Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
Gość weltschmerz

zaburzenia adaptacyjne?

Rekomendowane odpowiedzi

Gość weltschmerz

Taką diagnozę otrzymałem od psychiatry z NFZ, myśląc, że poszedłem do niego z depresją.

 

Moje wypowiedzi faktycznie niekoniecznie przypominają mowę osoby z depresją, ale chyba ktoś z depresją lub dystymią nie musi płakać w każdym zdaniu, a zdając sobie sprawę z ograniczonego czasu wizyty, wolałem opowiedzieć jak najwięcej i jak najzwięźlej.

 

Podobno wynika to z tego, że zbliżała się u mnie wówczas utrata pracy, powrót do rodzinnego domu, ponadto męczy mnie samotność (mimo niewielkich potrzeb socjalnych) i brak sukcesów, poczucie braku perspektyw i sił na zmianę tego stanu.

Czy ktoś otrzymał kiedyś podobną diagnozę niepoprzedzoną żadnym drastycznym zdarzeniem, utratą bliskiej osoby, wypadkiem, chorobą?

Spotkałem się kiedyś z opinią, że niektórzy psychiatrzy to diagnozują, kiedy chcą kogoś odesłać do psychologa lub sami nie wiedzą, co komuś jest.

 

Skierowanie do psychologa i receptę dostałem.

Coś, ktoś na ten temat?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

ja też dostałam diagnozę zaburzeń adaptacyjnych, chociaż wcześniej nie przyszło mi do głowy, że to mnie może dotyczyć. Też skłaniałam się ku depresji i zaburzeniom osobowości. Ale to wszystko pewnie łatwo łączy się ze sobą.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Moja swego czasu brzmiała "zaburzenia osobowości nieznacznie upośledzające zdolności adaptacyjne". Usłyszałem ją po żmudnych testach, kiedy podczas naboru wojskowego poprosiłem o konsultację psychiatryczną. Oczywiście usatysfakcjonowany nie byłem, bo spodziewałem się natychmiastowej pomocy, a nie telefonu do psychologa i "recepty" na omega3. W każdym razie nadal nie wiem, o jakie zdolności adaptacyjne chodzi, w jakich sytuacjach się ujawniają i okoliczności, w których te zdolności są zniesione. Może Wy macie lepsze rozeznanie?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Tez mialam taka diagnoze, adaptacja to umiejętność dostosowania sie do zmieniajacych sie dookoła warunków. 'Normalny człowiek' nie widzi tragedii np zmieniajac prace, podczas gdy dla mnie wszelkie zmiany zawsze byly czyms okropnie stresujacym, czesciej miewalam mysli s, ogólnie to koniec świata. Najlepszym rozwiązaniem jest psychoterapia, na ktorej mozesz sie nauczyc radzic z tym problemem. Popros psychiatre o skierowanie. ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość weltschmerz

Właśnie tak też mam.

Niedawno podjąłem pracę (odszedłem po kilku dniach, mniejsza o szczegóły) i już na sam pierwszy widok hali produkcyjnej oblał mnie zimny pot i zacząłem się bać. To nie jest tak, że jestem jakimś nygusem, który drugi raz w życiu poszedł do pracy, a tak to na bezrobociu, bo pracuję od lat, ale tego typu zmiany często wywoływały u mnie lęk. Generalnie nie lubię zmian, które mnie dotyczą, lubię constans. Ale to jeszcze chyba nie jest zaburzenie? :)

Skiero dostałem, ale zgubiłem. Może pójdę prywatnie, ale to kosztowne... do psychiatry też jednak chodzić muszę, po recepty.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Na prawde nazwa - kilka liter ma dla Ciebie takie znaczenie?

To jest tylko jakaś nomenklatura.

 

Powiedz co tak na prawde zmieniło się w Twoim życiu,

w Twoim problemie przed tym i po tym jak uszłyszałeś diagnoze?

Bo raczej nic.

Twoje życie wygląda identycznie, bo samo nazwanie problemu nic nie znaczy.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość weltschmerz

to, że nie uważam się za osobę z depresją... choć moim zdaniem ta diagnoza jest błędna lub niepełna.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jezeli tak uwazasz, to udaj sie do innego.

 

Jednak czy to sie nazywa depresja czy jeszcze jakos inaczej nic nie zmienia,

a niestety trudno okreslic czesto lekarzowi co to jest dokladnie,

bo zazwyczaj przy chorobach umyslu kilak jednostek chorobowych sie naklada w jednym czasie.

Nie ma tez leku ktory jest tylko na depsresje i to jeszcze jakas wasko zakrojona, o dokladnie takim dzialaniu jak potrzeba,

leki dzialaja na wiele obszarow na raz, z jednej strony to dobrze, z drugij czasami nie.

Na pewno do czasu kolejnej wizyty warto brac te leki i samemu sie przekonac, czy bedzie Ci po nich lepiej, lzej.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jak tam @czarny_prorok zadecydowales jakie dalsze kroki podejmujesz,

jakie kierunki wybrales na studia?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość weltschmerz

przecież studiuję, to skąd wziąłeś to pytanie?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
przecież studiuję, to skąd wziąłeś to pytanie?

Przeczytałem kiedyś Twój post...

To warto czy nie warto? Muszę to wiedziec do końca miesiąca.

http://www.nerwica.com/post2392164.html#p2392164

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość weltschmerz

No tak, bo myślę o rzuceniu.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Zmianie, czy rzuceniu?

 

U mnie już papiery składają na uczelni,

wiec... nie jestem pewnien, ale rekrutacja chyba się zamknęła...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość weltschmerz

Na prywatnych składać papiery można praktycznie do października.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×