Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
Gość dialektyczna

witam

Rekomendowane odpowiedzi

Gość

Witam

Może trochę nie po kolei,bo mój pierwszy wątek pojawił się tutaj tydzień temu.Niemniej chciałabym się grzecznie przywitać ze wszystkimi,i przepraszam za wcześniejsze faux pas.Moim problem jest depresja ciągnąca się za mną od wielu lat.Pomimo,że ze swoim problemem nigdy nie byłam u żadnego lekarza,by zdiagnozować co mi dolega to jednak tyle jestem w stanie sama stwierdzić jak się czuję i co mnie boli.Prócz powyższego jestem pewna,że cierpię na jakieś zaburzenie osobowości,najlepiej moje stany opisuje borderline.Na co dzień zmagam się z okropnymi wahaniami nastroju,ale dominuje smutek i wszechoganiająca pustka/lęk.Staram się robić co mogę,ale moje życie to jeden wielki bezsens.Nawet kiedy zajmę się rzeczami,które niby mnie interesują szybko odczuwam znużenie.Od czasu do czasu daję sobie zatem zastrzyk adrenaliny,ale co raz bardziej czuję się tym zmęczona i mam dość,to przynosi ulgę na chwilę,potem jst tylko gorzej.Nie wiem dlaczego tu jestem,prawdopodobnie sprowadza mnie samotność,bo kto szczęśliwy choćby awet sam ze sobą przesiaduje na tego typu forach? Mile widziane wszelkie wiadomości :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

To czemu teraz nie pójdziesz do specjalisty?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

bo się boję,tego że "zadrę" z psychiatrią.Jak pisalam,podejrzewam u siebie borderline,a więc łatwo wywnioskować,że chcę i nie chcę pomocy od lekarza.Cięzko mi opowiedzieć obcemu człowiekowi face to face o swoich zachowaniach,o swoim życiu.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

To normalne u osób nawet bez tego zaburzenia. Ale jak chcesz coś z tym zrobić to trzeba stanowczo działać. Stres będzie, ale chęć szukania pomocy ważniejsza.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja bym na Twoim miejscu poszedl bo pomoc sobie trzeba. Tylko poszukaj na forach dobrego specjalisty w swojej okolicy

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

dialektyczna Witaj na forum! :D

 

Zgadzam się, z poprzednikami, sądzę, że doświadczony specjalista psychiatra styka się na co dzień z różnymi przypadkami i jest przyzwyczajony do różnych zachowań, w końcu to psychiatra :D prawda?..więc nie zdziwi go cokolwiek powiesz, albo zrobisz :D , podobnie z psychologiem, jeśli miałabyś wskazania do konsultacji, a możesz nawet szczerze od razu powiedzieć, jakie masz obawy, tak jak tutaj piszesz nam..Jeśli masz border line, to tym bardziej powinnaś pójść, bo są leki które w jakimś stopniu ulżą Ci, stabilizatory nastroju .leki antydepresyjno-antylękowe SSRI, nawet niektóre neuroleptyki stosowane w border, no i pewnie psychoterapia, jako główna i najbardziej skuteczna metoda leczenia! Z własnego doświadczenia powiem Ci, że wszelkie próby "samoleczenia", rozczytywania się w książkach psychologicznych (jeśli to robisz) na pewnym etapie nie wystarczą, warto czasem rozważyć wykonanie bardziej konkretnego kroku :D

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Przed wizytą u psychiatry/psychologa powstrzymuje mnie obawa przed uzaleznieniem się od leków,chociaż jedno uzależnienie w tę czy w tę ;) mam opory przed psychicznym obnażaniem się,musialabym tez wiele opoiwedzieć o swoim domu,zawsze jezeli to zrobię,np opowiem o tym swojej przyjaciolce,mam potem ogromne wyrzuty sumienia.A co dopiero obcemu czlowiekowi.Niemniej zdaję sobie sprawę z tego,że jakaś pomoc jest potrzebna.Ale kiedy tak czytam Wasze historie i ile lat tkwicie niejednokrotnie w miejscu,pomimo leczenia się,to zastanawiam się czy to rzeczywiście człowiekowi pomaga.Tak więc nie wiem,może póki co sprowadza mnie tu samotność?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Cześć. Z wyrzutami sumienia Cię rozumiem. U lekarza nie opowiadałam w szczegółach o swoim życiu bo coś już wiedział z opinii psychologicznej i wypisu ze szpitala, tam gadałam tylko o objawach co mi dolega i takie pierdoły co wywołało u mnie lęk jaka sytuacja się przyczyniła do czegoś tam. A czy leczenie pomaga, pomaga jak jesteś zaangażowana. Ja np olałam w pewnym momencie bo stwierdziłam,że chrzanie to sama sobie poradzę, nie chciałam chodzić i teraz leże, kwiczę i czekam na wizytę u lekarza. I żałuję że tyle czekałam i znowu idę w momencie krytycznym. Z czystym sumieniem mogę powiedzieć że leczenie nie pomoże jak je przerywasz i nie jesteś pewna. Znam przypadki osób które ciągnęły od początku do końca teraz żyją sobie spokojnie. Na wszystko chyba trzeba być gotowym.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

dzięki za rzeczową odpowiedź,tak właśnie powinno być-tylko pełne przekonanie co do wizyty u lekarza może pomóc.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×