Skocz do zawartości
Nerwica.com

Mieszkanie, razem czy osobno?


Gość Strzyga

Rekomendowane odpowiedzi

Dla mnie najlepiej jak sie mieszka troche razem i troche osobno dlatego dobrze jak kazde ma swoje lokum

Nie musze byc najlepsza ze wszystkich. Wystarczy, że będę trochę lepszą sobą, niż byłam wczoraj.

 

Kazdy współczuje słabym.. na zazdrość trzeba zapracować ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

sleepwalker, jak znajdziesz odpowiednią osobę być może sama zapragniesz dzielić z nią przestrzeń :smile:

Zawsze trzeba działać. Źle czy dobrze, okaże się później. Żałuje się wyłącznie bezczynności, niezdecydowania, wahania. Czynów i decyzji, choć niekiedy przynoszą smutek i żal, nie żałuje się...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nie wiem dlaczego tak jest, bo uchodzę za towarzyską osobę, często to ja organizuję jakieś wyjścia - do klubu, pubu, kina... Spotkania z ludźmi ze studiów czy jeszcze z paczką z gimnazjum. Ale zawsze kłębi mi się w głowie taka myśl, że najlepiej czuję się w swoim pokoju. Sama. I nie wyobrażam sobie dzielić z kimś przestrzeni 24 godziny na dobę. Zawszę czuję się jakby... obserwowana i oceniana? Z tego też powodu wolę bywać u innych w gościach niż zapraszać do siebie. Wybitnie się "nerwicuję", gdy ktoś u mnie jest, a wolałabym już tej osoby się pozbyć i być sama.

Saying all I know is I gotta get away from me.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

linka, wiesz, wiele osób nie potrafi żyć razem choćby chciało. Bo po prostu jesteśmy ludźmi. Każdy ma inne potrzeby i zainteresowania - wiem, że o tym wiesz - no i właśnie ja chyba mam takie potrzeby i takie zainteresowania, że mając nie wiadomo jak wielki dom, wolałabym mieć coś tylko swojego. Kuchnię swoją, łazienkę, wszystko. A gdy mam ochotę to idę do 'drugiej połówki'. Dla mnie to strasznie ważne by mieć wybór. Np. mieszkając z rodzicami nie mam żadnego wyboru. Nie mam ochoty tego opisywać, ale tam na prawdę nie ma nic.

 

sleepwalker, też tak mam. Dużo ludzi pewnie tak ma. Zależy też kto Cię odwiedza.

 

Ciekawe czemu tak jest. Czy to coś z tymi [ ze mną też ] ludźmi jest nie-tak? Że chcemy mieć własne miejsce, tylko własne?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Mnie tym bardziej to zastanawia jak patrzę na znajomych i ich związki gdzie ciągle muszą być z tą drugą osobą. Codziennie. A najlepiej to w ogóle cały czas bez przerwy. Ja np. lubię być sama i chyba muszę się stęsknić za ludźmi. Jakby... muszę ich dawkować?

Saying all I know is I gotta get away from me.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Mnie tym bardziej to zastanawia jak patrzę na znajomych i ich związki gdzie ciągle muszą być z tą drugą osobą. Codziennie. A najlepiej to w ogóle cały czas bez przerwy.

nie maja innych zainteresowan?

Nie musze byc najlepsza ze wszystkich. Wystarczy, że będę trochę lepszą sobą, niż byłam wczoraj.

 

Kazdy współczuje słabym.. na zazdrość trzeba zapracować ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Wszystko wspólnie, dla mnie to jakieś niewyobrażalne. I tak wydaje mi się, że potrzebowałabym sporo czasu, żeby poczuć taką prawdziwą tęsknotę za kimś, że brakowałoby mi konkretnie czyjejś obecności :roll: Wydaje mi się jakby ludzi brakowało mi z takiej pustki/nudy po zbyt długim przebywaniu w pojedynkę. Może wcale tak nie jest i za dużo się nad tym wszystkim zastanawiam :bezradny:

Saying all I know is I gotta get away from me.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Wszystko wspólnie,

wlasnie myslalam co robimy wspolnie.. glownie to spimy bo w ciagu dnia kazdy zajmuje sie soba i tym co lubi

Nie musze byc najlepsza ze wszystkich. Wystarczy, że będę trochę lepszą sobą, niż byłam wczoraj.

 

Kazdy współczuje słabym.. na zazdrość trzeba zapracować ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Są pary takich papużek nierozłączek, ale nie nam to oceniać, skoro im tak dobrze. My potrzebujemy przestrzeni i mnóstwo rzeczy robimy osobno. Różne są potrzeby i nie można ich wartościować na lepsze i gorsze - raczej na spełnione i niespełnione.

wild hearts can't be broken.

