Skocz do zawartości
Nerwica.com

Osobowość unikająca vs osobowość dyssocjalna...?


thbthb

Rekomendowane odpowiedzi

Sytuacja jest taka jak w temacie. Dom, dwaj dorośli (ponoć) ludzie, ja starszy, brat młodszy. On ma potwierdzonego dyssocjala (robił na studiach jakieś testy) które mu to wykazały. ja z mieszanką, w tym z przeważającymi cechami jak sądzę z.o. unikającej. On - większy niestety ode mnie, silniejszy. Gdyby nie to - pewnie już dawno sytuacja by była rozwiązana a szczyl leżałby na jakimś OIOM, albo może miałby sztuczną szczękę i... liczyłby się trochę ze mną. Niestety się nie liczy, pozwala sobie na smrodzenie, jak nie tytoniem to marychą, piwkiem i w ogóle syfiarz, flejtuch... Dla niego najważniejsze jest to co on robi, a to, że przeszkadza innym - olewa.

Nie wiem co mam robić. Kolejna dyskusja za mną - nie dotarło. lekceważy i olewa zdrowie innych osób (mam astmę), życie i w ogóle... Czasami mam ochotę mu coś zrobić... Takiego małego psikuska... Mam wystarczająco sporo chemii, aby mu zrobić koktajla, po którym pewnie wylądowałby naćpany gdzieś za kratkami... Ale co potem? Wróci do domu i na kim skupi swoją złość? Tego sie obawiam... Gdybym tu nie mieszkał, to może wiedząc, że posiada marychę - moze użyłbym odpowiedniego telefonu w odpowiednie miejsce... Co prawda to brzydko donosić i to na rodzinę... Ale skoro rodzina na mnie otwarcie sra, to dlaczego mam się z nią liczyć?

Z rozmową nie dociera, na czyny mnie nie stać i nie mogę sobie na nie pozwolić... Co zrobić? Mam wielką ochotę sprawić, aby wylądował w jakichś Tworkach... To w sumie niedaleko... Jakby go zabrali na jakiś oddział (byle NIE kliniczny!) i przez kilka tygodni poddawali odwykowi od marychy za pomocą jakiegoś haloperidolu, to może gównobrat by się czegoś nauczył...

 

Najlepiej byłoby się wyprowadzić - sprawa jest po troszku w toku, ale ja już w tej chwili mam tego bydlaka dosyć. On mi po prostu szkodzi na moje zdrowie i to zarówno somatyczne jak i psychiczne. Mam dosyć kłótni z tym bydlakiem, dosyć walczenia o to - co inni ludzie rozumieją nawet bez słowa.

 

Może ktoś z Was miał podobne przypadki i wie jak sobie radzić z takimi bydlątkami nieprzystosowanymi do życia w społeczeństwie?

 

P.S. Wiem wiem, ja także święty nie jestem, ale do jasnej... ja swoimi problemami NIGDY nie zaszkodziłem innej osobie. W zasadzie zawsze problemy u mnie odbijały się na acting in, a nie out!

P.S. Myślę czasami o 207 KK i niebieskiej karcie.

Edytowane przez Gość

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×