Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
USE90

Hiv u dentysty czy hipochondria?

Rekomendowane odpowiedzi

Napisano (edytowane)

Uff, od paru dni jestem tak nakrecony z tematem zarazenia ze nie moge o niczym innym myslec, z nerwow zaraz mi glowa peknie, na niczym sie nie moge skupic a ja mam egzaminy na studiach (i cholerne zaleglosci bo sie nic nie uczylem wczesniej). Dramat.

 

O co chodzi? Po kolei, kilka miesiecy temu okazalo sie ze musze zrobic leczenie kanalowe. Zapisalem sie do dentysty, leczenie zrobilem, korone pare tygodni temu wstawila konczac proces (do tego momentu luzik) i... po powrocie do domu okazalo sie ze pokpila sprawe, bo korona byla za duza i jak wrocilem do domu to sie okazalo ze porcelana (czy co to jest) byla niezle spilowana.

No nic, z dusza na ramieniu jak to na fobika przystalo poszlem, zawalczylem o swoje, i generalnie wymoglem ze mi zrobia nowa, wizyta ustalona (pierwsza w ubieglym tygodniu), itd.

 

No, no to teraz czas na jazdy zbzikowanego goscia :roll: Dzien przed wizyta zadzwonili od dentysty czy zgodzilbym sie na wizyte godzine wczesniej niz to bylo planowane, zgodzilem sie, mowiac szczerze pasowalo mi to. I teraz czas na jazdy... niedlugo po telefonie (tego samego wieczoru) mialem jedna z tych paranoidalnych zbzikowanych mysli przesladowczych, typu "a moze teraz gosciowa na zlosc zarazi mnie hivem za reklamacje" :roll: Spokojnie zdaje sobie sprawe z absurdalnosc tego zalozenia (przynajmniej tyle). Szybko te mysl gdzies upchalem, zapomnialem, niemniej ziarenko zostalo (na razie uspione), choc juz nieco mniej paranoidalne, czyli czy oni dezynfekuja narzedzia i sprzet miedzy pacjentami?

I tak nastepnego ranka w klinice gdy dentystka akurat wyszla do glownego pomieszczenia zegnajac poprzedniego pacjenta i od razu wolajac mnie do gabinetu te wszystkie ziarenka paranoji/nerwicy zakielkowaly z sila; "jezuu, na pewno nie dezynfekuje, bo niby kiedy?", "jezuu, ten gosciu na pewno mial hiva, wygladal na takiego" (w mojej percepcji). Jakby tego bylo malo mialem troche starte dziaslo (od szczotkowania), czyli ryzyko ekspozycja mojej krwi na ewentualnego wirusa bylo dosc wysokie.

 

Zdolalem uciszyc te mysli, wytrzymalem wizyte, i gdzies tak do soboty staralem sie myslec o tym jak najmniej (czasami sie udawalo). Prawdziwy dramat przyszedl w niedziele rano. Obudzilem sie z leciutko bolacym gardlem i czulem sie tez troche oslabiony. Rety, to byla kropla ktora przelala szklanke. Wskoczylem na net, zaczalem polykac tresci mowiace o hiv, i doslownie zaczelem byc niemal pewny ze moja slabsza dyspozycja wynika z niedawnego zarazenia u dentysty. I tak cala niedziela to ogromny stres, a jak przeczytalem ze test dopiero po 3 miesiacach moge zrobic zeby byla pewnosc, to mnie niemal scielo z nog (jezuu, jak ja wytrzymam 3 miesiace w takim stresie?!, co z egzaminami?!). Dzisiaj wstalem tez lekko oslabiony i z leciutko bolacym gardlem, w dodatku dzis rano zauwazyl ze mam chyba znowu drozdzyce jamy ustnej (gwoli sprawiedliwosci ten problem mam od kilku miesiecy, i nie jest to pierwszy raz kiedy wraca po przerwie). Do tego od niedzieli mam bole glowy. No masakra, zaczalem sie nawet bac o to ze jeszcze zaraze hivem rodzine :shock:

 

Chce sobie wmowic ze to hipochondria, zebym o tym zapomnial, ale nie moge. Przeciesz istnieja przypadki zakazen u dentysty, przeciesz, przeciesz, ech...

