Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
Ergil

Nienawidzę siebię za to jak wyglądam

Rekomendowane odpowiedzi

4 minuty temu, minou napisał:

Czyli jak patrzysz na innych, to nie myslisz sobie od razu "ten i tamten jest beznadziejny", wiec niepotrzebnie zakladasz, ze inni patrzac na Ciebie, mysla o Tobie zle 🙂

Nie nie myślę tak, co prawda moja reakcja na wygląd nie których osób na pierwszy rzut oka nie musi być dobra, ale ja nie wyrzucam ludzi do śmietnika dlatego że mi się wydaje z wyglądu na takie czy innego. No jeśli to się na mnie patrzyła, a jeśli mnie źle oceniała to wtedy bym sobie zadawał pytanie dlaczego na mnie więcej razy spoglądała.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
15 minut temu, Ergil napisał:

Nie nie myślę tak, co prawda moja reakcja na wygląd nie których osób na pierwszy rzut oka nie musi być dobra, ale ja nie wyrzucam ludzi do śmietnika dlatego że mi się wydaje z wyglądu na takie czy innego. No jeśli to się na mnie patrzyła, a jeśli mnie źle oceniała to wtedy bym sobie zadawał pytanie dlaczego na mnie więcej razy spoglądała.

A jakie sa Twoje wymagania wobec kobiet? Moglbys sie zainteresowac taka, ktorej dalbys np 4/10? Dalbys jej szanse, gdybys uwazal, ze jest mila, ciepla, zabawna?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
23 godziny temu, minou napisał:

A jakie sa Twoje wymagania wobec kobiet? Moglbys sie zainteresowac taka, ktorej dalbys np 4/10? Dalbys jej szanse, gdybys uwazal, ze jest mila, ciepla, zabawna?

Napiszę tak. W liceum miałem w klasie pewną koleżankę która na pierwszy rzut oka nie zrobiła a mnie wrażenia. Nie była ona jakoś specjalnie ładna tak przy pierwszej reakcji były w klasie ładniejsze od niej dziewczyny. Po jakimś czasie miałem okazję obok niej i jej koleżanki siedzieć na jednych zajęciach i słuchałem jak ona rozmawiała z innymi i w tamtym momencie spodobał mi się jej głos na prawdę dla mnie był jakiś taki inny od reszty i fajny był. Potem jakiś czas później , albo może nawet w nast. klasie miałem okazję z nią pogadać parę razy, a nawet posłuchać co ma do powiedzenia przy moim jednym koledze i bardzo spodobały mi się jej zainteresowania i zaskakiwała mnie swoim dosyć mądrym sposobem zachowania i widać że nie była głupia. I w tamtym momencie mi się spodobała nawet. Pewnego dnia przyszła do szkoły w fryzurze która pasowała jej do twarzy i wszystkie dziewczyny jej to mówiły że ładnie jej w tej fryzurze i w kolorze blond który sobie zrobiła i muszę przyznać miały rację i prawdę jej mówiły mi na prawdę się ta fryzura spodobała. Przyjrzałem się też wtedy niektórym mankamentom jej urody i na prawdę mi się niektóre spodobały. Lubiłem ją dużo bardziej niż te ładniejsze koleżanki z mojej klasy które często miały charakter księżniczek w wieku 12 lat, a jedna to nawet była tak irytująca że pomimo swojego ładnego wyglądu sam jej widok mnie irytował. Przyzna że zacząłem się w tamtej nawet podkochiwać w tej koleżance o której wcześniej pisałem. I powiem że dałbym jej takie 5/10 albo 6/10 z wyglądu dalej mogąc obiektywnie jej ocenić mimo iż się przyznam zauroczyłem w niej. Więc wydaje mi się że chyba dałbym radę dać komuś szanse tak jak napisałaś. Tylko jedna ważna kwestia ja osobiście nie widzę dać komuś szansy z kimś chociaż po części nie dzielę światopoglądu. Po prostu nie wyobrażam sobie żeby być z kimś kto ma kompletnie inne poglądy ode mnie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Tak długo jak będziesz nienawidziec swojej twarzy, tak długo będziesz się sam sabotować, skreślać i hamować w działaniach.

 

Twoje przekonanie o Twojej twarzy, która niszczy Ci całe życie, będzie tworzyć Ci filtry, które wszystkie Twoje niepowodzenia, kłopoty, trudności i problemy będą podpinać pod przyczynę brzydkiej twarzy - a z racji tego że twarz jest czymś czego nie możesz zmienić, budujesz sobie betonowe, nie do skruszenia, trwałe ograniczenia, które będą faktycznym powodem Twoich niepowodzeń, a nie Twoja twarz, która nie będzie mieć z tym nic wspólnego.

 

Poszukaj w swojej okolicy sesji z dekodyki, tutaj trzeba wejść głęboko w przekonania i je ponaprawiać.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
6 godzin temu, BELFEGOR napisał:

Poszukaj w swojej okolicy sesji z dekodyki, tutaj trzeba wejść głęboko w przekonania i je ponaprawiać.

To ja już wolę iść do psychiatry, albo psychologa bez urazy.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
22 minuty temu, Ergil napisał:

To ja już wolę iść do psychiatry, albo psychologa bez urazy.

