Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
DeMeter

Źrebak dwa tygodnie, od środy bez matki

Rekomendowane odpowiedzi

Zadzwonił rolnik. Ma źrebię, które nie wstaje. Musi je podstawiać do matki, a nie ma na to czasu

 

W środę przywożę źrebaka... o ile dożyje. Ma dwa tygodnie, prawdopodobnie kulawkę...

 

Leczenie, preparaty mlekozastępcze, transport - koniarze, pomożecie??

Koszty będą ogromne, a ja jestem spłukana (niecałe 200 zł na koncie).

 

Koszt wyżywienia takiego maleństwa to prawdopodobnie około 800 - 1.000 zł miesięczenie. Pytanie, czy źrebak w ogóle dotrwa do środy, bo jeśli to rzeczywiście kulawka...

 

Kto pomoże?

 

Zależy mi na pomocy rzeczowej (preparaty mlekozastępcze), jak i finansowej.

 

przelew

Konto Osobiste Citibank

XXXXXXXXXXXX

XXXXXXXXXXXXXXXX

XXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXX

 

przekaz

Sandra Koćmiel

XXXXXXXXXXXXXXX

najlepiej z dopiskiem MALEŃSTWO

Informacje pod numerem tel 0-5XXXXXXXXXX

 

z dopiskiem "maleństwo"

 

 

 

*edyt.atrucha

 

[ Dodano: Dzisiaj o godz. 8:55 pm ]

Wszystkich informacje można znaleźć tutaj:

http://www.allegro.pl/item197833604_fundacja_pro_equo_ratujmy_malenstwo_.html

 

źrebak jutro będzie w Pro Equo, trzeba będzie podać mu antybiotyki i leki przeciwzapalne i zapewne kroplówki. DO tego trzeba policzyć 10-12 litrów mleka zastępczego na dobę... aż strach pomyśleć.

 

Rolnik go nie potrzebuje, traktuje jako pomyłkę genetyczną, której najprościej się pozbyć. Źrebak nie wstaje do strzyk, trzeba go za każdym razem podnosić, a to za dużo jak na jednego człowieka...który chce TYLKO zarabiać na produkcji zwierząt.

 

Przed maluchem i tak ciężka droga- bez matki, która pokazałaby świat.

Dwutygodniowy źrebak, maleństwo powinno być z matką przynajmniej pół roku, żeby normalnie się rozwijać.

 

Potrzebujemy Waszej pomocy, aby pomóc maluchowi wyjść na prostą.

 

Pozdrawiam

 

[ Dodano: Dzisiaj o godz. 7:16 pm ]

Byłyśmy po malucha- to ogierek. Nie wygląda tak źle jak mogło być, jest trochę odwodniony, ma kaszel (trzeba sprawdzić czy to nie problem z płucami) rana koło pępowiny ropieje i tej okolicy jest odparzony. Jak pomoże mu się wstać, to stoi na podkurczonych kończynach. Dzisiaj, jak tylko Sandra odwiedzi z nim weterynarza, napiszę więcej.

 

tutaj już w samochodzie, Stefan( to tylko imię zastępcze, nie skrzywdzimy go ;) ) grzecznie dał się do niego włożyć:

DSC02285.jpg

 

pierwsze mleko NIE OD MAMY:

 

DSC02306.jpg

 

DSC02307.jpg

Sandra w roli mamy...:

DSC02313-1.jpg

 

tutaj karmi go Ewa:

DSC02314.jpg

 

maluch odpoczywa po jedzonku:

DSC02315.jpg

 

i znowu go "namawiamy":

DSC02317.jpg

 

DSC02321.jpg

 

DSC02320.jpg

 

DSC02319.jpg

 

"Zobaczcie jaki jestem przystojniak"

DSC02300.jpg

 

DSC02288.jpg

 

a tutaj tatuś!:

DSC02263.jpg

waży ponad tonę!

 

 

Sandra wczoraj kupiła 10kg mleka zastępczego PAVO (167 zł po cenie hurtowej), zobaczymy na ile starczy. Pomożecie uzupełnić zapasy...?

 

[ Dodano: Dzisiaj o godz. 10:30 pm ]

Mały jedzie na płukanie stawów do Wrocławia- to jednak kulawka i to zaawansowana, teraz jest po kroplówką.

 

[ Dodano: Dzisiaj o godz. 7:33 pm ]

Mały spędzi dwa tygodnie w klinice we Wrocławiu- jest chory na zachłystowe zapalnie płuc, do tego kulawka czyli płukanie stawów.

Szkoda malucha, najpierw zabraliśmy go do mamy, teraz będzie w sterylnej klinice pod kroplówkami i antybiotykami.

 

Postaram sie być na bieżąco, będę pisać.

