Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
Grzesiek5

Czy to już schizofrenia?

Rekomendowane odpowiedzi

Witam wszystkich moich nowych kolegów i koleżanki. Jest to mój pierwszy temat na forum, jednak już biorę się za ciężki kaliber.

Nadmienię że post ten piszę szósty raz - zawsze wywala go z powodu problemów z kompem. Mam nadzieję że tym razem mi się uda. Nie przedłużając, opiszę mój problem.

Mój temat odnosi się niejako do tych dwóch:

https://www.nerwica.com/schizofrenia-a-zjawisko-targeted-individual-kontroli-umys-u-t58404-84.html

https://www.nerwica.com/mind-control-zdalna-kontrola-umys-u-t60808-14.html

Po tych dwóch linkach już pewnie domyślacie się o czym będzie ten temat, jednak proszę się nie zrażać.

Ja mam zamiar opisać co nieco.

A zaczęło się to wszystko w minionym tygodniu, gdy poszedłem na szczepienie. Nic niezwykłego, zwykłe szczepienie przeciwko tężcowi i błonicy. Jednak tamtego dnia coś było ze mną nie tak...

Coś, a konkretnie moja psychika. Słyszałem różne teorie odnośnie szczepionek, i te które mówią że powodują autyzm, i te które mówią, że razem z nimi wszczepiane nam są nanoboty/czipy/bakterie/metale mające umożliwianie kontroli nad naszymi umysłami.

Ta pierwsza - z autyzmem - wydawała mi się nieść pewne ziarenko prawdy w morzu bzdur: twierdzenie że szczepionki jako takie powodują autyzm jest durne, to jednak rzeczy takie jak NOP - niepożądane oddziaływanie poszczepienne są znane medycynie, co jest potwierdzeniem tego, że każdy organizm jest inny i każdy inaczej reaguje: organizm X zareaguje pozytywnie, ale już organizm Y zachoruje.

Zaś ta druga, dotycząca kontroli umysłów, wydawała mi się zupełnie głupia i nie poparta żadnymi dowodami. Nie wierzyłem w nią.

A mimo to po szczepieniu czułem się nieswojo. Czułem niepokój, lęk że ta teoria może być prawdą. Dlaczego? Bowiem jak wiadomo technika idzie całkiem do przodu, to co jeszcze 40 lat temu było SF, ewentualnie niewyobrażalnym i absurdalnym gadżetem na który pozwolić mógł sobie jedynie James Bond , ewentualnie Batman, dzisiaj jest częścią naszej rzeczywistości, jak np. zegarek z funkcją telefonu i komunikatora.

Rodzi się taka myśl: skoro coś takiego jest już możliwe do wykonania, to dlaczego nie mind control?

I tak, wiem że od gadżetów jak smartwatche czy inne pierdoły do projektów typu mind control jest długa droga, ale chodzi o sam fakt możliwości zaistnienia i funkcjonowania.

A drugim powodem jest to, że wiele z teorii spiskowych czasem okazuje się prawdą, jak np. projekt MKultra, do prac nad którym po pięćdziesięciu a nawet sześćdziesięciu latach przyznały się USA. Ja wiem, że tylko około 5% teorii spiskowych staje się faktem, jednak kto wie, na którą owo 5% padnie?

I wiem, że prawdopodobieństwo jest małe. Ale...właśnie, .dlaczego mimo tego wszystkiego się tym przejąłem?

Takich problemów jest masa. Jest coś, czym nie chcę się przejmować bo np. wiem że to są żarty, nie chcę mieć o to bólu dupy i nie mam, jednak moja podświadomość każe mi ów ból dupy mieć. Wówczas staram się ową podświadomość "sprowadzić do parteru" i zapomnieć ale...no właśnie, zawsze z tyłu głowy to zostaje.

Ale kończąc dygresję, jak wspominałem, po szczepieniu czułem się nie nieswojo. Nie pod względem fizycznym - tu nie widzę różnicy, nawiedził mnie niepokój psychiczny. Zacząłem myśleć, że owa teoria "to może być prawda", "i co wtedy?" Jak ewentualnie wyglądałby dla mnie świat, moje życie, moje postrzeganie innych? Oczywiście, zakładając jedynie możliwość, a nie fakt istnienia kontroli umysłu, jednak stało się to niepokojące.

Przypomniałem sobie wówczas, że nie ma przecież żadnych dowodów na to, że takie coś istnieje, wyznawcy tej teorii nie mają nic na oparcie swoich tez, są jedynie marne poszlaki, domysły domniemania.

"No, ale ile razy" - myślę -" zdarzało się już w historii, że nauka się myliła i to tych których uznawano za wariatów <>" jak choćby zwolenników teorii heliocentrycznej w renesansie. I wiem, że ta analogia jest kulawa, bo ci drudzy to akurat twarde dowody w postaci obliczeń i pomiarów mieli, jednak chodzi bardziej o sam fakt, że ówczesny "estabillishment" naukowy nie miał racji.

Jednak ja wiem, że to zdecydowanie za mało by wysnuć analogię, i że to żaden dowód na słuszność niektórych teorii. Wiem.....a jednak nie daje mi to spokoju. Nie daje mi ta kwestia spokoju. Jest to ciężka sprawa dla mnie.

W poszukiwaniu odpowiedzi na moje rozterki zabrnąłem na to forum.

W jednym z tematów niejakiSiddhi założył podobny temat. Co prawda, tam chodziło o chemtrails i rzekome pyły z metalami, rzekomo rozpylanymi przez Stany, jednak miał podobne objawy co moje, dlatego się zasugerowałem odpowiedziami w tamtym temacie.