Rozumiem że masz jakieś złe doświadczenia z tą formą terapii?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nie zamierzam chodzić po jakichś trenerach interpersonalnych, albo po ludziach co mi będą gadać o jakiejś "energii życiowej' i próbowali mnie przekonywać i przestawiać moje przekonania na temat samego siebie.  Ja do sprawy chcę podejść w sposób fachowy dodatkowo że mam zdiagnozowane zaburzenia lękowe. Po za tym tak to jaką się ma twarz warunkuje to w jaki sposób odbiera cie otoczenie na przykład przy rozmowie o pracę zawsze pracodawca będzie lepiej odbierał osobę z ładną twarzą ponieważ ona wydaje mu się miła i sympatyczna oraz pozytywna tak jest rzeczywistość i żadne gadanie o to żeby w siebie uwierzyć tego nie zmieni. Prawda jest taka że to właśnie twoja twarz stawia ci granicę której nigdy nie przekroczysz w szczególności w zawodach o charakterze publicznym. Ludzie wcale nie patrzą na to jaki ktoś jest "wewnątrz" tylko już przy pierwszym spotkaniu selekcjonują twoją wartościowość na podstawie tego jak wyglądasz i do ludzi z ładną twarzą zawsze będą zwracać się milej i sympatycznej w stosunku do osoby która ładnej twarzy nie ma. Nie znoszę tej ludzkiej hipokryzji kiedy ludzie gadają i bredzą dookoła że nie oceniają innych po wyglądzie to jest bzdura totalna którą można obalić bardzo szybko na podstawie wytłumaczenia w jaki sposób działa ludzki mózg. Ostatnimi czasy stałem się strasznym mizantropem i mam spore uzasadnienie w argumentach na ten pogląd na istotę ludzką.

Edytowane przez Ergil

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
5 minut temu, Ergil napisał:

Nie zamierzam chodzić po jakichś trenerach interpersonalnych, albo po ludziach co mi będą gadać o jakiejś "energii życiowej' i próbowali mnie przekonywać i przestawiać moje przekonania na temat samego siebie.  Ja do sprawy chcę podejść w sposób fachowy dodatkowo że mam zdiagnozowane zaburzenia lękowe. Po za tym tak to jaką się ma twarz warunkuje to w jaki sposób odbiera cie otoczenie na przykład przy rozmowie o pracę zawsze pracodawca będzie lepiej odbierał osobę z ładną twarzą ponieważ ona wydaje mu się miła i sympatyczna oraz pozytywna tak jest rzeczywistość i żadne gadanie o to żeby w siebie uwierzyć tego nie zmieni. Prawda jest taka że to właśnie twoja twarz stawia ci granicę której nigdy nie przekroczysz w szczególności w zawodach o charakterze publicznym. Ludzie wcale nie patrzą na to jaki ktoś jest "wewnątrz" tylko już przy pierwszym spotkaniu selekcjonują twoją wartościowość na podstawie tego jak wyglądasz i do ludzi z ładną twarzą zawsze będą zwracać się milej i sympatycznej w stosunku do osoby która ładnej twarzy nie ma. Nie znoszę tej ludzkiej hipokryzji kiedy ludzie gadają i bredzą dookoła że nie oceniają innych po wyglądzie to jest bzdura totalna którą można obalić bardzo szybko na podstawie wytłumaczenia w jaki sposób działa ludzki mózg. Ostatnimi czasy stałem się strasznym mizantropem i mam spore uzasadnienie w argumentach na ten pogląd na istotę ludzką.

Prawda jest taka, ze to my sami sobie stawiamy te granice, ktorych nie da sie przeskoczyc. Jesli marzysz o pracy, w ktorej decydujacy jest mily wyglad, to owszem, moze byc to problem. Ale zapewniam Cie, ze jest sporo zawodow (np wyzsze stanowiska akademickie, prace z branzy IT itd), gdzie zamieszczanie zdjecia w CV jest wrecz unawane za nietakt i nikogo nie bedzie obchodzic jak wygladasz, jesli tylko masz odpowiednie kwalifikacje. 

Poza tym zauwaz, ze mezczyzni w ogole maja na tym polu latwiej, bo maja wiele mozliwosci, zeby wydac sie atrakcyjnym dla potencjalnych partnerek/partnerow. Oprocz wygladu u mezczyzny liczy sie inteligencja, ambicja, zaradnosc, opiekunczosc, ciekawe pasje, wysportowane cialo, autorytet, masz wiec sporo mozliwosci. A co ma powiedziec brzydka kobieta? Jesli wykaze sie ambicja i inteligencja, to tym bardziej odstraszy facetow :P 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
5 minut temu, minou napisał:

A co ma powiedziec brzydka kobieta? Jesli wykaze sie ambicja i inteligencja, to tym bardziej odstraszy facetow :P 

Kobiety mają jeszcze gorzej wiadomo, ja sam odrzuciłem sporo zalotów takich. Mogą być miłe, inteligentne, opiekuńcze  ale jak są dla mnie nietrakcyjne fizycznie to nic nie da. Ze 2 razy się nawet z takimi spotkałem na takiej niby randce, no ale nie było z mojej strony żadnej chemii więc to szybko urwałem. Sam jakiś specjalnie przystojny nie jestem, do tego słabo ogarnięty życiowo więc powinienem obniżyć wymagania do mojego poziomu czyli 3 maks 4/10  ale jakoś nie potrafię.  

