leków jestem taka... zwykła?

 

na przykład tak, że on pomaga Ci się wyzwolić z choroby; pozwala Ci znaleźć prawdziwą siebie

jak myslisz może tak być?

Przypuszczam, że może tak być, ale muszę sama się do takiego myślenia przekonać...

 

Gratuluje Ci (już ponwnie) bo to co napisałaś o podejmowaniu decyzji, że tego właśnie chcesz jest bardzo znaczące. Pewnie musialaś się nad tym zastanowić, a widze, że to zrobiłaś bo chciałaś i mogłaś.

Myśle, że stać Cie jeszcze na więcej dlatego zapytam

masz jakieś pomysły jak zdobyć taką pewnośc raz podjętej decyzji?

Dziękuję :), masz rację musiałam się nad tym zastanowić i wybrałam podejmowanie decyzji, ponieważ tym chciałabym się zająć najpierw.

Tak, mam pewnien pomysł, wydaje mi się, że dość duże znaczenie ma poczucie własnej wartości; ludzie którzy są pewni siebie szybciej podejmują decyzję i tak się nad sobą nie rozczulają jak ja to robię. Są ich pewni wierzą w to, że robią dobrze. A nawet jeśli decyzja okazuje się nietrafna to szybko się podnoszą i idą dalej. Wyciągając wniosek: musze popracować nad poczuciem mojej wartości.

 

Jak być sobą?

Przytoczę swój post, na który niestesty nikt satysfakcjonująco mi nie odpowiedział.

 

Być sobą

 

Czy to możliwe? Ale żeby być sobą trzeba jeszcze wiedzieć kim się jest... Jak poznać siebie? Jak odnaleźć własną tożsamość?

 

Jak mogę być sobą skoro nie mam pojęcia czego chcę, no ok czasem wydaje mi się, że wiem... ale zaraz potem nachodzą mnie zupełnie przeciwne myśli; tyle we mnie sprzeczności, wewnętrznych podziałów i niespójności. To co myśle zależy w dużej mierze od tego jak się w danym momencie czuje. A w ciągu jednego dnia zdarza mi się przejść przez wszystkie odcienie emocji. Od agresji, gniewu i nienawiści poprzez melancholię i rozmarzenie do radości, a czasem nawet (choć baaardzo rzadko) euforii. Oczywiście dominują uczucia negatywne. Choć w tym tygodniu troche złagodniały, ale jak zaczynam rozmyślać to odrazu mnie łapie coś przygnębiającego, ale jednocześnie zbyt interesującego żeby się z tego wyrwać.

 

Ale idźmy dalej, jak nie udawać, jak nie być bardziej miłym niż się chce, jak pozostać sobą w społeczeństwie? Czy to wogóle da się zrobić? Ja się właśnie tego boję, że zostane przytłoczona przez innych ludzi, będę grała choć nie chcę... Że dalej będę się uśmiechć mimo, że moja dusza woła o pomoc, że będę mówić coś w co nie wierzę, ciągle będę opowiadać kłamstwa... Tak jak teraz to robię w moim liceum. Chyba właśnie dlatego się zaczęłam izolować, stronić od ludzi, bo będąc sama nie muszę niczego udawać...

 

P.S. Tak późno odpisuje, bo bywam tu w przerwach kiedy się nie uczę :P

Trochę się rozpisałam... :D

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

to faktycznie troche tak jakbyś zakładała drugą skórę - takie przebranie

ale czy to, że wolisz siebie w depresji znaczy, że to właśnie jesteś ta prawdziwa TY?

leki faktycznie mogą wiele odczć przytępić - ale pamietaj proszę, że to na początek dobre, żeby poradzić sobie samej z sobą

one pomagają usnąć trudne emocje, depresje a ich skutkiem ubocznym jest przytępienie pewnych emocji ale przecież tylko chwilowe

powiedz mi proszę, czy warto zaryzykować takie wyciszenie emocji, warto się starać pozbyć depresji?

 

Pracaa nad poczuciem właśnej wartości to wyśmienity pomysł:)

masz może już plan jak się do tego zabrać? Co podniosło by Twoją samoocenę?

 

CO do bycia sobą to myslę, że Ty właśnie siebie szukasz - to pewnie wyboista droga. Z doświadczenia wiem, że czasem warto załozyć maskę, to pozwala zbudować dystans, ale pamiętaj, że zawsze znajdą się ludzie dla których nie trzeba udawać, którym będziesz bliskja całą sobą bez udawania. Myslę też sobie, że praca nad samooceną, o której wspomniałaś może być bardzo ważnym krokiem w poszukiwaniu siebie.

Zgadzam sie z tym co napisałaś o społeczeństwie - faktycznie przyjmuje ono postawe konformistyczną. czasem dobrze wpasować się do grupy - trzeba jednak pamietać o swoich zasadach i nie wierzyć ludziom ślepo.

(jesli masz jakieś pytania bądz przemyslenia na temat bycia sobą to możesz napisać:) - mam nadziej4e, że to co napisałam bedzie choć częściowo odpowiedzią na Twojego posta)

 

Trzymam kciuki za naukę:)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

No nie, to nie znaczy, że to jestem prawdziwa ja, tylko tyle, że ja wolę siebie w depresji, a co za tym idzie, gdy jestem w depresji łatwiej siebie akceptuję? Tak mi to wygląda przynajmniej.

