Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
ewelka91

Przeraża mnie życie - boję się sama siebie

Rekomendowane odpowiedzi

Południe, niedziela - a ja całą noc myślałam i zbierałam zdania, które chcę napisać.

 

Nie radzę sobie z życiem, z dnia na dzień mnie ono przeraża. Nie tak wyobrażałam sobie to wszystko, dla mnie jest to zbyt skomplikowane. Aby ułatwić Wam czytanie, zamierzam opisać to w punktach. Zastanawiałam się czy powinnam wrócić na terapię, ale po przeanalizowaniu wszystkiego, widzę, że żadne cudowne tabletki mi w tym nie pomogą, problem leży we mnie.

 

1. Boję się sama siebie. Mam wrażenie, że tkwią we mnie dwie osoby, lub posiadam inną duszę nie w tym ciele. Wiem, że brzmi to jak wołanie wariatki, ale nie mam rozdwojenia jaźni, czy podwójnej osobowości - po prostu czuję w sobie dwie różne osoby - mnie: okropną, smutną pesymistkę i inną osobę, która chce się uwolnić - osobę radosną, zabawną, szczęśliwą.

 

2. Tworzę sobie scenariusze. (tutaj te "dwie osoby"), kiedy jestem w sklepie, w domu, na uczelni - boję się, nie chcę się do nikogo odzywać, nie mam ochoty z nikim rozmawiać, ale z drugiej strony marzę o tym, że jeśli ktoś mnie obrazi - żeby mu coś odpowiedzieć. Co śmieszniejsze, przypominam sobie sytuacje sprzed 2-3 lat (sic!) i tworzę scenariusze, co bym powiedziała. To samo robię przed snem - marzę o czymś, do czego nie jestem zdolna.

 

3. Strach mnie ogarnia - marzę o pracy, o byciu towarzyską, wesołą, marzę o wyjeździe do innego miasta, ale jedyne co robię, to myślę. Nic więcej. Nie podejmuję kroków, boję się.

 

4. Mój związek to porażka. Ale jedyne, co mnie paraliżuje to strach, bo jestem zależna od chłopaka. To dzięki niemu mam znajomych, pomoc finansową czy rozwiązanie problemów. Ale jeśli z nim zostanę, będę zależna od niego do końca życia. SAMA nie mam znajomych, przyjaciół, nie mam z kim wyjść na spacer.

 

5. Frustracja, Marzę o pracy, ale nie szukam jej, bo się boję odrzucenia. Wymyślam sobie głupie wymówki, żeby do pracy nie iść. Ale frustruje mnie mieszkanie z rodzicami, brak prywatności, przestrzeni. Frustruje mnie, że nie potrafię się wybić, nie potrafię pójść do lekarza po głupie skierowanie, tylko przeciągam czas w nieskończoność.

 

6. SEN - przez to wszystko popadłam w senność. Śpię po 10-12h, zawalam różne sprawy, wyjścia, studia. Uwielbiam sen, dzięki niemu nie myślę o "normalności". Śpię, a gdy się budzę znów myślę, kiedy by tu usnąć. Spotkania z chłopakiem kończę o 21, bo czekam tylko, żeby usnąć i pospać 12h....

 

Marnuje życie, marnuje siebie. Nie umiem tego zmienić, czuję, że tkwi we mnie osoba, która próbuje przebić się przez tą gruboskórność. Gdzieś tam jest wesoła i radosna osoba. Ale trwa to tyle lat, że nie wiem, czy kiedykolwiek wyjdzie. Czasami wręcz płaczę z nienawiści do siebie.

Nie mam siły, nie potrafię żyć, dla mnie to jest trudne - o wiele łatwiej być dzieckiem.

 

Najgorsze w tym wszystkim jest to, że jedyna perspektywa jaka mnie czeka (ze względu na brak pracy) to mieszkanie na koszt mamy do końca życia. To mnie przeraża.

 

Co mam robić???? :hide:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Albo leki albo terapia. Chociaz na leki nie liczylbym tak badzo bo przeciez Twojej osoby nie zmienia. Jezeli to nie pomoze to pozostaje zaakceptowac siebie i żyć najlepiej jak sie da. Jakkolwiek te zycie mialoby wygladac.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Perspektywa mieszkania na koszt mamy do końca życia może być przerażająca, ale to, że możesz na koszt mamy żyć jeszcze przez przynajmniej jakiś czas daje dużą stabilność, która pozwala na skupienie się na przezwyciężaniu swoich lęków bez strachu przed utratą dachu nad głową.

 

W takim wypadku najlepsza byłaby terapia(z lekami lub bez). Trzeba zaakceptować to, że problemy, które wymieniłaś są teraz obecne, i w najbliższym czasie nie znikną. Dlatego zamiast się skupiać na całokształcie, lepiej zaakceptować, że na chwilę obecną wygląda tak, a nie inaczej, i skupić się na pojedynczych trudnościach. Dzięki terapii łatwiej byłoby ustalić które wziąć na warsztat, a które na chwilę obecną zostawić w spokoju. Na dobry początek warto się skupić na zorganizowaniu wizyty u psychiatry lub psychoterapeuty ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×