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
2 godziny temu, Ergil napisał:

Nie zamierzam chodzić po jakichś trenerach interpersonalnych, albo po ludziach co mi będą gadać o jakiejś "energii życiowej' i próbowali mnie przekonywać i przestawiać moje przekonania na temat samego siebie.  Ja do sprawy chcę podejść w sposób fachowy dodatkowo że mam zdiagnozowane zaburzenia lękowe. Po za tym tak to jaką się ma twarz warunkuje to w jaki sposób odbiera cie otoczenie na przykład przy rozmowie o pracę zawsze pracodawca będzie lepiej odbierał osobę z ładną twarzą ponieważ ona wydaje mu się miła i sympatyczna oraz pozytywna tak jest rzeczywistość i żadne gadanie o to żeby w siebie uwierzyć tego nie zmieni. Prawda jest taka że to właśnie twoja twarz stawia ci granicę której nigdy nie przekroczysz w szczególności w zawodach o charakterze publicznym. Ludzie wcale nie patrzą na to jaki ktoś jest "wewnątrz" tylko już przy pierwszym spotkaniu selekcjonują twoją wartościowość na podstawie tego jak wyglądasz i do ludzi z ładną twarzą zawsze będą zwracać się milej i sympatycznej w stosunku do osoby która ładnej twarzy nie ma. Nie znoszę tej ludzkiej hipokryzji kiedy ludzie gadają i bredzą dookoła że nie oceniają innych po wyglądzie to jest bzdura totalna którą można obalić bardzo szybko na podstawie wytłumaczenia w jaki sposób działa ludzki mózg. Ostatnimi czasy stałem się strasznym mizantropem i mam spore uzasadnienie w argumentach na ten pogląd na istotę ludzką.

 

Masz absolutną rację co do tego, że na podstawie wyglądu wydajemy wstępne osądy. Jednak te wstępne osądy pozostaną ostatecznymi tylko i wyłącznie wtedy, gdy będą oparte tylko na wyglądzie i na niczym innym (gdy bym na przykład pokazał Twoje zdjęcie mojej siostrze, i zapytał ją, "co o tym gościu myslisz?")

 

Jednak wchodząc do gabinetu prezesa na rozmowę o pracę masz o wiele więcej zasobów niż swój wygląd. Mówi się że pierwsze wrażenie jest najważniejsze - jasne, pod warunkiem że nie masz możliwości stworzenia drugiego .

 

Jeżeli do pokoju wejdzie przystojny, świetnie ubrany, czarujacy,  elokwentny i pachnący mezczyzna z wyprofilowanym gładkim zarostem, o radiowym głosie, z dopracowaną, perfekcyjną mową ciała ale w połowie rozmowy ujawni się jego skrywany zespół Touretta, i zacznie nagle głośno wykrzykiwać "ku*wa! Ku*wa!! Ku*wa! H*j!!, rozpinajac przy tym rozporek i oblewajac moczem biórko Prezesa po czym wybiegnie w podskokach z gabinetu , - który obraz siebie pozostawi w glowie prezesa, pierwszy czy ostatni?

 

Pierwsze wrażenie nie ma kompletnie żadnego znaczenia, jeżeli wytworzysz kolejne.

 

Oczywiście, Twoj wygląd mimowolnie będzie generować pierwsze wrażenie, ale to Twoja energetyka, styl bycia, sposób mowy i wyrażania myśli, mimika, kontakt wzrokowy będzie stopniowo zastępować to pierwsze, z pozoru być moze nie korzystne wrażenie.

 

Ps. Jak chcesz leczyć zaburzenia lękowe jak nie u źródła? To właśnie przekonania są ich źródłem, w Twoim przypadku bardzo destruktywne i ograniczające. Psychiatra przepisze Ci tabletkę z chemią, psycholog każe Ci spojrzeć w lustro i siebie zaakceptować, a dobry specjalista od treningu mentalnego naprawi Cię od środka, i właśnie w taki sposób podszedł byś do problemu fachowo. Ale żeby tak się stało, najpierw musisz być otwarty na pomoc i na zmianę.- to jest najtrudnijsze.

 

 

Edytowane przez BELFEGOR

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
3 godziny temu, carlosbueno napisał:

Kobiety mają jeszcze gorzej wiadomo, ja sam odrzuciłem sporo zalotów takich. Mogą być miłe, inteligentne, opiekuńcze  ale jak są dla mnie nietrakcyjne fizycznie to nic nie da. Ze 2 razy się nawet z takimi spotkałem na takiej niby randce, no ale nie było z mojej strony żadnej chemii więc to szybko urwałem. Sam jakiś specjalnie przystojny nie jestem, do tego słabo ogarnięty życiowo więc powinienem obniżyć wymagania do mojego poziomu czyli 3 maks 4/10  ale jakoś nie potrafię.  

Heh no to jest wlasnie dosc typowe, ze mezczyzni sa wzrokowcami, jak kobieta ich ocenia za wyglad, to sa rozczarowani, ale sami nie "czuja chemii" do brzydszych Pan :P 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Godzinę temu, BELFEGOR napisał:

 

Masz absolutną rację co do tego, że na podstawie wyglądu wydajemy wstępne osądy. Jednak te wstępne osądy pozostaną ostatecznymi tylko i wyłącznie wtedy, gdy będą oparte tylko na wyglądzie i na niczym innym (gdy bym na przykład pokazał Twoje zdjęcie mojej siostrze, i zapytał ją, "co o tym gościu myslisz?")

