Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
Stig

Dzień zły...

Rekomendowane odpowiedzi

Witam,

 

Mam 26 lat i na tym chyba można zakończyć moje 'sukcesy'. Studiuję, bo wcześniej zrezygnowałem ze studiów. Nie widzę jednak żadnego sensu w życiu. Przez wiele lat byłem wyalienowany ze społeczeństwa, nie mam praktycznie żadnych znajomych (w rozumieniu znajomych, z którymi można się spotkać). Do tego dochodzi jeszcze samotność, która zaczęła mi dość mocno dokuczać. Nie chcę dalej być w stanie w jakim obecnie się znajduję jednak wszelkie moje próby walki z zastaną rzeczywistością kończą się niepowodzeniem.

Próbowałem otworzyć się na drugiego człowieka, nawiązałem kontakt z dziewczyną, z którą miałem bardzo dużo wspólnych tematów. Poza spotkaniami "wymuszonymi" tj. na studiach, chciałem się spotkać w innych okolicznościach. Jestem jednak chyba traktowany przez wszystkich bardziej jako kolega niż ktoś z kimś można się umówić. Nie jestem gruby, nie wyglądam jak Quasimodo. Wyglądam (chyba) zwyczajnie. Nie potrafię jednak nawiązać bliższych relacji z drugim człowiekiem.

Pisanie na forum o tym jest chyba moim aktem desperacji bo czuję się jakbym był martwy za życia. Nie chcę być tym kim jestem obecnie, jednak nie wiem jak mam to zmienić. Proszę jedynie o zrozumienie...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jest wiele sposobów. Problem w tym, że nie przewidzisz czy to co jawi się jako wybawienie nie będzie gwoździem do trumny. Ja liczyłem, że jak będę bardziej uduchowiony to mi przejdzie choroba. Skończyło się na oddziale zamkniętym.

Dlatego tak trudno jest radzić.

 

Dzisiaj czytałem o dekadentyzmie końca XIXw. Może zagłębienie w kulturę, sztukę jakoś ci pomoże.

 

A odnośnie znajomych, miałem ich względnie sporo, teraz nie mam nikogo. Jeden dzwoni, gdy czegoś chce. Dobre i to. Reszta mnie wymazała z pamięci. Jeden nawet się przestał odzywać, bez żadnego znanego mi powodu. Duże nadzieje pokładałem w moim jedynym przyjacielu. Byliśmy jak duchowi bracia. Niestety, skutkiem wzajemnej empatii moje nastroje przechodziły na niego i teraz stara się mnie unikać. To zjawisko jeszcze jestem w stanie zrozumieć. Kiedyś może stanę na nogi i będziemy mogli razem spędzać czas.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Może psychoterapia jako początek zmiany i punkt zaczepienia?

 

Każdy psycholog u którego byłem traktuje drugą osobę przedmiotowo. Jestem produktem w kolejce kolejnych klientów.

 

Dzisiaj czytałem o dekadentyzmie końca XIXw. Może zagłębienie w kulturę, sztukę jakoś ci pomoże.

 

Nie mam problemu z brakiem zainteresowań, tylko raczej wszystko przestaje sprawiać mi jakąkolwiek radość, przyjemność.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Stig, Witaj! Może popiszesz, poczytasz, złapiesz nic porozumienia z forumowym towarzystwem. Zobaczysz jak wielu nam pomagają leki i psychoterapia. Rozgośc się!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Zrozumienia u nas pod dostatkiem :-) Byłam w podobnej sytuacji: cztery ściany, laptop, zero wyjść gdziekolwiek... Zaczęłam bać się kontaktów z ludźmi, odrzucenia oraz braku akceptacji. Pomogła mi terapia grupowa. Dzięki innym nerwicowcom dostrzegłam, że nie jestem taka beznadziejna, jak mi sie wydawało; że zbyt dużo od siebie wymagam, zbyt surowo oceniam swoje życie, które jak się okazuje nie jest wcale takie najgorsze :-) Powodzenia życzę :-)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Hey Stig, mam podobną sytuację. 26 lat i studiuję, bo przez nerwicę zawiesiłem studia na 2 lata, a pracę licencjacką pisałem rok za długo. Dalej mam nerwicę, jednak walczę z codziennym lękiem i chodzę na zajęcia, nie mam zaległości. Natomiast towarzyszy mi poczucie beznadziejności, bo się wyalienowałem i bardzo się boję, że nie znajdę żadnej pracy. Bo co mam mówić w trakcie rozmowy kwalifikacyjnej, dlaczego zawaliłem 3 lata? Przez nerwicę? Przytłacza mnie to, zamartwiam się codziennie i boję się nawet wysłać CV. Czuję przez to wielki wstyd.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Pany pany! Miałem to samo co Wy. Skorzystajcie z pomocy psychiatry. Nie ma czego się wstydzić. Sam zacząłem jakieś 3 tygodnie temu. Jeśli chodzi o problemy w interakcji z innymi ludźmi, zacznijcie od tego filmu i zagłębiajcie się dalej w temat: https://www.youtube.com/watch?v=_5HkThIwfNY

Ten gość jest naprawdę świetny.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×