Skocz do zawartości
Nerwica.com

Cierpienie po rozstaniu


Rekomendowane odpowiedzi

Dlaczego ludzie się rozstają i w ogóle dlaczego zawracają komuś głowę jeśli wiedzą, że ten związek nie ma przyszłości?...

Problem polega na tym, że tego nie można wiedzieć.

 

Jeśli już być z kimś to do końca życia...

... za wszelką cenę.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

NN4V, alone05, chyba nie bierze pod uwagę wypalenia uczuć, zdrad, różnicy charakterów, niedopasowania pod uwagę. Patry na to mało realnie.

Przede wszystkim nie bierze pod uwagę zmienności własnych stanów. Przecenia też możliwości stanów tych przewidywania.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

samotny_wilk, nie wiem co było przyczyną rozstania, ale człowiek zwykle jest sam. Z kimś tylko się bywa, nawet jeśli trwa to całe życie. Nie przezwyciężysz problemów psychicznych byciem w związku, to utopia. Poza tym nikt raczej nie chce być obciążony taką odpowiedzialnością. Zostawiła Cię kobieta a Ty chciałeś się zabić. Sam pomyśl czy chciałbyś być z kimś, kto będzie próbował odebrać sobie życie, jeśli Twoje uczucie się wypali lub po prostu coś przestanie się układać.

 

Sam przyznałeś, że masz na jej punkcie lekką obsesję. To kolejny dowód na to, że miłość miłością, ale główny problem leży w Tobie i jeśli sam siebie nie naprawisz, to kolejne związki będą powielaniem znanego schematu i, z dużym prawdopodobieństwem, skończą się tym samym.

 

Świat Ci się zawalił, nikt tego nie neguje, a nawet jeśli próbuje, to nie powinien, bo tylko Ty wiesz, co czujesz. Natomiast, dla własnego dobra, mógłbyś wykorzystać "wolność" na to, by poszukać pomocy psychologicznej i/lub psychiatrycznej i skoncentrować się wyłącznie na sobie. A miłością się nie martw, możemy kochać wiele razy w życiu, na szczęście. :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

NN4V, alone05, chyba nie bierze pod uwagę wypalenia uczuć, zdrad, różnicy charakterów, niedopasowania pod uwagę. Patry na to mało realnie.

 

Bo ta osoba dalej twierdzi że mnie kocha, dlatego to wszystkie jest tak trudne i pogmatwane. Zachowuje sie troche jak nastolatka. I nie chodzi o to że tak reaguje bo mnie zostawiła, bo to głównie moja wina, ale o to jak mnie traktuje po zostawieniu. To też niszczy człowieka jak kogoś kochasz i czujesz sie dla niego pomiatanym śmieciem.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

NN4V, alone05, chyba nie bierze pod uwagę wypalenia uczuć, zdrad, różnicy charakterów, niedopasowania pod uwagę. Patry na to mało realnie.

 

Bo ta osoba dalej twierdzi że mnie kocha, dlatego to wszystkie jest tak trudne i pogmatwane. Zachowuje sie troche jak nastolatka. I nie chodzi o to że tak reaguje bo mnie zostawiła, bo to głównie moja wina, ale o to jak mnie traktuje po zostawieniu. To też niszczy człowieka jak kogoś kochasz i czujesz sie dla niego pomiatanym śmieciem.

po rozstaniu to trzeba sie odciac a nie utrzymywac kontakty. Poza tym naprawde potrzebujesz pomocy i to lekarza skoro zamierzasz sie wieszac z powodu rozstania.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

NN4V, alone05, chyba nie bierze pod uwagę wypalenia uczuć, zdrad, różnicy charakterów, niedopasowania pod uwagę. Patry na to mało realnie.

 

Bo ta osoba dalej twierdzi że mnie kocha, dlatego to wszystkie jest tak trudne i pogmatwane. Zachowuje sie troche jak nastolatka. I nie chodzi o to że tak reaguje bo mnie zostawiła, bo to głównie moja wina, ale o to jak mnie traktuje po zostawieniu. To też niszczy człowieka jak kogoś kochasz i czujesz sie dla niego pomiatanym śmieciem.

