Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
Agasaya

Amnezja(F44.0) i inne zaburzenia dysocjacyjne

Rekomendowane odpowiedzi

Chciałabym zapytać czy jest na forum jakaś osoba poza mną, którą to dotknęło i rzecz jasna porozmawiać o odczuciach związanych z "odzyskiwaniem" niechcianej pamięci po latach...

 

W moim przypadku są to wspomnienia związane z doznawaną przeze mnie przemocą na tle seksualnym. Pierwsze z okresu dzieciństwa a kolejne sprzed 5 lat. Co najdziwniejsze pamiętam gwałt który wydarzył się między okresami niepamięci... Nie jestem w stanie tego zrozumieć...

Edytowane przez Gość

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Agasaya, no ja jestem,ale moją historię już znasz.U mnie dotyczy to okresu dzieciństwa i przemocy seksualnej właśnie w tamtym okresie...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Bellatrix, patrz... to nawet nie wiedziałam że i Ciebie amnezja dotknęła...

udało Ci się przypomnieć sobie wszystko?

Bo ja z okresu dzieciństwa mam tylko takie strzępki w głowie...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dorotko, bo na forum o tym nie napisałam.Uważałam,że to raczej niewiele zmieni i nie myślałam,że jeszcze ktoś oprócz mnie ma tego typu doświadczenia.Miałam już nie pisać na swój temat,ale prawdę mówiąc,też nie mam z kim o tym porozmawiać.Poruszałam tę kwestię tylko z terapeutką,ale nigdy z osobą,którą dotknęło coś podobnego.A chciałabym na ten temat porozmawiać.I może znajdzie się ktoś jeszcze z takimi doświadczeniami?Ech...najwyżej...

 

Przez długie lata nie pamiętałam wielu rzeczy z tego,co się wydarzyło w dzieciństwie.Pamiętałam tylko część.Przykładowo miałam kilka wspomnień,które urywały się w pewnym momencie-a później wielka czarna plama.Po latach stopniowo wracały same uczucia takie jak przerażenie,ból,a potem sceny,przebłyski.Zupełnie jakby ktoś porobił screeny z filmu i przesuwał mi je przed oczami.Nie potrafię tego w pełni opisać.Pamiętam wyraźnie dzieciństwo do tamtego momentu,później są wspomnienia,które dotyczą tamtych sytuacji.Jedne rzeczy pamiętam dobrze,pamiętam sytuacje,które się wtedy zdarzyły,a które dotyczą tamtej sprawy.Pamiętam jego zachowanie,dokładnie,co robił.Są jeszcze inne wspomnienia,które również są z tym związane,ale są jakby zatarte,za mgłą.Terapeutka mi powiedziała,że są to rzeczy,których ośmioletnie dziecko nie było w stanie znieść,rzeczy,które bardzo bolą.Przez długi czas,nie pamiętałam ich wcale.Powiedziała mi,że te wspomnienia wróciły,bo coś mogło je "obudzić",coś mogłam skojarzyć z tamtymi sytuacjami,nawet jeśli nie zdaję sobie z tego sprawy.Nie przypomniałam sobie minuta po minucie,co się wtedy stało.Pamiętam tylko migawki,urywki.

 

Ostatnim wspomnieniem,jakie mam z ósmego roku życia,jest to jak mama mówi do mojej babci,że między nią a moim ojczymem,to już koniec.A później kompletnie nic.Kolejna dziura w pamięci.Do momentu śmierci babci,która umarła mi na rękach.Dosłownie.Miałam wtedy 10 lat.To jakby wyrwało mnie z jakiegoś snu,bo to,co działo się od tamtej pory pamiętam bardzo wyraźnie.To zupełnie tak jakbym po tym,co się stało,przestała istnieć na dwa lata.Między przemocą seksualną ze strony ojczyma,a śmiercią babci,nie pamiętam nic.

 

