Skocz do zawartości
Nerwica.com

Dołki które napędzają strach


SmutnaMadzia

Rekomendowane odpowiedzi

Witam, zastanawiam się ostatnio, czy normalne jest, że mój chłopak miewa fazy w których pogrąża się we własne myśli (jaki straszny ten świat, ludzie się wzajemnie nie szanują, człowiek niszczy naszą planetę, istnienie nie ma sensu, nie ma celu w życiu itd.) i do tego odcina się zupełnie od świata zewnętrznego, odłącza telefon, nie wpuszcza nikogo do mieszkania, z nikim nie rozmawia, udaje, że go nie ma, cały dzień zazwyczaj przesypia, nie robi absolutnie nic, bo nie jest w stanie.

Jest w terapii u psychiatry już 6 lat... Zaraz mu siódmy rok stuknie, a on nadal ma depresję... Zaczęło się jak miał 16 lat, nawet wcześniej. Był dobrze zapowiadającym się sportowcem, grał zawodowo w tenisa, bardzo się w to angażował, znalazł coś w czym był naprawdę dobry i nagle... Miał kontuzję nadgarstka i z tenisem mógł się pożegnać... Od tego czasu, takie mam wrażenie, że stracił cel przed oczami. Wcześniej wiedział do czego dąży, miał ten swój cel w życiu, był bez przerwy zajęty, choćby treningami itd. A kiedy nagle nie mógł dalej grać miał, według mnie za dużo czasu wolnego.. Pogrążył się we własnych myślach, rzucił szkołę, nie robił absolutnie nic oprócz tego, że był smutny. Teraz ma 23 lata i dopiero rozpoczął studia. Udało mu się jakimś cudem zrobić maturę, a na studia chodzi do prywatnej uczelni, bo do publicznej by go nie przyjęli... To nie jest głupi chłopak, tylko on się strasznie buntuje przeciw systemowi, nie zgadza się z tym jak zbudowany jest ten świat, a jednocześnie doskonale wie, że jeśli szkoły nie zrobi, to nie będzie mógł znaleźć dobrej pracy itd. Dzisiaj miał pierwszy sprawdzian semestralny... Pytałam się go jak mu poszło, odpowiedział tylko, że ma znów swoją fazę (pesymistyczne myśli). Boję się teraz, że może wcale na ten spradzian nie poszedł, a depresję traktuje trochę jak wymówkę... Boję się o niego, bo wiem, że od 6 lat ma często myśli samobójcze, często już stawiał sobie termin, kiedy pozbędzie się życia, tylko zawsze coś w końcu go zatrzymywało... Jednak tak czy siak boję się, że kiedyś będzie miał taką fazę, która go skutecznie do tego popchnie... Bardzo się martwię, staram się być uprzejma, rozumieć to, uśmiechać się, rozbawiać go, gdy widzę, że mu źle, ale jestem wobec tych napadów smutku zupełnie bezradna... On chodzi do psychiatry od tylu lat, a nadal ma takie napady, czy to być może oznacza, że ten lekarz jest jakiś do kitu, że powinien lekarza zmienić, albo mu powinien jakieś leki przepisać? Może sama powinnam się do jego lekarza wybrać i z nim porozmawiać?Może powinnam go poznać i sama ocenić jaki jest, albo też powiedzieć mu, że mój chłopak dalej ma takie mocne napady? Może on mu tego nie mówi, bo uważa to za nieistotne? Być może powinnam też z jego mamą porozmawiać? Mam z nią dobry kontakt, może oświeciła by mnie co do tego jak się mam zachowywać, jak te fazy przetrwać, jak go wspierać, podnosić na duchu? Proszę o jakieś rady, może ktoś z was był w podobej sytuacji? Jestem zupełnie bezradna i moje pozytywne nastawienie wobec życia również powoli zanika...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Czesc! Zaczne może od tego, ze Twoj chlopak jest szczesciarzem, ze ma taka dziewczynę :). A co do tego co zrobić... Coz to co opisalas wygląda na typowe depresje. Zaczalbym od powaznej rozmowy z lekarzem, ew. zmianie lekow, potem rozmowa z jego rodzina, a na zakonczenie psychoterapia jak bedzie na silach. To powinno pomoc.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×