Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
beznadziejniak

Dlaczego wszyscy mają gdzieś?

Rekomendowane odpowiedzi

"Pogadaj z kimś komu możesz zaufać. Na pewno masz przyjaciół którzy ci pomogą."

Yhyyy.... Akurat. Wszyscy mają w d...

Nie ma nikogo z kim można by szczerze porozmawiać. Próbujesz nieśmiało zacząć temat, ale przyjaciele nie chcą gadać o twoich problemach, więc jesteś całkowicie pomijany w towarzystwie.

"Hej! Jak się masz? Może wpadłbyś na imprezę? Będą jakieś randomy których nie znasz i z którymi nie zamienisz nawet jednego słowa, ale wpadnij i siedź jak piąte koło u wozu. Może przy okazji zobaczysz co się stało z moim tabletem? Coś nie chce się włączyć....."

 

Próbuję ogarnąć moje myśli, co jest ostatnio sporym wyzwaniem i piszę na forum pośród ludzi, którzy mają, bądź mieli podobne problemy co ja.

7 wyświetleń.

 

Co raz bardziej zamykam się w sobie. Zatraciłem umiejętność uzewnętrzniania moich myśli i odczuć. Nikt nie chce słuchać więc po co "strzempić ryja". Kiedy masz problem, którego nie potrafisz samodzielnie rozwiązać, lepiej zdechnij. Nikt nie pomoże.

Terapia. Spoko. Trzeba wybulić hajsy. Przyjaciel za pieniądze.

Jesteś gotów pomóc każdemu kto tego potrzebuje. Pomagasz w pracy. Pomagasz poza pracą. Wspierasz dobrym słowem. Wydaje Ci się, że możesz oczekiwać tego samego. Hah! Jak bardzo się mylisz... Nic nie znaczysz...

 

Zdechnij. Nikt nie zauważy.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

A jak się czujesz z tym, że nikt Ci na tego posta nie odpisał XD

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

bedzielepiej,

 

Temat założony dzisiaj w nocy, a wnocy mało kto zagląda. Nie musisz być taka mądralińska :<img src=:'>

 

beznadziejniak,

 

To dziwne co piszesz, dziwnych ludzi masz chyba na studiach. A może tak to jest, że pomaga się nie tym, którzy na to zasługują, a tym, którzy imponują?

Sam nie wiem.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Beznadziejniak witaj :smile:

W życiu już tak jest, że ci, którzy są inni, odstaja w jakiś sposób od rzeczywistości, od norm życia społecznego, towarzyskiego, trzymają się na uboczu są traktowani z poblazaniem, odcieniem wyższości, czasem pogardą. A już na pewno nie ze zrozumieniem. Tacy ludzie są postrzegani jako smutasy, mruki, których wystarczy rozweselic dowcipem czy imprezą. Ale wewnętrznego mroku nie da się tak łatwo rozproszyc. Kwadratura koła, bo im bardziej próbują cię podtrzymać na duchu metodami, których nie akceptujesz tym więcej zakładasz kłódek na własną psychikę.

 

Nie jest prawdą, że zatraciles umiejętnośc dzielenia się swoimi odczuciami. Sam fakt, że tu napisałeś temu zaprzecza. Jest naturalne, że nikt nie ma ochoty wrzucać swoich skrytych, osobistych spraw i zwierzen w studnię, gdzie nawet echo nie odpowie. Przyjaciele chcą dla Ciebie dobrze, wspierają jak mogą, ale nie rozumieją tego, że jesteś samotny wśród ludzi i nie potrafisz się beztrosko śmiać. Dobrze, że trafiłeś na to forum, tu nikt nie znalazł się bez powodu, czasem wśród obcych można znaleźć kogoś bliskiego, kto poświęci ci uwagę, czas i szczerze pogada o problemach.

Poobserwuj trochę, pisz, to przynosi ulgę w sytuacji kiedy wokół ciebie jest pustka.

I nie łam się, cierpliwości, nic nie przychodzi łatwo i szybko :smile:

 

Mam nadzieję, że dzisiejszy dzień będziesz miał lepszy.

Pozdrawiam

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

acamar,

 

Mądre słowe... A ostatnio przyuważyłem Cię w kilku tematach, jesteś nowy, ale aktywny. Jak Ci się podoba na forum? :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Dzięki.

Miałem różne doświadczenia w życiu i rozumiem ludzi, którzy nie radzą sobie z samym sobą i reszta świata.

Na razie się tu trochę rozglądam, zobaczę jak będzie dalej. Póki co mam pozytywne odczucia :smile:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Pogadaj z kimś komu możesz zaufać. Na pewno masz przyjaciół którzy ci pomogą."