 

 

Ktos przezywal cos podobnego? Jest to tak meczace psychicznie, te ciagle napiecie (mam, nie mam), te analizowanie czy moglo dojsc do zarazenie czy nie... i 3 miesiace?! No bez jaj, z nerwow wylysieje do tego czasu!

Edytowane przez Gość

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

hipochondria. przeanalizuj to co napisałeś to zobaczysz że wszystkie pomysły pochodzą z twojej głowy. zarażenie hiv nie daje objawów po paru dniach.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

USE90, zdarza się również , że spadający z nieba samolot kogoś zabije, czy tym się też tak martwisz? ;)

 

A serio , radzę udac się na terapię bo się wykończysz tymi nerwami , jak Ci przejdzie faza na HIV to wynajdziesz sobie coś nastepnego .

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

stomatolodzy nie robią jakiegoś wielkiego halo z reklamacji

ona wymienia wiertła po każdym pacjencie

a poza tym ona nie ma w lodówce słoiczka z napisem "hiv - zarazić roszczeniowych pacjentów"

jutro nie będzie Cię pamiętała

i hiv nie namnaża się w ekspresowym tempie, tylko powoli latami

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
i hiv nie namnaża się w ekspresowym tempie, tylko powoli latami

Wiem, poprostu mimo woli zidentyfikowalem moje leciutke oslabienie (bo to nie tak ze leze przykuty do lozka) z pierwszymi symptomami oslabienia organizmu zaraz po zarazeniu (po tym okresie jest spokoj przez pare lat). Musze przyznac ze HIV i hipochondra to swietna para, bo przeciesz skoro te pierwsze objawy bywaja rozmyte i w czasie i w charakterystyce, i skoro nie moge wykluczyc w 100% tego ze a) klient przede mna byl chory na hiv b) uzywala niezdezynfekowanego sprzetu to mozg plata mi figle ta niepewnoscia. Stary przeciesz czytales o przypadkach zarazenie u dentysty, prawdopodobienstwo pewnie tak male jak to ze sie rozbijesz samochodem, ale jednak... ,moze.

 

 

Na przyklad zastanowilo mnie kiedy oni to wszystko dezynfekuja skora miedzy wyjsciem dentystki do glownego pomieszczenia, pozegnaniem poprzedniego pacjenta, a zawolaniem mnie mija, no wiem, z kilkanascie-kilkadziesiat sekund. Wziela mnie do drugiego gabinetu? Maja tam drugi gabinet? Byl w ogole wolny? (LOL, bylem tam tyle razy ale teraz doslownie niczego juz nie jestem pewien).

 

Ma racje marimorena ze wszystko pochodzi z mojej glowy. Ten raz z zeszlego tygodnia nie roznil sie niczym szczegolnym od poprzednich wizyt po ktorych wychodzilem calkowicie spokojny i ani myslalem o hivach. No ale jak juz raz mysl zakielkowala, to tak do dzisiaj nie moze mi dac spokoju.

 

 

Niemniej dzieki za wasze odpowiedzi, troche mi pomogly, troche mi tez pomoglo wylanie swoich zalow (przelewanie swoich mysli na "papier" troche uspokaja samo w sobie). Ergo, wprawdzie dalej gdzies tam na drugim koncu glowy tli mi sie ta idea, niemniej, przynajmniej na razie, nie zajmuje mi juz calej mysli jak wczoraj i moge choc troszke skoncentrowac sie na nauce na egzamin.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Na przyklad zastanowilo mnie kiedy oni to wszystko dezynfekuja skora miedzy wyjsciem dentystki do glownego pomieszczenia, pozegnaniem poprzedniego pacjenta, a zawolaniem mnie mija, no wiem, z kilkanascie-kilkadziesiat sekund.

ale co dezynfekuja? wiertla ? Przeciez nie boruje Ci tym samym co poprzednego pacjenta. igly do znieczulenia tez sa jednorazowe

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

przecież nie mają jednego kompletu w całym gabinecie. odkładają zużyte narzędzia i kilkanaście naraz dezynfekują. sanepid wszystko sprawdza, jeśli tylko nie chodzisz do podejrzanego miejsca to wszystko jest kontrolowane.

w taki sposób to wszyscy możemy sobie wkręcać że zarażono nas przy urodzeniu

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

w medycynie są standardy sterylizacji wszystkiego, jak pacjent zgłasza, że ma HIV, WZW to oni jeszcze bardziej uważają i stosują jakieś dodatkowe zabezpieczające środki