 

Jednak wchodząc do gabinetu prezesa na rozmowę o pracę masz o wiele więcej zasobów niż swój wygląd. Mówi się że pierwsze wrażenie jest najważniejsze - jasne, pod warunkiem że nie masz możliwości stworzenia drugiego .

 

Jeżeli do pokoju wejdzie przystojny, świetnie ubrany, czarujacy,  elokwentny i pachnący mezczyzna z wyprofilowanym gładkim zarostem, o radiowym głosie, z dopracowaną, perfekcyjną mową ciała ale w połowie rozmowy ujawni się jego skrywany zespół Touretta, i zacznie nagle głośno wykrzykiwać "ku*wa! Ku*wa!! Ku*wa! H*j!!, rozpinajac przy tym rozporek i oblewajac moczem biórko Prezesa po czym wybiegnie w podskokach z gabinetu , - który obraz siebie pozostawi w glowie prezesa, pierwszy czy ostatni?

 

Pierwsze wrażenie nie ma kompletnie żadnego znaczenia, jeżeli wytworzysz kolejne.

 

Oczywiście, Twoj wygląd mimowolnie będzie generować pierwsze wrażenie, ale to Twoja energetyka, styl bycia, sposób mowy i wyrażania myśli, mimika, kontakt wzrokowy będzie stopniowo zastępować to pierwsze, z pozoru być moze nie korzystne wrażenie.

 

Ps. Jak chcesz leczyć zaburzenia lękowe jak nie u źródła? To właśnie przekonania są ich źródłem, w Twoim przypadku bardzo destruktywne i ograniczające. Psychiatra przepisze Ci tabletkę z chemią, psycholog każe Ci spojrzeć w lustro i siebie zaakceptować, a dobry specjalista od treningu mentalnego naprawi Cię od środka, i właśnie w taki sposób podszedł byś do problemu fachowo. Ale żeby tak się stało, najpierw musisz być otwarty na pomoc i na zmianę.- to jest najtrudnijsze.

 

 

Zgadzam sie z tym 🙂 

Leczenie psychiatryczne i psychoterapia sa bardzo wazne i nie nalezy z nich rezygnowac. Ale psychiatra i psycholog zwykle nie sa specjalistami od szeroko pojetego PR i social competence. Jesli chodzi Ci o to, jak sie "dobrze sprzedac" pracodawcy, albo wybranej kobiecie, to coaching da Ci pewnie wiecej niz terapia. Przeciez z terapii nie trzeba rezygnowac, ale jesli sa tez inne mozliwosci, to czemu nie? Ja juz pisalam wczesniej, ze np na portalach randkowych rzadza prawa czysto marketingowe, nie chodzi o to, jaki jestes, ale jak potrafisz sie sprzedac. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
8 minut temu, minou napisał:

Heh no to jest wlasnie dosc typowe, ze mezczyzni sa wzrokowcami, jak kobieta ich ocenia za wyglad, to sa rozczarowani, ale sami nie "czuja chemii" do brzydszych Pan :P 

Dlatego zawsze będę sam, chyba że stanę się jakimś milionerem, ale raczej to mi nie grozi.  Może gdybym miał większe ciśnienie na seks , wyższy poziom testosteronu  to bym był mniej wybredny ale nie mam.  

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
16 minut temu, minou napisał:

Heh no to jest wlasnie dosc typowe, ze mezczyzni sa wzrokowcami, jak kobieta ich ocenia za wyglad, to sa rozczarowani, ale sami nie "czuja chemii" do brzydszych Pan :P 

Ja oto nie mam pretensji że kobieta też może mieć jakieś granice i gusta w wyglądzie mężczyzny. Jedyny do kogo mam pretensje to do samego siebie że jestem istotą ze słabymi genami i nie mam ładnej twarzy ja jestem jedynym do którego czuje pogardę. Moja mizantropia skupia się właśnie na nienawiści do istoty ludzkiej jako tej która swoją wbudowaną zwierzęcość kamufluje hipokryzją, albo bzdurami które sam wierzy, a które w starciu z rzeczywistością zostają rozwalone. Natomiast największym centrum tej nienawiści jestem ja sam jako istota która nie potrafi być nawet dobra w tych podstawowych elementach jakim jest czysta genetyka. Ciesze się z jednej rzeczy że nigdy nie wierzyłem w to co ci cali "biało rycerze" zawsze uważałem że płaszczenie się przed drugą osobą czy robienie coś pod tą osobę jest brakiem szacunku do samego siebie i sam nie mam szacunku do takich ludzi.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
4 minuty temu, Ergil napisał:

Ja oto nie mam pretensji że kobieta też może mieć jakieś granice i gusta w wyglądzie mężczyzny. Jedyny do kogo mam pretensje to do samego siebie że jestem istotą ze słabymi genami i nie mam ładnej twarzy ja jestem jedynym do którego czuje pogardę. Moja mizantropia skupia się właśnie na nienawiści do istoty ludzkiej jako tej która swoją wbudowaną zwierzęcość kamufluje hipokryzją, albo bzdurami które sam wierzy, a które w starciu z rzeczywistością zostają rozwalone. Natomiast największym centrum tej nienawiści jestem ja sam jako istota która nie potrafi być nawet dobra w tych podstawowych elementach jakim jest czysta genetyka. Ciesze się z jednej rzeczy że nigdy nie wierzyłem w to co ci cali "biało rycerze" zawsze uważałem że płaszczenie się przed drugą osobą czy robienie coś pod tą osobę jest brakiem szacunku do samego siebie i sam nie mam szacunku do takich ludzi.

