Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
ElenaDarkness

Pokolenie, które nie żyje w rzeczywistości

Rekomendowane odpowiedzi

Hej, hej. Pomyślałam, że założę sobie kolejny wątek bo mam fajne (tak przynajmniej myślę) rozkminy, które pewnie są kolejną studnią bez odpowiedzi, ale co tam pofilozofować sobie można ;)

 

Pokolenie, które nie żyje w rzeczywistości.

Pokolenie, które żyje w wirtualnym świecie.

Dzieci urodzone w 2008 roku obecnie kończą 10 lat. Od okresu ok. 2-3 lat pstrykały paluszkiem po tablecie przez większość dnia.

Gdy poszły do przedszkola mama z tatą kupili pierwszego smartfona, żeby dziecko mogło sobie pykać w gry też w przedszkolu. Podstawówka to już czas założenia facebook'a instagrama snapchata. "Promowanie swojego wizerunku" w social-mediach przez 10-latkę. Lajki, komentarze jako wyznacznik tego, czy ktoś jest lubiany przez rówieśników czy nie.

Co dalej, pokolenia 80's 90's również liznęły już sporo wirtualnego świata a nawet pokochały go bardziej niż prawdziwe życie.

Zostaliśmy wchłonięci przez Internet, zaczęliśmy budować siebie i swoje życie w tamtym świecie.

Pomyślcie. Jak bardzo wpływ ma na was czyjaś internetowa opinia na wasz temat? Jak potrafi wam zepsuć dzień jakaś informacja, którą przeczytacie w internecie? Jak bardzo jesteście sfrustrowani kiedy wasze zdjęcie na fb ma tylko 3 like a nie 300? Dlaczego zazdrościmy osobom, które są popularne w social mediach? Czemu ich życie wydaje nam się tak bardzo idealne i niedostępne dla nas?

Jak bardzo to wszystko niszczy spojrzenie młodych ludzi wychowanych właśnie w tych czasach na relacje między ludzkie, na zdrowe podejście do życia?

Dlaczego ludzie w tym tak bardzo giną i nikt nie próbuje tego zatrzymać?

Czy rozwój technologii w tę stronę to na pewno dobra rzecz?

 

Spójrzmy sami na siebie. Nie mamy na tyle bliskich osób, którym nie balibyśmy się powiedzieć wprost tego co piszemy na internetowych forach.

Przeraża mnie perspektywa tego też, że z każdym pytaniem zwracamy się do wujka google.

Ludzie na około nas przestają nam być potrzebni. Stają się irytujący, nie idealni, zaczynamy nienawidzieć ludzi, bo przecież w internecie możemy otrzymać pomoc taką jaką chcemy i to szybko bez zbędnego wysiłku (może kilkunastu minut na napisanie posta).

 

Bardziej cenimy rady od obcych osób z anonimowych kont niż od rodziny. Łatwo się przecież wylogować, zapomnieć o wszystkim i usunąć konto prawda?

 

Bardzo, ale to bardzo jestem ciekawa jak będzie wyglądać to wszystko za 10-20 lat. Czy nadążę? Czy odnajdę się w tym świecie? Czy zaakceptuję te zmiany? I czy będę potrafiła w końcu z wirtualnego świata zrezygnować, czy to w ogóle jest możliwe wylogowanie się do życia tak na zawsze? I jeszcze dlaczego życie pozawirtualne wydaje się nam nieatrakcyjne, wręcz niemożliwe do przeżycia?

 

Zapraszam do dyskusji ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

ElenaDarkness, nie zatrzymasz tego, wiem, że jesteś świadkiem zmian jakie zachodzą, widzisz pewne różnice i zastanawiasz się nad wszystkim, być może nawet odczuwasz lekki niepokój w związku z tym co się dzieje, jednak nic z tym nie zrobisz, co najwyżej można o tym pogadać.

 

Bardziej cenimy rady od obcych osób z anonimowych kont niż od rodziny.

 

A teraz osobiście coś napomknę. Nie mam żadnych rad od rodziny, żadnych, każdy obcy jest dla mnie bardziej rodziną i w ostatnim czasie otrzymałem 1000 razy więcej wsparcia od obcych niż od rodziny. Niestety, tak bywa w tym świecie. No i jednocześnie to wpisuje się w temat jako zjawisko znieczulicy w dobie internetu. Każdy chooj na każdego kładzie, zainteresowany jest tym co w jego monitorze.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

ElenaDarkness nie potrafię się przyzwyczaić, bardzo tęsknię za tymi tłumami na ławkach i do późnych godzin spacerów ze śpiewem na ustach.

Na szczęście mogę liczyć na Rodzinę a i nie raz szukałem porad w necie. Czasami trafne w samą setkę. Np: dzięki netowi, znowu zacząłem trenować w domu i jeszcze z większą korbą, oczywiście nie przesadzam. Odpoczynek, w miarę dieta i nie na 100 procent zmęczenie, idzie powoli progres. Co straciłem, odbudowałem i więcej zbudowałem i chcę jeszcze więcej w ramach rozsądku w miarę. Dzięki forum kibicowskim znowu ruszam od czasu do czasu na mecz, tylko teraz na spokojnie. Jak coś grubszego będzie, raczej się dołączę ale odpukać od lat spokój. Jakieś tam małe wrogie spojrzenia ( ile tego było, nie zdołam policzyć bo mega sporo w różnych sytuacjach ) Poznałem też fajne Ziomalki ( niestety kontakt przerwany, albo ledwo zipie ) Na dłuższą metę, to wszystko mi się niestety nudzi. Gdybym założył Rodzinę, raczej by mi się znudziła, no chyba, ze by to była Wielka Miłość, w którą wierzę niestety. Która mogła mnie już kiedyś spotkać a ją przegapiłem, albo ją rozpierniczyłem. Wierzę też, że tylko nieliczni znajdują taką naprawdę WM. Myślę też, że dla mnie WM nie jest pisana. Za bardzo rozjechany jestem psychicznie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dobry temat, ja bym go skomentował filmikiem

Bariera 4 minut przekroczona, osiem to za dużo by oglądać 8) U mnie na wsi też zmiany zachodzą w gwałtownym tempie, zanieczyszczono rzekę i zamiast wody płynie syf, żeby wyciąć swoje drzewo, ze swojej działki muszę mieć pozwolenie od jakiegoś urzędnika, bo inaczej grozi kara 100 tyś i się nie wypłacę. Urzędnik sprawdzi coś na komputerze i już wie lepiej ode mnie, czy można dane drzewo wyciąć, czy nie :smile: Zabawne to, a może straszne? :shock:

Uciekłbym ale nie ma już gdzie, chyba, że na mniejsza wieś, z dala od cywilizacji :(

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×