 

leki faktycznie mogą wiele odczć przytępić - ale pamietaj proszę, że to na początek dobre, żeby poradzić sobie samej z sobą

one pomagają usnąć trudne emocje, depresje a ich skutkiem ubocznym jest przytępienie pewnych emocji ale przecież tylko chwilowe

powiedz mi proszę, czy warto zaryzykować takie wyciszenie emocji, warto się starać pozbyć depresji?

Wiem, dlatego biorę leki. Tak, warto starać się pozbyć depresji, ponieważ wtedy wszystko wydaje się być złe, wszyscy tylko przeszkadzają i denerwują mnie, a ja nie robię nic i moim marzeniem jest dalej nic nie robić, ale jednocześnie jest w tym coś takiego... pociągającego? (Tak, wiem to moja mała przyjaciółka autodestrukcja.) Tak było jeszcze jakieś 2 tygodnie temu. Jakie to dziwne...

 

Pracaa nad poczuciem właśnej wartości to wyśmienity pomysł:)

masz może już plan jak się do tego zabrać? Co podniosło by Twoją samoocenę?

:))) Narazie mi wstarcza to, że się uczę, naprawdę dużo robię! :D Robię powtórki, arkusze maturalne, zaczęłam się uczyć prezentacji. Cóż to daje mi świadomość, że jednak MOGĘ, że (tak jak zresztą pisałaś wcześniej) panuję nad własnym kawałkiem rzeczywistości. A co do po maturze to chciałabym zostać wolontariuszką w schronisku dla zwierząt i myslałam też o jakiejś pracy (ale to tylko takie nieśmiałe i niesprecyzowane myślenie). Wiem, że bardzo przydałaby mi się jakaś pasja coś, czemu mogłabym się poświęcić bezgranicznie i bez reszty. Nie wiem co by to mogło być, bo ja bym chciała robić za dużo i potem skaczę od jednego do drugiego na niczym się odpowiednio nie skupiając (przynajmniej tak było kiedy jeszcze depresja nie osiągnęła swojego krytyczniego poziomu, gdy jeszcze mi się chciało coś robić - chyba jeszcze początek tego roku). Patrz poprzedni post podejmowanie decyzji :P

 

Szukam siebie i narazie znaleźć nie mogę :(

Masz rację nie można cały czas i wszędzie być całkiem sobą, ten post być sobą pisałam pod wpływem depresyjnego nastroju, więc jest on jednostronny co teraz widzę. Twoje racjonalne odpowiedzi pozwalają mi spojrzeć na siebie inaczej, nie tak jak zwykle - w jakimś krzywym zwierciadle, pokazującym tylko to co chcę zobaczyć, lecz bardziej obiektywnie.

Czasem trudno jest żyć w zgodzie ze sobą i ze swoimi zasadami, po pierwsze trzeba jeszcze wiedzieć kim się jest i mieć zasady :) A społeczeństwo to bardzo duża siła.

 

Chciałabym Ci znów podziękować, pomagasz mi w ułożeniu sobie jakiegoś planu działania, co ze sobą dalej zrobić :) Może powinnaś zostać psychologiem? :) A tak wogóle to skąd jesteś?

Dzięki kochana :*

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Wydaje mi się, że to ogromny sukces i wysiłek walczyć z depresją, która jest tak dla Ciebie pociągająca.

Ona kusi widokiem łatwych rozwiązań pod tytułem "nie mogę, więc i tak nie warto nic robić"

a jednka zdecydowałaś się popatrzyć na nią krytycznym okiem i stwierdzić, że warto się jej pozbyć. Co więcej ciężko na to pracujesz.

 

nauka to faktycznie sporo (trzymam kciuki w dalszym ciągu za nią:) )

Co zamierzasz zrobić po maturze? jakieś studia?

Nad wolontariate sama się zastanawaiałam, ale nic z tego nie wyszło bo stchórzyłam :roll: a teraz nie bardzo mam czas, no ale może jeszcze kiedyś.

 

Piszesz, że trzeba mieć zasady, a jak brzmią Twoje?

A kim jesteś? Może zacznijmy od czegoś łatwego: Jesteś fajną 18(?)latką, która próbuje znaleźć swoje miejsce. Dziewczyną walczącą z depresją i uczącą się do matury. Kimś kto ukrywa się pod ciekawy,m nickiem whisper i pisze sobie ze mną tutaj:)

Co jeszcze możesz o sobie powiedzieć? Kim jesteś?

(zastanów się proszę nad tym jeśli znajdziesz czas - być może nie zechcesz tu o tym pisać; ale myślę, że warto to zrobić chiociażby dla siebie)

 

Psychologiem hmm... chyba bliżej mi do PSYCHOLA :mrgreen:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość
zkoda, że musimy żyć w takim nienaprawionym świecie.

Whisper, świat to to, co Cię otacza - nie na wszystko masz wpływ, ale na swoje otoczenie tak i je możesz tworzyć ;) Układając te puzzle nie wciskaj kawałków na 'chama' :roll:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×