I większość ludzi tam się wypowiadających pisało w jego kontekście o urojeniach i domniemanej schizofrenii a także wykazano mu, że nie da się wejść do czyjegoś umysłu. I te tłumaczenia mi wystarczyły. Nie na długo jednak, bowiem po przeczytaniu tego tematu kilka razy, zacząłem się zastanawiać, i doszedłem do wniosku, że zarówno OP jak i odpowiadający mu mogą mieć rację. Co jeśli to OP ma rację? I ci ludzie zaprzeczają przez MC? Istnieje taka możliwość...ale równie dobrze prawdą może być że on ma po prostu schizofrenię, nie ma żadnego mind control. Problem polega na tym że z mojego punktu widzenia tamta dyskusja jest...właśnie: dyskusją. Czyli słowem przeciw słowu. Jedna jak i druga strona może się mylić, jedna jak i druga może mieć rację. I ta właśnie niepewność pchnęła mnie do napisania tego topicu. Postanowiłem, że najlepiej będzie przedstawić mój osobisty casus tu na forum.

Bowiem owa dyskusja zrodziła coś takiego: Gość (w tym konkretnym przypadku: Siddhi) podniósł kwestię, że ktoś zły (do wyboru, do koloru: USA/Niemcy/Żydzi/Masoni/Cykliści/sataniści/pożeracze lodów miętowych -niepotrzebne skreślić-) kontroluje nasze myśli/umysły (za pomocą czipów/pyłków/metali/botów -niepotrzebne skreślić-). Inni odpowiadają, że jest to zwykła schizofrenia/urojenia. Podpierają to badaniami naukowymi. OP nie przyjmuje tego do wiadomości, co jeszcze bardziej uwiarygodnia tezę o schizofrenii, i że można to leczyć.

Równolegle w mojej głowie ambaras niczym z filmu "W głowie się nie mieści" z tym że całkiem na poważnie. Pojawiają się dwie myśli: Myśl nr.1 : "Rozmówcy mają rację: to tylko schiza/urojenia, kontrola umysłów nie istnieje, a to można leczyć" i Myśl nr.2: "Rację ma OP: kontrola umysłu to fakt, jego oponenci odpowiadają mu przecząco właśnie dlatego że są kontrolowani, myślą to co ONI chcą żeby myśleli" I właśnie te dwie myśli się biją ze sobą o dominację. Wygląda to tak: "To jasne, że jest to schizofrenia, nie ma kontroli umysłów, nie ma na to dowodów, tak więc w moim przypadku - jest to samo" na to druga myśl "ONI chcą żebyś tak myślał i prawdopodobnie własnie cię kontrolują a ty nawet o tym nie wiesz" na to myśl "TWOJA CHOROBA chce żebyś myślał że są jacyś ONI, którzy chcą żebyś nie myślał że cię kontrolują, a w rzeczywistości nie ma na to dowodów naukowych, badania naukowców nic nie wykazały, by to istniało" na to znów "A co jeśli ci naukowcy też byli kontrolowani? Widzisz? ONI chcą....", " To jest paranoja. To tylko TWOJA CHOROBA chce....", "ONI chcą...", "TWOJA CHOROBA chce..."

Te dwie myśli tworzą w moim mózgu błędne koło które toczy się w koło Macieju a ja nie mogę się uwolnić.

A pewne jest jedno: potrzebuję pomocy. Nie daję rady już tego wytrzymać :( To rujnuje moje życie. Nie jestem w stanie nic robić. Przez te rozterki, niepewność nie mogę jeść, nie mogę pić, nie mogę spać, nie jestem w stanie nawiązać kontaktu z nikim, nie jestem w stanie wyjść z domu, nie mogę nawet wziąć prysznica czy się załatwić. Nie daję rady rozmawiać z nikim, ponieważ te obawy urosły już do tego stopnia, że bywa iż przychodzą mi myśli że ten ktoś mówi coś innego niż myśli, bo M.C, potem jednak: "to tylko twoje urojenia: nie wiesz co się w ich głowie dzieje.", "No właśnie, nie wiem. A co jeśli mają takie myśli i się im nie stawiają?" "a co jeśli nie mają i nie stawiają się, bo nie mają przed czym, bo nie mają takich myśli?" i mantra: "ONI chcą...." - "TWOJA CHOROBA chce..."

I z tego powstaje frustracja i powracają moje niekontrolowane zachowania: rzuca mną, krzyczę, wrzeszczę, wydaję nieartykułowane dźwięki, robię miny, grymasy na twarzy, strzelam z palców, wyrywam sobie brwi, wyrywam sobie rzęsy, nerwowo bawię się palcami, biję pięściami, kopię kolanami o ściany, o meble o łóżko, ciskam fantami na różne strony, przy jedzeniu kęs żarcia jest już w przełyku, ale wracam go na widelec i dopiero za drugim razem połykam, a nawet pociąłem sobie ostatnio palce do krwi potrzaskaną płytką z kibla.

Takie rzeczy zdarzały mi się jednak już wcześniej, bowiem moje problemy psychiczne to kwestia dużo starsza.

Na przełomie przedszkola i podstawówki zdiagnozowano u mnie zespół Aspergera. Miałem problemy w nauce, problemy z nawiązywaniem kontaktów z rówieśnikami, jednak dzięki terapii grupowej podjętej w drugiej i trzeciej klasy SP udało mi się częściowo pokonać ową chorobę. Przez lata było dobrze. No i jakieś dwa lub trzy lata temu doszło u mnie do załamania nerwowego i wtedy pani psychoterapeuta u której byłem przepisała mi lek antydepresyjny Asentra ( tabletki Sertralinum) który pomagał mi, do niedawna, bo jakoś na przełomie poprzedniego i tego roku jakby przestawał.

