Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
lulinasky

Nienawidzę go.

Rekomendowane odpowiedzi

Jestem pełna żalu i czuję się wykorzystana jak to porzucona kobieta. Czuję nienawiść, wczoraj bylo dobrze, ale dzisiaj znowu wracają czarne myśli. Drugi raz zawiodlam się na facecie, którego kochalam. Dwa razy ktoś inny się na mnie zawiódl. W głowie mam myśli, co zrobiłam źle i co on. Najbardziej, co on, że nie próbował mnie zrozumieć. Czuję, że nigdy mnie nie kochał lub kochał kiedy ja go nie akceptowałam takim jakim on był i byłam zołzą. Starszy facet nigdy nie zrozumie emocjonalności młodszej dziewczyny. Najgorsze jest to, że jestem teraz ulokowana i muszę zająć się ogarnianiem egzaminów. Ten koleś żyje przeszłościa takie mam wrażenie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Moje pytanie brzmi czy jest sens wygarniać takie rzeczy ? Lub uświadamiać jak kto woli.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
... Starszy facet nigdy nie zrozumie emocjonalności młodszej dziewczyny.

Popadasz w generalizacje. To jest gówno prawda, bo wiek nie ma tu nic do rzeczy.

 

.... Ten koleś żyje przeszłościa takie mam wrażenie.

Zupełnie możliwe. Czemu nie widziałaś tego wcześniej?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Moje pytanie brzmi czy jest sens wygarniać takie rzeczy ? Lub uświadamiać jak kto woli.

Jemu? Raczej nie.

Gdyby chciał zadbać o wasz związek to by to zrobił.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Zupełnie możliwe. Czemu nie widziałaś tego wcześniej?

 

Bo widziałam przede wszystkim siebie. I chyba nie byłam pewna tej relacji, on o mnie zabiegał cały czas, zmienił się itd. I kiedy ja w końcu zauważyłam, że moze coś z tego będzie swoimi emocjami i nachalnością to zepsułam. Chciałam pokazać mu się z tej ciemniejszej str, niczego nie udawać. Jednoczesnie olewalam innych facetów, z nikim nie flirtowałam, wszystkim dawałam do zrozumienia, że jestem w związku. Był tylko on. A on mi napisał, na pożegnanie, że zdradzal mnie emocjonalnie i że mi będzie dużo łatwiej kogoś znaleźć. A miesiąc wczesniej chciał ze mną zamieszkać i zero problemów.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Powiedział, że potrzebuje przerwy, bo było za dużo cięzkich rozmów między nami. I że chciałby się ze mną przyjaźnić (mieliśmy taki etap) ale zachowaliśmy się jak para czyli sex i czułe słówka, ale ja znowu zaczynała, temat.A teraz mu powiedziałam, że chce o nim zapomnieć i ze na razie nie ma szans na przyjazn. I usunełam jego kontakt, fb itd. I tak to trwa 5 dzień.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

ja uważam, że niepotrzebnie roztrząsasz, przeżyliście dużo wspaniałych chwil, teraz wasze drogi się rozeszły i chowanie urazy jest niepotrzebne, zwłaszcza, że z tego co piszesz nie był zły tylko nie nadawał się do związku.

ale już widząc określenia jakich używasz, że zostałaś wykorzystana, że nienawidzisz itd. myślę, że tak łatwo nie odpuścisz.

będziesz analizować i szukać jakichś luk w jego zachowaniu, żeby zrobić z niego tego niedobrego.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

To po co się ze mną wiązał? Po co nalegał, żebyśmy byli parą i nie mieli nikogo poza sobą. Podkreślał to dużo razy. Przeatde wszystkim mam pretensje, że nie próbował mnie zrozumieć.Ostatnio miałam gorszy czas, dużo stresów, nie mam za bardzo czasu, żeby skupiać się na przyjemnościach, przez co nie moge za bardzo wyluzować. Pracuje lub użalam się nad sobą.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

lulinasky, no i byliście parą przez lata, pewne rzeczy wyszły może z czasem?

no w związkach tak jest, że jest dużo sprzeczności, jakaś część jego chciała z tobą być, jakaś inna jego część nie nadawała się do związku.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nic się za bardzo nie zmieniło, powstała kwestia wspólnego mieszkania. U mnie to za dużo by nie zmieniło, bo od ok 5 lat nie mieszkam z rodzicami. On mieszkał przez jakiś czas z dziewczyną, a takto z rodzicami. Smutno mi, bo z jednej str wieczorem za nim tęsknie z drugiej str mam poczucie straconego czasu na jego osobę.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Powiedział, że potrzebuje przerwy, bo było za dużo cięzkich rozmów między nami. ...

Nie rozumiem tych "ciężkich rozmów". Może dlatego, że w moim związku ich brak.

 

lulinasky, no i byliście parą przez lata, pewne rzeczy wyszły może z czasem?

...

Skąd wiesz? lulinasky chyba nie pisała jak długo byli.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

straconego czasu? czyli nie było dobrego czasu?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

pisała

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
straconego czasu? czyli nie było dobrego czasu?

Czasu zainwestowanego. Nie ważne czy dobrego.

Pokutują zinternalizowane wzorce miłości romantycznej, która wszak do grobowej deski ma być.

Najczęściej jednak nie jest.