 

na to wszystko są wytyczne i przepisy

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

psychidae

jak pacjent zgłasza, że ma HIV, WZW to oni jeszcze bardziej uważają i stosują jakieś dodatkowe zabezpieczające środki

To prawda, ale pacjent moze nie zglosic, albo nawet niewiedziec ze ma (spory % zarazonych nie wie ze jest). Nie wiem jak jest to konkretnie zorganizowane w Polsce, ale w Hiszpanii (gdzie mieszkam) przed zapisaniem sie kazali mi wypelnic formularz w ktorym jedno pytanie dotyczylo HIV, ale zadnych zaswiadczen, wynikow badan, nic nie kazali robic i przynosic. Pelna wola pacjenta by powiedziec czy sprawdzic.

 

 

marimorena

jeśli tylko nie chodzisz do podejrzanego miejsca to wszystko jest kontrolowane.

Uff, nie wiem do konca co rozumiec pod slowem podejrzane miejsce, niemniej nie wyglada mi ta klinika na takie miejsce. To znaczy, nie widze roznicy miedzy miejscem gdzie chodze a innymi prywatnymi klinikami dentystycznymi oprocz tego ze ta "moja" jest 10 min drogi piechota od mojego domu :P To znaczy klinika czysta, na widoku, i z cenami mniej wiecej jak w innych miejscach, zadne jakies podejrzane zabiegi za polowe ceny. Wiem to, bo jak pierwszy raz uslyszalem ze za leczenie kanalowe zaplace 500 euro (whaaat?) to poszlem do innych klinik dowiedziec sie ile takie cos by kosztowalo, i okazalo sie ze cena jest podobna, w przedziale 450-550 euro jesli dobrze pamietam.

 

 

 

-----------------------

 

Tak czy siak, nie chce zapeszac, ale chyba ta natretna paranoidalna mysl przeszla lub prawie przeszla. Wlasciwie nie zadreczam sie juz myslami "mam/nie mam", a przynajmniej nie w takim stopniu by uniemozliwialo mi to koncentracje na innych rzeczach, jak w niedziele czy poniedzialek rano (szczyt "kryzysu"). Mozna powiedziec ze wszystko prawie wrocila do normy, to znaczy 95% mysli znowu mi zaprzata najblizszy egzamin i poczucie stresu wynikajace z tego ze chce/musze go zdac juz teraz, a czasu malutko.

 

Chcialbym podziekowac wszystkim tym ktorzy wypowiedzieli sie w tym watku. Jest prawdopodobne ze ta mysl sama po czasie zaczelaby slabnac, niemniej jestem pewien ze bez tej dyskusji mogloby to zajac duzo, duzo, wiecej ze szkoda jakie to opoznienie mogloby spowodowac na moich perspektywach zdania egzaminow (stracilem pare dni, nie jest jeszcze za pozno na odrobienie strat, a przynajmniej sprobowanie). Nie mowiac o samym stresie ktory jest strasznie wyczerpujacy.

 

Bo widzicie, skonfrontowanie na papierze normalnego nastawienia z paranoidalnym (mozna przeczytac, zerknac na sprawe troche z boku i oczami innych) pozwolilo mi dostrzec z sila mlotka ze rownie dobrze takie strachy moglbym miec wobec wielu wielu rzeczy. Skoro nie boje sie reczy X (przeciesz prawdopodobienstwo jest niewielkie), to dlaczego boje sie rzeczy Z (skoro prawdopodobienstwo tez jest niewielkie). To nie ma sensu, zadnego logicznego wytlumaczenia. Roztropnosc to, no nie wiem, nie uprawianie sexu z nieznajomymi bez zabezpieczenia, a nie strach przed dentysta. Patologia nie ma nic wspolnego z odpowiedzialnoscia, a ja nie potrafilem postawic miedzy tymi pojeciami granicy.

