Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
anger

Zniszczony doszczętnie ;/

Rekomendowane odpowiedzi

Tydzień temu rozsypał się mój 3-letni związek (sądziłem, że jest to niezniszczalne). Szukam jakiegoś wsparcia wśród znajomych lecz bez echa. Jak na złość każdy ma jakieś zajęcie, pracę, ma na mnie wylane. Od kiedy wszystko się skończyło czuję do siebie ogromny żal. Próbowałem naprawić sytuację, w której zadziałałem bez powodzenia. Bywałem już w różnych związkach ale dla tego związku poświęciłem wszystkich swoich znajomych. Teraz to nawet nie mam do kogo buzi otworzyć. Bardzo źle sypiam a kiedy już otwieram oczy to żyć mi się nie chce. Nie widzę sensu mojej egzystencji na tym świecie. Czuję się tak jakby świat stanął w miejscu. Ani się do kogo odezwać ani nic. Podświadomie planuję to jak ze sobą skończyć. Idę mostem, myślę. Wchodzę do łazienki i widzę kabel od suszarki do włosów, myślę. Oglądam film Golden Gate (most samobójców, myślę). Nie mam z kim się spotkać na głupie piwo. Wszyscy zajęci albo nie odbierają telefonu. Wszystko jest mi obojętne. Jadąc samochodem też rozmyślam, jakby to było gdyby ... Zawsze byłem bardzo towarzyski. Bawidanek :) Z dnia na dzień jest coraz gorzej. Gdyby nie praca nie wytrzymałbym ciśnienia..Nie wiem jak to przezwyciężyć tą całą cholerną wszechobecną samotność, przyzwyczajenia z moją kobietą. Wszystkiego tak strasznie mi brakuje. Mam 24 lata. Mam ciężki charakter. Na zewnątrz jestem jak skała, w środku jak niemowlę.. Czasami czuję się lepszy od innych. Niektórych traktuję jak podludzi, nic dla mnie nie znaczą i się dla mnie nie liczą. Wpływ na to wszystko mogły mieć moje różne perypetie rodzinne. Odziedziczyłem pewne cechy po ojcu. Z natury jestem bardzo agresywny, treściwy, punktualny, dosłownie jak w wojsku (pedantem nie jestem). Składnia tego postu może być dla niektórych niezadowalająca ponieważ topię od kilku dni smutki w alkoholu. Do tego wróciłem do nałogu nikotynowego po 38 dniach bez papierosa. Ręce mi trochę zaczęły latać po tej całej kulminacyjnej sytuacji wraz z drżącymi powiekami od oczu ? Od paru dni spoglądałem na to forum i sądziłem, że dam rade sam się z tym wszystkim w sobie uporać ale jednak jest z dnia na dzień gorzej. Z natury nie jestem człowiekiem płaczliwym. Nawet na pogrzebach łez nie uronię. Teraz.. Wszystko zaczyna mnie niszczyć. Staram się ze swoimi myślami walczyć lecz coraz gorzej mi to wychodzi, dlatego postanowiłem napisać na tym forum. Szukam jakiegoś wsparcia. W teście becka (jeżeli literówka to przepraszam) grubo ponad 30pkt. Z racji tego, że jest to mój pierwszy wątek proszę o zrozumienie co do wybranego działu.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Witaj napisales sporo o swojej agresji trudnym charakterze i dziecinstwie,to wszystko nasuwa mi jedno psychoterapie myslales o tym?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Drżenia powiek to brak magnezu, który to alkohol wypłukuje z organizmu. Więc na latające ręce - magnez ( przydatny w sytuacji stresowej tak czy inaczej).

 

Przykro mi, że Twój zawiązek się rozpadł. To co przeżywasz to prawdopodobnie poczucie straty, które przeżyć trzeba i warto by było komuś się pożalić. Klasyka niestety- znajomi na bok, wszystko się kręci wokół "nas"( na pocieszenie wcale nie jestem lepsza). Nie wiem czy to dobry pomysł, żeby się alkoholizować właśnie teraz bo alkohol to mega depresant ( na chwilę super a zaraz dół).

Trudno cokolwiek doradzić, tym bardziej, że sam już chyba masz świadomość po testach gdzie trzeba by było się udać. Lekarz psychiatra pomoże ocenić Twój stan i przepisze coś na wyciszenie i uspokojenie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ty nie masz problemu ze związkiem, ani z samotnością, tylko z brakiem sympatii do siebie. Nie widzisz obecnie, że jesteś wartościowym facetem. Zamiast oprzeć swoje życie na wielkiej radości z siebie, Ty je opierasz na tym, czy wychodzą Ci zewnętrzne rzeczy: związek, praca, znajomości. Człowiek jest zdołowany tylko wtedy, kiedy nie widzi dla siebie nadziei, bo mu się wydaje, że jest beznadziejny.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Człowiek jest zdołowany tylko wtedy, kiedy nie widzi dla siebie nadziei, bo mu się wydaje, że jest beznadziejny.

Ja tam bywam zdołowany jak widzę ludzką tępotę i nieuczciwość. Nie ma to żadnego związku z tym że sam się czuję beznadziejny. Tak więc sorry ale to tylko frazes.

 

anger leć na wizytę do psychiatry, poproś o antydepresanty, pozwolą ci stanąć na nogi na tyle żebyś mógł zacząć się ogarniać.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×