 

Pozdrawiam

 

[ Dodano: Dzisiaj o godz. 3:08 pm ]

Źrebak pojechał wczoraj do kliniki we Wrocławiu. Tam będzie miał zapewniona opiekę, tzn płukanie stawów w związku z kulawką i leczenie antybiotykami na zachłystowe zapalnie płuc. Wstępny kosztorys to 1.500 zł, plus ok 250-300zł na transport z powrotem ( nie licząc dojazdu PO źrebaka do rolnika ze Szczecina w okolice Białego Boru- ok. 320km! i jazdy ze Szczecina do Wrocławia). Leczy go lekarz weterynarii Pan Golachowski. Spędzi tam dwa tygodnie.

Deklarowane pieniądze, które mają wpłynąć na konto to ok 250-300zł.

Na dniach dostaniemy 20 kg mleka zastępczego od Ingi z Warszawy :)

 

[ Dodano: Dzisiaj o godz. 1:56 am ]

 

 

Sandra napisała:

 

 

"Zacznę od tego, że dziewczyny nazwały źrebaka roboczo Stefankiem chyba tylko po to, by mnie zdenerwować wink ale podczas rejestracji w klinice, to właśnie imię podałam... z braku innego.

 

Źrebak został zabrany od właściciela w środę po południu. Bardzo dziękuję Ewie i Dominice za zajęcie się nim podczas transportu. Na szczeście Stefanek był nieprawdopodobnie wręcz spokojny. Leżał, pozwał się podnosić, a później kłaść z powrotem. Trochę pokasływał. Gdy sikał, zauważyłam, że mocz wypływa również przez jego pępek. Sam pępek był rozpaprany, ze stane zapalnym od którego powstała opuchlizna moszny i wewnętrznych stron ud.

 

W środę wieczorem, po bezowocnych próbach znalezienia na trasie weterynarza, który dokona wstępnych oględzin źrebaka, wylądowaliśmy w Szczecinie, w gabinecie dla małych zwierząt przy ul. Szopena. Stefanek jest wielkości doga niemieckiego, więc można go podciągnąć pod "małe zwierzę"

 

Około godz. 23, po telefonicznych konsultacjach z dr Golachowskim, zapadła decyzja, że Stefanek jedzie do kliniki we Wrocławiu, gdzie będzie leczony stacjonarnie. Ogromne podziękowania należą się dr Gugale, dzięki któremu wyjazd do Wrocławia mógł dojść do skutku, dr Cichockiemu, paniom z personelu pomocniczego i pani Oli, która dorzuciła nam na drogę jeszcze 50 zł. Dziękuję również Ewie za przechowanie w stajni mojej rottweilerki.

 

Wyjechaliśmy ze Szczecina o północy - ja i Stefanek. Podczas dwugodzinnego postoju na stacji benzynowej, spał ze mną na pace, przytulony jak pies. Chyba śniła mu się mama, której już nigdy nie będzie mu dane zobaczyć, bo przez sen ciumkał jakby pił mleko i rżał cichutko. Przy okazji serdeczne podziękowania dla Dagmary, która podarowała słomę na której podróżował Stefanek wink

 

Rano byłam już we Wrocławiu. Niezupełnie trafiłam do kliniki, a w zasadzie zupełnie nie trafiłam Dziękuję miłemu panu, który nadłożył drogi, aby doprowadzić mnie na ul. Curie Skłodowskiej. Stefanek przez cały czas nie sprawiał najmniejszych problemów, tylko z piciem były problemy, bo preparat mlekozastępczy nie bardzo mu smakował.

 

W klinice dostał ogromny, grubo podścielony boks. Została pobrana krew do badań porównawczych z badaniami z poprzedniego wieczoru (morfologia), zrobiono kilka RTG stawów. W południe dr Golachowski przeprowadził w narkozie zabieg płukania stawów obu tylnych nóg. Niestety, RTG klatki piersiowej ujawniło zachłystowe zapalenie jednego z płuc. Stefanek dostał silne antybiotyki, ale rokowania w przypadku zachłystowego zapalenia płuc są bardzo niepewne.

 

Jeżeli uda się zwalczyć zapalenie płuc (w niedzielę, lub poniedziałek powinno być wiadomo, czy choroba rozwija się, czy cofa - zostaną zrobione porównawcze zdjęcia RTG), to za 7 - 10 dni dr Golachowski przeprowadzi zabieg laparoskopii, aby zamknąć przetokę z cewki moczowej do pępka.

 

Koszt leczenia Stefanka został oszacowany na 1.500 zł. Płatność można będzie rozłożyć na raty. Transport to kolejne 250 - 300 zł. Dziesięciokilogramowe wiaderko mleka zastępczego kosztuje 160 zł. Jeżeli ktoś z Was chciałby pomóc finansowo, to zapraszam! Można również pomóc, rozsyłając do rodziny i znajomych informację o Stefanku. Trzymajcie kciuki za jego powrót do zdrowia!

 

Zdjęcia z mojego aparatu wkrótce."

Sandra

 

[ Dodano: Dzisiaj o godz. 6:54 pm ]

Zdjęcia można obejrzeć na:

 

http://proequo.pl/forum/viewtopic.php?id=611

 

i dowiedzieć się nieco o przebytej operacji Stefanka.

 

Pozdrawiam

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

×