 

Takze dzieki wszystkim ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dentysta celowo zakazający wirusem hiv? Przeczytaj jeszcze raz to co napisałeś. Może jeszcze dodał Ci do kompletu wirus zapalenia wątroby i kiłę ( też przenosi się przez krew) :shock:

 

Czy Ty jesteś jeszcze w stanie logicznie myśleć?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ej, tak ostra paranoja to byl tylko chwilowy impuls, impulsywna mysl, nie pamietam teraz dokladnie ale w jakims zaburzeniu takie impulsywne niechciane mysli czasami sie pojawiaja, nie tylko zwiazane z sadystycznymi dentystami :lol: (OCD?). Tak czy siak, generalnie zaczalem sie obsesjonowac poprostu mozliwoscia zarazenia HIV-u (bez takich jazd paranoidalnych), a akurat takie rzeczy sie zdarzaja czasami (walnieci doktorzy tez, ale to jeszcze wiekszy margines niz przypadkowe zarazenia) wiec tez trudno mowic o calkowitym nie mysleniu. Poprostu moja paranoja uznala ze skoro istnieje powiedzmy 0,01% szansy, to znaczy ze na pewno padlo teraz na mnie.

 

 

Co do logicznego myslenia. Zadna choroba psychiczna (chyba ze wynika z wadliwego dzialania mozgu na poziomie fizycznym lub biochemicznym) nie jest logiczna. Fobia spoleczna? Depresja? Paranoja? Natrectwa? Whatever, wszystko odnosi sie do mniej lub bardziej nielogicznych rozwazan i reakcji chyba ze wynika, tak jak juz wspomnialem, ze zmian fizycznych w mozgu lub biochemicznych.

Swoja droga, jestem ciekaw jak na moje jazdy wplywa bardzo niska wartosc receptorow D2 (dopamina) w mozgu. To znaczy jestem uzalezniony od kilku lat, i jako tako doszlo u mnie do zaburzenia rownowagi biochemicznej mozgu, to znaczy mam miedzy innymi niedobor receptorow D2 (tym razem czysta nauka, zadna paranoja :P).

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Oj tam, w schizofrenii brak jest logicznego myślenia

Co ci z tymi receptoramu?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

No coz, w kazdym momencie zdawalem sobie sprawe niejako z absurdalnosci mojego rozumowania (podciagalnego pod paranoje), wiec licze ze pod schizofrenie sie nie lapie :P

 

 

Z tymi receptorami nie konkretnego. Nie umiera sie od tego, a nawet jest to wyleczalne (wystarczy przestac brac i poczekac 2-5 miesiecy), i te zmiany dotycza chyba wszystkich uzaleznien. Zmniejszona wartosc receptorow d2 podczas uzaleznienia (nie tylko o to chodzi, ale mniejsza o to) jest naturalnym odruchem mozgu na ciagle zalewanie go dopamina (w skrocie i mocno uproszczajac sprawe).

Generalnie jesli uzaleznionego nic nie interesuje poza uzywka (czyli olewa zycie zawodowe, rodzinne, itd.), ma depresje czy braki koncentracji to wlasnie wynika to miedzy innymi z tych zmian biochemicznych (ktore, powtarzam, sa odwracalne).

 

 

Tutaj masz youtube w ktorem koles mowi o uzaleznienie od pornografii z perspektywy biochemii, wyraznie zaznaczajac ze te efekty sa rozciagalne na inne uzaleznienia;

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

wątpię żeby można tu mieszać te receptory. z nimi chodzi przede wszystkim o układ nagrody, raczej nic powiązanego z natrętnymi myślami

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

No a poza tym jest jeszcze uzależnienie fizyczne

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

marimorena, w pewnym sensie sie zgadzam. To znaczy jako tako nie sadze by jakkiekolwiek uzaleznienie prowadzilo do powstawania chorob typu fobia spoleczna czy zaburzenie obsesyjno-kompulsywne, ale uwazam ze gdy trafi na podatny grunt (powiedzmy czlowiek z patologicznego domu) zaburzenie biochemicznej rownowagi moze zwiekszyc sile, spotegowac efekty takiej patologii w jednostce. W moim przypadku wiekszosc jazd (np. tego typu co w tym temacie) zaczela sie w momencie gdy bylem juz mocno uzalezniony. Wczesniej tego typu rzeczy albo nie mialem, albo byly nieporownywalnie mniej upierdliwe.

 

 

psychidae

No a poza tym jest jeszcze uzależnienie fizyczne

Ale uzaleznienie od hazardu, jedzenia, gier czy pornografii to nie urban legend. To sa rzeczy udokumentowane, i juz na pewno wiemy ze wplywaja na biochemie mozgu.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×