Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
Nah

Autoagresja

Rekomendowane odpowiedzi

Może przez Was nie jest postrzegane jako nałóg, ale dla mnie jest to poważny nałóg jak dla niektórych alkohol czy narkotyki.

Miałam okresy bez cięcia. Najdłuższy trwał dwa miesiące, ale pragnienie widoku krwi mnie złamało. Potrafię znaleźć zawsze powód do cięcia.

Tkwię w tym od 6 klasy podstaawówki. Zrobiłam to wtedy dla szpanu. Jednak od wakacji po 6 klasie pojawiały się powody. Koniec przyjaźni, która okazała się fałszywa, wyzywanie w szkole, tosyczna miłość. Ostatnio (4 dni temu) pocięłam się przez zmuszenie do zakończenia przyjaźni. Nawet prośby przyjaciół nie powodują chęci przestania. Na pewno jeszcze dzisiaj się potnę.

Najbardziej mam zmasakrowane piersi. Moje ulubione miejsce.

 

-- 23 cze 2013, 16:04 --

 

Wybaczcie, ale cos mi sie dzieje z tym forum. Ten post jest dobry. Nie wiem czemu utworzy sie tamten

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Najpierw szpan, później odreagowanie a teraz już uzależnienie. JAk przyjaciele nie pomagają to może specjaliscie się uda, nie sądzisz?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

czerwona_malina, tylko rękę?

cięcie jak cięcie, każde jest złe. i Ty jak i autorka tematu musicie iść, a raczej powinnyście (nikt Was do tego nie zmusi) skorzystać z pomocy specjalisty.

ja również, bo też się tnę. aczkolwiek ja już próbowałam dostać pomoc, ale jej nie dostałam, teraz dopiero zwrócę się o pomoc jak wyjadę na studia. w sumie niedługo już... czas pędzi. ;)

także polecam Wam tą samą drogę. idźcie po pomoc. z tego da się wyjść.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dokładnie znam to uczucie, kiedy nie myśli się o niczym innym tylko o okaleczaniu. Ja byłam w takim stanie, że przez bardzo długi czas nawet nie chciałam z tego rezygnować. Chodziłam na terapię i jednocześnie "targowałam" się z terapeutką, że nie "oddam jej mojej autoagresji". Także zgadzam się, że i od tego można się uzależnić. Ja niestety jestem uzależniona.

Nadszedł w końcu taki moment, że postanowiłam z tym skończyć. Wiele rzeczy się na to złożyło, wydarzenia w domu, dziwne przewidzenia, terapia, no ale faktem jest, że chciałam przestać. Obecnie mam za sobą dłuższy okres, kiedy nic sobie nie robiłam (ponad 3 miesiące) i nagle bach! od tygodnia nie myślę o niczym innym. Nie powiem, że się trzymam, bo się nie trzymam, jednak jak na razie udaje mi się uniknąć "grubego kalibru". Ale nie jestem już czysta. Ja jestem zdania, że z uzależnieniem od autoagresji jak z alkoholizmem - z tego nigdy się nie wychodzi. Można być niepijącym alkoholikiem, ale alkoholikiem jest się już zawsze.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Ja jestem zdania, że z uzależnieniem od autoagresji jak z alkoholizmem - z tego nigdy się nie wychodzi. Można być niepijącym alkoholikiem, ale alkoholikiem jest się już zawsze.

Też mi się tak wydaje. :(

Ale dla nas nie ma żadnych terapii - na uzależnienie od autoagresji.

A przynajmniej nie w moim mieście.

 

-- 24 cze 2013, 22:47 --

 

Nawet jak chodziłam do terapeuty od uzależnień to nie umiał do mnie dotrzeć, choć twierdził, że u mnie to już jest uzależnienie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

nienormalna21- "faktem jest, że chciałam przestać. Obecnie mam za sobą dłuższy okres, kiedy nic sobie nie robiłam (ponad 3 miesiące) i nagle bach! od tygodnia nie myślę o niczym innym". :roll:

Co się wydarzyło że o tym myślisz?

Myśl więc o czymś innym,przyjemnym,pożytecznym.Najprawdopodobniej masz więcej czasu na nic -nierobienie,i te cholerne myśli wracają.Zajmij się czymś fizycznie nie będziesz miała czasu na myślenie o tym żeby sobie dokopać.A może chcesz dokopać komuś???

Dziewczyny ,uniewinnianie siebie samej, że to uzależnienie ,że się nie da nic zrobić Wam nie pomoże!!!

Zastanów się sama.Dawałaś radę 3 miesiące.Co Ci w tym pomogło?Pomóż sobie a pomożesz tym wielu osobom.

Zastanówcie się jak wasza walka wpłynęła pozytywnie na czyny wielu osób.Nie piszą o tym na forum ,ale na pewno nie jedna osoba pomyślała jak one mogą bez tego żyć to ja też dam radę.

Więc to jest nie tylko wasza wygrana ale i tych co o waszych zwycięstwach czytają.

Pozdrawiam :nono:

 

-- 25 cze 2013, 11:45 --

 

Saraid napisała:" Mam nerwicę wiele lat nauczyłam się z nią żyć ,także poprzez psychoterapie prace nad sobą,cierpliwość i napisze WARTO bo mam marzenia,potrafie cieszyć się zyciem mimo wszytko a nie zawsze jest kolorowo.Wazne by to życie przeżyć jak najlepiej się da".

Bardzo mądre i trafne stwierdzenie.Żeby większość z Was myślała tak jak Saraid życie byłoby dla Was i waszych znajomych,przyjaciół,rodziny -PIĘKNIEJSZE I RADOŚNIEJSZE.

Życzę Wam Wszystkiego najlepszego.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Problem w tym, ze przyjmuje pomoc tylko od jednej osoby, ale trace z nia kontakt. Tydzien sie nie tne, ale zrobilam co innego. Probowalam sie zabic. Sennosc dalej trwa.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Również "zmagam" się z tym problemem. Dałem cudzysłów, bo w rzeczywistości nie walczę z tym. Nie mam na to siły ani ochoty.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Stasia60, pierwszą przyczyną jest fakt, że miałam mały wypadek, w wyniku którego jestem trochę uwiązana i nie mogę za bardzo fizycznie pracować. A druga, to terapia. Przerabialiśmy tematy wad i zalet, osiągnięć, umiejętności i porażek i to mnie pociągnęło w dół. To dla mnie bardzo trudny temat i występuje u mnie ogromny opór i niechęć do przerobienia go. Chyba nie jestem jeszcze gotowa. W efekcie nie dostrzegłam żadnych zalet, ale same wady, żadnych sukcesów, ale same porażki i wróciła chęć wyżycia się na sobie, ukarania siebie, wprowadzenia się w stan, w którym ból jest jedynym bodźcem odbieranym przez mózg. Brak emocji, brak poczucia winy, spokój...

 

Wiem, że to bagno, dlatego wszystkim zmagającym się z tym radzę dobrą terapię i walkę, bo nie warto. Nie warto siebie krzywdzić. Już i tak mamy powyżej uszu problemów, po co dokładać sobie nowe?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Miałam ochotę na takie rzeczy i nadal zresztą mam... Aż z trudem się powstrzymuję by nie wziąć czegoś...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nie potafię sobie z tym poradzić, tne się od 5 lat. Max przerwa to dwa miesiące..a teraz jest nawrót...mogłabym to robić co dosłownie pare godzin..jak tylko minie chwila 'ulgi' po poprzednim okaleczniu... ;(

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×