Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
Anonymous

Hipochondrio, jak ja cię ku... nienawidzę!

Rekomendowane odpowiedzi

Witam wszystkich.

Zapraszam do lektury mojej osoby, dziękuje wszystkim, którzy to przeczytają.

 

Hej, mam 24 lata i jestem studentem.  Bardzo długo biłem się z myślami, czy napisać taki post na danym forum. Jestem bardzo aktywny Internecie i spędzam w nim mnóstwo czasu, dlatego postanowiłem znaleźć odpowiednie forum i w końcu podzielić się tym co we mnie siedzi.

 

Zaczynajac od początku, jestem osoba bardzo towarzyska. Przykładem tych osób, które zawsze na lekcji są najgłośniejsze, najmądrzejsze, najwredniejsze i najmniej lubiane przez tych spokojnych. Podsumowując, jestem przekonany, że wiele rówieśników z poprzednich lat do dziś czuję do mnie bardzo złe uczucia. Od zawsze bylem głośny, rozpieszczony i rozwydrzony  jednocześnie. Pomimo, ze pochodzę z bardzo dobrego i co najważniejsze pokornego domu. Tak jest do dziś, słyszę komentarze od innych ludzi, jak zazdroszczą mi stylu bycia, humoru, posiadania dystansu do wszystkiego co nas otacza oraz nieprzejmowania się niczym. Przez wiele lat wyrobiłem w sobie taką a nie inną łatkę, która jest ze mną zawsze. Bardzo ciężko mi powiedzieć ilu mam prawdziwych przyjaciół którzy, wiedzą o mnie wszystko. Jednak to wszystko jest swego rodzaju maską, od wielu lat borykam się z nerwicą, która jest bardzo poważna chorobą. Odkąd pamiętam bałem się wszystkich chorób, kiedyś mając kilkanaście lat, obejrzałem film w którym główny bohater-kolarz umiera z powodu tętniaka mózgu, nie potrafiłem zasnąć przez kilkanaście nocy. Następnie w moim życiu pojawiło się kilka nieszczęść, jaka była miedzy innymi smierć ojca. Jednak nie złamało to mojej powierzchownej łatki. Dalej byłem radosny, żartobliwy, beztroski. Jednak coraz bardziej łamało mnie w środku. Dziś jako dorosły mężczyzna, przyznaje się, ze mam olbrzymi problem z nerwicą oraz hipochondria. Nerwica objawia się przypisywaniem zawsze najgorszych scenariuszy, gdy ktoś bliski np. nie odbiera telefonu. Natomiast hipochondria, jak wszyscy wiemy, wynajdywaniem wszystkich możliwych chorób. Jestem strasznie na siebie zły, a jednocześnie bezradny. Każdego dnia jestem wdzięczny, ze jestem zdrowy, a mimo to każdego dnia wymyślam nowe choroby. Potrafię całe noce nie spać z obawy przed rakiem, tętniakiem czy inną dolegliwością. Od lat leczę się na ciśnienie tętnicze. Zostałem przebadany wzdłuż i wszerz w celu wykrycia źródła tego stanu. Oczywiście badania były dla mnie piekłem, a raczej wyczekiwanie na ich wyniki. Potrafiłem się rozkleić jak małe dziecko przed rezonansem jamy brzusznej - był to ciężki etap dla mnie, cała szkole średnia miałem bóle brzucha i biegunki, wiec byłem pewien, że w najlepszym przypadku mam nowotwór bez przerzutów. Tak, to wydaje się śmieszne, ale takie nie jest. Mimo wszystko, każdy wokół mnie uważał mnie za najzabawniejsza osobę, która nie ma żadnych zmartwień. Taki paradoks życia. 

Dziś jestem na etapie tygodniowego bólu jąder. Tydzień temu zabolało mnie jądro, od tego czasu cały czas je dotykam, sprawdzam, naciskam, co w konsekwencji musi dawać ciągły ból. Mimo wszystko, jestem pewny swoich racji, ze na pewno jest coś nieprawidłowego. Ciężko mi zliczyć ile chorób już sobie wmówiłem, ile razy miałem zawał a ile razy byłem przed pęknięciem tętniaka. Mimo wszystko, chciałem się z tym podzielić, bo wiem, ze trafiłem do miejsca, w którym ludzie rozumieją tę chorobę, a nie uważają jej za śmieszną. W miejscu, w którym nikt mi nie powie „przestań o tym myśleć”, bo jak wiemy wszyscy, to najcięższa z możliwych rad.

 

Dziękuję

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Bo jesteś hipochondrykiem 😉 leki psychotropowe tak nie działają, oprócz wysokich dawek neuroleptykow stosowanych doraźnie w leczeniu ostrej psychozy. I to właśnie z tym działaniem ludzie mylą działanie leków ogólnie 

Ja bym bardzo chciał żeby leki "zrobiły ze mnie kogoś kim nie jestem", bo ani trochę nie jestem zadowolony z bycia kulą bólu i cierpienia, ale trochę ich zjadłem i nie zauważyłem, żeby jakikolwiek zmienił moją osobowość 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
W dniu 19.12.2018 o 15:24, Anonymous napisał:

Wiem, ze powinienem, ale  z drugiej strony się boję. Boje się leków, że mnie otumanią, stworzą ze mnie kogoś, kim nie jestem. 