Oprócz amnezji dysocjacyjnej pojawiły się u mnie również i inne zaburzenia tego typu:stupor dysocjacyjny,zaburzenia transowe,dysocjacyjne znieczulenie i utrata czucia zmysłowego.Wszystko to związane jest z tym,co się w moim życiu stało-przez przemoc na tle seksualnym,zarówno w dzieciństwie,jak i później.Podczas tych sytuacji,w pewnym momencie, przestawałam czuć zupełnie cokolwiek,nie czułam jakiegokolwiek bólu,nie czułam dotyku,byłam w środku,we własnym ciele,wiedziałam co się wokół mnie dzieje,ale nie miałam kontroli nad własnym ciałem.Później,już "po", wszystko działo się jakby we śnie,za szybą,robiłam coś mechanicznie,zupełnie się nad tym nie zastanawiałam,byłam jakby przytłumiona,otępiała,zupełnie,jakbym nie była sobą,jakbym w części utraciła kontakt z rzeczywistością.I problem polega na tym,że mechanizmy dysocjacyjne w wielu przypadkach uniemożliwiają mi teraz funkcjonowanie.Wykształciły się tak mocno,że obecnie jak pojawia się sytuacja stresująca,bardzo stresująca,to całkowicie się "wycofuję","wyłączam".Nawet podczas terapii mam tak,że jak pada trudne pytanie,kiedy trzeba wrócić do tego wszystkiego,to ja słyszę,co się wokół mnie dzieje,jestem świadoma,ale nie mogę się ruszyć,nie mogę mówić i patrzę w jeden punkt.Nie jestem w stanie zrobić zupełnie niczego.Terapeutka jest zdania,że jest to mój "system obronny",mur,który stawia psychika,kiedy sobie z czymś nie radzę.I właśnie to pozwoliło mi przetrwać.

 

To tyle,jeśli chodzi o mnie...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Agasaya, Ja pamiętam dwie sytuacje,od zawsze jako luki pamięci.Sytuacje są związane z ojcem kiedy każe się przy nim położyć.Ogromne napięcie..i pustka,wyrwany fragment.Jedną trochę sobie przypomniałam,ale z drugiej to jedynie tylko domysły.W ogóle mało pamiętam z dzieciństwa jako całą wielką dziurę zwłaszcza początkowe wspomnienia a raczej ich brak.

 

Wykształciły się tak mocno,że obecnie jak pojawia się sytuacja stresująca,bardzo stresująca,to całkowicie się "wycofuję","wyłączam".Nawet podczas terapii mam tak,że jak pada trudne pytanie,kiedy trzeba wrócić do tego wszystkiego,to ja słyszę,co się wokół mnie dzieje,jestem świadoma,ale nie mogę się ruszyć,nie mogę mówić i patrzę w jeden punkt.Nie jestem w stanie zrobić zupełnie niczego.

mam dokładnie to samo

 

Dziewczyny,serce mi się kraja,że tyle nas jest.Dlaczego? :cry:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

urwane w pewnym momencie wspomnienia to raz...

ale ja mam też coś takiego, jakbym niektóre wydarzenia o trudnym dla mnie ładunku emocjonalnym sukcesywnie wymazywała z pamięci, zamiast nich wstawiając inne albo przeorganizowując wspomnienia tak by nie było w nich tych traumatycznych ale aby jednocześnie zachowywały spójny i logiczny ciąg wydarzeń.

Przykładowo byłam molestowana podczas odbywania praktyk na studiach. Codziennie przeżywałam paniczny lęk, że tym razem może nie skończyć się na dotykaniu... Po zakończeniu praktyk jakbym wzięła do ręki gumkę do mazania i wygumkowała tylko te momenty i nic więcej. Pamiętałam praktyki same w sobie i związane z nimi obowiązki ale zapomniałam całkiem o osobie która mną bezpośrednio zarządzała i wykorzystywała do swoich obleśnych celów. Po zakończeniu praktyk zaproponowano mi tam staż... który rzecz jasna odrzuciłam... ale aby swobodnie zapomnieć o molestowaniu dorobiłam sobie teorię że praca w domu opieki byłaby dla mnie zbyt wykańczająca emocjonalnie ze względu na wszechobecną śmierć. Jeśli ktoś jest w miarę zapoznany z tematyką to może powie mi, czy jemu też "zalatuje" tu fugą dysocjacyjną ? Bo mi strasznie, tylko nie umiem zrozumieć dlaczego nie nastąpiła u mnie taka prawdziwa fuga... choć ciągoty to "zniknięcia" i rozpoczęcia nowego życia mam od lat. Dziwne to wszystko...

 

Dziewczyny a wy też macie takie coś, że jak wam się coś przypomina to macie takie migawki w głowie jakby się film za szybko przewijał? i też na początku wątpicie czy to było na prawdę czy to tylko jakieś urojenie?

 

co do urywanych wspomnień to mam takie... że jestem z jakimś mężczyzną w samochodzie, jako dziecko i boję się... tylko tyle... nie wiem kim on jest, dlaczego jestem z nim sama w aucie i co się stało później... wiem tylko że nic dobrego... podejrzewamy z moją terapeutką że była to przemoc na tle seksualnym bo zdarzały mi się w życiu ataki paniki, kiedy zostawałam sama w małym pomieszczeniu z facetem... i to było jeszcze przed praktykami...