Jesli juz sklaniasz sie ku mizantropii, to chociaz oprzyj ja na naukowych podstawach. 

Tak z filogenetycznego punktu widzenia: Mezczyzni maja naturalna tendencje do zwracania uwagi na kobiety z duzymi piersiami i pelnymi biodrami, oraz zdrowymi rumiencami itd, bo to sie kojarzy ze zdrowiem, plodnoscia, bezproblemowym wydaniem na swiat potomka itd, wiec takie kobiety moga bezpiecznie przekazac swoje geny dalej. Natomiast kobiety zwracaja uwage na mezczyzn ze sklonnosciami przywodczymi, albo takich, ktorzy sa zaradni/sa w stanie zapewnic byt/maja wladze. Twarz tutaj nie ma wiekszego znaczenia. W "naturalnych warunkach" zadna kobieta nie chcialaby na ojca swojego dziecka mezczyzny przystojnego, ale ciapowatego. Inteligencja i zaradnosc prawdopodobnie zawsze byla cecha preferowana przez kobiety, a nie wyglad twarzy i sylwetka. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
3 minuty temu, minou napisał:

Jesli juz sklaniasz sie ku mizantropii, to chociaz oprzyj ja na naukowych podstawach. 

Tak z filogenetycznego punktu widzenia: Mezczyzni maja naturalna tendencje do zwracania uwagi na kobiety z duzymi piersiami i pelnymi biodrami, oraz zdrowymi rumiencami itd, bo to sie kojarzy ze zdrowiem, plodnoscia, bezproblemowym wydaniem na swiat potomka itd, wiec takie kobiety moga bezpiecznie przekazac swoje geny dalej. Natomiast kobiety zwracaja uwage na mezczyzn ze sklonnosciami przywodczymi, albo takich, ktorzy sa zaradni/sa w stanie zapewnic byt/maja wladze. Twarz tutaj nie ma wiekszego znaczenia. W "naturalnych warunkach" zadna kobieta nie chcialaby na ojca swojego dziecka mezczyzny przystojnego, ale ciapowatego. Inteligencja i zaradnosc prawdopodobnie zawsze byla cecha preferowana przez kobiety, a nie wyglad twarzy i sylwetka. 

To ciekawe bo jakoś większe piersi nie są dla mnie oznaką która powoduje że bardziej patrze na kobiety te czy inne. Tak przyznam się lbię patrzeć na nogi u kobiet i lubię te dłuższe, ale to wcale nie oznacza że kobiety które takich nie mają nie mogą mnie zaintrygować, ta dziewczyna o której wspomniałem wcześniej takich na przykład nie miała. Też bardzo lubię taką jedną specyficzną fryzurę u kobiet, ale nie pamiętam jak się nazywała i jedna kobieta kiedyś miała taką fryzurę i mi się spodobała, a piersi miała na prawdę małe i wścibscy by powiedzieli "że jest płaską dechą", ale ja miałem gdzieś jakie ona ma piersi. Nie używam tego co napisałem jako kontrargumentu tylko po prostu u mnie "piersi" jakoś nie grają znaczenia u kobiety.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Przedmówca wyłożył esencję. Dokładnie.

 

Jeżeli czujesz się jak ciapa, i zachowujesz jak ciapa, to tak będziesz traktowany i postrzegany, z ładną twarzą czy bez.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
4 minuty temu, Ergil napisał:

To ciekawe bo jakoś większe piersi nie są dla mnie oznaką która powoduje że bardziej patrze na kobiety te czy inne. Tak przyznam się lbię patrzeć na nogi u kobiet i lubię te dłuższe, ale to wcale nie oznacza że kobiety które takich nie mają nie mogą mnie zaintrygować, ta dziewczyna o której wspomniałem wcześniej takich na przykład nie miała. Też bardzo lubię taką jedną specyficzną fryzurę u kobiet, ale nie pamiętam jak się nazywała i jedna kobieta kiedyś miała taką fryzurę i mi się spodobała, a piersi miała na prawdę małe i wścibscy by powiedzieli "że jest płaską dechą", ale ja miałem gdzieś jakie ona ma piersi. Nie używam tego co napisałem jako kontrargumentu tylko po prostu u mnie "piersi" jakoś nie grają znaczenia u kobiety.

Jasne, kazdy ma indywidualny gust, ale jednak dla wiekszosci mezczyzn idealem kobiety jest taka z waska talia i sporymi piersiami. Ale tak samo, jak Ty wolisz cos innego, niz wiekszosc, tak i na pewno sa kobiety, ktore beda uwazac, ze dla nich jestes atrakcyjny. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
8 minut temu, Ergil napisał:

To ciekawe bo jakoś większe piersi nie są dla mnie oznaką która powoduje że bardziej patrze na kobiety te czy inne.

Dla mnie też piersi są drugorzędne, liczy się twarz i ogólnie sylwetka a u szczupłej dziewczyny małe piersi nie są przeszkodą ba nawet wyglądają lepiej niż duże. 

