Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...

Rekomendowane odpowiedzi

Hej, nie dawno zostam ponizona przez prowadzącą na zajęciach na studiach. Nie wiem jak sobie z tym poradzic. Wciąz w glowie mam jej slowa. Jest mi wstyd, ze jestem tępa i jestem nieudacznikiem. Gdy wszystko jestok gdy np chce odpoczac albo uczr sie to znowu slysze te slowa i nie moge sobie poradzic. Ja jej z glebi duszy wybaczylam. Nie moge jednak wybaczyc sobie. Co robic? Jak z tym zyc?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ola*91, czy możesz przytoczyć dokładnie jej słowa i kontekst sytuacji ?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

co Cie nabradziej dotknelo w jej slowach

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Zaczela na mnie krzyczec przy wszystkuch ze nie umialam narysowac wykresu funkcju. Po piewsze po 3 latach bez matematyki nie pamietalam wiele rzeczy z liceum, po drugie im ona bardziej krzyczala to ja tym badziej sie stresowalam.Mowila ze to wstyd jak tak mozna itp. Mam skonczony licenxjat a teraz rozpoczelam kierunek medyczny. Nie moge sie z tympogodzic ze tak sie stala bo ona udowodnila mi ze jestem warta 0 . Po za tym to mnieboli jeszcze bardziej jak pomysle ze mam wyksztalcenie wyzsze tzn ze jestem jeszcze glupsza biz bylam w liceum. To sie stalo kilka mieiecy temu a ja wciaz mam to w glowie. Inni wtedy o mnie pomysleli ze jestem idiotka z dyplomem. Gdy jedtem gdzies ze znajomymi czy z rodxiną spedzam wolny czas jest super dopoki nie przypomne sobie tego zdarxenia. Wtedy uciekam przed ludzmi zamykamsie w pokoju i nie moge uwierzyc ze jestem takim nieudacznikiem.

 

-- 28 mar 2014, 12:50 --

 

Jestem zerem.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

bo ona udowodnila mi ze jestem warta 0 .

Nie ..ona powiedziala tylko ze nie umiesz narysowac wykresu a powinnas. Cala reszte stworzylas sobie sama w glowie i nie ona a Ty sobie dokopujesz.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Nie powiedziala, ze jestes zerem, ale skoro zaczynasz studia zwiazane z zakresu medycyny to niestety matematyka to podstawa, pomysl o zmianie, skoro nie radzisz sobie z matma.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Zdziwisz sie ale zdalam matematyke na 4. Trzy lata bez matematyki w moim przypadku to czas kiedy moga uleciec podstawowe rzeczy z glowy. Nie poruszam tematu tylko o tej kobiecie. Ludzie traktuja mbie albo jak powietrze albo jakdziwoląga albo jak nieudacznika. Czy wiesz jak boli ponizenie? Nie mam zalu do tych osob. Wybaczam im. Tylko codziennie widze w lusteze kupę blędow, pomylke.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

75% ludzi nie potrafi tabliczki mnożenia ja nawet nie wiem co to jest wykres funkcji a mam niby magistra. No ale ja mam podobne problemy co Ty z tym poniżeniem tylko inne rzeczy mnie tak dołują związane z praca czy życiem osobistym. A najgorsze są te nawroty i prześladowania w myślach tych kompromitujących wg nas sytuacji bo przecież niekoniecznie one takie kompromitujące same w sobie są. Potrafią mi one niespodziewanie zepsuć humor na jakiś czas.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Własnie, jest wszystko ok, fajnie plynie czas az nagle mam przed oczyma obraz kiedy jestem kompromitowana, ludzie sie ze mnie smieją. Czemu.takie sytuacje zdarzają sie w moim zyciu caly czas? Nie chce byc claunem :-(