Yhyyy.... Akurat. Wszyscy mają w d...

ja nawet nie mam tych co mogli by słuchać. Nie mam nikogo.

Często słyszę podobne teksty, nie możesz poprosić koleżanki itd. chyba z kapelusza ją wyciągnę. nie mam nie miałam a jak miałam okazała się fałszywa.Rozumiem Cię. Zawsze póki co, możesz tu pisać zawsze uzyskasz pomoc, albo chociaż odp wsparcie i zrozumienie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Kia, dopóki jest dobrze, to jest dobrze, a jak coś zaczyna szwankowac to nagle nikt nie ma czasu, każdy ma swoje sprawy, a ten, który potrzebuje wsparcia zostaje sam jak palec. Najłatwiej jest być wygodnym i nie obciążać się problemami innych, bo przecież świadomość że ktoś ma gorzej jest taka krzepiąca..

Na szczęście nie wszyscy są tacy sami.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Nie wszyscy sa tacy sami..tylko trafienie na kogoś wartościowego to czasem szóstka w lotto :-|

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Tak, to jest loteria. Jednak jak w każdej istnieje szansa na wygraną. Tylko trzeba grać.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
A jak się czujesz z tym, że nikt Ci na tego posta nie odpisał XD

He he, he.... he.

Jakie k. zabawne. Iks De.

 

To dziwne co piszesz, dziwnych ludzi masz chyba na studiach. A może tak to jest, że pomaga się nie tym, którzy na to zasługują, a tym, którzy imponują?

Sam nie wiem.

Nie napisałem nic o studiach.

 

W życiu już tak jest, że ci, którzy są inni, odstaja w jakiś sposób od rzeczywistości, od norm życia społecznego, towarzyskiego, trzymają się na uboczu są traktowani z poblazaniem, odcieniem wyższości, czasem pogardą. A już na pewno nie ze zrozumieniem. Tacy ludzie są postrzegani jako smutasy, mruki, których wystarczy rozweselic dowcipem czy imprezą. Ale wewnętrznego mroku nie da się tak łatwo rozproszyc. Kwadratura koła, bo im bardziej próbują cię podtrzymać na duchu metodami, których nie akceptujesz tym więcej zakładasz kłódek na własną psychikę.

Ok ja to wiem. Chodzi mi o rozwiązanie problemu. Oni patrzą na mnie jak na obcego, a ja na nich jak na idiotów. Ludzie bezrefleksyjni, bezmyślni, płynący z prądem. Hordy wymózgów, cwaniaków i zwykłych sk.synów. Prosto w oczy są przyjaciółmi, ale w imię własnego interesu oszukają cię i nawet nie mrugną okiem. Później dowiadujesz się o wszystkim od kogoś innego.

 

nie możesz poprosić koleżanki itd. chyba z kapelusza ją wyciągnę

Nawet jak ta koleżanka / kolega jest to i tak nie chce słuchać. Ma w d. to co się z tobą dzieje. Od tego zawsze byli przyjaciele, żeby się wspierać. Dzisiaj przyjaciel jest od wspólnego picia wódy i obgadywania innych przyjaciół.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

beznadziejniak, relacje międzyludzkie ogólnie to jest trochę loteria jak pisali Lunaa i acamar. Ale takie codzienne powierzchowne "soszal life" to bardziej transakcja, obupulna wymiana dóbr, taki towarzyski wolny rynek. Wszyscy coś tam wnoszą i starają się jak najlepiej się zareklamować, ale też oceniają "oferty" innych. Na bazie tego wysiłku i ocen znajdują osoby które im odpowiadają i skracają dystans, budują bliższe relacje, przyjaźń, miłość.

Mało to budujące, ale tak ja to widzę.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Kia, dopóki jest dobrze, to jest dobrze, a jak coś zaczyna szwankowac to nagle nikt nie ma czasu, każdy ma swoje sprawy, a ten, który potrzebuje wsparcia zostaje sam jak palec. Najłatwiej jest być wygodnym i nie obciążać się problemami innych, bo przecież świadomość że ktoś ma gorzej jest taka krzepiąca..

Na szczęście nie wszyscy są tacy sami.

tak w punkt!!!!

ale ja tam mam z rodzinką.pl. jasne, że ci pomogę, a jak przychodzi co do czego, to wiesz nie mogę w dupie mnie łupie, nie mam jak nie mam czym itd można wymieniać. eghhhh ludzie.... :-|

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
beznadziejniak, relacje międzyludzkie ogólnie to jest trochę loteria jak pisali Lunaa i acamar. Ale takie codzienne powierzchowne "soszal life" to bardziej transakcja, obupulna wymiana dóbr, taki towarzyski wolny rynek. Wszyscy coś tam wnoszą i starają się jak najlepiej się zareklamować, ale też oceniają "oferty" innych. Na bazie tego wysiłku i ocen znajdują osoby które im odpowiadają i skracają dystans, budują bliższe relacje, przyjaźń, miłość.