Niemniej jednak dzięki temu znów udało mi się zahamować symptomy choroby, które jednak powróciły.

Jakby tego było mało, miewam napady nerwicy natręctw. Wiele razy bywało tak, iż całą noc biegałem do kuchni by pić wodę z kranu albo do kibla by podcierać sobie tyłek (sic!) oczywiście doprowadzając moją rodzinę do szału.

W ostatnich dniach przy próbach normalnego funkcjonowania zacząłem zadawać sobie absurdalne pytania w stylu ile tak na prawdę mam jaźni - serio. Wystąpiło u mnie coś takiego jak gdybym doświadczył rozdwojenia jaźni. Podczas gdy "jedna jaźń" "robi jedno", "druga jaźń" "myśli" by robić coś odwrotnego. Choćby podany wcześniej przykład: "jedna jaźń" mówi by nie wierzyć w teorię o K.U, "druga jaźń" mówi by wierzyć.

Teoretycznie nie powinno być tu nic niezwykłego: po prostu próbuję wybrać między dwiema wersjami która jest prawdziwa poprzez analizę. Ale schody zaczynają się tutaj, ponieważ wygląda to tak jakbym nie odbierał tego jako analizę dokonywaną wewnątrz jednej jaźni a walkę dwóch sprzecznych jaźni.

Co może być tego źródłem? Pewnie to, że analizując teorię K.U. przychodzi mi do głowy możliwość i to realna przynajmniej w teorii, choć nie do końca realistyczna i realna w praktyce, że wszelkie myśli jakie dostaję, wszelkie pomysły, dążenia, pragnienia, chęci, marzenia mogą teoretycznie nie być moje, mogą być sztucznie wykreowane. Mogą, choć wcale nie muszą. Albo że wszelka moja wola może nie być moją wolą. Też może, choć nie musi. A "nie musi" nie jest takie satysfakcjonujące jak definitywne "nie jest".

A gdyby nie była, to w takim razie co jest moją wolą? To co jest zaprzeczeniem tej niby nie mojej? A może to właśnie o to chodzi: zwabić mnie w pułapkę chcąc odwieść mnie od mojej woli wmawiając mi że nie jest moją wolą i sprzedać mi niejako nie moją wolę jako rzekomo moją?

A to wszystko zakładając że teoria K.U jest prawdziwa. Bo jeśli nie jest, to teoretycznie nie powinno być problemów, zwykła paranoja, nic więcej. Właśnie, nie powinno...ale zamiast tego jest niepewność, walka myśli, "dwóch" jaźni, co prowadzi do frustracji i odpałów.

I tego się najbardziej boję. Boję się, że w dłuższej perspektywie mogę coś odjebać publicznie i być spalony w społeczeństwie. W domu wielokrotnie mi odjebywało, jednak gdy wychodzę "do ludzi" staram się to maskować. Do tej pory wychodzi. Ale jak będzie później - nie potrafię powiedzieć. "W ludziach" już zdarzają się mi manifestować np. nerwice natręctw czy tiki, tak więc któż wie kiedy coś odjebię?

Kochani koledzy, co to może być waszym zdaniem? Ja bym obstawiał mimo wszystko problemy natury psychicznej, choć nie wiem czy należy to już nazwać schizofrenią czy jeszcze stanem przedschizofrenicznym?

Przegadam jeszcze tą sprawę z moim psychoterapeutą. Tymczasem, czekam na wasze sugestie, opinie, porady.

Czekam na feedback, mam nadzieję że mimo gargantuicznych kształtów tego postu ktoś go przeczyta i mi odpowie.

Pozdrawiam

Grzesiek

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Widzac ten natlok mysli zebrany w jednym poscie wydaje mi sie, ze z automatu jest cos z toba nie tak, ale przeczytam to jak wroce do PL.

Ja tez mialem dlugoslowne rozkminy, a teraz pisze bo pisze, taka umiejetnosc mi zostala, po prostu.

 

Ale moze to nie schizo ale epizod manii etc.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Kolego a za ile wracasz do Polski?

Jeśli to pomoże w zdiagnozowaniu co mogłoby mi dolegać, to jeszcze mogę dodać o sobie że jestem DDA (z rodziny gdzie był alkohol)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

diagnozę schizofrenii otrzymałem bo pokazałem coś do czego nie powinienem się przyznawać że wiem. tak pewnie skończyłoby się na depresji.

 

paro-krotnie doświadczyłem próby zrobienia ze mnie schizofrenika. np. wchodzenie do mieszkania jak mnie nie było. podmiana laptopa na którym miałem hasło nie do przejścia jedynie dało się zrestartowac używając googla bo jak z niego korzystałem to już było zmienione i sam je musiałem "przejść" co wiązało się z re-instalacja systemu.

 

ogólnie ktoś mnie wpuszcza w chorobę. a jak udaje że nic się nie dzieje. tak nie do końca. bo wariuje podobnie jak ty z mind control. dochodzę do wniosku że umysł to kosz informacji ze świata. dlatego się nie uczę, nie czytam, nie oglądam nic.