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Własnie, jest wszystko ok, fajnie plynie czas az nagle mam przed oczyma obraz kiedy jestem kompromitowana, ludzie sie ze mnie smieją. Czemu.takie sytuacje zdarzają sie w moim zyciu caly czas? Nie chce byc claunem :-(

czekaj juz sie pogubilam. o czym ty w ogole piszesz... w jaki sposob jest kompromitowana i jacy ludzie sie z ciebie smieja?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Na forum opisałam tylko jedną kompromitującą mnie sytuację, właśnie z tą kobietą, oprócz tego że na mnie nakrzyczała to jeszcze słyszałam za plecami śmiechy i nie chce wiedzieć co ludzie pomyśleli sobie wtedy o mnie. Takie sytuacje często mi się zdarzają, mam w dodatku nie miłe wspomnienia ze szkoły, kiedy wszyscy na mnie patrzyli i śmiali się ze mnie bo zrobiłam coś co wg nich było powodem do śmiechu, np wyraziłam swoją opinię, czy na szkolnej Wigilii jadłam ciasto sztućcami bo byłam pewna że to ryba w panierce, może to dla Was tez bedzie powód do śmiechu. I później teksty typu: Ola wymiatasz, niezła jesteś, gratulujemy Ci.

 

Te wszytskie sytuacje, one kumulują się we mnie i wybuchają tak, że zamykam się w sobie albo zaczynam mysleć o samookaleczaniu, że powinnam siebie w ten sposób karać, wycinać sobie na skórze nożem to za co zostałam wyśmiana. To jest chore. Czasami boję się że kiedyś zrobię cos strasznego.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ola*91, mam podobnie jak Ty z tymi kompromitującymi sytuacjami, wystarczy że robię coś, czy oglądam film i tam pojawi się coś zbliżone, lub kojarzące do mojej kompromitującej sytuacji i mam ochotę zapaść się pod ziemię, zniknąć itp. nie mogę się uwolnić od tych dołujących mnie myśli. I też są to w dużej mierze przeżycia ze szkoły w której byłem wiecznie obiektem drwin rówieśników.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Na forum opisałam tylko jedną kompromitującą mnie sytuację, właśnie z tą kobietą, oprócz tego że na mnie nakrzyczała to jeszcze słyszałam za plecami śmiechy i nie chce wiedzieć co ludzie pomyśleli sobie wtedy o mnie. Takie sytuacje często mi się zdarzają, mam w dodatku nie miłe wspomnienia ze szkoły, kiedy wszyscy na mnie patrzyli i śmiali się ze mnie bo zrobiłam coś co wg nich było powodem do śmiechu, np wyraziłam swoją opinię, czy na szkolnej Wigilii jadłam ciasto sztućcami bo byłam pewna że to ryba w panierce, może to dla Was tez bedzie powód do śmiechu. I później teksty typu: Ola wymiatasz, niezła jesteś, gratulujemy Ci.

 

Te wszytskie sytuacje, one kumulują się we mnie i wybuchają tak, że zamykam się w sobie albo zaczynam mysleć o samookaleczaniu, że powinnam siebie w ten sposób karać, wycinać sobie na skórze nożem to za co zostałam wyśmiana. To jest chore. Czasami boję się że kiedyś zrobię cos strasznego.

 

 

