Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...

Arrya

Użytkownik
  • Zawartość

    13
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  1. Nie znam się na facetach, ale tak logicznie myślę, że skoro już przystałaś na tę próbę czasu, to wytrwaj. Nie przeszkadzaj mu, po 4 latach on wie, że go kochasz i wie, że tęsknisz. Jemu jest łatwiej, bo jest Ciebie pewien. Powodzenia!
  2. Arrya

    uczucia

    dream*, Nie ma. Nie był w wielu związkach, jak już to krótkie. Nie rozgryzę jego psychiki... Nie rozumiem.
  3. Ja na Twoim miejscu byłabym teraz cierpliwa, sytuacja z siostrą nie powinna przekładać się na Twój związek. I nie będzie jak się postarasz. Dziewczyna pewnie zaakceptuje Wasz wybór, tylko musi najpierw zaufać mu, że Cię nie skrzywdzi. Może więcej spotykajcie się na neutralnym gruncie? Powodzenia. PS: Wiem, że nie pytasz, ale bądź ostrożna. :)
  4. Arrya

    uczucia

    Posejdon, takie mam wrażenie, że szuka schematów, a przecież filmy romantyczne pokazują tylko jedną stronę związku, nie ma w niej codzienności, a zauroczenie nie trwa zbyt długo. Może być też tak, że za często się spotykamy, może nawet nie tyle za często, co zbyt dlugie te spotkania są. On ma potrzebę bycia samemu. Tylko mówił, że jest ok. W każdym razie ja teraz nie inicjuję spotkań, decyzję pozostawiam jemu. Rozumiem co masz na myśli, tylko myślałam, że to zawsze tak działa, że albo wiesz, że z kimś chcesz być, albo że nie chcesz. A jeszcze Cię poroszę, o odpowiedź na takie pytanie, czy myślisz, że dojrzały emocjonalnie facet, będący długo sam, może nie mieć potrzeby bycia w związku? Bardzo chciałabym to wiedzieć, bo jeśli przyczynę da się wyeliminować, to ja mogę się starać, ale jak to nie jest w moim zasięgu, to szkoda moich emocji. Im wcześniej to się skończy, tym szybciej ja się pozbieram. Tylko chcę mieć pewność, że nie kończę czegoś, co mogłoby przerodzić się w prawdziwą miłość, w przyszłości. Wiem, że jestem idealistką. Zazdroszczę Twojej żonie, bądź przyszłej żonie. Facet powinien być konkretny, wiedzieć czego chce, albo dlaczego czegoś nie chce. I brać odpowiedzialność za swoje zachowanie. tahela, do tej pory wydawał mi się dojrzały. Teraz mam wątpliwości. Oczywiście nie chcę być z osobą niedojrzałą emocjonalnie, bo marzę o prawdziwej pelnej rodzinie. Tylko, że zaufałam mu, nie chcę pochopnie kończyć czegoś, gdy sama nie wiem dlaczego. Inna sprawa, że zależy mi na nim... Ahma, Nie prosiłam go by ze mną był, powiedzialam, że jak jest pewien, żeby odszedł. On zechciał spróbować. Poniekąd pogodziłam się z tym, że na 70% w szybkim czasie bajka się zakończy, ale zanim to będzie moją decyzją to chcę być świadoma. \ Najbardziej mnie ciekawi, czy jest możliwść, ze on nie potrzebuje kobiety w swoim życiu. Pytałam, powiedział, że nie wie. Tzn. raz myśli, tak, a raz inaczej. Po tym, co napisał Posejdon, czuję, że rzeczywiście mogłam go trochę poddusić sobą.
  5. Arrya

    uczucia

    Candy14, , a jak to działa, że jak przeszło zauroczenie, to nie mam już na co czekać? Myślałam, że nie ma schematów. Ja np. nie byłam zauroczona, ale chcę z nim być, za to jaką jest osobą. Widzą swoją przyszłość, z takim czlowiekiem jak on. Nawet teraz twierdzi, że pasujemy do siebie, że nie chcialby niczego we mnie zmienić, tylko mówi też, że coś w nim tąpnęło i nie wie co. eurydyka1, nie sądzę by miał depresję. Jedno co wiem, to że ma bardzo niską samoocenę i ma się za nic, bo powtarza, dlaczego taka dziewczyna jak ja, chce się z nim spotykać. Ponadto kiedyś w młodości został zraniony, ale to było dawno, od kilku lat jest sam.
  6. Arrya

    uczucia

    Jestem na tyle dojrzała, by pozwolić odejść. On chce sprobować jeszcze. Tutaj bardziej chodzi o moje uczucia, bo to mnie krzywdzi. -- 18 maja 2014, 20:01 -- Jestem zaangażowana, ja nie bawię się w związki na próbę. Albo się z kimś jest, albo nie jest. Przecież związek to ciągła praca. Pytanie bardziej brzmi, czy możliwe, by facet nie potrzebował kobiety, bo zawsze był sam?
  7. Arrya