 

to jest trochę problematyczne bo potem mam niekontrlowany napływ myśli z pustki. ale nie jestem w stanie śledzić portali gdzie piszą o kole w piątym wymiarze. albo o polityce w wydaniu lewicowym albo śledzić portali gdzie piszą o wyrzucaniu dzieci do śmietników. nie wiem.

 

książek też nie jestem w stanie czytać. ogólnie pogorszyła mi się pamięć krótkotrwała i w ogóle myslenie. chociaż jak sprawdzam swój umysł grając w szachy z komputerem to jeszcze mam jakieś szare komórki.

 

jednak wiem że proces degenracji umysłu to tylko chwila. ale wole być zombie intelektualnym niż żyć w świecie szatana gdzie robi się z ludzi pożytecznych idiotów.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja z czytaniem książek, wchodzeniem w social media czy oglądaniem czegoś nie mam akurat problemu.

To prawda, pogorszyła mi się nieco pamięć krótkotrwała i koncentracja.

Nie można moim zdaniem widzieć jedynie szatana w drugim człowieku, nie można do każdego podchodzić jak do wroga który chce z ciebie zrobić pożytecznego idiotę.

Zawsze trzeba wierzyć że wśród tabunu złych ludzi którzy chcą cię albo wykorzystać, albo wykpić albo zrobić inną krzywdę będzie i ktoś dobry, człowiek który chce ci pomóc.

Umiejętność rozpoznania go to jednak osobny rozdział...

Nie czytasz książek, to źle - czytanie książek zawsze się przydaje. Może zmień typ książek?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

one man show,

 

Po tym co napisałeś, jeśli nie trolujesz, ewidentnie widać, że lekarz się nie mylił z diagnozą schizofrenii, może niekoniecznie schizo, ale jakieś urojenia, mania prześladowcza, nie wiem co dokładnie, ale coś w ten deseń.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

lubię czytać. to nie tak że książki są złe. w sumie są cześcią świata, który odrzuciłem więc nie mogę twierdzić że one są "dobre". no bo są jego częścią. ale ogólnie tak jak pisałem w innym temacie że każde lepsze samopoczucie kończy się złym epizodem. więc się po prostu poddałem i trwam.

 

ogólnie wiem że pewnie poczuje się lepiej i to jest takie "gadanie" ale wracając do tego co pisałeś o mind control. to po raz pierwszy spotkałem się z "czipami" w książce ludluma "strażnicy apokalipsy". ogólnie lubiałem ludluma czytać, dziś stwierdzam że to dobry materiał na papier tolaletowy.

 

właściwie żaden czip nie jest potrzebny żeby kontrolować twój umysł. słyszałeś o takim zagadnieniu jak "mentalizm" ?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
ewidentnie widać, że lekarz się nie mylił z diagnozą schizofrenii.
lekarz się nie mylił w "sensie" pomyłki. wiesz można się pomylić ile dałeś soli do zupy albo czy wymieszałeś cukier w herbacie czy jeszcze nie słodziłeś? co do schizofrenii taki błąd popełnić znacznie trudniej. zwłaszcza w takiej sytuacji.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Cóż, powiem tyle: wiem, że żadne czipy/boty/metale nie są potrzebne na dobrą sprawę do kontroli umysłów, ba - nawet mentalizm nie jest do tego potrzebny. Wystarczy coś co się zwie inżynierią społeczną i manipulacje informacjami. Z tym mamy do czynienia prawie od zarania dziejów.

Problem z teoriami spiskowymi jest taki, że wszystkie są skonstruowane tak, że ich wyznawca może położyć praktycznie każdy kontrargument przemawiający za tym że jego teoria nie trzyma się kupy.

Na przykład spotkałem się niedawno z teorią, że dzwonienie/szum/piszczenie w uszach to kontrola umysłu za pomocą infradźwięków, mikrofal czy czegoś innego.

Do poczytania tutaj: https://www.monitor-polski.pl/dzwonienie-w-uszach-to-kontrola-umyslu/

I co wy na to? Dodam jedynie że kiedyś gdy odwiedziłem tą stronę przypadkowo na głównej była informacja że jakiś ich ekspert cudem uratował się przed wywiezieniem do czubków :?

Nawet gdybyśmy dowiedli, że dzwonienie w uszach to nie kontrola umysłu to i tak mieliby na to kontrę. Uważają że tak jak my mamy dowody na niemożliwość kontroli umysłu, tak oni mają niezbite dowody na obecność kontroli umysłów przez "złych amerykańskich imperialistów"

Ktoś chętny przyjrzeć się tym "niezbitym dowodom"? Ja nie mam siły na to.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

ech... oczywiście że dyskusja nie ma sensu. przynajmniej do pewnego momentu, po którym argumenty jeden ze stron stają się już absurdalne, ale rozmowa jest prowadzona dalej.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

A teraz może trochę zboczę z tematu: co w takim razie jest najprawdopodobniej źródłem pisków/szumów/huku/dzwonienia w głowie? Zmiana ciśnienia? Hałas? Nerwica? Zmęczenie? Jaką odpowiedź na to daje medycyna?

Miałem taką sytuację dzisiaj, wykonywałem czynność przy której potrzeba było wstrzymać powietrze na trochę i w prawym uchu pojawił się przeciągły pisk. Nie wiedziałem, nigdy nie pytałem się nikogo o źródło tych pisków ale ostatnie moje przeżycia skłoniły mnie do zadania tego pytania. Przypomniała mi się teoria zgodnie z którą, jeśli jest prawdziwa, to jest K.U, a ja otrzymałem właśnie instrukcje co mam myśleć, odrodziły się dyskomfort i obawy a w konsekwencji na nowo aktywowała się w mojej głowie "karuzela" dwóch myśli jakie opisałem w poście otwierającym. Przepraszam, ale wolę drążyć jakiś temat który zacznę niż potem mieć stres z powodu niedomówień.