Ola-powiem Ci co jest rozwiazaniem Twojego problemu, mowie serio: wyluzuj poslady. Za bardzo chcesz byc idealna, nieomylna i to Cie gubi. Nie ma ludzi, ktorzy sie nie myla czy wiedza wszystko. Masz w sobie poczucie koniecznosci bycia zawsze na bacznos, miec odpowiedz na kazde pytanie i wiedze. Prosze Cie, calym sercem bys WYRYLA W SWOJEJ GLOWIE TE PRAWDE: LUDZIE TAK CIE POSTRZEGAJA JAK TY POSTRZEGASZ SIEBIE. Wyobraz sobie Eddiego Murphiego w tej sytuacji-wykladowca robi mu uwage czy wrzeszczy na niego a on co wtedy? oczywiscie szeroki usmiech, jakis smieszny tekst , dystans calkowity do siebie i nie ma problemu. Ola: to nie jest problem,ze ona nakrzyczala na Ciebie-to jest skutek tego co Ty o sobie myslisz. Ona tylko to potwierdzila, Ty to uslyszalas. To,ze inni posmiewuja sie z Ciebie-ja mysle,ze oni po prostu reaguja na luzie, Ty natomiast bierzesz wszystko na bardzo serio. Pierwsza i podstawowa rzecz: praca nad poczuciem wlasnej wartosci. Brak Ci go z powodu dotychczasowych doswiadczen zyciowych. Mozesz to zmienic, pamietaj,ze NIC W ZYCIU NIE JEST CONSTANS. Sprobuj popatrzec na siebie jak na obca osobe, stan z boku i obserwuj siebie, swoje reakcje, emocje-bez komentarza. Obserwuj-zapewniam Cie,ze zdziwisz sie bardzo kiedy tak na siebie popatrzysz. Poza tym nie ma czegos takiego "powinnam"...jezeli jestes dzisiaj w tym miejscu, z taka wiedza to znaczy,ze tak ma byc. "Mozesz" ale nie "powinnas". Sam fakt,ze wykladowca nakrzyczal na Ciebie ( o ile rzeczywiscie tak bylo ) jest tylko jego wizytowka . Jezeli ktos tu popelnil blad to zrobila to ona-z mojego punktu widzenia. Ale nie bylo mnie tam i nie widzialam calosci wiec trudno mi byc obiektywna. W kazdym razie Ty na pewno masz co robic ze soba by nie przegapic radosci w zyciu. Popracuj nad swoimi posladkami :))) i naucz sie je wyluzowywac ;) ja mialam podobne sytuacje od podstawowki i kiedy zaczelam smiac sie sama z siebie, nabralam z czasem dystansu do swojej osoby, wowczas zaczelo mi sie lepiej zyc. I podstawowa sprawa: codziennie w lustrze powtarzaj sobie: jestem wspaniala, jestem idealna taka jaka jestem, kocham siebie, jestem po prostu zajebista. Wiem. Nie dasz rady bo w to nie wierzysz. Poplaczesz sie. I dobrze, tak ma byc. Nawet jesli czujesz,ze to nieprawda mow. Nauczysz swoja podswiadomosc jak postrzegac siebie.Przyjdzie dzien,ze bedziesz mowic plynnie i z przyjemnoscia. Zrob pierwszy krok i spisuj swoje odczucia, wszystko co glowa Ci podpowie. JESTES WARTOSCIOWYM CZLOWIEKIEM NIE MNIEJ NIZ INNI. Zaakceptuj to.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ola-powiem Ci co jest rozwiazaniem Twojego problemu, mowie serio: wyluzuj poslady. Za bardzo chcesz byc idealna, nieomylna i to Cie gubi. Nie ma ludzi, ktorzy sie nie myla czy wiedza wszystko. Masz w sobie poczucie koniecznosci bycia zawsze na bacznos, miec odpowiedz na kazde pytanie i wiedze. Prosze Cie, calym sercem bys WYRYLA W SWOJEJ GLOWIE TE PRAWDE: LUDZIE TAK CIE POSTRZEGAJA JAK TY POSTRZEGASZ SIEBIE. Wyobraz sobie Eddiego Murphiego w tej sytuacji-wykladowca robi mu uwage czy wrzeszczy na niego a on co wtedy? oczywiscie szeroki usmiech, jakis smieszny tekst , dystans calkowity do siebie i nie ma problemu. Ola: to nie jest problem,ze ona nakrzyczala na Ciebie-to jest skutek tego co Ty o sobie myslisz. Ona tylko to potwierdzila, Ty to uslyszalas. To,ze inni posmiewuja sie z Ciebie-ja mysle,ze oni po prostu reaguja na luzie, Ty natomiast bierzesz wszystko na bardzo serio. Pierwsza i podstawowa rzecz: praca nad poczuciem wlasnej wartosci. Brak Ci go z powodu dotychczasowych doswiadczen zyciowych. Mozesz to zmienic, pamietaj,ze NIC W ZYCIU NIE JEST CONSTANS. Sprobuj popatrzec na siebie jak na obca osobe, stan z boku i obserwuj siebie, swoje reakcje, emocje-bez komentarza. Obserwuj-zapewniam Cie,ze zdziwisz sie bardzo kiedy tak na siebie popatrzysz. Poza tym nie ma czegos takiego "powinnam"...jezeli jestes dzisiaj w tym miejscu, z taka wiedza to znaczy,ze tak ma byc. "Mozesz" ale nie "powinnas". Sam fakt,ze wykladowca nakrzyczal na Ciebie ( o ile rzeczywiscie tak bylo ) jest tylko jego wizytowka . Jezeli ktos tu popelnil blad to zrobila to ona-z mojego punktu widzenia. Ale nie bylo mnie tam i nie widzialam calosci wiec trudno mi byc obiektywna. W kazdym razie Ty na pewno masz co robic ze soba by nie przegapic radosci w zyciu. Popracuj nad swoimi posladkami :))) i naucz sie je wyluzowywac ;) ja mialam podobne sytuacje od podstawowki i kiedy zaczelam smiac sie sama z siebie, nabralam z czasem dystansu do swojej osoby, wowczas zaczelo mi sie lepiej zyc. I podstawowa sprawa: codziennie w lustrze powtarzaj sobie: jestem wspaniala, jestem idealna taka jaka jestem, kocham siebie, jestem po prostu zajebista. Wiem. Nie dasz rady bo w to nie wierzysz. Poplaczesz sie. I dobrze, tak ma byc. Nawet jesli czujesz,ze to nieprawda mow. Nauczysz swoja podswiadomosc jak postrzegac siebie.Przyjdzie dzien,ze bedziesz mowic plynnie i z przyjemnoscia. Zrob pierwszy krok i spisuj swoje odczucia, wszystko co glowa Ci podpowie. JESTES WARTOSCIOWYM CZLOWIEKIEM NIE MNIEJ NIZ INNI. Zaakceptuj to.