 

5 minut temu, BELFEGOR napisał:

eżeli czujesz się jak ciapa, i zachowujesz jak ciapa, to tak będziesz traktowany i postrzegany, z ładną twarzą czy bez.

Generalnie tak, choć znałem ciapowatych facetów o niezłym powodzeniu, ale byli przy tym ponadprzeciętnie przystojni. Za to niezbyt atrakcyjni fizycznie ale ponadprzeciętnie zaradni,  władczy, pełni energii też bez problemu znajdowali kobiety. Ja niestety nie jestem ani przystojny, choć tez nie brzydki ale ciapą się czuję i jestem i to mnie przekreśla, choć i tak jak bym chciał to bym mógł mieć kobiety ale oczywiście te mało atrakcyjne. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
W dniu 2.10.2019 o 19:58, minou napisał:

Jesli juz sklaniasz sie ku mizantropii, to chociaz oprzyj ja na naukowych podstawach. 

Tak z filogenetycznego punktu widzenia: Mezczyzni maja naturalna tendencje do zwracania uwagi na kobiety z duzymi piersiami i pelnymi biodrami, oraz zdrowymi rumiencami itd, bo to sie kojarzy ze zdrowiem, plodnoscia, bezproblemowym wydaniem na swiat potomka itd, wiec takie kobiety moga bezpiecznie przekazac swoje geny dalej. Natomiast kobiety zwracaja uwage na mezczyzn ze sklonnosciami przywodczymi, albo takich, ktorzy sa zaradni/sa w stanie zapewnic byt/maja wladze. Twarz tutaj nie ma wiekszego znaczenia. W "naturalnych warunkach" zadna kobieta nie chcialaby na ojca swojego dziecka mezczyzny przystojnego, ale ciapowatego. Inteligencja i zaradnosc prawdopodobnie zawsze byla cecha preferowana przez kobiety, a nie wyglad twarzy i sylwetka. 

Jakoś nie wierzę w to bo badania pokazują że kobiety też są wzrokowcami i to większymi od facetów. Kobieta nie umówi się z mężczyzną poniżej swojego smv nawet jeśli jest on inteligentny zadbany radzi sobie w życiu. Słyszałem nie raz że dla nich właśnie wygląd jest ważny bo jak chłopak nie jest przystojny czyli nie ma mocno zarysowanej szczęki bòjnych włosów i zbudowanego ciała to wstyd przed koleżankami. Nie wiem ile masz lat, ale moje pokolenie jest inne najwyraźniej. Nie ważne jakim się jest tylko jak się wygląda, a to posiada się dzięki wygranej w loterii genowej którą ja przegrałem i to na dodatek konkretnie. Czasami sobie żartuje że może poznam fajną ślepą dziewczynę to może ona mnie pokocha za to jaki jestem z innych cech poza wyglądem  bo u zwykłych nie mam szans. Tylko ludzie ślepi potrafią naprawdę docenić albo pokochać kogoś za to kim jest, a nie za to jak wygląda jego okładka.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
3 godziny temu, Ergil napisał:

Jakoś nie wierzę w to bo badania pokazują że kobiety też są wzrokowcami i to większymi od facetów. Kobieta nie umówi się z mężczyzną poniżej swojego smv nawet jeśli jest on inteligentny zadbany radzi sobie w życiu. Słyszałem nie raz że dla nich właśnie wygląd jest ważny bo jak chłopak nie jest przystojny czyli nie ma mocno zarysowanej szczęki bòjnych włosów i zbudowanego ciała to wstyd przed koleżankami. Nie wiem ile masz lat, ale moje pokolenie jest inne najwyraźniej. Nie ważne jakim się jest tylko jak się wygląda, a to posiada się dzięki wygranej w loterii genowej którą ja przegrałem i to na dodatek konkretnie. Czasami sobie żartuje że może poznam fajną ślepą dziewczynę to może ona mnie pokocha za to jaki jestem z innych cech poza wyglądem  bo u zwykłych nie mam szans. Tylko ludzie ślepi potrafią naprawdę docenić albo pokochać kogoś za to kim jest, a nie za to jak wygląda jego okładka.

Mozliwe, ze w Twoim wieku patrzy sie jeszcze ciut bardziej na wyglad, ale zwiazki tez sa niekoniecznie jeszcze na powazne. Mozliwe, ze nadal to, "co powiedza kolezanki" jest wazniejsze niz wlasne zdanie, wlasny gust, wlasne szczescie, ale, NA SZCZESCIE, ta glupota mija z wiekiem i doswiadczeniem :D wiekszosc ludzi zdaje sobie sprawe, ze to nie kolezanki/koledzy beda zyc z ich partnerem/partnerka na codzien, wiec ich opinia nie jest taka wazna. Jestem ponad 10 lat starsza od Ciebie, wiec moze ja patrze juz inaczej, ale Ty i Twoi rowniesnicy tez dojrzejecie przeciez. Ale powiem CI tez, ze czasem podobaja mi sie mezczyzni, ktorych odrzucilabym np na profilu randkowym ogladajc ich zdjecia, bo albo sa kompletnie nie w moim typie, albo uwazam ich wrecz za brzydkich, ale na zywo okazuja sie fascynujacy przez swoja osobowosc. I nie mowie o przeslodzonych rzeczach typu "jaki on jest mily, uczciwy, opiekunczy"; raczej chodzi mi o fascynujaca osobowosc w sensie pasji, odrobiny szalenstwa, pewnosci siebie itd. Czasem nawet niezaradnosc wydaje sie slodka, czasem nie, kwestia gustu. Moze nie spodobasz sie wszystkim, moze nawet nie spodobasz sie wiekszosci, ale zeby stworzyc szczesliwy zwiazek, potrzebujesz przeciez tylko JEDNEJ kobiety, w ktorej zakochasz sie z wzajemnoscia. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
5 godzin temu, minou napisał:

