Skocz do zawartości
Nerwica.com

Obsesyjne myśli po śmierci ojca.


Alusia329

Rekomendowane odpowiedzi

Witam Was wszystkich serdecznie.

Na początek chcę poinformować, że jestem tutaj nowa, więc proszę o wyrozumiałość, nie wiem przede wszystkim czy opis mojego problemu umieszczam w dobrym dziale :(

W każdym razie będę wdzięczna za wszelką pomoc z Waszej strony :smile:

 

Zacznę od początku.

Jestem DDA. Moi rodzice byli alkoholikami, wychowała mnie babcia. Ja jednak nigdy kontaktu z rodzicami nie zerwałam, co więcej zawoziłam im czasami ostatnie pieniądze , które wiadomo na co szły. Chyba chciałam w ten sposób kupić ich miłość. W każdym razie mam teraz 24 lata, narzeczonego, własny dom. Pół roku temu mój tata zmarł n a nowotwór. Cierpiałam, jakby nie było to jednak mój ojciec. Po ok. 2 tygodniach płaczu bez przerwy udało mi się względnie pozbierać. Natomiast zaczął się inny koszmar. Pomimo tego, że nowotwór ojca nie jest dziedziczny zaczęłam doszukiwać się u siebie na siłę chorób. Wmawiałam sobie, że na pewno też mam raka, kiedy wstawałam z łóżka nic mi się nie chciało, chciałam tylko płakać, od rana myślałam o śmierci. W końcu narzeczony wysłał mnie siłą na wszystkie badania i jak się łatwo domyślić okazało się , że jestem całkowicie zdrowa. Byłam przeszczęśliwa. Tak minęły 2 miesiące. Wraz z narzeczonym zaczęliśmy planowanie ślubu. I od tego momentu rozpoczął się inny koszmar. Cały czas panicznie się o niego boję. Ciągle myślę, że nie przeżyłabym tego gdyby jemu coś się stało. Ciągle płaczę. Wmawiam sobie, że może mieć jakiś wypadek, że wychodząc z domu mogę już go więcej nie zobaczyć, jak gdzieś wychodzi ja trzęsę się ze strachu. To jest nie do zniesienia. Powinnam cieszyć się ślubem i zająć przygotowaniami a ja nie potrafię. To jest pierwsza osoba, która tak naprawdę mnie pokochała, nie chcąc niczego w zamian. Czy dlatego tak panicznie boję się że go stracę? Wydaje mi się ciągle, że to wszystko jest zbyt piękne aby było prawdziwe i zaraz stanie się coś takiego, że wszystko się skończy. Nie wiem jak mam sobie z tym radzić ale chciałabym żyć normalnie, cieszyć się każdym dniem i nie myśleć ciągle o tym, że Jemu coś się stanie, nawet w pracy co chwilę biegam do łazienki i płaczę . . . Oczywiście zapisałam się do psychologa ale termin na nfz dopiero za 6 miesięcy, a ja boję się, że do tego czasu zwariuję. Czy ktoś miał może podobnie? Będę wdzięczna za wszystkie odpowiedzi, pozdrawiam Was serdecznie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

miałem podobnie dawno temu. Strasznie bałem się o rodziców, non stop myśli, ze coś moze się stać plus głupie "rytuały", ale wiedząc, ze są to moje natręty, potraktowałem to jako kolejny schodek, który musze przejść i się udało. Oczywiście do teraz mam rózne dziwne wkręcanie ale naprawdę daje radę, wiec moim zdaniem nie martw się i walcz. Powodzenia :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

wiem, ciężko jest to ignorować i ja tez miałem z tym problem.

Bardzo duzo pomogło mi to, ze odkryłem właśnie takie fora. Wcześniej bardzo się bałem, ze zwariowałem. Tutaj dowiedziałem się co to jest i mniej wiecej jak z tym walczyć. Na YT jest kilka publikacji pomagających w naszej "dolegliwości". Polecam wysłuchać ich :)

Ja akurat nie pomogę Ci w doradzeniu terapii czy leków, poniewaz nigdy z tego nie korzystałem. Natomiast jak będziesz chciała się wygadać, to pisz na PW, może jakoś wesprę Cie na duchu :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×