 

Ale sobie zaprzeczasz, na samym poczatku wytykasz Oli, że za bardzo chce byc idealna, a potem każesz jej powtarzać sobie, ze jest idealna...

 

Śmianie się z siebie nie jest dobre gdy sie czuje poniżenie, to wtedy jest żalosny smiech przez lzy.

 

Zaobserwowałam też że osoby ktore często autoironizują, może i są lubiane, ale mają zerowe poczucie własnej wartości i ludzie nimi gardzą- traktują lekko i niepoważnie (w sensie nie dbają o ich uczucia, bo można po nich jechać i będzie śmiesznie)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ale sobie zaprzeczasz, na samym poczatku wytykasz Oli, że za bardzo chce byc idealna, a potem każesz jej powtarzać sobie, ze jest idealna...

 

Śmianie się z siebie nie jest dobre gdy sie czuje poniżenie, to wtedy jest żalosny smiech przez lzy.

 

Zaobserwowałam też że osoby ktore często autoironizują, może i są lubiane, ale mają zerowe poczucie własnej wartości i ludzie nimi gardzą (w sensie nie dbają o ich uczucia, bo można po nich jechać i będzie śmiesznie)

 

Wyjasnijmy jedna rzecz: ja tutaj NIE WYTYKAM. Daleka jestem od takiej postawy-opisuje co widze. Nie zrozumialas chyba o co tutaj chodzi w slowie :idealna, a razcej w jego zastosowaniu. Jezeli wymagam od siebie perfekcji w kazdej dziedzinie zycia to jest to przesada, ktora doprowadza do roznych problemow. W afirmacjach mowienie sobie : jestem idealna taka jaka jestem oznacza,ze JA , nie moje opinie o mnie , natrectwa, przekonania - ale JA wewnetrzne jest idealne jak np. kwiaty. ie codzi tu o to bym mowila sobie,ze jestem perfekcyjna w tym co robie ale jestem perfekcyjna jako stworzenie-jak noworodek jeszcze niezarazony mysleniem.

 

Nie chodzi mi o smianie sie z siebie ale o dystans, o wieksze poczucie humoru ( co nota bene i Tobie bym propronowala :) przyjelas moj wpis bardzo krytycznie, z ogromna powaga i to jest to oczym pisalam Oli. I nie chodzi o to bym grala,ze mam dystans do siebie ale zeby to w sobie naprawde uruchomic. Bo jasne, o kant dupy potluc pozerstwo-to tylko pogorszyloby sytuacje. Jezeli masz do siebie dystans nie oznacza to,ze nie masz do siebie szacunku, ze pozwalasz jezdzic po sobie. Wrecz przeciwnie. To nie jest proste ale mozliwe do osiagniecia.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ola*91, o mamo.. zero dystansu do siebie. Kazdemu zdarzaja sie pomylki czy wpadki i albo mozna sie nimi zadreczac albo posmiac i wyciagnac wnioski.

I później teksty typu: Ola wymiatasz, niezła jesteś, gratulujemy Ci.