.Nawet podczas terapii mam tak,że jak pada trudne pytanie,kiedy trzeba wrócić do tego wszystkiego,to ja słyszę,co się wokół mnie dzieje,jestem świadoma,ale nie mogę się ruszyć,nie mogę mówić i patrzę w jeden punkt.Nie jestem w stanie zrobić zupełnie niczego.

dlatego ja nie jestem w stanie przerobić na terapii tego cholernego gwałtu... nie jestem w stanie wymówić ani słowa kiedy pada pytanie o to...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Dziewczyny a wy też macie takie coś, że jak wam się coś przypomina to macie takie migawki w głowie jakby się film za szybko przewijał? i też na początku wątpicie czy to było na prawdę czy to tylko jakieś urojenie?
Tak,dokładnie.Migawki,sceny,urywki,strzępki,czy jakby to nazwać inaczej.Co do prawdziwości wspomnień nie miałam wątpliwości,bo pamiętam też inne rzeczy,właśnie z tym związane,bardzo wyraźnie i pamiętałam je zawsze.Mam problemy tylko z tymi kilkoma wspomnieniami.Wiem,że są prawdziwe,ale nie potrafię sobie w pełni przypomnieć,co się wtedy stało.Właśnie tak,jak napisałaś wyżej-jakby ktoś wymazał je gumką,ale niezbyt dokładnie,bo pozostały ślady.I te ślady stają się coraz wyraźniejsze,wyostrzają się...

 

Co do fugi dysocjacyjnej,to ja niestety nie jestem ekspertem.Ale ewidentnie jest coś w tym,co napisałaś.Chciałaś wielokrotnie uciec,urwać wszelkie kontakty,zniknąć,być kimś innym,przenieść się gdzieś w odległe miejsce,w inne środowisko,gdziekolwiek,byle dalej od tego,co jest Ci znane?To były impulsy.Nieprzemyślane,nieplanowane wyprowadzki,zmiany,wyjazdy,które praktycznie nie miały większego sensu.Nagłe zerwanie wszelkich kontaktów,wyprowadzka zupełnie gdzie indziej,zmiana pracy,szkoły,otoczenia,ucieczka,wsiadanie do autobusu i podróż na drugi koniec Polski bez wcześniejszych planów,po zabraniu tylko rzeczy z domu.A później jak już znalazłam się w innym miejscu,to nie wiedziałam skąd się tam wzięłam.Przykładowo studiowałam dziennie ekonomię i nie myślałam o zmianie kierunku.Byłam Starostą w grupie,miałam wszystko pozaliczane,semestr już się kończył i w ciągu godziny wszystko wywróciło się do góry nogami.Miałam nieprzyjemną sytuację z wykładowcą podczas zaliczenia przedmiotu.Zostałam z nim sama w sali.Nic się nie stało,ale w pewnym momencie,po prostu podszedł zbyt blisko,przytrzymał mi rękę,był dość natrętny.Wyszłam z sali jak oparzona,poszłam do Dziekanatu,wzięłam obiegówkę,zabrałam dokumenty i zrezygnowałam ze studiów.Zerwałam wszelkie kontakty.Po prostu w ciągu godziny.Szczegółów nie pamiętam.Nie pamiętam jak wybierałam dokumenty.Po prostu zorientowałam się w domu,że już nie jestem studentką ekonomii.Ostatnie,co pamiętam,to jak wychodziłam z sali,a następnie stałam w domu z dokumentami w ręce.Później zadzwoniłam do Dziekanatu i zapytałam,kiedy u nich byłam?I zracjonalizowałam sobie tę swoją rezygnację w taki sposób,że po prostu nie znoszę ekonomii,że się tam duszę,że lepiej mi będzie na filologii polskiej.A przecież przez cały rok,kiedy ją studiowałam,to wcale tak nie myślałam.Owszem,nudziłam się,ale zmieniać nie miałam zamiaru...

 

dlatego ja nie jestem w stanie przerobić na terapii tego cholernego gwałtu... nie jestem w stanie wymówić ani słowa kiedy pada pytanie o to...

Mam dokładnie tak samo.Staram się przełamać,powiedzieć o wszystkim,ale nie jestem w stanie.Są momenty,kiedy w jakiejś części mi się udaje przełamać,pokonać ten przeklęty mur.Udało mi się opowiedzieć o wspomnieniach z dzieciństwa,a to już wiele.Może z czasem uda mi się i z resztą.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Chciałaś wielokrotnie uciec,urwać wszelkie kontakty,zniknąć,być kimś innym,przenieść się gdzieś w odległe miejsce,w inne środowisko,gdziekolwiek,byle dalej od tego,co jest Ci znane?

no ba... tylko chyba fuga jest czymś nieświadomym, niecelowym, niekontrolowanym... w moim przypadku to przeorganizowanie wspomnień tak właśnie przebiegło... nawet nie jestem w stanie powiedzieć kiedy to się stało... po prostu przestałam pamiętać... i jakiś czas temu nagle "przewinął mi się kawałek filmu" z tamtego okresu. Czynnikiem wyzwalającym była rozmowa z osobą molestowaną. Parę godzin później kolejnych kilka klatek... Potem znów i znów... aż "przepłynęły" przeze mnie wszystkie obrazy i uczucia jakie im towarzyszyły... dosłownie mnie to zalało taką falą że aż zabrakło mi tchu... w jednej sekundzie byłam spocona jak mysz, trzęsąca się i dysząca, gotowa do ucieczki...

jak na borderkę przystało pierwsze co miałam ochotę wtedy zrobić to pociąć się...

