Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
gosia17

Moje zaburzenia odżywiania

Rekomendowane odpowiedzi

Od kiedy pamiętam jedzenie nie stanowiło dla mnie normalnej czynności. Z perspektywy czasu widzę, że ma to związek z coraz większą świadomością a co za tym idzie z coraz większym smutkiem, poczuciem bycia inną, cierpieniem psychicznym. Nie wiem czy zaczęłam zajadać trudne do wytrzymania emocje, czy tyjąc broniłam się przed zainteresowaniem sąsiada, który co chwilę na mnie napadał, próbował całować i kładł się na mnie, czy w ten sposób radziłam sobie z brakiem normalnej mamy i relacji z nią czy tak przeżywałam alkoholizm ojca a może wzięło się to z powodu bycia przekarmianą i tego, że będąc karmiona przez rodziców to jedyne momenty, w których czułam się kochana. A może zaczęłam się głodzić, bo będąc przekarmianą miałam nadwagę i kolega w klasie mi dokuczał a jak się głodziłam to potem były napady na jedzenie.

Przyczyna nie jest już chyba taka ważna, chociaż ja zawsze lubiłam wszystko analizować. Efekt był taki, że doszło do objadania się a co za tym idzie poznałam sposób. Nie wiem na co to sposób. Na danie sobie miłości, na czucie fizycznego bólu brzucha, żeby nie czuć bólu psychicznego, na chwilowe jedzeniowe szczęście, na zagłuszenie na pewno, pamiętam, że jak zmarł mój ojciec objadałam się przed i po pogrzebie. Przestałam się objadać pierwszy raz na dłużej jak wyjechałam z domu. A po kilku miesiącach od powrotu przyszła depresja i schudłam do 45 kg, chyba się wtedy nie objadałam, pamiętam, że nie czułam smaku ani zapachu jedzenia, ale i tak czekałam na każdy posiłek. Albo się objadałam albo wytrzymywałam i jadłam o zaplanowanej porze. Jak schudłam a potem trochę wyszłam z depresji to potrafiłam się kontrolować przez bodajże 4 lata. Ale w końcu miałam dość. Normalnie ludzie nie muszą się cały czas kontrolować. Widać, że problem nie leży w jedzeniu. Chyba jest we mnie tyle trudnych emocji, wspomnień, poczucia głębokiej depresji, że prędzej czy później muszę to zapchać. Tak, jak teraz, gdy będąc w głębokiej depresji od 3 miesięcy przyjechałam do domu, wszystko jest rozwalone, bo już nie muszę udawać, śpię jak popadnie, leki biorę jak popadnie, ubieram się, żeby tylko nie chodzić gołą i jem byle jak no i codziennie ciasto, żeby choć coś poczuć jakiś ból brzucha, żal do siebie, żeby na chwilę odwrócić myśli od myśli samobójczych, od lęki jak to dalej będzie i że już nie mogę grać na czas. Mam tak głęboką depresję, że czasami zastanawiam się czy to naprawdę jest tak źle czy to może jakiś koszmar.

traktuję to jak formę dziennika, którego nie wzięłam ze sobą

chciałabym jeszcze napisać o moim domu, bo jest naprawdę specyficzny

chciałabym opisać całe moje życie, żeby ludzie mnie zrozumieli a może po to, żeby to wszystko jeszcze raz przeżyć i żeby nie musieć tego wiecznie zajadać

mam ochotę pisać a to już coś, bo od 3 miesięcy chcę jedynie umrzeć tzn. chcę żyć, ale nie widzę szansy, żeby to zrobić i żeby być jeszcze kiedyś szczęśliwą

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Od kiedy pamiętam jedzenie nie stanowiło dla mnie normalnej czynności. Z perspektywy czasu widzę, że ma to związek z coraz większą świadomością a co za tym idzie z coraz większym smutkiem, poczuciem bycia inną, cierpieniem psychicznym. Nie wiem czy zaczęłam zajadać trudne do wytrzymania emocje, czy tyjąc broniłam się przed zainteresowaniem sąsiada, który co chwilę na mnie napadał, próbował całować i kładł się na mnie, czy w ten sposób radziłam sobie z brakiem normalnej mamy i relacji z nią czy tak przeżywałam alkoholizm ojca a może wzięło się to z powodu bycia przekarmianą i tego, że będąc karmiona przez rodziców to jedyne momenty, w których czułam się kochana. A może zaczęłam się głodzić, bo będąc przekarmianą miałam nadwagę i kolega w klasie mi dokuczał a jak się głodziłam to potem były napady na jedzenie.

Przyczyna nie jest już chyba taka ważna, chociaż ja zawsze lubiłam wszystko analizować. Efekt był taki, że doszło do objadania się a co za tym idzie poznałam sposób. Nie wiem na co to sposób. Na danie sobie miłości, na czucie fizycznego bólu brzucha, żeby nie czuć bólu psychicznego, na chwilowe jedzeniowe szczęście, na zagłuszenie na pewno, pamiętam, że jak zmarł mój ojciec objadałam się przed i po pogrzebie. Przestałam się objadać pierwszy raz na dłużej jak wyjechałam z domu. A po kilku miesiącach od powrotu przyszła depresja i schudłam do 45 kg, chyba się wtedy nie objadałam, pamiętam, że nie czułam smaku ani zapachu jedzenia, ale i tak czekałam na każdy posiłek. Albo się objadałam albo wytrzymywałam i jadłam o zaplanowanej porze. Jak schudłam a potem trochę wyszłam z depresji to potrafiłam się kontrolować przez bodajże 4 lata. Ale w końcu miałam dość. Normalnie ludzie nie muszą się cały czas kontrolować. Widać, że problem nie leży w jedzeniu. Chyba jest we mnie tyle trudnych emocji, wspomnień, poczucia głębokiej depresji, że prędzej czy później muszę to zapchać. Tak, jak teraz, gdy będąc w głębokiej depresji od 3 miesięcy przyjechałam do domu, wszystko jest rozwalone, bo już nie muszę udawać, śpię jak popadnie, leki biorę jak popadnie, ubieram się, żeby tylko nie chodzić gołą i jem byle jak no i codziennie ciasto, żeby choć coś poczuć jakiś ból brzucha, żal do siebie, żeby na chwilę odwrócić myśli od myśli samobójczych, od lęki jak to dalej będzie i że już nie mogę grać na czas. Mam tak głęboką depresję, że czasami zastanawiam się czy to naprawdę jest tak źle czy to może jakiś koszmar.

traktuję to jak formę dziennika, którego nie wzięłam ze sobą

chciałabym jeszcze napisać o moim domu, bo jest naprawdę specyficzny

chciałabym opisać całe moje życie, żeby ludzie mnie zrozumieli a może po to, żeby to wszystko jeszcze raz przeżyć i żeby nie musieć tego wiecznie zajadać

mam ochotę pisać a to już coś, bo od 3 miesięcy chcę jedynie umrzeć tzn. chcę żyć, ale nie widzę szansy, żeby to zrobić i żeby być jeszcze kiedyś szczęśliwą

 

wiesz ze masz problem-to najwazniejsze

 

bylas kiedys u psychologa, psychiatry?

 

na pewno potrzebna jest Ci dobra terapia długoterminowa.

 

ps.smutno mi sie Ciebie czytalo, wspolczuje/sama mialam kiedys anoreksje.../

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

byłam u wielu specjalistów i planuję podjąć następną psychoterapię, może coś z tego będzie, choć zmiana terapeuty nie jest łatwa

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Zmierzasz w dobrym kierunku, dobra robota!

Może i tak, witaj na forum :-)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×