 

Najprostszy tekst ktory sie cisnie na usta to "no ba! Nikt z was na to ne wpadl :D " Nie umiesz zartowac z siebie prawda?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Próbowałam wpatrzona w lustro mówić takie słowa, że jestem piękna, wspaniała. To są kłamstwa. Nie umiem siebie akceptować koniec i kropka. Tak łatwo powiedzieć "zmień swoje życie, zmień swój charakter". Mam 23 lata a nigdy nie byłam w związku, może przeznaczone mi życie w samotności... Chciałabym aby kiedyś pokochał mnie mężczyzna moich marzeń. Skoro nikogo nie poznałam, chyba będę sama. Nie szukam miłości, w sumie nawet nie chce teraz być w związku, ropoczęłam nowy kierunek studiów na wymarzonej uczelni, boję sie tylko ze 5 lat minie tak szybko i będę starą panną.

 

Nie uważam siebie za atrakcyjną, chociaż często słyszę kompementy na temat swojej urody ale od panów po 30, częściej po 40. Ubieram się skromnie, nie umiem robić makijażu jak inne dziewczyny przydymione oko itp. Chciałabym abym została pokochana taka jaka jestem. Ale kto na mnie zwróci uwagę?

 

Mam już dosyć użalania się nad sobą, muszę się z tym pogodzić.

 

Przeprasza,że nie odpisywałam tak długo, mam urwanie głowy na uczelni.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Próbowałam wpatrzona w lustro mówić takie słowa, że jestem piękna, wspaniała.

Skoro nie uwazasz sie za piekna to nie zadziala. Moze lepiej "nie jestem piekna ale walic to, lubie siebie taka jaka jestem" Widac ze nieglupia z Ciebie dziewczyna skoro dostalas sie na wymarzone studia.

Mam 23 lata a nigdy nie byłam w związku, może przeznaczone mi życie w samotności..

dzizas... mowisz jakbys miala 50.

Chciałabym aby kiedyś pokochał mnie mężczyzna moich marzeń.

To bedzie trudne bo w marzeniach masz idealnego faceta a tacy nie istnieja

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ola, mowilam Ci,ze nie bedzie latwo, ze nie latwo mowic cos w co sie nie wierzy ale zaufaj: po pierwszych ciezkich probach zauwazysz jak mowi Ci sie coraz latwiej. Ja mialam podobnie z migrenami. Latami calymi CODZIENNIE budzilam sie z bolem glowy, ktory nie odpuszczal. Moglo byc najwyzej nieco lzej ale migreny mnie zabijaly. I kiedy tak rano wstawalam i burczalam pod nosem, ze znow bol glowy, ze zle sie czuje itp , postanowilam sprobowac z afirmacjami. Pierwsze razy to bunt, zlosc, ze gadam od rzeczy.ze sobie zmyslam,ze mowie nieprawde, ze dorabiam sobie filozofie i mnostwo innych rzeczy moj umysl mial gotowych bylebym tylko pozostala w tym samym stanie. Ale nie poddalam sie i powiem,ze bardzo szybko te bole zaczely malec. I wyleczylam sie. Wstawalm rano i mowilam: swietnie sie czuje, ten bol juz przechodzi, swietnie jest. Wyobrazasz sobie w depresji mowic takie rzeczy? ale dalo rade. Nie poddawaj sie, to Twoje zycie i zalezy TYLKO I WYLACZNIE OD CIEBIE. Jezeli jeszcze tego nie wiesz to Ci powiem,ze to co masz glowie, to i na zewnatrz. Jezeli bedziesz wierzyc,ze jestes nikim, ze nie masz szans na znalezienie faceta zycia, ze nic Ci sie nie uda to tak wlasnie bedzie. Twoja podswiadomosc wykona polecenie Twoich przekonan. I to nie zadna filozofia tylko naukowo juz zbadane prawidlowosci. Slyszalas o NLP? To tez opiera sie na afirmacjach by zaprogramowac umysl na to czego chcemy. Wymaga to wszystko pracy a od Ciebie zalezy czy chcesz siedziec i marudzic cale zycie czy wziac sie w garsc i samej decydowac jak ono ma wygladac. Krok po kroku, nie od razu 1000 km. Decyzja nalezy do Ciebie...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

też kiedyś się przejmowałam - dopóki nie uświadomiłam sobie, że ludzie robią gorsze głupoty niż ja :-]

przede wszystkim nie da się być idealnym i każdy palnie coś głupiego

 

to, że nie umiałaś narysować wykresu funkcji - ja też tego nie umiem, a jestem uczona w piśmie (studia wyższe)

