Skocz do zawartości
Nerwica.com

terapia w oddziale dziennym


nikaMaBzika

Rekomendowane odpowiedzi

Chciałam zapytać o sens chodzenia na terapię w oddziale dziennym, tj. takim, w którym są zajęcia (rysunek, muzykoterapia, społeczność - sprawozdanie z dnia wczorajszego) od pon - pt. Chodzę właśnie na taki oddział i zastanawiam się czy jest możliwe wyleczenie się z objawów, jeżeli główny nacisk jest na integrację z ludźmi (rozmowy indywidualne doraźnie). Przecież każdemu nie zaufam, a już zwłaszcza nie będę wywlekać bardzo osobistych i wstydliwych problemów na forum, gdzie jest 20 kilka osób i nie z każdym nawet się witam. Poza tym psychorysunki, wspólne obiadki przeszłam w poprzednich terapiach. Niektórzy są zadowoleni z wspólnego pieczenia ciasta, wycieczek, ogólnie byciu w kupie, ale mnie już to trochę męczy i wolałabym teraz zdrowo skupić się na sobie. Nie czuję się bezpiecznie i nie czuję intymności, jeżeli wszystkie zajęcia odbywają się w grupie. Skierowanie dostałam od lekarza, który zna moje problemy, więc nie wiem :(

Wpadłam w tak głęboką depresję wywołaną faktem własnej śmiertelności, że zdecydowałam się popełnić samobójstwo

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Byłam kiedyś w takim miejscu i nigdy więcej tam nie wrócę. Prowadziła je apodyktyczna pani psycholog, a większość pacjentów robiła wszystko, żeby jej się przypodobać. Jak odchodziłam po 3 dniach, to usłyszałam, że bez niej i jej ośrodka sobie nie poradzę. Oczywiście, nie miała racji.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

u mnie personel jest akurat OK. Ale strasznie męczące jest to, że wszystko odbywa się w grupie, wspólne posiłki, społeczność, terapia i tak naprawdę nie ma miejsca na wyodrębnienie swoich problemów. Niedługo przestanę wierzyć, że mam jakiekolwiek problemy, a to nie jest rozwiązanie. Ciągle słyszę, że ten ośrodek jest świetny, ale czy ja wiem... z drugiej strony nie chcę mieć potem kaca, że nie skorzystałam

Wpadłam w tak głęboką depresję wywołaną faktem własnej śmiertelności, że zdecydowałam się popełnić samobójstwo

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Byłem 2 miesiące na dziennym. Niestety inaczej niż formy integracji z paroma osobami (miesiąc byłem z 2 fajnymi ludźmi, potem trochę gorzej) tego postrzegać (w moim przypadku) nie mogę. Na grupową nie chodziłem, na indywidualnej nic... Głównie rozmawiałem z tą dwójką, potem trochę mniej z paroma innymi osobami, siedziałem na lapku, rysowałem i czekałem aż wyjdę. No i żarłem pyszną olanzapinę dziesiąteczkę, która prócz ogólnego zamulenia/osłabienia nie dała mi nic.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

NikaMaBzika chodzisz jeszcze na tą terapię?

Ja zaczynam taką terapię od poniedziałku. Po tym co tu przeczytałam trochę się zdołowałam bo pokładam w niej duże nadzieje :?

Jeśli możesz napisz coś więcej.

Życia nie mierzy się ilością oddechów, ale ilością chwil, które zapierają dech w piersiach.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Zalatana23 Nie sugeruj się terapią, na którą chodziły inne osoby. Pewnie jakiś ogólny schemat takich zajęć jest podobny, ale bardzo wiele zależy też od grupy ( co to będą za ludzie, jaki kontakt z nimi złapiesz, jak się będziesz w ich towarzystwie czuć etc. ), od psychoterapeutów i od tego, na ile sama będziesz chciała / potrafiła się otworzyć. Nie nastawiaj się z góry negatywnie, zawsze można przecież w trakcie zrezygnować :smile: Nic nie tracisz. Pozdrawiam wrocławiankę ;)

Nie zamierzam się pod nikogo ustawiać, zamykać gęby, bo innym coś się nie podoba i brać na klatę czyichś zażaleń. Jestem sobą i sobą zamierzam pozostać.

 

Gdybym mówił językami ludzi i aniołów,

a miłości bym nie miał,

stałbym się jak miedź brzęcząca

albo cymbał brzmiący.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Arasha, dzięki :-***

Tak właśnie do tego podejdę. Zaszkodzić nie zaszkodzi, a nuż pomoże :?:

 

-- 04 lis 2014, 20:01 --

 

Zaczęłam w poniedziałek. Dopiero dwa dni za mną ;-)

Życia nie mierzy się ilością oddechów, ale ilością chwil, które zapierają dech w piersiach.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Brałem udział w takiej terapii ... denerwowała mnie taka jedna dziewczyna, która po 5 minutach zaczynała chrapać :roll: Rozumiem, że to może być kwestia leków, ale mimo wszystko dla mnie to było nie do pomyślenia :roll: Takie zwyczajne olewanie :shock:

I wish I knew you

Your fit of insanity makes me sad

I wish you knew your music was to stay forever

And I hope... I have no clue if you know how much it matters

And I hope...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jutro kończę 2 tydz. Inaczej to sobie wyobrażałam, ale nie jest źle. Grupa mi przypasowała :smile:

 

-- 21 lis 2014, 15:41 --

 

I kolejny tydzień za mną... Pierwsza sesja indywidualna też. Jest różnie, raz lepiej, raz gorzej. W głowie zamęt, mnóstwo przemyśleń, wyszperanych wspomnień, ogólnie większa świadomość siebie.

 

-- 02 gru 2014, 22:24 --

 

Kolejna sesja za mną. Ostatni tydzień był koszmarny. Duża nerwowość, niepokój, strach. Pojawia się pytanie: czy to zadziała???

Życia nie mierzy się ilością oddechów, ale ilością chwil, które zapierają dech w piersiach.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

jazzowa, zależy od miasta, pory roku, liczby chętnych ... wielu czynników :bezradny:

Nie zamierzam się pod nikogo ustawiać, zamykać gęby, bo innym coś się nie podoba i brać na klatę czyichś zażaleń. Jestem sobą i sobą zamierzam pozostać.

 

Gdybym mówił językami ludzi i aniołów,

a miłości bym nie miał,

stałbym się jak miedź brzęcząca

albo cymbał brzmiący.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

jazzowa ja czekałam tydzień.

Przede mną jeszcze miesiąc. Nastroje i nastawienie mam zmienne póki co - góry i doły :bezradny:

 

-- 02 sty 2015, 19:40 --

 

Do końca 3 tygodnie :zonk:

Chyba jest trochę lepiej, choć objawy od czasu do czasu dają o sobie znać.

Myślę już o terapii indywidualnej.

 

-- 13 sty 2015, 22:17 --

 

Przedostatni tydzień... Czuję poprawę.

Życia nie mierzy się ilością oddechów, ale ilością chwil, które zapierają dech w piersiach.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×