Jest tu ktoś kto poratuje stanowiskiem medycyny w sprawie pisku w uszach?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Już jestem, ale jutro to przeczytam. Teraz nie mam chęci. Sam natłok myśli może być objawem bipolara lub schizofrenii, a napewno manii lub stanów maniakalnopodobnych.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Grzesiek5,

 

Ja nie wiem skad to sie bierze.

Dar od Boga?

Mam słowa i piski w głowie

Ksiadz zalecil modlitwe

Mowil ze to wina uszkodzonego ucha wewnetrznego

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nie, nie słyszę głosów ani nie słyszę pisków w takim sensie, że słyszę pisk mysz których niema czy coś w ten deseń.

To raczej coś w stylu głuchego dźwięku który pojawia się na chwilę. Nie podejrzewam by był to dar od Boga.

Co do modlitwy - dla osoby wierzącej, a taką jestem, modlitwa będzie dobra na wszystko.

Obstawiam jednak prawdziwość tezy o uszkodzeniu ucha wewn. Żyję w ciągłym hałasie i przebywam w nim niemal 24 godziny każdego dnia. Sam generuję jedną trzecią z tych hałasów.

Do tego nawet odrzucając tą nieszczęsną teorię z K.U to nie da się ukryć że fale urządzeń elektrycznych też nie mają zbawiennego wpływu na pracę naszego mózgu.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Mnie tylko interesuje jak wyglądało chorowanie na choroby psychiczne jeszcze z wiek temu. Ogólnie nikt się nie leczył. A z opowiadań ludzi znam tylko jedna historie o jdanej osobie. Po prostu nie wiem co się robiło z takimi osobami? Pewnie akceptowalo ich stan.

 

Pytam się czy takie osoby zagrazaly sobie lub innym?

 

Głupie pytanie ale jest zasadne z perspektywy osoby która trafiała w "pasy" za to śmiałem się albo bo słuchałem pogodno sp ierdalacz. No za to akurat nie ale zmuszony mnie do wyłączenia.

 

Właściwie psychiatra który tam pracował nazywa to miejsce rzeźnia. Psychiatrzy z Krakowa podobnie.

 

Więc czy w XXI w. jest lepiej dla chorych?

 

I drugie pytanie skąd się wzięło uwidocznienie w postaci ilości zachorowań współcześnie?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
I drugie pytanie skąd się wzięło uwidocznienie w postaci ilości zachorowań współcześnie?

 

Bo znamy większe kryteria diagnozy, więcej tych diagnoz, bardziej je poznane etc.?

Tak samo kiedyś nie było logopedów. Ba, nie było takiego przemysłu informatycznego na szeroką skalę. Ba, nie było szybkiej komunikacji narodowej.

Chcesz teraz poczytać sobie o schizofrenii prostej? Kiedyś byś usłyszał o niej w książce jako ciekawostka i to w bardzo rzadkim momencie i tyle. Teraz możesz o niej przeczytać w 2-3 minuty.

Druga sprawa, robione masowo badania, tomografia, skany fMRI, SPECT, rezonans, EEG.

 

Czy jest lepiej? Sprawa subiektywna, ale raczej było by gorzej. Po prostu "nasi" byli zamiatani pod dywan. Tak samo np. mówi się że kiedyś nie było depresji - może było jej znacznie mniej, ale była.

Po prostu ci którzy ją mieli popełnili samobójstwo.

 

A choroby psychiczne na szeroką skalę zaczęto odkrywać w 19 i 20 wieku, wcześniej np. schizofrenia dla ludzi była opętaniem.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Koledzy dzięki za dotychczasowe odpowiedzi w tym temacie :D i oczywiście zachęcam do pisania dalszych.

Coraz bardziej skłaniam się w stronę mówiącą, iż to nie schiza a zakręcenia/fazy maniakalne.

To nie zmienia faktu, że fazy są po prostu straszne :( A straszniejsze jest to, że kręcą się one praktycznie wokół jednego, dwóch obaw/lęków. Na przykład: dziś doszło do tego, że już zacząłem mieć taką manię wokół teorii o K.U że pojawiła się u mnie przy obiedzie który zawierał wieprzowinę ubzdurałem sobie że skoro jest tyle szalonych teorii spiskowych, to może gdzieś istnieje teoria mówiąca że spożywanie wieprzowiny to też jakiś spisek sami się domyślacie kogo, kto nie je mięsa wieprzowego z przyczyn religijnych, ponieważ to mięso niby zawiera jakieś mikroelementy wrażliwe na fale radiowe umożliwiające K.U. Wiem że to głupota, że żydzi nie jedzą wieprzowiny bo tak jest napisane w starym testamencie, a z chrześcijan zniósł ten zakaz Jezus, ale gdyby okazało się, że ktoś faktycznie wierzy w taką teorię i ja bym go spotkał i wyprowadził taki argument, od takiej osoby otrzymałbym kontrargument że "tu wcale nie chodzi o religię, tu chodzi o przykrywkę". Na to ja bym pewnie odpowiedział coś w stylu: "nawet gdyby, to przecież wieprzowina była szamana już dziesiątki, setki tysięcy lat przed tą technologią potrzebną do ewentualnej mind control ". I na to otrzymałbym odpowiedź że "oni otrzymali tą technologię tysiące lat temu od kosmitów". No co? W świecie teorii spiskowych nie tak absurdalne argumenty się zdarzały.