 

pisała

Najwidoczniej nie zauważyłem.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Nie rozumiem tych "ciężkich rozmów". Może dlatego, że w moim związku ich brak.

 

Cięzkich rozmów to znaczy rozmów o przyszłości o pracy jego, kiedy się wkurzyłam, że zmienił na pół etatu generalnie o przyszłości, on mówił, że mnie kocha, ale nie wie czy to miłość do końca życia, a ja stawiałam sprawe va bank albo mnie kochasz albo nie i zaczynałam czuć się niepewnie i drążyłam, do pewnego momentu kiedy mnie kochał było ok, planowaliśmy wspólne mieszkanie, wspieraliśmy się w tym co robimy i dopingowaliśmy, aż w końcu zaczęły mi chodzić po głowie głupie myśli, zaczęłam go naciskać zamiast wyluzować, aż w końcu z nim zerwalam, możliwe że chciałam go sprawdzić lub siebie, wszystko podpowiadały mi emocje i znajmych też się radziłam, nikt nie mówił że popadam w paranoje, tylko on, później spotykaliśmy się jeszcze, dobierał się do mnie sam, adorował i tak dalej, a jak sprawa zeszła znowu na te tematy zrobił się zamknięty.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Powtarzał jeszcze, że potrzebuje dramatów i emocji i sama stwarzam problem, to był jego argment.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

sytuacja klasyk.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
sytuacja klasyk.

 

 

tak? w takim razie nienawidzę go jeszcze bardziej.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

uważam, że niepotrzebnie, ale to twój wybór.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
uważam, że niepotrzebnie, ale to twój wybór.

 

 

 

Dlaczego niepotrzebnie? Mam powód.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

lulinasky,

 

po prostu wam nie wyszło, większość związków sie rozpada, spędziliście dużo miłych chwil i on na pewno dobrze o tobie myśli, jemu też jest pewnie przykro.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Chciałabym z nim jeszcze raz szczerze pogadać. Ale nie odezwe się do niego

 

 

:?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość
Chciałabym z nim jeszcze raz szczerze pogadać. Ale nie odezwe się do niego

 

 

:?

Widzisz jak to wygląda? Jesteś w fazie totalnego rozechwiania. Raz się zastanawiasz w czym on zawinił, za chwilę obwiniasz siebie. Potem znowu nienawidzisz jego, a jeszcze później chcesz z nim pogadać. Nie mówię, że to źle, masz prawo przeżywać emocje związane z rozstaniem. Po prostu nie myślisz teraz racjonalnie, na chłodno.

 

Z tego, co opisałaś wygląda (wg mnie) na to, że po prostu mieliście inną wizję tego związku. Ty szukałaś faceta do stałego związku, zakochałaś się po uszy, a on był ciągle niezdecydowany. Może zawiodła komunikacja, nie wiem.

Może i byłaś zbyt nachalna, ale czy on zwrócił Ci na to uwagę? Często się mówi, że mężczyznom trzeba mówić różne rzeczy, bo inaczej się nie domyślą. Kobietom też.

Z drugiej strony Twoje naleganie związane z jego pracą czy inna nachalność, może wpłynęła na to, że zaczął się dusić.

Z kolei jeżeli było tak: "A on mi napisał, na pożegnanie, że zdradzal mnie emocjonalnie" albo "później spotykaliśmy się jeszcze, dobierał się do mnie sam, adorował i tak dalej, a jak sprawa zeszła znowu na te tematy zrobił się zamknięty.", to też nie był fair, bo co najmniej wprowadzał zamieszanie w Twojej głowie.

 

Myślę, że zamiast obwiniać kogokolwiek (przynajmniej na poziomie intelektualnym, emocjonalnie pewnie się na razie nie uda, a i tłumienie emocji nie jest dobre) powinnaś zająć się teraz sobą i przeczekać najgorszą fazę. To jaką będziesz z nim mieć relację (lub brak relacji) zależy od Ciebie (no i od niego). Jak już ochłoniesz, to będziesz mogła sobie przemyśleć, co by Ci najbardziej odpowiadało i później starać się to wcielać w życie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Najbardziej mnie smuci to, że jeszcze miesiąc temu było wszystko spoko. Może ja częsciej dzwoniłam, ale jemu teżbardzo zależało na spotkaniu itd, czułam że mu zależy na nas. Potem zaczęłam intuicyjnie podejrzewać, że już mu nie zależy, choć nie miałam jakiś namacalnych przyczyn ku temu. Możliwe, że sama to wywołałam. To jest dla mnie bardzo trudna sytuacja teraz. Nierozwiązana. Muszę chyba wyciszyć wszystkie bodźce, ale na razie nie mogę. Smutno mi, wszystko co robie uderza we mnie. Jak z kimś gadam to łamie mi się głos. Chciałabym z nim porozmawiać, ale boje się że będęto jeszcze raz musiała przeżywać. Tak źle i tak niedobrze.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Powtarzał jeszcze, że potrzebuje dramatów i emocji i sama stwarzam problem, to był jego argment.

Po Twoich ostatnich zeznaniach niestety obawiam się, że miał rację.

(Dzięki za pokazanie z jaką wspaniałą kobietą jestem, bo ona nie eksperymentuje na mnie i naszym związku. Nie wplata też "mądrości" znajomych do naszej relacji.)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×