Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
iamthenobody

Brak wsparcia

Rekomendowane odpowiedzi

Mam bardzo duży problem aktualnie w rodzinie i zresztą nie tylko.

Zacznę od tego, że 3 miesiące temu straciłam przyjaciółkę. Powiedziała, że w rzeczywistości nigdy nie była moją przyjaciółką i że nie możemy się już spotykać. Moja psycholog stwierdziła, że powinnam do niej pisać jakby nigdy nic, bo może żałuje, może nie do końca wie, co zrobiła, bo sama przeżywa trudny okres. Zrobiłam tak, a tu telefon od niej. "O co chodzi?". Czemu ja w ogóle do niej piszę, przecież nie zmieniła zdania, nigdy nie chciała się ze mną przyjaźnić.

Poczułam się fatalnie, jak jakiś śmieć. Ona wszystko o mnie wiedziała, mówiłam jej dosłownie o wszystkim. I teraz tak po prostu mam sobie odejść. Nie liczę się.

Upiłam się i pocięłam. Tak, jak nigdy wcześniej. Nie obchodziło mnie, czy przetnę żyłę i umrę, bo poczułam, że zostałam sama ze wszystkim. To nie pierwsza osoba, która ode mnie odeszła. Rodzice na mnie nakrzyczeli, bo nie byłam w stanie im pomóc i jechać z psem na zastrzyk.

Matka wieczorem wzięła mnie za nadgarstek i zobaczyła, co sobie zrobiłam. Zaczęła na mnie krzyczeć. Niby się potem uspokoiło, ale dzisiaj z rana zaczęło się znowu, że ja nie mam prawdziwych problemów, że jestem gówniarzem, smarkaczem, że nie będzie w swoim domu tolerować czegoś takiego, że jak chcę, to mogę się wyprowadzić, że myślę tylko o sobie, a ona nie ma co sobie zarzucić, bo jest idealną matką.

Czuję, że jestem sama z tym wszystkim i zupełnie nie wiem, co robić. Jutro mam pierwsze zajęcia, nie wyobrażam sobie, jak to wytrzymam. Jeszcze matka mnie straszy, że mój chłopak nie bedzie chciał się ze mna spotykać, jak zobaczy, że się tnę, powiedziała, że ludzie dzielą się na 2 rodzaje: takich, którzy się staczają i tych, którzy robią tak, żeby było jak najlepiej, że zachowuję się jak jakaś patologia i ludzie tak będą mnie postrzegać.

Jeszcze robi mi wyrzuty, że oni się przeze mnie źle czują i tata trafi do szpitala (ma schizofrenię).

Zupełnie nie wiem, co robić, strasznie się boję i czuję, że nie mam wsparcia u nikogo. Chciałabym móc po prostu już skończyć z tym wszystkim. Piszę tu, bo nie mam komu się wyżalić. Podobno nie mam problemów. Według mojej mamy oczywiście. Bo ciągły strach, brak wizji przyszłości i smutek to oczywiście nie jest problem. Biorę leki, ale nie, to tylko cukrowe placebo. Wszystko jest idealne.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Rozmawiałaś o cięciu się z psychologiem?

Kiedyś o tym wspomniałam, ale temat nie był szerzej poruszany.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×