Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
RudaRuda

Hey...

Rekomendowane odpowiedzi

Mam 21 lat i na pierwszy rzut oka naprawde fajne życie no ale...

 

tu pojawia się coś na zasadzie:

uważaj czego pragniesz, bo jeszcze przypadkiem możesz to dostać.

 

III rok studiuje kierunek którego nie czuje, a na który bardzo chciałam się dostać

mam fajną pracę, ale ja wcale nie chce pracować, chociaż usilnie jej szukałam

w weekendy jestem kimś kim myślałam że chcę być, a tu sie okazuje ze chyba wcale tego nie lubie

ale ludzie mi to wmawiają bo jestem w tym dobra

 

 

ale chyba czas się otworzyć... w końcu chyba dlatego się tu znalazłam

 

 

boję się, strasznie się boję, czasami czuję się jakbym była obserwatorem własnego życia, jakbym go nie przeżywała osobiście, tylko automatycznie coś robiła. czasami zaczynam się po prostu trząść i ogarnia mnie bezdech. a czasami po prostu chce mi się krzyczeć, płakać, czuje ze tracę kontrole nad własnym życiem w wieku zaledwie 21 lat... od dawna utrzymuje się to wszystko niby były czynniki przy których to się nasilało, zapewne znam też genezę tego wszystkiego... ale byłam wtedy młoda, myślałam taki okres każdy się wtedy buntował i był nieszczęśliwy- to było modne. a teraz? dlaczego to z każdym momentem mojego życia albo nie ustępuje, albo przybiera na sile?

Martwię się że nie poradzę sobie w dorosłym życiu, panicznie martwię się o matkę...

 

uważam że to krok do przodu, to że się tutaj znalazłam.

może po prostu musiałam wylać wszystko i puścić to w cyberprzestrzeń? nie wiem.

 

Wybaczcie brak ładu i składu, Witajcie.

 

A.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

RudaRuda,

Wybaczcie brak ładu i składu

Wybaczam ;) Ale ciężko mi zrozumieć o co w tym wpisie chodzi.

Niezadowolenie z życia, strach, niezdecydowanie? Brzmi jak wystrzelony z Ciebie ciąg niespójnych zdań. Ja nie kumam, może ktoś mądrzejszy rozkmini.

Na przyszłość zaczynaj zdanie dużą literą ;)

 

Witaj na forum ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Hej :)

od dawna utrzymuje się to wszystko niby były czynniki przy których to się nasilało, zapewne znam też genezę tego wszystkiego... ale byłam wtedy młoda, myślałam taki okres każdy się wtedy buntował i był nieszczęśliwy- to było modne. a teraz? dlaczego to z każdym momentem mojego życia albo nie ustępuje, albo przybiera na sile

Ja też za bardzo nie rozumiem.

Jednak. Co się stało jak byłaś młoda i kiedy pojawiały się te - stany ?

Chodzi o ''genezę tego wszystkiego'' itp.. :)

Pozdrawiam :P

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Przepraszam... po prostu pierwszy raz pisze o tym w miarę otwarcie i jest to dosyć poplątane i pogmatwane...

 

Wydaję mi się że początkiem tego wszystkiego jest śmierć ojca, ale od zawsze wiedziałam ze jest ze mną coś nie tak, że jestem inna, zła, gorsza. To był po prostu moment który nasilił to wszystko, kiedy zaczelam to odczuwać znacznie mocniej.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

RudaRuda czyli nigdy nie byłaś u żadnego specjalisty, nie rozmawiałaś z nikim o swoich problemach? Może w jakimś temacie, albo tu opiszesz swoją historię na zasadzie logicznego ciągu zdarzeń, byłoby nam łatwiej ewentualnie coś Ci doradzić.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Śmierć ojca to istotne wydarzenie. A w jakim wieku? Z resztą i tak było na pewno bolesne..

Dlaczego gorsza? W czym?

Nie ma co przepraszać :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

myślę ze jutro ponownie zamknę się w swoim kokonie, i będę załowała że w ogóle o tym wspomniałam...

 

miałam 16 lat gdy tata zmarł

 

nie byłam u specjalisty... uważam ze dorosła osoba powinna być silna...

 

gorsza? w życiu, we wszystkim. tu objawia się nienawiść do samej siebie, nienawidzę wszystkiego począwszy od podejmowanych przeze mnie decyzji, poprzez wygląd zakończywszy na guście.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Aj tam , nie ma co żałować. :)

Rozumiem Cię co do tego, że ''dorosła osoba powinna być silna''

Jednak lekarze są od tego by pomagać, więc może by coś z tego wyszło ;)

Nic nie stracisz ,a tylko zyskasz

Przykro mi z powodu ojca

Chyba nie ma czegoś takiego jak ludzie ''gorsi'' i ''lepsi'' . Ten podział jest w głowie..

Trzymaj się :P

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

RudaRuda, "dorosła osoba powinna być silna" - to mi się kojarzy ze stwierdzeniem, że faceci nie płaczą...

 

przeżyłaś w młodym wieku stratę, być może zbyt słabo skupiłaś się na jej przeżyciu, a zbyt mocno na strachu o mamę

czy nie było czasem tak, że musiałaś wtedy stać się bardzo odpowiedzialna za Waszą rodzinę??

mogę się mylić oczywiście, ale tak mi przyszło do głowy na szybko

 

skoro czujesz się tak kiepsko, pomyśl może o terapii

bycie silnym dorosłym polega (też) na byciu odpowiedzialnym, również za siebie, a szukanie pomocy jest tym właśnie

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×