Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
Kris Van Star

Nie pewny "dziwny" zwiazek

Rekomendowane odpowiedzi

Witam, nazywam sie Krzysztof mam 23 lata i jestem w zwiazku z 25 letnia holenderka, kolezanka skierowala mnie na to forum ze stwierdzeniem ze uda wam sie mi doradzic, pomoc w jakims stopniu.

Moze zaczne od poczatku, poznalismy sie w pracy na poczatku wygladalo to troche dziwnie bo bylem troche nie smialy, usmiechanie sie puszczanie oczek, az po kilku tygodniach zaczelismy rozmawiac i wszystko "szybko" szlo w dobrym kierunku, naprawde to wszystko toczylo sie bardzo szybko bo po kilku dniach czulismy motyle w brzuchu. W pewnym momencie sie wystraszylem ze to zdecydowanie za szybko i probowalem podejsc do tego z dystansem lecz nie dalem rady. Po tygodniu zaczely sie problemy w pracy z tego wzgledu ze holendrzy nie toleruja zwiazkow w czasie pracy chodzi mi o to ze nie mozemy pracowac razem i rozdzielili nas na dwie rozne zmiany na co oczywiscie bylismy zli na poczatku lecz pozniej stwierdzilismy ze moze to i dobrze bo nie bedziemy sie widziec cale dnie i bedziemy tesknic za soba. Spotykalismy sie przewazne u niej w domu poniewaz ona chyba nie byla gotowa zeby poznac moja mame (kilka dni temu rozmawialem z jej ojcem i mowil ze poznanie mojej rodziny to duzy krok dla niej i ppotrzebuje czasu na to). Jak juz pisalrm wszystko toczylo sie szybko ( glownia to z jej strony byl taki pospiech) a gdy w pewnym momencie ja nabralem tempa to nagle zaczelo sie wszystko walic, nie chodzi tu o seks, poprostu chcialem wiedziec wszystko o niej spedzac z nia duzo czasu jak to przewaznie jest na poczatku zwiazku, a ona zaczele mnie odpychac mowic ze to za szybko ze ona potrzebuje wiecej czasu dla siebie ze ona przez to naciskanie na spedzanie wiecej czasu razem glupieje ze juz nie czuje tego co bylo... Ze to koniec...Nie wiedzialem co powiedziec zatkalo mnie i prosilem zeby to wszystko przemyslala bo naprawde mi zalezy. Nie mielismy kontaktu przez 2-3 dni az nagle sie odezwala czy przyjade bo teskni zamna... Przyjechale ale podchodzile do niej z dystansem staralem sie naciskac na nic a ona powiedziala ze nie chce sie co dziennie spotykac, powiedziale ok rozumiem mamy tez swoje zycie i tak bylo przez kilka dni do momentu kiedy miala tydzien wolnego. Spedzilismy ten tydzien razem mieszkalem u niej wpolsne obiady ogladanie filmow, wino, seks. Oczywiscie ta inicjatywa wyszla od niej zebysmy razem spedzili ten tydzien. Przez ten tydzien duzo rozmawialismy, tak jak pisalem wyzej wszystko toczylo sie szybko podczas rozmow pojawily sie tematy mieszkania razem po jej powrocie z egiptu gdzie jedzir z kolezanka poniewaz miala zabukowany bilet zanim sie poznalismy, oraz pojawil sie temat dzieci... Bylem w szoku... Najpierw mowi ze to wszystko idzie za szybko, pozniej ten tydzien razem a teraz dzieci ? Mialem taki metlik w glowie ze nie wiedzialem co mam robic... I uzgodnilosmy ze porozmawiamy o tym wszystkim jak wroci. Kilka dni temu zaczely sie klotnie kiedy bylismy u jej rodzicow u ktorych dziwnie sie czulem gdyz wszyscy mowia po holendersku a my porozumiewamy sie w jezyku angielskim. Bylem taki zly ze chcialem wyjsc z tamtad jak najszybciej... Siedzielismy tam ponad 4h i prawie wogole sie do mnie nie odzywala a jak cos powiedziala to w jezyki holenderskim, a ja niestety nic nie rozumiem az wkoncu wyszedlem. Bo czulem sie tam obco w towarzystwie swojej dziewczyny. Wsiadlem do samochodu i napisalem do niej czy wyjdzie porozmawiac bo bie chcialem sie klocic przy jej rodzinie,na to ona ze nie przyjdzie bo kloci sie z rodzicami o to ze wyszedle. Po chwili poszedle. Do drzwi i poprosilem ja o wyjscie podczas krotkiej rozmowy powiedziala ze nie wie czego chce... Ze to wszystko dlatego ze jest jej smutno po odejsciu cioci rozumiale ja ale bylem tez zszokowany i pomyslalem ze bedzie lepiej jak pojade do domu. Nastepnego dnia jej ojciec poprosil mnie zebym przyjechal porozmawiac, podczas rozmowy powiedzial ze ona nie jest latwa w zwiazku, chodzilo o to ze ciezko ja zrozumiec powiedzialem mu ze zalezy mi na nas i ze nie odpuszcze i tak tez bylo. Przed wczoraj sie spotkalismy przyjechalem do niej po pracy chwile porozmawialismy doslownie 5-10min i cisza siedziala caly czas na telefonie przez 2h nie odezwala sie ani slowe jak zaczynalem jakis temat to mnie odpychala mowila jakies glupoty ktorych nie chcialo mi sie sluchac, twierdzila ze sie nie wyspala po nocnej zmianie. Po chwili powiedziala ze musi troche ogarnac s domu to jej pomogle i zrobila obiad zjedlismy i dalej cisza jak cos powiedziala to odpowiadala po holendersku co mnie strasznie drazni poniewaz nic nie rozumiem, ona o tym wiedziale. Nagle wyszedlem powiedzialem ze musze isc tak naprawde to bylem wsciekly... Wieczorem pisalismy razem tzn klocilismy sie o to ze musimy rozmawiac jestesmy krotko razem i musimy duzo rozmawiac zeby sie poznac jak najbardziej skoro mysli o wpolnym mieszkaniu razem a przede wszystkim o dzieciach. Odpisala dopiero wczoraj wieczorem ze znowu to wszystko jest za szybko dla niej ze myslala nad tym wszystkim i ze potrzebujemy wiecej czasu. Stwierdzile ok masz racje, pozniej napisala mi o swoich problemach ze przedemna byla w 4 letnim zwiazku z marokanem ktory nie pozwalal jej nigdzie wychodzic i musiala siedziec caly czas w domu uderzyl ja kilka razy ale wkoncu sie od niego uwolila i czuje sie wolna, i ze moze robic wszystko. Nie pisalem o tym wczesniej ale mialem takie wrazenie ze woli spedzac czas ze znajomymi niz zemna byc moze dlatego ze kiedys nie mogla nie dostawala zbyc duzo milosci od niego. Ja daje z siebir wszystko troszcze sie o nia kupuje jej kwiaty itp. Wczoraj tez mi napisala ze po dwoch latach zwiazku wyladowala na 2 miesiace w szpitalu bo miala jakies nerwice i strasznie wybuchala. Kiedy zapytalem co sie stalo to powiedziala ze nie chce o tym mowic i ze raczej mi wogole o tym nie powie. A naprawde chcialbym zeby mi o tym opowiedziala, wiedzialbym jak mam z nia postepowac jak z nia rozmawiac. Pomyslalem ze jak pojedzie do egiptu na wakacje to poprosze jej ojca o rozmowe i zeby mi wytlumaczyl o co chodzi.

