Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
aguss8787

boję się, że umrę, boję się, że zachoruję, nie umiem ŻYĆ

Rekomendowane odpowiedzi

półtora miesiąca temu przeszłam przez piekło

jadąc na rutynowe badanie ciąży dowiedziałam się, że mój nienarodzony synek nie żyje

zmarł we mnie

to był 20 tydzień, właściwie jego końcówka, czyli 5 miesiąc, połowa ciąży

wszystko było ok, czułam się dobrze, badania i wyniki miałam świetne

nie wiem co się stało, lekarze też nie wiedzą, na sekcję zwłok dzidziuś był za mały

 

urodziłam, pochowałam

z przygodami w szpitalu - rzeźnia

wróciłam do codziennej rutyny

do wspaniałej 5 letniej córki i kochanego męża

 

niestety coś we mnie pękło

do takiego stopnia, że do dnia dzisiejszego nie umiem żyć, a mianowicie wszędzie widzę śmierć, boje się wychodzić z domu, boje się jazdy samochodem

boje się, że zaraz umrę, że pęknie mi tętniak w głowie - mimo, że nic mi nie dolega, chyba go nie mam

że pęknie mi trzustka - tak po prostu - słyszałam o takich przypadkach

że dostanę raka - obojętnie jakiego

zaczyna mnie wszytko boleć, nagle mi wszystko dolega

biegałam - nie biegam, bo od wysiłku coś może mi się stać

ćwiczyłam w siłowni - boje się j.w.

jak wieczorem gdzieś wychodzę, chociażby na zakupy muszę natychmiast wrócić

kręci m isię w głowie, duszno mi się robi - zaraz umrę a przecież mam córkę - nie mogę odejść, nie pożegnałam się z nią

codziennie przytulam i kocham ją tak jakbym to robiła po raz ostatni - tak nie można :(

mam ochotę zacząć pisać listy na każdy dzień jej życia, w razie by się okazało, że na prawdę coś mi się stanie

mąż JESZCZE mnie słucha....:(

 

 

 

u psychologa byłam - nie pomogło

czy pora iść do psychiatry ?

a jak umrę po drodze ?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Myślę, że w tej sytuacji wizyta u psychologa nic nie da- tylko rozpoczęcie terapii u psychoterapeuty, która trwa zazwyczaj dłuższy czas. Psychiatra może zapisać leki, ale powie to samo.

 

Ja w najbardziej nasilonej nerwicy miałam też takie objawy- musiałam szybko wracać do domu, bałam się gdzieś wyjść bo zaczynały się- zawroty głowy, miękki chodnik, wrażenie plynięcia. Koszmar. Dopiero po pól roku terapii nastapiła poprawa. Teraz wszędzie chodzę normalnie, a jeszcze 2 mce temu bylo to niemożliwe.

 

Biorąc pod uwagę taką traumę u Ciebie- nie zwlekalabym, bo te objawy niestey mogą się nasilić.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×