Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
Natol

Dzień dobry i o tym jak stałam się niewolnikiem strachu.

Rekomendowane odpowiedzi

Drodzy,

 

od kilkunastu dni czytam Wasze forum i zdecydowałam się napisać - wydaje mi się, że tu pasuje.

 

Mam prawie 26 lat i od ok.3 lat zmagam się z nerwicą - tak mi się wydaje. Dopiero od miesiąca chodzę na terapię, nie mam jeszcze postawionej diagnozy, ale po przyjrzeniu się Waszym historiom znalazłam wiele symptomów, które chyba kwalifikują mnie jako nerwicowca.

 

Zaczęło się ok. 3 lata temu na obczyźnie, kiedy to dopadły mnie różne lęki. Około miesiąc temu (wydaje mi się, że przez stresującą sytuację w pracy) lęki powróciły na dobre.

 

Moje lęki mają postać natrętnych myśli, ale nie tylko. Do tej pory:

- panicznie bałam się końca świata

- bałam się, że samolot uderzy w miejsce gdzie akurat przebywam

- bałam się wyjść z domu, żeby ludzie mnie nie zaczepiali

- ostatnio byłam przekonana, że jestem opętana

- teraz myśl,która mnie męczy to to, że jestem powołana do zakonu, że muszę tam iść, bo nigdzie indziej nie zaznam spokoju i nie będę szczęśliwa :(

- pojawiły się myśli, że w związku z tym MUSZĘ zostawić swojego chłopaka (który jest najcudowniejszym facetem jakiego znam)

- boję się modlić i chodzić do kościoła, bo boję się, że dostanę powołanie

- boję się latać samolotem (do Portugalii jechałam samochodem)

- czarne myśli dotyczące moich bliskich

- nie wyobrażam sobie, że moja ukochana Mama kiedyś umrze

- od zawsze bałam się sama spać i zostawać na noc sama w domu

 

Miewam ataki strachu, paniki i mam wtedy fizyczne objawy takie jak:

- drżenie

- mdłości

- wstręt do jedzenia

- zaciśnięta szczęka

- zimne kończyny

- bóle brzucha

- kłócie w sercu i przyśpieszone bicie itd...

- budzę się w nocy przerażona

- rano po przebudzeniu niemal zawsze czuję strach

- przez długi czas wyszukiwałam sobie choroby - rak, SM, guz mózgu itp...

 

Poza tym:

- wiecznie chcę spać, to jedyny czas, kiedy nie myślę, nie boję się...

- jestem wiecznie zmęczona (nawet jak śpię 12 godzin), ziewam

- przestałam o siebie dbać

- nie zwracam uwagi na to co jem (banany to jedyne jedzenie, które zazwyczaj jestem w stanie przełknąć)

- wszystko mnie wzrusza, ale rzadko płaczę tak na prawdę

- rzeczy,które mnie cieszyły - przestały

- skubię skórę w środku policzków i wyciskam wszelkie krostki na ciele

-mam poczucie pustki w życiu, że jest ono takie płytkie, że zwracamy uwagę na takie bzdurne rzeczy

 

Pochodzę z rozbitej rodziny, ojca nie znam właściwie. Był alkoholikiem, ale odszedł od nas jak byłam jeszcze małym bobasem. Moja Mama starała się zapewnić mi i mojej Siostrze najlepsze dziedziństwo i takie właściwie je pamiętam. Zawsze byłam nadwrażliwa, stresowałam się wieloma rzeczami, w pamiętnikach z nastoletnich lat znalazłam wpisy o treści: jestem niczym, chcę zniknąć. Często przeżywałam zawody miłosne. Później nie umiałam być sama. Miałam kogoś nawet jeśli wcale nie widziałam tej osoby jako kogoś na dłuższą metę.

 

Mogłabym pewnie pisać bez końca. Jestem na takim etapie, że nie wiem co robić. Jeszcze przed chwilą rozmawiałam o ślubie z moim chłopakiem, a teraz pojawiły się te myśli o zakonie... :( A jak wracam myślami do ślubu, to boję się, że ucieknę od Boga, że wezmę go jako niepoczytalna...i potem jak znów poczuję powołanie to będę musiała go unieważnić, rozwieść się - do tej pory to był mój najważniejszy cel w życiu - stworzyć szczęśliwy dom, gdzie są dzieciaki, pies i mój kochany Mąż...

Żeby zabić strach biorę Nervosol, albo piję alkohol (2 piwa, 2 drinki...) :(

 

Może powinnam iść do psychiatry po leki? Kiedyś brałam Pramolan, wydaje mi się, że pomógł...

Ale boję się też wyzdrowieć, bo znów boję się, że wtedy zechcę iść do zakonu.

 

Mam nadzieję, że znajdę tu trochę wsparcia, szczerze mówiąc samo czytanie pomaga. :)

 

Poza tym jestem normalną dziewczyną, śpiewam, uwielbiam psy, dzieciaki i jestem fanką natury i tym jak wpływa na nasze zdrowie i urodę.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jutro mam 3 wizytę u terapeuty, ale też mi się wydaje, że chyba psychiatra będzie konieczny. :(

Chociaż są lepsze dni, takie, że czuję się właściwie ok. A potem wraca i od początku...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Natol, Cześć witaj, wsparcia nigdy dość po to jest to forum, terapia jak najbardziej, ale czasem bez psychiatry i leków się nie obejdzie kiedy objawy są ciężkie. Ja jestem i na terapii i na lekach, a moja przygoda z nerwicą trwa już długo, ale walczę i daje radę jakoś żyć :D

Głowa do góry i się nie poddawać :D

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Będę się starać!

Fajnie tu, bo bliscy choć wspierają to nie potrafią zrozumieć jak ja mogę się tak bać.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Poważnie, to jest myśl, która mi ostatnio nie daje spokoju. Wszędzie ostatnio widzę zakonnice i dosłownie we wszystkim znajduję skojarzenia z zakonem... :( Nawet jak na siebie patrzę w lustro, to zaraz sobie siebie wyobrażam w habicie. Jak przeczytałam słowo "zakon" w Twoim poście to mnie sparaliżowało...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Niby to wszystko wiem, a i tak się boję. Nawet pisałam do jednej siostry i odpisała, że trzeba być odpornym psychicznie i nie mieć lęków egzystencjalnych. Po cichu mam nadzieję, że i tak by mnie nie przyjęli... :(

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Problem w tym, że nie chcę tego, nie chcę tych myśli.

 

Trochę ze mnie skrupulantka. Terapeutka powiedziała, że mogę mieć zły obraz Boga i że powołanie nie ma nic wspólnego z lękiem. Pokój, wolność, radość - 3 kryteria powołaniowe. Niczego nie mam. Taka obsesja, taka sytuacja... O_o

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Mysle ze to normalny objaw nerwicy natrectw. Mysl przewodnia , ktora powoli wkracza w Twoje

zycie i bedzie Cie wyniszczac jesli nie udasz sie po pomoc do specjalistów... takie jest moje zdanie...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

chodzę na terapię, za 2 tyg idę do psychiatry

jest lepiej, myśl przewodnia cichsza...choć obawiam się, że jak ta zniknie, to pewnie wymyślę coś nowego

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

tak sie zaczyna , niestety a pozniej juz ciezko sama siebie przekonac , ze jednak cos cie cieszy , mysle , ze leki napewno , ja biore leki a policzki gryze od dziecinstwa , czasem az do krwi :/

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×