Mało to budujące, ale tak ja to widzę.

Dlatego siedzę sam przed monitorem. Nie buduję głębszych relacji, a te które już istnieją, opieram przede wszystkim na pracy. Moje znajomości dzisiaj nie wychodzą poza pracę. Są jacyś tam znajomi z lat szkolnych, ale o nich napisałem już wcześniej.

 

Miłość...

Ile masz lat, że wierzysz w takie bzdury? Holiłud za mocno weszło...

Liczą się tylko hajsy i seks. Nic więcej. Żadna miłość. Zero złudzeń. I nie chodzi tu o negatywne postrzeganie świata. Tak po prostu jest. Jesteśmy zwierzętami. Cała reszta to ideologia za pomocą której próbujemy się odróżnić od zwierząt. Albo zjesz kogoś, albo zostaniesz zjedzony. Staram się wyjść poza ten cyrk. Stąd moja samotność. Inni próbują odnaleźć swoje miejsce w hierarchii. Walczą, są zjadani i wydalani przez "soszal life". Ja zawsze byłem na dnie hierarchii i zawsze miałem problemy z samooceną. Od kiedy zaprzestałem prób partycypacji w życiu społecznym, przestałem się porównywać z innymi, moja samoocena znacznie podskoczyła, doła łapię raz na ledwie kilka miesięcy. Takie są plusy wyjścia z tabeli wyników. Minusem jest to, że chciałbym w końcu założyć rodzinę, a to oznacza ponowną próbę wejścia do społeczeństwa. Chciałbym zjeść ciastko i mieć ciastko.

 

A może po prostu gadam jakieś bzdury.

Sam nie wiem.

 

Za kwadrans pierwsza.

Idę pracować na 500+ dla randomowych bachorów.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Miłość...

Ile masz lat, że wierzysz w takie bzdury? Holiłud za mocno weszło...

 

13. Tata zostawił laptopa włączonego. Wśród zakładek do stron z gołymi paniami znalazłam link do tego forum :<img src=:'> .

 

A seriously...

 

Od kiedy zaprzestałem prób partycypacji w życiu społecznym, przestałem się porównywać z innymi, moja samoocena znacznie podskoczyła, doła łapię raz na ledwie kilka miesięcy. Takie są plusy wyjścia z tabeli wyników.

 

Też tak kiedyś kminiłem. Jak się odizolowałem od innych to miałem boosta do samooceny. Po uj mi uczestnictwo w rankingu w którym zajmuję zaszczytne ostatnie miejsce? Tyle że w moim przypadku to była pułapka, dopiero terapia mi to uświadomiła.

Pułapka polegała na tym, że to nie moja samoocena wzrosła, zamiast rywalizować w ogólnoświatowym rankingu wybrałem mniejszą ligę, jednoosobową, w której zajmowałem pierwsze miejsce. Tylko po co to pierwsze miejsce skoro nikt konfetti nie sypie...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Liczy się kasa i seks...

To jest zbyt mocno posuniete uogolnienie, zresztą sam w to nie wierzysz bo szukasz czegoś co wykracza poza normy, które są dla ciebie nie do zaakceptowania. W Twoim poście widać rozgoryczenie i zwątpienie w to, że możesz zbudować coś na twoich zasadach, bez wyrzekania się siebie i wtopienia w świat prymitywnych odruchów.

I nie musisz się integrować ze społeczeństwem, żeby założyć rodzinę. Oczywiście pełna izolacja nie jest możliwa, ale spokojnie możesz ograniczyć swoje uczestnictwo w życiu społecznym do koniecznego minimum. Serio, jest to możliwe. Jedyny warunek to założyć rodzinę z kimś kto odpowiadalby ci osobowosciowo. To również jest wykonalne ale nie można narzekać i siedzieć z założonymi rękami bo samo nic nie przyjdzie.

Randomowe bachory? Możesz rozwinąć myśl?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość
Minusem jest to, że chciałbym w końcu założyć rodzinę, a to oznacza ponowną próbę wejścia do społeczeństwa. Chciałbym zjeść ciastko i mieć ciastko.

 

Obrzydzanie sobie tego, co przynosi przyjemność to zwykłe asekuranctwo. Nie sztuką jest żyć w izolacji i pompować swoje ego myślą o tym, "jacy to ludzie są prymitywni i słabi, a ja nadczłowiek mam to już za sobą, patrzę na was i się śmieję". Sztuką jest wejść w chaos, umieć przeżywać przyjemność i nie pozwolić jej się pochłonąć, wejść w społeczeństwo i przeciwstawić mu własne zasady.