 

F31

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Mnie tym bardziej to zastanawia jak patrzę na znajomych i ich związki gdzie ciągle muszą być z tą drugą osobą. Codziennie. A najlepiej to w ogóle cały czas bez przerwy.

Przerażają mnie takie osobniki.....

Zawsze trzeba działać. Źle czy dobrze, okaże się później. Żałuje się wyłącznie bezczynności, niezdecydowania, wahania. Czynów i decyzji, choć niekiedy przynoszą smutek i żal, nie żałuje się...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Tak samo jak przerażają mnie inne rzeczy które pasują innym ludziom - easy.

Uważam, że nawet jeśli obie osoby w związku się na to godzą, to w pewnym momencie ich życia obróci się to przeciwko nim. To straszne nie mieć części swej duszy tylko dla siebie, nie mieć swojej przestrzeni, swoich zainteresowań, swoich zajęć - wydaje mi się, że takie osoby mogą się szybko wypalić.... ale to tylko moje zdanie :smile:

Zawsze trzeba działać. Źle czy dobrze, okaże się później. Żałuje się wyłącznie bezczynności, niezdecydowania, wahania. Czynów i decyzji, choć niekiedy przynoszą smutek i żal, nie żałuje się...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dalej nie rozumiem, nawet jeśli się wypalą, to co CIEBIE w tym przeraża? :D

 

Spędzam z moim mężem średnio 2h dziennie nie licząc niedziel, a czasem bywa, że nie widzimy się 3 dni mieszkając razem i kiedy nikt nigdzie nie wyjeżdża (nie liczę "widzenia się" kiedy jedna strona wraca do domu i kładzie się gdy druga śpi, a druga wstaje i wychodzi, kiedy jeszcze śpi pierwsza) ;)

wild hearts can't be broken.

 

F31

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

To mieszkanie osobno i tylko pomieszkiwanie ze sobą jest totalnie ekstra, ale - moim zdaniem - jak się nie planuje dzieci. Jak się planuje, to jednak powinno się myśleć o wspólnym mieszkaniu i powinno się sprawdzić, czy potrafimy ze sobą mieszkać dłużej niż tam kilka tygodni, bo przez kilka tygodni to może być różnie. Można się zachowywać naturalnie, ale można też zacisnąć zęby i porezygnować z czegoś tam na jakiś czas, bo ma się świadomość, że to tylko na krótko. A dla dziecka chyba jednak lepiej jak ma rodziców w jednym domu.

"Niewiele można sobie wyobrazić zagrożeń, którym porządny młotek nie mógłby zaradzić."

Lisbeth Salander

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dalej nie rozumiem, nawet jeśli się wypalą, to co CIEBIE w tym przeraża? :D

 

Spędzam z moim mężem średnio 2h dziennie nie licząc niedziel, a czasem bywa, że nie widzimy się 3 dni mieszkając razem i kiedy nikt nigdzie nie wyjeżdża (nie liczę "widzenia się" kiedy jedna strona wraca do domu i kładzie się gdy druga śpi, a druga wstaje i wychodzi, kiedy jeszcze śpi pierwsza) ;)

 

Tak samo jak przeraża mnie wiele innych rzeczy MNIE NIE DOTYCZĄCYCH .... co w tym dziwnego?

Zawsze trzeba działać. Źle czy dobrze, okaże się później. Żałuje się wyłącznie bezczynności, niezdecydowania, wahania. Czynów i decyzji, choć niekiedy przynoszą smutek i żal, nie żałuje się...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jak tak się zastanowię to zależy jak leży. A jeśli jest sprawa taka, że trzeba sobie pomóc? Że nie ma się domu? Trzeba mieszkać razem? Co, nie pomożesz swojemu ukochanemu/ej?

 

Wg mnie nie da się zatracić własnej duszy. Fajnie jak można zaufać komuś z kim się jest w związku.

 

Jak np. mam okresy ... depresji? to jest mi łatwiej jak On jest przy mnie.

 

A że fajnie jest mieć swoje zainteresowania to już inna sprawa.

 

Znam ludzi co pół życia przepracowali i przesiedzieli przed tv. Ale takie życie. Potem sie płacze i chodzi do psychologa. Trzeba chyba to zaakceptować.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jak tak się zastanowię to zależy jak leży. A jeśli jest sprawa taka, że trzeba sobie pomóc? Że nie ma się domu? Trzeba mieszkać razem? Co, nie pomożesz swojemu ukochanemu/ej?

No ale to chyba można przyjąć do siebie na pewien czas, parę miesięcy powiedzmy, dopóki ten ukochany w tarapatach nie stanie na nogi, nie? A od ukochanego bym oczekiwała, że stanąć na nogi będzie próbować, a nie spocznie sobie na laurach, skoro już ma co jeść i gdzie mieszkać.

"Niewiele można sobie wyobrazić zagrożeń, którym porządny młotek nie mógłby zaradzić."

Lisbeth Salander

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×