Mozliwe, ze w Twoim wieku patrzy sie jeszcze ciut bardziej na wyglad, ale zwiazki tez sa niekoniecznie jeszcze na powazne. Mozliwe, ze nadal to, "co powiedza kolezanki" jest wazniejsze niz wlasne zdanie, wlasny gust, wlasne szczescie, ale, NA SZCZESCIE, ta glupota mija z wiekiem i doswiadczeniem :D wiekszosc ludzi zdaje sobie sprawe, ze to nie kolezanki/koledzy beda zyc z ich partnerem/partnerka na codzien, wiec ich opinia nie jest taka wazna. Jestem ponad 10 lat starsza od Ciebie, wiec moze ja patrze juz inaczej, ale Ty i Twoi rowniesnicy tez dojrzejecie przeciez. Ale powiem CI tez, ze czasem podobaja mi sie mezczyzni, ktorych odrzucilabym np na profilu randkowym ogladajc ich zdjecia, bo albo sa kompletnie nie w moim typie, albo uwazam ich wrecz za brzydkich, ale na zywo okazuja sie fascynujacy przez swoja osobowosc. I nie mowie o przeslodzonych rzeczach typu "jaki on jest mily, uczciwy, opiekunczy"; raczej chodzi mi o fascynujaca osobowosc w sensie pasji, odrobiny szalenstwa, pewnosci siebie itd. Czasem nawet niezaradnosc wydaje sie slodka, czasem nie, kwestia gustu. Moze nie spodobasz sie wszystkim, moze nawet nie spodobasz sie wiekszosci, ale zeby stworzyc szczesliwy zwiazek, potrzebujesz przeciez tylko JEDNEJ kobiety, w ktorej zakochasz sie z wzajemnoscia. 

Co do tej dojrzałości to mam na to pewną odpowiedź. Proszę tutaj nie brać tego bardzo do siebie, ale sprawa wygląda tak że kiedy kobieta dochodzi do pewnego okresu w swoim życiu którym jest około 30 lat albo blisko i wie doskonale że powoli dochodzi do momentu w którym spada jej atrakcyjność fizyczna czyli zanika jej libido to wtedy próbuje jak najszybciej zaręczyć się z tym swoim wymarzonym facetem. W momencie kiedy jej się to nie uda to zaczyna obniżać swoje standardy i zaczyna wybierać spośród mniej atrakcyjnych, ale nie dlatego bo "zmądrzała" czy coś tylko dlatego że wie iż nie ma szans już na facetów z wyższej półki więc zostają jej opcje beta. I tak wyglądają potem takie związki kobiety która znalazła sobie bankomat który utrzymuje ją i dzieci jego bądź nie jego i jakoś tak ciągnie przez to życie z nim wspominając o dawnych latach kiedy spędzała noce z tymi jej "alfa",  ale teraz już nie ma na takiego szansy no chyba że z nią spędzi przelotną noc jakiś przystojny arab na wakacjach z mężem. Co do facetów z kolei ci którzy są przystojni, ale ominęli zaręczenie się z kobietą mijając próg 30 lat mogą sobie wybierać w młodszych od siebie kobietach ponieważ mają na dodatek wyrobiony status więc są atrakcyjni podwójnie dla młodych panienek. Z kolei jeśli chodzi o mnie to ja nie oczekuje żeby kobiety oglądały się za mną jak za modelem bo do niczego mi to nie potrzebne, ale ja także nie potrzebuje żeby się większości kobiet podobać bo ja nie chcę uprawiać przelotnych romansów z inną co miesiąc, albo co pół. Problem mój polega na tym że nigdy nie spodobam się kobiecie w której bym się zakochał ponieważ jest na przykład powyżej mojej ligi akurat, a z którą gdyby była w porządku kobietą może udało by mi się szczęśliwą rodzinę założyć (nawet jakby była w mojej lidze to bym tak samo uważał, ale pytanie gdzie jest moja liga bo pewnie nie za wysoko, chyba że zakocham się w takiej poniżej bo serio coś mnie w niej zauroczy to po części prawda że serce nie sługa). Ja nie zamierzam robić w przyszłości dla jakiejś kobiety za materiał zastępczy czyli wersję beta i dlatego już w sumie chyba lepiej być samemu. Nie będę się rozpisywał tutaj na temat moich poglądów odnośnie związków bo też nie mam doświadczenia i można mnie tu śmiać ze mnie (i bym się nawet nie dziwił gdybyście tak zrobili), ale j i tak napiszę że moim zdaniem w związku to raczej powinno być tak że powinniśmy zastanawiać się co możemy podarować tej drugiej osobie i na podstawie tego nad sobą pracować i osiągać sukcesy w życiu na różnym polu, aby tej osobie dać od siebie jak najwięcej, a z kolei ta druga osoba powinna myśleć w ten sam sposób i robić tak samo, a nie zastanawiać się co mi może dać druga osoba, albo inaczej co "powinna mi dać", a mi się wydaje że w dzisiejszych związkach jest właśnie tak że jedna ze stron zastanawia się "co on/ona powinien/powinna mi dać" , a z kolei druga strona myśli co mogła by dać tej właśnie osobie, albo też jest tak że jedna i druga strona myślą na zasadzie "co powinna mi dać" i wtedy mamy rozwody itd. Oczywiście to nie jest jedyny powód rozwodów. Zauważyłem że podejście "co powinno mi się dać" jest bardziej zauważane u kobiet dzisiaj, bo co bo sądzi że powinien jej dać kupę szmalu, wszystko co ona zechce, a no i przy okazji dobrą twarz adonisa i dobre geny do spłodzenia dzieci, a w zamian ona myśli że da mu seks i będzie git bo przecież taka z niej laska. Napiszę tak że jeśli jakiś mężczyzna widzi że mu kobieta daje tylko seks i jest z tego powodu smutny, a są tacy to dowód na to że jest on czegoś więcej wart, a z kolei jeżeli jemu serio tylko tyle wystarcza to wtedy na prawdę obydwoje moim zdaniem są siebie warci.  Pewnie napisałem głupotę, ale co tam nie będę się chował ze swoim zdaniem jak jakiś tchórz.  I ja wiem że są ludzie którzy są wyjątkami odnośnie tego nawet co na początku napisałem, ale to są "wyjątki', a rzeczywistość jest jaka jest i żadne gadanie na zasadzie "wygląd nie ma znaczenia" tego nie zmieni bo to kłamstwo.