Zachowujesz się na co dzień fałszywie.Nie masz stabilnego "gruntu" pod nogami,nie wiesz kto jest twoim przyjacielem a kto nie,nie "przerobiłeś" śmierci ojca itp. Smutek to naturalna reakcja człowieka a ty za wszelka cenę nie chcesz dopuścić do okazania smutku bo chcesz być cały czas uznawany za śmieszka. Chcesz być cały czas na fali a tak się nie da.

Te wszystkie obawy to skutek braku poczucia stabilności emocjonalnej,psychicznej,braku bezpieczeństwa,braku zaopiekowania ze strony rodziców.

To wszystko daje o sobie znać w postaci nerwicy.Leki w takim przypadku zamaskują objawy ale to wszystko wróć po odstawieniu leków.Lepiej idź na psychoterapie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
W dniu 18.12.2018 o 20:51, Anonymous napisał:

 Tak jest do dziś, słyszę komentarze od innych ludzi, jak zazdroszczą mi stylu bycia, humoru, posiadania dystansu do wszystkiego co nas otacza oraz nieprzejmowania się niczym. Przez wiele lat wyrobiłem w sobie taką a nie inną łatkę, która jest ze mną zawsze. Bardzo ciężko mi powiedzieć ilu mam prawdziwych przyjaciół którzy, wiedzą o mnie wszystko. Jednak to wszystko jest swego rodzaju maską, od wielu lat borykam się z nerwicą, która jest bardzo poważna chorobą. Odkąd pamiętam bałem się wszystkich chorób, kiedyś mając kilkanaście lat, obejrzałem film w którym główny bohater-kolarz umiera z powodu tętniaka mózgu, nie potrafiłem zasnąć przez kilkanaście nocy. Następnie w moim życiu pojawiło się kilka nieszczęść, jaka była miedzy innymi smierć ojca. Jednak nie złamało to mojej powierzchownej łatki. Dalej byłem radosny, żartobliwy, beztroski. Jednak coraz bardziej łamało mnie w środku. Dziś jako dorosły mężczyzna, przyznaje się, ze mam olbrzymi problem z nerwicą oraz hipochondria. Nerwica objawia się przypisywaniem zawsze najgorszych scenariuszy, gdy ktoś bliski np. nie odbiera telefonu. Natomiast hipochondria, jak wszyscy wiemy, wynajdywaniem wszystkich możliwych chorób. Jestem strasznie na siebie zły, a jednocześnie bezradny. Każdego dnia jestem wdzięczny, ze jestem zdrowy, a mimo to każdego dnia wymyślam nowe choroby. Potrafię całe noce nie spać z obawy przed rakiem, tętniakiem czy inną dolegliwością. Od lat leczę się na ciśnienie tętnicze. Zostałem przebadany wzdłuż i wszerz w celu wykrycia źródła tego stanu. Oczywiście badania były dla mnie piekłem, a raczej wyczekiwanie na ich wyniki. Potrafiłem się rozkleić jak małe dziecko przed rezonansem jamy brzusznej - był to ciężki etap dla mnie, cała szkole średnia miałem bóle brzucha i biegunki, wiec byłem pewien, że w najlepszym przypadku mam nowotwór bez przerzutów. Tak, to wydaje się śmieszne, ale takie nie jest. Mimo wszystko, każdy wokół mnie uważał mnie za najzabawniejsza osobę, która nie ma żadnych zmartwień. Taki paradoks życia. 

@Anonymous jakby czytał o sobie. Hipo niszczy wszystko czym powinniśmy się cieszyć. Mnie trzyma jeszcze wiara i rodzina bo już w ogóle bym sfiksował. Przez ostatnie 2 miesiące "miałem" raka trzustki, marskość wątroby, białaczkę. Kur.a żałosne 🙂 wpółczuję Ci bo wiem co czujesz i ciesze sie, że napisałeś, bo zawsze jakoś lepiej się na duchu robi jak widzisz że inni też mają takie problemy jak ty.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Patrząc na całokształt wydaje mi się, że po prostu potrzebujesz uwagi innych. Chciałbyś, żeby ktoś z Tobą pogadał "na poważnie" o Twoich problemach i w ogóle traktował Cię poważnie. I nie ma w tym nic złego, według mnie potrzebujemy uwagi innych na każdym etapie swojego życia. Niestety całą uwagę dostajesz nie Ty, tylko Twoja maska. Jak dla mnie najrozsądniejszym sposobem na zrobienie z tym czegoś jest w końcu się przełamać i komuś powiedzieć. Tylko komuś, kto potrafi o takich rzeczach rozmawiać, bo pierwsza lepsza osoba Ci powie właśnie to, czego nie chcesz usłyszeć:).

Edytowane przez aguskaguska
zmiana treści

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×