Bzdury, irracjonalne - oczywiście. Ale to dalej nie jest coś w co taki hipotetyczny wyznawca TS by nie uwierzył. I to jest przerażające. Ja oczywiście w te teorie nie wierzę, jedynie od czasu do czasu miewam obawy na zasadzie "co jeśli...?" a te obawy zaczynają zmieniać się w fiksacje i to jest nieznośne :cry: Boję się, autentycznie boję się że mogę coś odjebać. Pilnuję się jak mogę, ale nie wiem ile dam radę....mam nadzieję że jak najdłużej :cry:

Swoją drogą myślę czy by nie spróbować trollować tą teorią w internecie. Pewnie niebawem miałbym niezłe "widowisko" :twisted: Chociaż może lepiej nie, potem ktoś w to serio uwierzy i zacznie to głosić. I dla kogoś z psychozami jak ja to będzie dodatkowy mętlik.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

właściwie to w teoriach spiskowych fascynujące jest to że musisz odrzucić zdrowy rozsądek i przyjąć że rzeczywistość w której żyjesz "kłamię". potem jak już przekroczysz tą granicę to bardzo łatwo wierzyć w kolejne teorie i tak się możesz już zapętlać w teoriach spiskowych, a że te są oderwane od świata czyli rozsądku to rzec można że zapętlasz się także w szaleństwie. sam śledziłem pewne strony "chrześcijańskie" (nie będę podawał jakie bo jeszcze zaczniecie czytać) gdzie pisano różne rzeczy. czasami ciekawe światopoglądowo na temat ewolucji, wahadła faucaulta w opozycji do przyjętych poglądów. ale jak twój światopogląd nie jest jak puzzle. to zaczniesz wariować.

 

np. jak odkryjesz że google kreuje zapytania. albo że przecież skoro ludzie na przestrzeni wieków wymyślali rzeczy o których uczymy się obecnie, to jak wyglądał proces ewolucji, bo przecież cywilizacyjnie intelektualnie musieli być na naszym poziomie. itp.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Tu muszę się zgodzić. Teorie spiskowe są jeszcze fascynujące z powodu absurdów jakie z nich wynikają, np.

Hipotetyczna rozmowa:

"- internet to wynalazek żydów, masonów,illuminatów, Amerykanów, reptilian, jednorożców oraz narzędzie kontroli umysłów, komputery, komórki wysyłają fale radiowe które kontrolują nasze mysli!

- a skąd się tego dowiedziałeś?

- z internetu...."

Wiecie o co mi chodzi z absurdami? A druga rzecz jest już niepokojąca: osoba która wierzy w takie rzeczy potem dopasowuje świat który go otacza do tejże teorii. Krótko mówiąc: jeśli ktoś wierzy w teorię ze spiskującymi masonami to będzie owych masonów widział za każdym rogiem i w każdym miejscu, na każdym kroku. Taki człowiek musi mieć nieźle prze[censored]ne w życiu.

Ale można by się sprzeczać czy ma gorzej niż ten co tak jak ja - nie wierzy w to de facto, a mimo to nie opuszczają go obawy że to co mówi tamten gość może być prawdą, i nawet jeśli są dowody na to, że te teorie raczej są fałszywe, to jednak te obawy nie odpuszczają. Bo przecież to, że urz. el. jak komputer czy telefon emitują fale które szkodzą zdrowiu to fakt i nawet specjaliści mówią że nie powinno się spać w pobliżu telefonu czy komputera, a jeśli już to odłączać. To wystarczy by wokół tych faktów zbudowała się obawa, potem fiksacja, wreszcie choroba... Wtedy już należy pójść do specjalisty...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Generalnie większość osób nie wierzy w teorię spiskowe. Ja też nie wierzyłem. I zastanawiam się co się dzieje z umysłem ze staje się podatny na teorie spiskowe.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ciężko powiedzieć co dzieje się z takim umysłem. Ktoś o takim umyśle zaczyna przyjmować dziwny tok rozumowania jak np. to z czym spotkałem się ostatnio: gość mi mówi że fakt że żadne osoby nigdzie o czymś nie mówią jest dowodem na to, że to coś istnieje i jest głęboko utajnione. Prawda że dziwaczne? I potem ktoś o takich problemach jak ja nadziewa się na kogoś takiego i ma problemy.

Od nie tak dawna bowiem mam problem z pewnym zjawiskiem: otóż gdy ktoś opowiada żarty które są obraźliwe, a ja wiem że to są żarty, ja wiem, że to są żarty i nie reaguję ale jakoś z tyłu mojej głowy pojawia się potrzeba by mieć bój dupy o coś mimo iż nie chcę tego bólu dupy mieć.