Edytowane przez Ergil

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

@Ergil nie obrazam sie, a wrecz poczulam sie dosc rozbawiona 🙂 zapewniam Cie, ze ani ja ani moje kolezanki po 30-tce nie zmierzamy jeszcze w strone cmentarza, nie mamy jeszcze siwych wlosow ani zmarszczek, nie czujemy sie malo atrakcyjne, a czesto wrecz przeciwnie, z wiekiem i dojrzaloscia czlowiek czesto pozbywa sie kompleksow i zaczyna sie czuc fajnie i pewnie w swoim ciele. Zreszta, ze wzgledu na dostep do pielegnacji, zabiegow itd granica wieku, w ktorym kobieta zaczyna sie starzec, przesunela sie o jakies 10 lat - dzisiejsze 40 tki moga spokojnie wygladac na 30 lat. Nie obnizylysmy tez naszych ogolnych wymagan, a raczej wrecz przeciwnie. Moze te 15 lat temu pare miesni i ladna buzka wystarczyla, zeby sie zainteresowac facetem, teraz to nie wystarczy, teraz wiele innych rzeczy sie liczy bardziej od wygladu. A fakt, ze byc moze dyskotekowi "samcy alfa" nie gwizdza juz za mna na ulicy, uwazam raczej za ogromny plus, a nie za minus. 

Teraz Ty sie nie obraz, ale po Twoim sposobie pisania i klasyfikowania ludzi mam wrazenie, ze pozapuszczales sie troche na jakies fora dla inceli, reddit i te sprawy i teraz powtarzasz tamte bzdury, ktore pisze garstka ludzi niemajacych ochoty nic pozytywnego ze soba zrobic, ale lubiacy zwalac wine za swoje niepowodzenia na wszystko dookola - zle geny, zle kobiety, zle spoleczenstwo. Osoby tam piszace chca sprawiac wrazenie, ze znaja swiat i wiedza, jak to wszystko dziala, ale badania socjologiczne na takich spolecznosciach w necie pokazaly, ze sa to osoby, ktore po prostu siedza calymi dniami w domu i narzekaja na wszystko. Nie tylko nie maja kobiety, ale tez nie maja znajomych, hobby, przyjaciol, pracy, zycia po prostu. Ok, rozumiem, jak sie nie jest super przystojnym, to moze ciezej znalezc kobiete. Ale hobby, przyjaciele, praca itd? Nie stan sie taki jak oni, za madry jestes na to 🙂 To latwe wyjscie, ale wiesz, nie prowadzi do rozwiazania jakiegokolwiek z Twoich problemow. 

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
42 minuty temu, minou napisał:

To latwe wyjscie, ale wiesz, nie prowadzi do rozwiazania jakiegokolwiek z Twoich problemow. 

 

Co masz przez to zdanie na myśli o jakie "łatwe wyjście" ci chodzi. Nie nie pozapuszczałem się na fora dla inceli akurat, ale nie zmienia faktu że oni strasznie bazują na tym co napisałem to prawda. Dzięki że napisałaś że jestem na to za mądry chodź nie wiem po czym uważasz że jestem za mądry 🙂

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
2 godziny temu, Ergil napisał:

Co masz przez to zdanie na myśli o jakie "łatwe wyjście" ci chodzi.

 

Prawdopodobnie koleżance chodzi o to, żebyś nie szedł na łatwiznę i wszystkich swoich niepowodzeń, braku dziewczyny, przyjaciół, dobrej pracy i fajnego życia nie obarczał swoją brzydką twarzą

 

(nic juz nie musze ze sobą robić bo to i tak nic nie da, w końcu moja twarz i tak zadecyduje o wszysfkim)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×