Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
Browll

Nie mam pojęcia co mi jest.

Rekomendowane odpowiedzi

Witam, mam 21 lat i piszę tutaj, ponieważ męczę się ze swoim stanem już sporo czasu, nie mam pojęcia co robić i szczerze mam już tego dość.

Jeżeli ktokolwiek jest w stanie udzielić mi jakichś sensownych rad, to bardzo bym o to prosił.

 

Chodzi o to, że co jakiś czas, z krótszymi bądź dłuższymi przerwami dopada mnie (chyba) depresja. Czuję się wtedy jak wrak człowieka.

Nie mogę spać, jeść, komunikować się w normalny sposób z ludźmi, wszystko jest mi obojętne. W tym czasie jedynym zajęciem jakie mi się

udaje, jest leżenie w jednym miejscu i rozmyślanie nad beznadziejnością mojego życia, czyli ogólna wegetacja. Chce mi się wtedy również płakać, ale jakoś nie mogę.

Następnie, po tych kilku dniach beznadziejności przychodzi kolejne kilka dni, które są jeszcze bardziej beznadziejne, ponieważ

do tego wszystkiego dochodzi niekontrolowana agresja. Staję się wtedy nieznośnym skur*****em. Wtedy jakakolwiek

komunikacja z ludźmi postronnymi, czy z rodziną jest kompletnie bezcelowa. Drażni mnie wtedy każde słowo innego człowieka

i najczęściej kończy się to mniejszą lub większą awanturą. W tym stanie do głowy przychodzą mi różne destruktywne myśli, tzn.

mam ochotę rozwalić o ścianę wszystko co mi wpadnie w ręce (i czasem mi się to udaje), przychodzą również myśli samobójcze. Robię się także totalnie nieodpowiedzialny. W zależności od okoliczności stan ten mniej lub bardziej gwałtownie przechodzi i na jakiś czas staję się znów "w miarę" normalnym człowiekiem. Piszę "w miarę", ponieważ ta normalność w pewnych kwestiach odbiega od tego co przejawiają na codzień zdrowi ludzie.

 

Opiszę również bardziej szczegółowo, moje życie prywatne. Ogólnie wychowałem się w domu, w którym ojciec był alkoholikiem i chyba nadal jest. Tzn. on się za alkoholika nie uważał, pił bo była okazja, tylko szkoda, że tych okazji było bardzo dużo. Przez pewnien bardzo długi okres, praktycznie codziennie przychodził po pracy do domu nawalony. Ja w tym czasie chodziłem do szkoły podstawowej. Pamiętam, że ten czas był dla mnie bardzo stresujący. Ojciec właściwie, nigdy jakoś szczególnie się nie awanturował (kilka razy zdarzyły mu się pewne incydenty) i nie był jakimś tyranem. Gdy był trzeźwy, to stawał się "standardowym" ojcem. Moja mama z kolei musiała się z tym wszystkim

zmagać. Jej zmagania polegały ciągle na tym samym: ojciec przychodzi narypany, ona się na niego wydziera, a ja siedzę w tym czasie w pokoju, totalnie zmieszany, zestresowany i zawstydzony tym wszystkim. I tak w kółko, do czasu aż znalazłem się w szkole średniej.

Nie będę opisywał już dalszej historii, bo można łatwo wywnioskować, że i tak byłaby mocno beznadziejna...

 

Na ten moment trochę mi ulżyło, bo zaczynając pisać byłem w totalnie agresywnym stanie, teraz jestem spokojniejszy,

to pewnie przez to, że się komuś wyżaliłem.

 

Chciałbym się z tego wszystkiego jakoś wyleczyć, chociaż na dłuższy czas, ale nie mam pojęcia jak.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Terapia. Pomoże ci ogarnąć wyniesione z domu wzorce i ustabilizować emocjonalnie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

czytając twój post, czuję się jakbym czytała o sobie , też okresowo dopada mnie coś takiego ... ale ja sie temu poddałam niestety .

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

hm dzieciństwo a dodatkowo masz derpesje, chyba lekarz na deresja a na dziecinstwo terapia

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Myślicie, że w moim wypadku jest szansa na stabilizację, w razie gdybym udał się do psychologa lub psychiatry?

Najgorsze jest to, że nie mam wsparcia ze strony najbliższych...

Kilka razy zdarzyło mi się rozmawiać z rodzicami na ten temat, ale ich reakcja jest zawsze taka sama:

-"Przestań się wydurniać, uroiłeś sobie coś",

-"Nie rób z siebie ofiary",

-"Ty chcesz iść do psychiatry? Daj sobie spokój",

itp. : /

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Kilka razy zdarzyło mi się rozmawiać z rodzicami na ten temat, ale ich reakcja jest zawsze taka sama: (...) "Ty chcesz iść do psychiatry? Daj sobie spokój",

Masz 21 lat, nie musisz pytać ich o zgodę, bo jesteś pełnoletni i sam podejmujesz decyzje o swoim życiu. Rodzice często chcą jak najlepiej dla dziecka, ale niekoniecznie zawsze wiedzą jak się do tego dobrze zabrać. Więc moja rada - nie pytaj rodziców o sens, tylko marsz do psychiatry na wizytę.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja dokładnie takie same zdania typu "uroiłaś sobie coś" słyszę od swojej mamy, moja mama też nie rozumie, że mam problem ,

Deader , masz racje ... nie musisz pytać rodzicow o pozwolenie na pojście do lekarza. Jeżeli czujesz, że to może pomóc , wybierz się. :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×