    uczucia

    Masz rację, za malo napisałam. Ja mam 23 lata, spotykamy się od 4 miesięcy. Dlatego ciążko mówić coś o uczuciu miłości w tym wypadku. Z mojej strony to wygląda tak, że zależy mi na tym człowieku, na tym by było mu ze mną dobrze. Chcę się z nim spotykać. On z kolei, starał się, był blisko i kolejnego dnia się oddalił, powiedział, że nic nie czuje, że lubi mnie, ale np. nie chce spotykać się zbyt często i w ogóle tak się oddalił. Mówił nawet, że nie rusza go myśl o rozstaniu, a gdy jesteśmy razem, to przechodzą mu myśli do głowy, że porobiłby sobie chętnie coś innego. Sam. Z kolei wiem, że słowa słowami, ale nie jestem mu obojętna, np. jest jakaś nutka zazdrości w nim.
  8. Chciałabym Was prosić o wyrażenie subiektywnej oceny sytuacji, którą za chwilę opiszę. Nie potrafię patrzeć na to chłodno. Stąd Wasze komentarze mogłyby mi bardzo pomóc. Z góry dziękuję za rozmowę. Od jakiegoś czasu spotykam się z facetem, który od początu znajomości szalał na moim punkcie i nagle mu się odmieniło i powiedział, że nic do mnie nie czuje. Nie potrafi mi podać odpowiedzi na pytanie, co się wydarzyło, że taka zmiana w nim nastąpiła. Mówi, że wszystko mu we mnie odpowiada, że psaujemy do siebie i że nie wie co się stało. I teraz nie wiem, jaką postawę obrać, czy się starać, czy odejść. Znam swoją wartość. Wiem, że zabolałoby mnie rozstanie, ale wiem też że prędzej czy później oddałabym uczucie innej osobie. Problem tkwi w tym, że ja świadomie chcę być z aktualnym partnerem. Tylko potrzebuję wiedzy, czy warto się starać, czy to nie ma sensu. Już sobie trochę popłakałam i teraz myślę racjonalnie, mam siłę do walki, ale... I teraz chcę Wam jeszcze napisać, że ten człowiek jest tuż przed trzydziestką, długo nie był w związku. Może on zwyczajnie nie potrzebuje kobiety? I moje starania mają się na nic? Co myślicie? Jesli podałam za malo konkretów, pytajcie.:) Ada
  9. Arrya

    "Dziwny problem"

    zaczarowana, myślałam przez połowę popołudnia, o tym, co napisałaś i przynaję jednak, że nie wiem, czy Twój sposób działa, bo nie próbowałam, chyba. To znaczy sama nie wiem. Mam taki hamulec, że nawet jak chcę być twarda, to z oczu poleją się łzy i po próbie.
  10. Arrya

    "Dziwny problem"

    Musisz być bardzo silną osobowością... Tak, raz (max 10 spotkań), ale zrezygnowałam, bo mój terapeuta był bardzo przewidywalny, często wiedziałam co powie, albo o co zapyta i więcej nie próbowałam...
  11. Arrya

    "Dziwny problem"

    Przestałaś się bać? Całkowicie?
  12. Arrya

    "Dziwny problem"

    A miewałaś też uczucie wstydu przed zwykłymi ruchami? Typy gra w kalambury a Ty nie pokażesz nic swoim ciałem? Albo na wychowaniu fizycznym nie zrobisz jakiegoś wymachu bo jeśteś drętwa i wstyd Ci się ruszyć? Robiłam tak jak Ty, z tymi wystąpieniami, tylko niestety u mnie to nie leczy, bo w nowej sytuacji i tak jest ten sam wstyd... Dziękuję za odpowiedź.
  13. Cześć Wszystkim, Od razu przeproszę, jeśli wybrałam zły dział i proszę o przeniesienie tematu, jeśli jest taka potrzeba... Mój problem w sumie istnieje odkąd pamiętam. Jako mała dziewczynka byłam bardzo wstydliwa i płaczliwa. W przedszkolu płakałam i wymiotowałam rano przed pójściem. W pierwszej klasie już chodziłam normalnie, nadal byłam nadwrażliwa, ale wtedy już świadomie istniał problem taki, że wstydziłam się "ruchu". Nie wiem jak to wyrazić, ale np. nie tańczyłam, po korytarzu wolałam chodzić przy ścianie, żeby ktoś we mnie nie wbiegł, na schodach trzymałam się barierki, co jeszcze by tak nie raziło. Jednak np. na wychowaniu fizycznym, wstydziłam się jakiegokolwiek ruchu. Czy podczas śpiewanych zabaw- pokazywania czegoś. Nie wiem skąd mam taki problem, ale nadal tak mam. Przechodzą mnie ciarki, jak ktoś na mnie patrzy jak idę np. Co ze mną jest nie tak? W pracy, lada moment, muszę obiąć stanowisko kierownicze, ze względu na mój mlody wiek, głupotą byłoby odmówić, zaprzepaścić jakąś szansę. Jednak jak ja sobie mam poradzić, skoro nie potrfię mówić głośno, a mimo, że umiem być stanowcza i potrafię utrzymać wzrok, to również potrafię się peszyć bardzo szybko i te dreszcze. Wśród przyjaciół jestem lubiana, a sama w sobie towarzyska, ludzie liczą się z moją opinią, a z kolei w nowych miejscach jestem szarą myszką i nikt nie spodziewa się po mnie niczego imponującego, nawet tego, że mam coś do powiedzenia. Ludzie, w moim przypadku, reagują na każdą zmianę, nawet taką, że pomalowałam sobie rzęsy, chociaż zawsze używałam tylko kredki, albo ubiorę okluary do komputera, chodziąć co druga osoba zapewne ubiera okulary do czytania, to ja słysze komentarze przez tydzień.... Chcę być normalna... taka, jak każdy. Pomożecie?
×