Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
Jarmaner

Jak powstać i wrócić do życia

Rekomendowane odpowiedzi

Witam wszystkich

 

Mam pewien problem i nie wiem jak sobie z nim poradzić i gdzie się zgłosić.

 

Niestety chodzi o moich rodziców, choć głównie o matkę.

 

Od zawsze odkąd pamietam wiecznie narzekała, krytykowała, marudziła i wpedzała w poczucie winy w czym jest mistrzynia, nie tylko do mnie rodzeństwo, czy ojca, ale wszystkich którzy się nad niią nie zgadzają i nie użalają.

 

Nie jestem już nastolatkiem, ale ma 30 plus i wykańcza mnie to totalnie.

 

Zawaliłem studia, prace, odizolowałem się od społeczeństwa i znajomych żeby nie byli świadkami mojego coraz gorszego stanu, psychicznego.

 

Nic mnie nie cieszy, dobija straszny perfekcjonizm, nic nie mogę oddać, czy zrobić zęby być zadowolony, ciągle poprawiam, chce się dowiedzieć więcej, zrobić lepiej i zawalam terminy. Zawaliłem firmę gdyż wszystko chciałem robić sam, bo inni by zrobiłby nie tak dobrze jak ja.

 

Nawet wyporowadzka nic nie pomogła, wyjazdy, gdyż zawsze i wszędzie ma w uszach, czy w tyle głowy że jestem nikim, że nikt mnie nie traktuje poważnie, nie bedzie chciał być ze mna jak się na mnie pozna itp, nikt nie bedzie mnie słuchał, i nic ode mnie nie kupi,l żebym nie wydziwiał.

 

Jak byłem mały to mówiła że jak nie bede jej słuchał to wyladuje pod mostem itp, wyrzuci mnie z domu, i nikt nie bedzie za mną płalał. Ze inni mają gorzej np dzieci w afryce ja ja mam za dobrze gdzie spac , co jesc i mi odbija i powinienem być wdzieczny, a nie widziwiac.

 

 

Najgorsze jest to ze nie miałem z kim o tym porozmawiać , gdyż moi rodzice są niby na poziomie po studiach, nie są alkoholikami i na zewnatrz zgrywaja inteligentów, a mój ojciec jeszcze uczyl na uczelni to w ogole jest masakra, zebym z kims pogadał bo tacy inteligentni ze tak ekstra niby mam.

 

Jak przyszedł do mnie list z banku o zaległosciach z kartą kredytowa to go matka otworzyła, i zrobili awanture ze rzeczywiscie sie do niczego nie nadaje. I nie był to jedyny raz kiedy otwierała moje listy jak byłem już nawet pełnoletni, a nie zmieniłem adresu korespondecyjnego. Jak kiedys mi pomogła w drobnej sprawie do dziś wypomina, choć minelo nawet 20 lat kiedys jakas jaki jestem beznadziejny.

 

Próbowałem rozmawiać , ale jak rzucanie grochem o ściane.

 

A tata woli mieć święty spokój i nie reaguje, ignoruje jej narzekania, przyzwyczaił się i wszystko mu już jedno.

Obmawia mnie dziadkiem i innymi.

 

Zaczął się kolejny rok, i muszę to zmienić tylko jak, gdyż dalej tak być nie może i nie wiem ile jeszcze wytrzymam.

 

Pozdrawiam i Proszę o porady

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Mam nadzieję, że się nie pogniewasz, ale podepnę się do tematu. Twój post obudził we mnie wspomnienia, więc się nimi podzielę. W moim przypadku identycznie zachowywał się, ale ojciec. Identycznie jak Twoja matka, każdy szczegół się zgadza. To jest taki typ złej natury i zepsutej osobowości, takiej już na prawdę najgorszego sortu. U mnie to wszystko było usprawiedliwiane tym, że ojciec jest chory, bo ma nerwice. Jednak ja mocno powątpiewam czy to była tylko nerwica. Ten typ nie leczył się w ogóle u psychiatry, brał jedynie benzodiazepiny i alkohol. Benzo wypisywał mu lekarz rodzinny. Do psychiatry nigdy nie chciał iść, bronił się przed tym jak diabeł przed święconą wodą. Jego późniejsze ataki paniki, które sugerowałyby nerwice lękową wzięły się z tego, że uzależnił się od benzo, które zaczęły coraz słabiej działać i zryły mu jeszcze bardziej banię. Dodatkowo koleś nie miał całkowicie wglądu w swoją chorobę. Uważał, że wszystko wie najlepiej i wszystko robi najlepiej. On uważał, że zachowuje się normalnie, że jest zdrowy, a to z całą resztą jest problem. Zawsze wydawało mi się, że osoba z nerwicą ma krytyczny stosunek do swojej choroby. A tym, że ma nerwice to bronił się tylko, gdy ktoś chciał go zaatakować, bo chorego nie powinno się atakować, tylko powinno się mu współczuć i nad nim litować. Etykietka nerwicy to była jedynie jego tarcza przed odparciem ataków, które sam wcześniej sprowokował. Czyli on mógł bez ograniczeń innymi pomiatać, natomiast jego nie można było nawet uszczypnąć. Nie wiem na co był chory, tyle różnych przedziwnych zachowań co widziałem to nie pasuje mi do żadnej znanej choroby. To był człowiek całkowicie rozpier*olony wewnętrznie i opętany wręcz przez demona.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×