Sam widzisz ,że to toksyczna relacja,zerwij kontakt każdy możliwy i do lekarza po pomoc innej drogi nie ma,skoro masz myśli samobójcze.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

....po rozstaniu to trzeba sie odciac a nie utrzymywac kontakty. ....

Ciekawe jak to mają zrobić pary posiadające dzieci.

Od dziecka też trzeba się odciąć wówczas?

on nie ma dzieci, poza tym jak ktos ma dzieci i sie rozstaje to powinien byc na tyle dojrzały zeby sobie stosunki poukladac poza własnym nosem, a dobro dzieci postawic jako pierwsze. Niestety to jest ideał, wiele par, ktore ma dzieci rozstaje sie i zre sie miedzy soba wciagajac w to dzieci. Nic pozniej dziwnego ze te dzieci dorastajac maja nerwice itd. dzieki rodzicom wlasnie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

on nie ma dzieci, poza tym jak ktos ma dzieci i sie rozstaje to powinien byc na tyle dojrzały zeby sobie stosunki poukladac poza własnym nosem, a dobro dzieci postawic jako pierwsze. Niestety to jest ideał, wiele par, ktore ma dzieci rozstaje sie i zre sie miedzy soba wciagajac w to dzieci. Nic pozniej dziwnego ze te dzieci dorastajac maja nerwice itd. dzieki rodzicom wlasnie.

 

Gdybym miał dzieci, dziecko, nigdy bym nie myślał o skończeniu ze sobą. Żyłbym wtedy już tylko dla nich.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

on nie ma dzieci, poza tym jak ktos ma dzieci i sie rozstaje to powinien byc na tyle dojrzały zeby sobie stosunki poukladac poza własnym nosem, a dobro dzieci postawic jako pierwsze. Niestety to jest ideał, wiele par, ktore ma dzieci rozstaje sie i zre sie miedzy soba wciagajac w to dzieci. Nic pozniej dziwnego ze te dzieci dorastajac maja nerwice itd. dzieki rodzicom wlasnie.

 

Gdybym miał dzieci, dziecko, nigdy bym nie myślał o skończeniu ze sobą. Żyłbym wtedy już tylko dla nich.

Dla Ciebie samego Twoje życie nic nie znaczy?nie można żyć tylko dla kogoś z resztą nie byłeś w takiej sytuacji i nie wiesz jakbyś reagował to są jedynie przypuszczenia.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jako, że całkiem niedawno założyłem temat "rozstanie po 5 latach" to czuję się zobowiązany do wypowiedzi.

 

Nie wiem czy czytałeś ale w skrócie byłem z dziewczyną 5 lat, ja byłem jej pierwszym a ona moją. Związek był udany, dużo gadaliśmy. Mieliśmy plan wspólnego zamieszkania razem, wspólnego wyjazdu za granicę, do którego namawiała mnie przez około rok, aż w końcu się zdecydowałem. Ona wyjechała pierwsza, ja miałem dojechać miesiąc później, kilka dni przed wylotem na skype mnie poinformowała, że zrozumiała, że nie była szczęśliwa i że nasz związek nie ma sensu. Dwa tygodnie później wrzucała zdjęcia w objęciach jakiegoś nowo poznanego, 10 lat starszego obcokrajowca.

Spotkać się ze mną nie chciała, uciekła od problemu i ma wszystko w dupie.

 

Nie chcę Ci pisać, że mam gorzej, ciesz się, że dopiero po dwóch latach. Bardziej mi chodzi o to, że takie jest już życie. Niestety ale rozstania się zdarzają a nieprzyjemne rzeczy są nieuniknione.

Jeżeli chodzi o myśli samobójcze to musisz, chociaż jest bardzo trudno przecierpieć ten etap. Ja po równym miesiącu, w czasie którego musiałem na nowo zaplanować swoje życie czuję się dużo lepiej. Każdy potrzebuje innego czasu, jedni kilku tygodni (moja była), inni kilku miesięcy. Też, podobnie jak Ty myślałem, że wolałbym umrzeć niż przechodzić przez to wszystko. Nie myślałem o samobójstwie ale chciałem jakiegoś lekarstwa.