Podam przykład: Jest sobie troll internetowy, który wkurza ludzi. Nazwijmy go roboczo Iksiński123. Każdy kto nie jest w internecie od wczoraj wie że żeby być trollem internetowym, i to nie byle jakim trollem internetowym, ale SKUTECZNYM trollem internetowym, trzeba uderzać w drażliwe tematy. Załóżmy więc że ów hipotetyczny troll Iksiński123 hejtuje religię katolicką, i w ramach tego np. kreuje się na satanistę. Wiem na czym polega trolling i wcale nie mam z tym problemu. Jednak jakiś czas później uaktywnia się coś takiego...taka irracjonalna myśl: a może by powiązać tego Iksińskiego123 z mind control?! Że ma np. pilota do MC? Czemu nie, skoro już trollują na różne sposoby...czemu by nie tak? Nawet jeśli ON sam nie mówił nic o "kontroli umysłu przez pilota", ba nawet w jego twórczości ani razu nie padają słowa "pilot","kontrola" ani "umysł" to jednak zawsze ktoś, jeden z jego fanów może napisać ( podszywając się pod swojego idola poprzez pisanie w jego stylu): "hahahahah, bo ty jesteś głupi, jak typowy katol, że wszystko ci trzeba mówić, żebyś wiedział że jest, on specjalnie nie mówił, żebyś ty katolu wiódł dalej swoje gówniane życie a on cię kontroluje bo katole to zwierzęta i mają tak proste mózgi że można je kontrolować hahahahahahaahah"

No mógłby ktoś zapodać taki troll-komentarz.....ale co gdy NIKT, słownie NIKT, NO ONE, NIEMAND nawet nie wysunął takiej teorii, nie zapodał takiego komentarza. Mógł ktoś to zrobić ale co z tego skoro nikt nie zrobił? Nawet gdyby to wiem, że Tu wkracza nasza niezawodna mentalność spiskowa zbudowana wokół twierdzenia "To że nikt o tym nie mówił, nie znaczy że tego nie ma a jeśli nikt o tym nie mówi to jest to silniejszy dowód na to że to istnieje i wszyscy to wiedzą tylko siedzą cicho". Ja wiem że nawet jeśli ktoś użyje takiej teorii do trollingu, to przecież chwila researchu wystarczy by wykazać (nawet zostało wykazane tu na forum) że nie da się wejść komuś do umysłu. Tak więc można wykazać że cała ta teoria o kontroli umysłu przez sławnego trolla (wymyślonego na potrzeby tego przykładu mającego zobrazować istotę problemu) to wytwór pokrzywionej psychiki osobnika który z tym wyszedł, a dowodem jest to, że o tej teorii nie słyszał nawet internet, a mimo to gość nadal upiera się że taka teoria może istnieć i doprowadza go do szału ta myśl.

Myśl wywołana lękiem, że "a co jeśli w internecie tego nie ma bo nikt JESZCZE o tym nie usłyszał? A rzeczywistość jest zupełnie inna?" I znana już spirala dwóch myśli: "To jest zaplanowane, ON (Iksiński) chce byś tak myślał" i "To wytwór twoich urojeń".

Potem przychodzi motywowana chęcią uwolnienia się od urojeń próba dekonstrukcji teorii która nawet nie istnieje (sic!). Mianowicie, jaki byłby cel kontrolowania umysłu przez tą osobę? Zwykle gdy omawia się tą teorię wspomina się, że ktoś kto w jej ramach miałby kontrolować umysły robi to z jakiegoś powodu: by mieć władzę, wpływy, pieniądze. Ale o co może chodzić w kontroli umysłów przez trolla internetowego? (oczywiście w oparciu o założenie, że takie coś istnieje) Skoro takie coś by istniało, to w jakim niby celu miałby tego użyć? Zapewne w celu zaszczepienia swoich poglądów niczego nieświadomym ludziom. Ale gdyby tak było, no to nie byłoby osób które mają inne poglądy od niego. A tymczasem takich osób jest większość. Więc o co chodzi?

Gdybyśmy tą dekonstrukcję toczyli w formie rozmowy z hipotetycznym wyznawcą tej teorii (Igrekowiczem) to zapewne jego linia obrony wyglądała by następująco: O co chodzi trollom internetowym? By ludzie się wkurzali. Tak więc hipotetyczna MC w tym kierunku polegałaby na kierowaniu wolą ludzi w taki sposób by po nagłym zetknięciu z nim wywołać u nich jak największy ból dupy. Ustaliliśmy, że nasz hipotetyczny Iksiński123 nienawidzi katolików i mówi na nich oszczerstwa. A Czy wobec tego, gdyby MC istniała i on sterował katolikami, to nie zmieniłby ich w satanistów by patrzeć jak cierpią?

A nasz hipotetyczny Igrekowicz-wyznawca teorii odpowiedziałby, że Iksiński123 pozwala katolikom na pogłębianie ich wiary tylko po to, żeby później móc wywoływać ich ból dupy.

I teraz wracamy do obozu przeciwników teorii. Już wyłania się obraz, że linia argumentacji "pana wyznawcy TS o MC przez Iksińskiego123" przestaje się kleić. Bowiem można wyprowadzić dwie kontry: Gdybyśmy nawet zakładali że tak jest to:

Po 1. Czy Iksiński123 jest kretynem, żeby marnować wielkie pokłady swojej energii i gotówki dla takiej pierdoły jak zabawa w internecie?

Po 2. Czy z punktu widzenia Iksińskiego123 nie lepiej by było zamiast inwestować w MC w celu kierowania umysłami jego znienawidzonych katolików w stronę utrzymania ich w ich przekonaniach....yyy, po prostu nie robić nic i pozwolić im utwierdzać się w ich przekonaniach? :-|

Po 3. Nawet gdyby i kiedyś coś takiego powiedział ktoś z jego otoczenia....to pamiętajmy kim jest Iksiński123. Jest trollem. A każdy troll ma jedną cechę wspólną: kiedyś nadejdzie dzień, że publicznie przyzna się że to co mówił było tylko żartem, że to pic na wodę.

