Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
Welwitshia

Cześć wszystkim

Rekomendowane odpowiedzi

Jestem Ola, mam 28 lat a na depresje cierpię od jakiś 5. Ostatnio doszły do tego lęki w sytuacjach społecznych i napady paniki. Ponad to mam taki dziwny mechanizm obrony, że potrafię się wyłączyć z rzeczywistości, odpływam w siebie, a nie jestem obecna tu i teraz... Tak sobie przytłumiłam świadomość przez ostatnie 3 lata. A teraz się ocknęłam i widzę jakie mam braki. W niczym się nie orientuję, kompletnie nie wiem co się dzieje na świecie. Nie potrafię się nigdzie zakotwiczyć na dłużej, bo ludzie widzą, że mają do czynienia z kimś kto jest kompletnie odrealniony. Poza tym, nawet jak próbuję widzę, że cały czas uciekam od tego co jest, nie potrafię się zaangażować w nic, ani skupić na dłużej niż kilka minut. Strasznie mi to utrudnia powrót do normalnego funkcjonowania, nie mówiąc już o nauczeniu się czegokolwiek. Pozytywne jest to, że przynajmniej mam tego świadomość. Przeraża mnie ogrom pracy jaki mnie czeka, żeby zacząć normalnie żyć. Próbuję sobie jakoś zorganizować dzień, wyznaczyć jakieś cele, ale ciężko mi to wszystko ze sobą połączyć, moje działania są często chaotyczne, nie wiem co powinno być priorytetem. W dodatku często mam myśli typu : po co to wszystko i tak się nie uda, to za trudne, nie dam rady, to i tak za mało. Rozpoczęłam psychoterapię, ale psycholog powiedziała mi, że ona za mnie niczego nie zrobi, nie ustali mi planu dnia, jedynie może mi towarzyszyć. Czuję jakby jakiś głaz na mnie leżał i mam straszną pokusę, żeby znowu od tego uciec. A w dodatku moja motywacja do działania i zmieniania czegokolwiek słabnie z dnia na dzień. Psycholog mi powiedziała, że są we mnie dwie sprzeczne siły, jedna chce wyjść z tego stanu w jakim jestem, a druga ciągnie mnie w dół. Mam nadzieję, że uda mi się z wami złapać jakiś kontakt i może wspólnie będziemy się ciągnąć do góry...

Pozdrawiam ambiwalentnie :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Witaj. :smile:

 

No ok odpływasz w siebie, ale co konkretnie się z Tobą w trakcie tego odrealnienia dzieje? Raczej przecież nie umierasz, ani nie stajesz się nagle niepoczytalna, by nie mieć nad tym kontroli.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Sama nie wiem. Przestaje mi zależeć na zrozumieniu sytuacji, tracę zainteresowanie, bo chyba układam sobie w głowie własną koncepcję tego co się dzieje, dobrą dla mnie, nie konfrontując tego z rzeczywistością.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Przestaje mi zależeć na zrozumieniu sytuacji, tracę zainteresowanie, bo chyba układam sobie w głowie własną koncepcję tego co się dzieje, dobrą dla mnie, nie konfrontując tego z rzeczywistością.
Zatem jest to Twój świadomy wybór. :smile:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Właśnie, robię to z automatu i nie zawsze jestem tego świadoma. Zwykle to ktoś mi uświadamia, że odjechałam. Przeraża mnie to, bo boję się że zwariuję.

 

-- 15 sie 2013, 13:45 --

 

Nie wiem, chyba zaplątałam się w tym myśleniu a główny problem to ucieczka od tego co jest, kim jestem i gdzie jestem. A trzeba iść do przodu. Prawda?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Właśnie, robię to z automatu i nie zawsze jestem tego świadoma.
Więc nie jest to niekontrolowana utrata świadomości( u człowieka zdrowego somatycznie, trzeźwego czy też pozbawionego trwałych uszkodzeń mózgu jest to niewykonalne), ale zwykłe przyzwyczajenie. Osoba , która od wielu lat uzależniona jest od np. palenia, też z automatu sięga po kolejnego papierosa. Dopiero, gdy chce powalczyć z tym przyzwyczajeniem, wtedy dokonuje również świadomego, choć innego wyboru(nie sięga po tego papierosa). Człowiek może łatwo przyzwyczaić się do przeróżnych rzeczy. Może np. codziennie wieczorem nastawiać budzik. Po czasie robi to automatycznie, ale nie tak, aby nie mieć nad tym kontroli. On dokładnie wie, co robi, tak jak Ty wiesz.