 

studia medyczne są trudne i wymagające - weź rozpiskę zajęć i przypomnij sobie materiał z matematyki na poszczególne zajęcia i będzie dobrze

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Wyjasnijmy jedna rzecz: ja tutaj NIE WYTYKAM. Daleka jestem od takiej postawy-opisuje co widze. Nie zrozumialas chyba o co tutaj chodzi w slowie :idealna, a razcej w jego zastosowaniu. Jezeli wymagam od siebie perfekcji w kazdej dziedzinie zycia to jest to przesada, ktora doprowadza do roznych problemow. W afirmacjach mowienie sobie : jestem idealna taka jaka jestem oznacza,ze JA , nie moje opinie o mnie , natrectwa, przekonania - ale JA wewnetrzne jest idealne jak np. kwiaty. ie codzi tu o to bym mowila sobie,ze jestem perfekcyjna w tym co robie ale jestem perfekcyjna jako stworzenie-jak noworodek jeszcze niezarazony mysleniem.

 

Nie chodzi mi o smianie sie z siebie ale o dystans, o wieksze poczucie humoru ( co nota bene i Tobie bym propronowala :) przyjelas moj wpis bardzo krytycznie, z ogromna powaga i to jest to oczym pisalam Oli. I nie chodzi o to bym grala,ze mam dystans do siebie ale zeby to w sobie naprawde uruchomic. Bo jasne, o kant dupy potluc pozerstwo-to tylko pogorszyloby sytuacje. Jezeli masz do siebie dystans nie oznacza to,ze nie masz do siebie szacunku, ze pozwalasz jezdzic po sobie. Wrecz przeciwnie. To nie jest proste ale mozliwe do osiagniecia.

 

No dobra, może wytykam za mocne slowo, nie chcialam by to wypadło tak krytycznie.

 

Wypowiedzialam się, bo mam podobnie jak Ola- za bardzo przezywam czyjeś niemile slowa, uwagi, biorę wszystko do siebie i wyświetlaja się mi sie później w glowie jak natrętne myśli. To wszystko dlatego, że mam zaburzoną tożsamość, czasem wydaje mi sie ze tworzą mnie inni ludzie i ich opinie. Zawsze uczono mnie że zdanie innych jest święte, że inni mają zawsze rację, że trzeba sluchać tego co mówią z pokorą i zastanawiać sie nad tym co mówią, czy aby się nie zgadza. Mój znienawidzony cytat ze szkoły to "Jest się takim, jak myślą ludzie, nie jak myślimy o sobie my, jest się takim, jak miejsce, w którym się jest." z "Granicy" Zofii Nalkowskiej. Musialam pisać na ten temat wypracowanie potwierdzające jej tezę i pamiętam, jak zła się czułam, ze nie wierze w taka "prawdę oczywistą". Napisałam, choć czułam bunt. Bo co inni ludzie wiedzą o mnie? Nie towarzyszyli mi i nie będą towarzyszyć mi przez całe moje życie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

 

Wiesz co? Masz bardzo duze poczucie Prawdy w sobie i to jest Twoim drogowskazem i ratunkiem. Proponowalabym Ci abys to zdanie przeksztalcila, wydrukowala je i powiesila w paru miejscach "na oczach" aby Twoja podswiadomosc zarejestrowala je.

 

A brzmialoby ono tak:

 

 

JEST SIE TAKIM JAK MYSLIMY O SOBIE, NIE JAK O NAS MYSLA LUDZIE- BEZ WZGLEDU NA MIEJSCE, W KTORYM SIE JEST.

 

Zmien to. Szkola juz minela, nie musisz pisac wypracaowan, ktore Cie stresuja. Mnie szkola bardzo skrzywdzila, przez lata snilam jak znow prof sie nade mna zneca. Najfajniejsze jest to,ze W KAZDEJ CHWII MOZEMY ZMIENIC WLASNE PRZEKONANIA bo przekonania kreuja Ciebie i Twoje zycie. Jesli to sobie uswiadomisz bedziesz mogla rysowac swoje zycie wedle uznania.