Po 4. Iksiński123 jest trollem od ładnych kilku lat (zapomniałem dodać to w założeniach głównych więc dodaję teraz), a na pewno na tyle długo że jego działalność obrosła legendą. Czy to nie dziwne, że przez ten cały czas nikt jeszcze nie wyszedł z tą szaloną teorią a dopiero Igrekowicza "olśniło"? :mhm:

Ten ostatni, widząc że ma odebrane wsze argumenty przechodzi do tego co wyznawcom TS wychodzi najbardziej: mantry:

"Tak jest dlatego że wszyscy żyją w błędzie, a sama operacja jest w najdrobniejszych szczegółach przemyślana i opracowana". I mamy naszą ulubioną karuzelę: "To twoje urojenia"-"To element odwracania uwagi"-"To urojenia"-"ale przecież takiej teorii nie ma!"-"to dlatego że on się z tym ukrywa"

Never ending story.

Macie pomysły jak zdekonstruować coś takiego? Czekam na odpowiedzi i pozdrawiam

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Po 1. Czy Iksiński123 jest kretynem, żeby marnować wielkie pokłady swojej energii i gotówki dla takiej pierdoły jak zabawa w internecie?

 

nie wiem, ja żyje w świecie nie urojeń tylko możliwych scenariuszy, a że tkwię w niezweryfikowanej przestrzeni to jest to błędne koło dlatego wypieram myśli. zazwyczaj odczuwałem pustkę w głowie teraz zaczynam mieć myśli i muszę nauczyć się nad nimi panować.

 

kończąc żarty ten pan co rozwiązał wielkie twierdzenie fermata nie wychodził z domu przez X lat. rzekomo. pytanie, jaka idea mu przyświecała poświęcając się dla tego wyzwania. czy chciał być sławny, przejść do historii, udowodnić sobie potęge swojego umysłu? podobnie palerman pomimo że ten się tego wypiera.

 

zastanawiało cię może dla jakich obliczeń matematycznych stworzono koparki internetowe? zobacz cały system stworzony tylko poto żeby obliczyć jakieś równanie. to jest dopiero trollig rzeczywistości.

 

generalnie ja nie nazywałbym ludzi kretynami. każdy jest inteligentny tylko coś tam. nazywałbym raczej takie zjawisko: "zboczeniem". a z czego wynika to już nie mój problem.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

generalnie ja nie nazywałbym ludzi kretynami. każdy jest inteligentny tylko coś tam. nazywałbym raczej takie zjawisko: "zboczeniem". a z czego wynika to już nie mój problem.

 

Dobra, a więc zamiast

Po 1. Czy Iksiński123 jest kretynem, żeby marnować wielkie pokłady swojej energii i gotówki dla takiej pierdoły

Jest:

Po 1. Nawet jeśli założymy, że Iksiński123 ma takie zboczenie i byłby gotów poświęcić swój czas i kasę, to skąd wiadomo że on w ogóle takie ma, skoro NIKT i NIGDZIE nie mówił NICZEGO w tym kierunku.

 

W takim przypadku pan "wierzący w teorię o MC przez Iksińskiego123" vel Igrekowicz powiedziałby że "No właśnie, on nic o tym nie mówił żeby was nie uświadamiać bo takie rzeczy działają najlepiej gdy ofiara o tym nic nie wie"

 

Na to można wyprowadzić prostą kontrę:

Po co Iksiński123 miałby się bawić w kontrolę umysłu polegającą na utwierdzaniu adwersarzy w ich przekonaniach by wywołać większy ból dupy, skoro wie, że osiągnie ten cel bez swoich dodatkowych działań?

 

I to powinno zamykać usta Igrekowiczowi. Jednak on się nie poddaje: odpowiedź jest taka: "On [iksiński123] chce żebyście tak myśleli a prawda jest taka że....."

 

Typowy argument wyznawcy TS któremu właśnie zbito linię argumentacji.

 

Hah, złapałem się na tym, że rozmowa z kimś takim jak nasz hipotetyczny Igrekowicz to sama jest niczym błędne koło.

 

Kiedyś usłyszałem od kogoś znamienne słowa: "W świecie teorii spiskowych wszystko jest potwierdzeniem wszystkiego" ale dopiero podczas tych eksperymentów myślowych doznałem tego w praktyce.

 

nie wiem, ja żyje w świecie nie urojeń tylko możliwych scenariuszy,

Czyli twoim zdaniem są to urojenia? Ja też tak to odbieram, po prostu waham się jeśli chodzi sklasyfikowanie tego jako konkretnego schorzenia.

 

BTW

Na prawdę nie chcę pić do twojego nicka, bardzo doceniam twoją pomoc i to że tu piszesz, ale sądzę że ten temat zmienił się trochę w takie nasze "Two men show" :lol: dlatego zachęcam też innych do pisania tutaj jednocześnie nie wyganiając stąd ciebie drogi One man show i zachęcając ciebie do zostania i dalszego pisania tutaj

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

jeszcze jedna i końcowa uwaga: mnie zastanawia dlaczego nadajesz range 0 swoim przemyśleniom dotyczącym mind control. być może masz w sobie jakiś nierozwiązany konflikt który mc tłumaczy? bo inaczej wypadałoby zając myśli czymś innym. jeżeli poprzednie zdanie nie było prawdziwe to zangażowanie w mind control jest nie racjonalne i bez sensowne. wtedy wystarczy sobie znaleźć temat który będzie cię również emocjonował a będzie "bezpieczny".

 

w tym poście nie skupiłem się na mc tylko na twoim "zangażowaniu" w ten temat.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dzięki. Może faktycznie to jest jakieś wyjście. A co do konfliktu wewnętrznego, mam ich od groma w sobie więc może to jest właśnie rozwiązanie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×