Naprawde nie radze sobie z nia czasem nie moge spac, nie wiem co mam robic kilka dni jest dobrze a zaraz znowu ma dziwne humorki i odpychs mnie od siebie jak bym byl dla niej obojetny. Chcialbym z nia byc ale czase sie boje ze moge wdepnac e bagno a pozniej ciezko z tego wyjsc.

 

I tu jest moje pytanie do was co wy o tym sadzicie, czy moglibyscie mi cos poradzic ? Naprawde to wszystko jest takie dziwne...

 

Troche sie rozpisale ale chcialem przedstawic cala sytuscje od poczatku do konca przepraszam za bledy i brak polskich znakow ale pisze z telefonu na ktorym ich nie mam. Mozlwe ze napisalem cos nie zrozumialego dlatego prosze pytac, na biezaca bede wyjasnial.

Dziekuje i pozdrawiam

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Krzysiek dziewczyna jest po jakims toksycznym zwiazku, sama nie jest zbytnio dojrzała, stroi o byle co fochy, ma zmienne nastroje. Poza tym pojawia sie tez bariera jezykowa z jej rodzicami, chociaz ojciec w sumie jak piszesz z Toba rozmawiał i sam powiedział, że ona nie jest łatwa w zwiazku. Takie jazdy emocjonalne sa typowe we wczesnym etapie zycia czyli od powiedzmy 15 do 27 co najmniej bo wtedy ludzie zaczynaja "dojrzewac emocjonalnie". Ty tez sie unosisz itd. Warto z dziewczyna usiasc i porozmawiac na spokojnie, ustalic zasady itd i sie tego trzymac. Poki co do dzieci nie ma co sie spieszyc tym bardziej ze teraz juz dziecka sie nie robi w wieku lat 18, pomieszkaj z nia razem, zobacz jak sie Wam uklada, na razie to macie "spotykanki" i klotnie w sumie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×