Świadomość to rejestrowanie nie tylko zjawisk zewnętrznych, ale też wewnętrznych oraz co najistotniejsze : reagowanie na bodźce somatycznie. Jeśli bym Cię mocno wtedy uszczypnęła, czy uderzyła to gwarantuję Ci, że na to byś zareagowała. Osoba, która faktycznie "odjechała"(jak Ty to nazywasz) ze swoją świadomością nie zareaguje na to, bo swojego "odjechania" właśnie nie kontroluje.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Właśnie, robię to z automatu i nie zawsze jestem tego świadoma.
Więc nie jest to niekontrolowana utrata świadomości( u człowieka zdrowego somatycznie, trzeźwego czy też pozbawionego trwałych uszkodzeń mózgu jest to niewykonalne), ale zwykłe przyzwyczajenie. Osoba , która od wielu lat uzależniona jest od np. palenia, też z automatu sięga po kolejnego papierosa. Dopiero, gdy chce powalczyć z tym przyzwyczajeniem, wtedy dokonuje również świadomego, choć innego wyboru(nie sięga po tego papierosa). Człowiek może łatwo przyzwyczaić się do przeróżnych rzeczy. Może np. codziennie wieczorem nastawiać budzik. Po czasie robi to automatycznie, ale nie tak, aby nie mieć nad tym kontroli. On dokładnie wie, co robi, tak jak Ty wiesz.

Świadomość to rejestrowanie nie tylko zjawisk zewnętrznych, ale też wewnętrznych oraz co najistotniejsze : reagowanie na bodźce somatycznie. Jeśli bym Cię mocno wtedy uszczypnęła, czy uderzyła to gwarantuję Ci, że na to byś zareagowała. Osoba, która faktycznie "odjechała"(jak Ty to nazywasz) ze swoją świadomością nie zareaguje na to, bo swojego "odjechania" właśnie nie kontroluje.

 

Doskonale powiedziane :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Trochę jest lepiej, ale ogólnie ciężko mi się skupić na tym co się dzieje i czasem mało z tego rozumiem. A to nowość, bo nigdy z myśleniem nie miałam problemów. Mam nadzieję, że to objaw depresji i powoli minie. Póki co planuję wziąć się za zadania z matmy, żeby rozruszać umysł :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Cześć, daj sobie spokój z tą matmą, chyba że to twoje ulubione zajęcie. Piszesz że nie rozumiesz wszystkiego co do ciebie dociera - ja bym się tak tym nie przejmował. Po co ci wszystko rozumieć? Przecież nie każdy musi być Einsteinem. Grunt żeby się dobrze czuć :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Witaj Olu,

 

wiesz moja psycholog też mi powiedziała gdy do niej przyszłam- "Aniu, ja mogę dać Ci wskazówki pomocne Tobie, ale to Ty musisz je wprowadzić w swoje życie i zacząć z nich korzystać". I taka jest prawda- każdy z Nas musi sam zacząć działać. Ja jestem na forum od wczoraj, jestem tu bo jest to dla mnie forma wsparcia- pomyśl, że są tu ludzie, którzy Cię rozumieją i akceptują. a przede wszystkim Ty siebie zaakceptuj- to nie łatwe, wiem. Wydaje nam się, że jesteśmy słabi, nienormalni..ale to nie prawda. Sama widzisz ile jest osób, które się z tym borykają. Gdy czujesz, że jest źle pomyśl o forum...że gdzieś tam są ludzie, którzy wiedzą jak to jest i którym też bywa ciężko. Ale są, nie jesteś sama. Mi takie myślenie pomaga, a naprawde przechodzę ostatnio trudne chwile. Też mam ataki paniki, boję się, że umrę, a przede wszystkim, że się uduszę. Ale zrozumiałam, że nie mogę od tego uciekać. Chcę konfrotować to ze stanem rzeczywistym- czyli, że się nie uduszę,bo nie ma ku temu rzeczywistych przesłanek. Jest ciężko, ale trzeba walczyć.

 

Damy radę:))

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Welwitshia nie ma za co:) musimy się wspierać:)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

cześć Olu, spóźnione ale zawsze powitanie na forum :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Mushroom:) Wczoraj po kilku latach odezwał się do mnie znajomy. Mimo że sam nie jest w za ciekawej sytuacji wysłuchał mnie, przytulił. Wyryczałam mu wszystko w ramie. Niesamowite ile to dało mi siły. Poczułam się dla kogoś ważna. Teraz trochę inaczej na wszystko patrzę. Przecież każdy z nas jest wyjątkowy i każdy zasługuje na to aby być szczęśliwym. Chyba nie ma sensu się tak katować tym cierpieniem.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Welwitshia,

 

Pewnie , ze nie ma sensu się katować, ulżyło Tobie..i fajnie...

 

Witam , trochę ze spóźnieniem :D

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×