Jak mawiają mądrzy Ludzie Wschodu, co wypuścisz w świat, to do ciebie wróci :P

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Wejście w społeczeństwo i utrzymanie w nim swojej indywidualności zwykle oznacza ciągła walkę o to, żeby nie dać się zindoktrynowac. Aby sprostać temu zadaniu trzeba mieć wyjątkowo silna psychikę, a nie każdy ja ma. Ci, którzy nie nadają się do ciągłej konfrontacji mają swój sposób na wspolistnienie z innymi ludźmi i nie zawsze jest ono oparte o poczucie wyższości :smile:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Nie sztuką jest żyć w izolacji i pompować swoje ego myślą o tym, "jacy to ludzie są prymitywni i słabi, a ja nadczłowiek mam to już za sobą, patrzę na was i się śmieję". Sztuką jest wejść w chaos, umieć przeżywać przyjemność i nie pozwolić jej się pochłonąć, wejść w społeczeństwo i przeciwstawić mu własne zasady.

 

Dobrze prawi. Polać jej 8) .

 

Ci, którzy nie nadają się do ciągłej konfrontacji mają swój sposób na wspolistnienie z innymi ludźmi i nie zawsze jest ono oparte o poczucie wyższości :smile:

 

Na przykład?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

acamar, dlatego mówię, że to jest sztuka ;) Konfrontacja to nie zawsze rzucanie się z okrzykiem na wroga.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
13. Tata zostawił laptopa włączonego. Wśród zakładek do stron z gołymi paniami znalazłam link do tego forum :<img src=:'> .

:D :D

Też tak kiedyś kminiłem. Jak się odizolowałem od innych to miałem boosta do samooceny. Po uj mi uczestnictwo w rankingu w którym zajmuję zaszczytne ostatnie miejsce? Tyle że w moim przypadku to była pułapka, dopiero terapia mi to uświadomiła.

Pułapka polegała na tym, że to nie moja samoocena wzrosła, zamiast rywalizować w ogólnoświatowym rankingu wybrałem mniejszą ligę, jednoosobową, w której zajmowałem pierwsze miejsce. Tylko po co to pierwsze miejsce skoro nikt konfetti nie sypie...

Kiedyś o tym myślałem.... chociaż to może trochę na wyrost. Przemknęło mi przez myśl to o czym piszesz. Odrzuciłem to jednak jako potencjalne niebezpieczeństwo. Świat, który zaczął się układać, mógł znowu legnąć w gruzach.

 

Jedyny warunek to założyć rodzinę z kimś kto odpowiadalby ci osobowosciowo. To również jest wykonalne ale nie można narzekać i siedzieć z założonymi rękami bo samo nic nie przyjdzie.

Spoko. Rozumiem.

Podam Ci przykład. Założyłem kiedyś profil na Hot or Not. To taka śmieszna stronka, na której można poznać ładną buzię i się z nią umówić. Założyłem profil, aby się przekonać, czy jestem w jakikolwiek sposób atrakcyjny. Taki eksperyment. Laski klikają czy im się podoba chłopak czy nie. Kilka dni temu ponownie zajrzałem na stronkę, patrzę: "Patrycja chce z tobą pogadać", "Aneta chce z tobą pogadać" itd... Łącznie kilkanaście całkiem ładnych dziewczyn podjęło jakąś aktywność na moim profilu. Fajnie, że chcą ze mną pogadać, ale o czym? Nie mam wspólnych tematów. Nawet nie chcę odpowiadać, bo wiem że się zbłaźnię i będę musiał zbierać samoocenę z podłogi przez dwa kolejne lata. Nie po raz pierwszy... Nie chcę tego przechodzić po raz kolejny.

Fizycznie mogę się podobać, ale nic ponadto.

 

Randomowe bachory? Możesz rozwinąć myśl?
Nieważne. Nie słuchaj głupka. Gada bzdury.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość
Krocz spokojnie wśród zgiełku i pośpiechu - pamiętaj jaki pokój może być w ciszy. Tak dalece jak to możliwe nie wyrzekając się siebie, bądź w dobrych stosunkach z innymi ludźmi. Prawdę swą głoś spokojnie i jasno, słuchaj też tego co mówią inni, nawet głupcy i ignoranci, oni też mają swoją opowieść.

 

Właśnie ;) O to mi chodzi. Ale gdyby to było takie proste, nie musielibyśmy łykać cukierków.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

flossy, w sensie że z "cukierkami" tak się da? ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Właśnie ;) O to mi chodzi. Ale gdyby to było takie proste, nie musielibyśmy łykać cukierków.

 

Życie obala wszystkie piękne teorie ;)

Tylko, że z tabsami nieco wolniej i z mniejszym hukiem :roll:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×