 

Jedyne co Ci mogę polecić to nie duś żalu w sobie. Jeżeli leżysz i chce Ci się płakać to płacz i nie zatrzymuj tego. Czasami nawet wspominaj jakieś chwile, które były miłe z dziewczyną i zwyczajnie opłacz je. Czas, który spędziliście razem, wspólne wspomnienia to coś, co będzie z Tobą do końca życia. Część z nich zapomnisz ale będą takie, które po prostu się zapisały w Twojej pamięci. Nie chodzi o to, żeby je wymazać z głowy, tylko o to żeby nauczyć się z nimi żyć. Ja pamiętam np. ostatni spacer, wieczorem z moją byłą. Naprawdę super rzecz. Jak go wspomniałem po rozstaniu to sobie zwyczajnie popłakałem. Do tej pory mnie to rusza ale jak widać jestem w stanie swobodnie pisać post, mając to na uwadze.

 

Każde emocje trzeba przepracować, śmiech, łzy, złość i wszelakie inne. Na wszystko potrzeba czasu. Złe doświadczenia wzmacniają człowieka. Nie jest to książkowe gadanie, bo masz informacje z pierwszej ręki. Przeżyłem rozstanie 34 dni temu. Dalej żyję i czuję się coraz lepiej. Zdarzają się gorsze chwile ale jest ich coraz mniej.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Bo ta osoba dalej twierdzi że mnie kocha, dlatego to wszystkie jest tak trudne i pogmatwane. Zachowuje sie troche jak nastolatka. I nie chodzi o to że tak reaguje bo mnie zostawiła, bo to głównie moja wina, ale o to jak mnie traktuje po zostawieniu. To też niszczy człowieka jak kogoś kochasz i czujesz sie dla niego pomiatanym śmieciem.

 

Skoro mówi, że Cię kocha, to nie jesteś dla niej śmieciem. Mówisz, że miała powody, żeby Cię zostawić. Dla niej też to jest trudne. Jeśli się zdecydowała na rozstanie, to nie po to, żeby się z Tobą widywać i poświęcać Ci uwagę. Możliwe, że jest szansa na powrót, gdybyś się wykazał dojrzałością i konsekwencją, pokazał jej, że umiesz sobie radzić sam w życiu, poszedł na terapię. Choć jest tu pewna trudność, robiąc to wszystko dla kogoś, nie dla siebie, jest się w pewnej zależności emocjonalnej. Na szczęście (wbrew pozorom) nie ma gwarancji, że Ci się uda ją odzyskać, więc możesz też rozwinąć motywację robienia porządku w swoim życiu, emocjach dla siebie samego. :<img src=:'>

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Po prostu ja czuje się taki beznadziejny że nie widze sensu robienia czegos dla siebie. nie podobam sie sobie, nie czuje sie ze soba dobrze, uwazan ze nie jestem ciekawym czlowiekiem. Pomyślałem ostatnio że może znajomość z jakąś inną kobietą pomogła by mi oczyścic umysl i nabrac troche świeżego powietrza, nowej perspektywy. Nie mowie o romansie. Moje uczucia są niezmienne, Ale po prostu o kimś w rodzaju przyjaciółki, innej kobiety na którą mógłbym spojrzeć obiektywnie i wyciągnąć jakieś wnioski.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Po prostu ja czuje się taki beznadziejny że nie widze sensu robienia czegos dla siebie. nie podobam sie sobie, nie czuje sie ze soba dobrze, uwazan ze nie jestem ciekawym czlowiekiem. Pomyślałem ostatnio że może znajomość z jakąś inną kobietą pomogła by mi oczyścic umysl i nabrac troche świeżego powietrza, nowej perspektywy. Nie mowie o romansie. Moje uczucia są niezmienne, Ale po prostu o kimś w rodzaju przyjaciółki, innej kobiety na którą mógłbym spojrzeć obiektywnie i wyciągnąć jakieś wnioski.
Nie jesteś obiektywny w stosunku do własnej osoby ,potrzeba najpierw przepracować stary rozdział i go zamknąć ponieważ zawierajac nową znajomość powielisz znów te same błędy.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×