Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
Arrya

"Dziwny problem"

Rekomendowane odpowiedzi

Cześć Wszystkim,

Od razu przeproszę, jeśli wybrałam zły dział i proszę o przeniesienie tematu, jeśli jest taka potrzeba...

 

Mój problem w sumie istnieje odkąd pamiętam. Jako mała dziewczynka byłam bardzo wstydliwa i płaczliwa.

W przedszkolu płakałam i wymiotowałam rano przed pójściem.

W pierwszej klasie już chodziłam normalnie, nadal byłam nadwrażliwa, ale wtedy już świadomie istniał problem taki, że wstydziłam się "ruchu". Nie wiem jak to wyrazić, ale np. nie tańczyłam, po korytarzu wolałam chodzić przy ścianie, żeby ktoś we mnie nie wbiegł, na schodach trzymałam się barierki, co jeszcze by tak nie raziło. Jednak np. na wychowaniu fizycznym, wstydziłam się jakiegokolwiek ruchu. Czy podczas śpiewanych zabaw- pokazywania czegoś. Nie wiem skąd mam taki problem, ale nadal tak mam. Przechodzą mnie ciarki, jak ktoś na mnie patrzy jak idę np.

Co ze mną jest nie tak?

W pracy, lada moment, muszę obiąć stanowisko kierownicze, ze względu na mój mlody wiek, głupotą byłoby odmówić, zaprzepaścić jakąś szansę. Jednak jak ja sobie mam poradzić, skoro nie potrfię mówić głośno, a mimo, że umiem być stanowcza i potrafię utrzymać wzrok, to również potrafię się peszyć bardzo szybko i te dreszcze.

 

Wśród przyjaciół jestem lubiana, a sama w sobie towarzyska, ludzie liczą się z moją opinią, a z kolei w nowych miejscach jestem szarą myszką i nikt nie spodziewa się po mnie niczego imponującego, nawet tego, że mam coś do powiedzenia. Ludzie, w moim przypadku, reagują na każdą zmianę, nawet taką, że pomalowałam sobie rzęsy, chociaż zawsze używałam tylko kredki, albo ubiorę okluary do komputera, chodziąć co druga osoba zapewne ubiera okulary do czytania, to ja słysze komentarze przez tydzień....

 

Chcę być normalna... taka, jak każdy.

Pomożecie?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jak dla mnie to Tobie może brakować pewności siebie. Mi na to pomogło na siłę ścieranie się z moimi lękami. Czyli nie lubię nowych osób ---> to ciągle poszukiwałam nowych znajomości. Boję się ludzi, mam wrażenie, że wszyscy na mnie patrzą i się śmieją ----> to wychodziłam do ludzi, nie lubię wystąpień publicznych ----> to zawsze szukałam takich możliwości, aby gdzieś wystąpić etc. ciągle wmawiałam sobie, że to wszystko to tylko moja wyobraźnia, że tak naprawdę to nie jest możliwe i nikt się na mnie nie patrzy ani nie śmieje. Ciągle jak mantrę ;) Dobrze robi też jak masz kogoś kto obiektywnie powiedziałby Ci jakie masz dobre, a jakie słabe strony. Mi takie coś też pomogło, a w trakcie ścierania się ze swoimi lękami poznałam i takich ludzi - gdy takie opinie zaczynają być zbieżne od ludzi, którzy nie mają ze sobą nic wspólnego to wiadomo, że taka opinia jest prawdziwa ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

A miewałaś też uczucie wstydu przed zwykłymi ruchami? Typy gra w kalambury a Ty nie pokażesz nic swoim ciałem? Albo na wychowaniu fizycznym nie zrobisz jakiegoś wymachu bo jeśteś drętwa i wstyd Ci się ruszyć?

 

Robiłam tak jak Ty, z tymi wystąpieniami, tylko niestety u mnie to nie leczy, bo w nowej sytuacji i tak jest ten sam wstyd...

 

Dziękuję za odpowiedź.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
A miewałaś też uczucie wstydu przed zwykłymi ruchami? Typy gra w kalambury a Ty nie pokażesz nic swoim ciałem? Albo na wychowaniu fizycznym nie zrobisz jakiegoś wymachu bo jeśteś drętwa i wstyd Ci się ruszyć?

 

W pewnym sensie tak, bo bałam się ludzi, ich oceny mojej osoby, tego co sobie o mnie myślą i pomyślą.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Przestałaś się bać? Całkowicie?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Czasem uruchamia mi się nadal stan w który nazywam chwilowym przyćmieniem umysłu. Czyli np. uważam, że wszyscy na mnie patrzą. Jest to chwilowe, bo rozprawiam się z tym w maksymalnie jeden dzień. Natomiast lęk przed wystąpieniami praktycznie nie występuję, no bym skłamała był w stanie wywołać we mnie ten lęk jeden wykładowca na studiach, bo zawsze się do czegoś czepiał. Po za tym od tamtego czasu bardzo lubię też rozmawiać z nowymi ludźmi. Także poza takimi minimalnymi problemami to generalnie mi przeszło.

 

Może jeśli nie działa na Ciebie ten sposób. To może profesjonalna psychoterapia by zadziałała, próbowałaś :?:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Musisz być bardzo silną osobowością...

Tak, raz (max 10 spotkań), ale zrezygnowałam, bo mój terapeuta był bardzo przewidywalny, często wiedziałam co powie, albo o co zapyta i więcej nie próbowałam...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

No to masz, podobne doświadczenie z tym jak ja. Tylko, że ja trafiłam do psychologa, po tym jak psychiatra kazał mi zrobić jakieś śmieszne testy. Po tym wszystkim oczywiście rozmawiałam z psychologiem, który też był przewidywalny i jakiś taki nijaki generalnie. Myślałam, że to tylko ja mam takie odczucie, bo co niektórzy sobie chwalą, a może my po prostu trafiłyśmy na jakiś niedoświadczonych.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

zaczarowana, myślałam przez połowę popołudnia, o tym, co napisałaś i przynaję jednak, że nie wiem, czy Twój sposób działa, bo nie próbowałam, chyba. To znaczy sama nie wiem. Mam taki hamulec, że nawet jak chcę być twarda, to z oczu poleją się łzy i po próbie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

a to ja miałam łatwiej, bo mi łzy nie leciały. Raczej brakowało mi słów, usztywniałam się, odczuwałam strach taki, że było blisko paniki, analizowałam każdy ruch i słowo swoje i innych. Doszukiwałam się różnych nieprzychylnych spojrzeń, wyrazów etc. Przez co samo zachowanie u mnie sztucznie wychodziło, a ja w odczuciu innych byłam sztywna po prostu ale nigdy nie poleciały mi łzy. Z takim objawem pewnie też bym sobie nie poradziła. Może u Ciebie jakaś metoda "małych kroków" by zadziałała albo np. wizualizacja tego co teoretycznie będzie Ciebie czekać zarówno to dobre, jak i ewentualne złe, żebyś była przygotowana, do tego wszystkiego

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×