Po pierwsze nikt za Ciebie nie poniesie Twoich problemow, do krytyki i oceny spleczenstwo swietnie sie nadaje ale do nadstawiania dupy juz nie :) Pametaj, szukaj wszystkiego co moze Ci pomoc bys wrocila do bycia soba. Owszem, trzeba czasem zastanowic sei nad tym kiedy pare osob mowi Ci te sama rzecz bo zdarzyc sie moze,ze czegos nie dostrzegamy. Ale na pewno nie ktos decyduje o Tobie. Ja tez to przeszlam, wierz mi. Wystarczylo,ze na ulicy ktos calkowicie obcy zrobil jakis grymas twarzy a ja juz mialam problem do konca dnia,ze pewnie jakos nieswiadomie zrobilam jakas mine i go obrazilam....no chore. Poza tym wszyscy mi mowili co mam robic, jak powinnam sie zachowywac, co powinnam robic. Wszyscy wiedzieli lepiej ode mnie a mnie nikt nie sluchal ale bylam w stanie takiego, jak to nazwac....jakbym w ogole nie istniala dlatego inni czuli wladze nade mna. Czy widzialas kiedys osoby, ktore zachowuja sie tak jak piesek, ktory podkula ogon i sie plaszczy przed kazdym? takie ofiary, ktore musza byc zbesztane bo inaczej nie potrafia? Te osoby prowokuja swoim zachowaniem do takiego ich traktowania jak i kazda inna osoba prowokuje do takiego traktowania jak sie zachowuje, czym emanuje. Jesli jestes pewna siebie na pewno wiele osob zrezygnuje z kpin w Twoja strone, lub bedzie chciala wyzyc sie na Tobie w zazdrosci o Twoja pewnosc siebie. Ale wowczas znaczy to,ze tamta osoba ma niskie poczucie wartosci i jesli jestes tego swiadoma to nic Cie nie urazi. Jesli ktos zartuje z Ciebie to trzeba mu przytaknac by nie mial pozywki. Cos w stylu: kurcze, rozgryzles moj sekret, ale geniusz-podziwiam! albo: no taka jestem niedorajda....najwazniejsza w czlowieku jest osobowosc. Mozesz byc najwspanialsza niedorajda, ktora wszyscy beda kochac. Osobowosc. Mnie pomogly przyjaznie w szkole: mialam dwie prawdziwe przyjaciolki i tylko one mnie naprawde znaly i tylko na ich opinii mi zalezalo bo wiedzialam,ze jak mi cos powiedza to od serca a nie z zazdrosci czy zwyklej krytyki. Dobrze miec taka osobe, ktora bezinteresownie Cie akceptuje taka jaka jestes.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Nie umiem siebie akceptować koniec i kropka. Tak łatwo powiedzieć "zmień swoje życie, zmień swój charakter". Mam 23 lata a nigdy nie byłam w związku, może przeznaczone mi życie w samotności... .
Ja tak samo myślałem w Twoim wieku i dziś niewiele się zmieniło. Co prawda Ciebie nie widziałem ale już mi się podobasz bo masz podobne problemy co ja, no ale ja jestem panem po 30-ce ;)

 

A co do społeczeństwa to w większości to banda nieświadomych i zmanipulowanych kretynów, ale tez nie potrafię się uwolnić od domniemanych spojrzeń, komentarzy i myśli na mój temat.

 

A masz może tak że że wydaję Ci się że obcy ludzie np.na ulicy się z Ciebie śmieją i obgadują bo ja czasem miewam na szczęści ostatnio rzadko ale w przeszłości miałem to b. często.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Jest kwestia braku pewnosci siebie a kwestia głupoty. Jezeli sie ktos decyduje na dane studia, to albo zakuwa jak nie umie, a nie idzie z mysla jakos to bedzie a pozniej wyolbrzymia sytuacje. Kazdy byl w szkole, na studiach itd i wie ze jak sie nie nauczył, to dostał opieprz i z tym zył i to nie jest kwestia powtarzania jestem cudowna tylko kwestia nauki. Dziewczyna idzie na studia gdzie jest matematyka i sie dziwi ze została zjechana a moze nauczycielka miala rozwinac czerwony dywan i bic poklony ze nie umie, w jednej szkole mozna miec 4 w drugiej 1. I taki moral: ze sie trzeba uczyc zamiast stac przed lustrem.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×