 

Są momenty,kiedy w jakiejś części mi się udaje przełamać,pokonać ten przeklęty mur

taaaak mi udało się powiedzieć że się obwiniam o to że nie broniłam się z wystarczającą siłą żeby się obronić skutecznie... na pytanie o to co mogłam jeszcze zrobić - zastygłam i po rozmowie...

w ogóle kiedy terapeutka mnie o to pyta to mam ochotę uciec z gabinetu ale ten paraliż mi nie pozwala po prostu...

aha i raz udało mi się jej powiedzieć że chcę od niej wyjść, uciec i nie wrócić już...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
fuga jest czymś nieświadomym, niecelowym, niekontrolowanym
dokładnie.

"Fuga dysocjacyjna to zaburzenie, w którym współwystępuje uogólniona i pełna amnezja obejmująca także tożsamość jednostki z dążeniem do ciągłej zmiany z podejmowaniem dłuższych pozornie celowych podróży poza miejsce zamieszkania. Jednak przy całkowitej amnezji własnej tożsamości zachowana jest normalna sprawność umysłowa. Fuga dysocjacyjna może ustąpić po kilku godzinach, albo nawet wielu miesiącach."

w moim przypadku to przeorganizowanie wspomnień tak właśnie przebiegło... nawet nie jestem w stanie powiedzieć kiedy to się stało... po prostu przestałam pamiętać...

I teraz pytanie.Czy przeorganizowanie wspomnień,zapomnienie ich,bez podróży gdziekolwiek,to jest właśnie fuga?Czy może jest to jednak amnezja dysocjacyjna?

dosłownie mnie to zalało taką falą że aż zabrakło mi tchu... w jednej sekundzie byłam spocona jak mysz, trzęsąca się i dysząca, gotowa do ucieczki...
myślę,że to jest właśnie typowa reakcja dla powracających,niechcianych wspomnień.Takie coś,dosłownie zwala z nóg.U mnie reakcje są dokładnie takie same.Mam przed oczami właśnie te sceny,urywki,przewijają się,razem z uczuciami,emocjami,głównie lękiem,wręcz przerażeniem,zamieram na czas,kiedy to wraca,brakuje mi tchu,mam wrażenie,że grunt usuwa mi się spod nóg,że za chwilę coś się stanie.
na pytanie o to co mogłam jeszcze zrobić - zastygłam i po rozmowie...w ogóle kiedy terapeutka mnie o to pyta to mam ochotę uciec z gabinetu ale ten paraliż mi nie pozwala po prostu...
to jest właśnie mechanizm obronny psychiki.Ona broni dostępu do tych rzeczy,bo są bardzo trudne,bolesne,przerażające...i pytanie-jak przez to przebrnąć?Zwalczyć to?Przejść wreszcie przez ten mur?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

u mnie to wg. kardy oddziałowej amnezja dysocjacyjna bo nie zmieniłam tożsamości ale fugą zalatuje trochę... czyż w psychologii nie jest tak że bardzo rzadko zaburzenia występują w czystej postaci a głównie współwystępują wymieszane ze sobą?

.i pytanie-jak przez to przebrnąć?Zwalczyć to?Przejść wreszcie przez ten mur?

moja terapeutka uznała że da mi spokój na razie i wrócimy do tematu jak będę gotowa... tylko kiedy to będzie... ?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
czyż w psychologii nie jest tak że bardzo rzadko zaburzenia występują w czystej postaci a głównie współwystępują wymieszane ze sobą?
istotnie ;)

 

moja terapeutka uznała że da mi spokój na razie i wrócimy do tematu jak będę gotowa... tylko kiedy to będzie... ?
No właśnie.Moja powiedziała mi to samo,ale ja odpowiedziałam,że nigdy nie będę na to gotowa i chcę próbować się przełamać,bo bez tego,nie ruszę dalej.Są sesje,kiedy świadomie uciekam od rozmowy na ten temat,a są też takie spotkania,kiedy próbuję się przełamać,dotrzeć do tych wszystkich wspomnień,ale natrafiam na mur.To jest dla mnie bardzo frustrujące,bo mam wrażenie,że nie mam nad sobą kontroli.Moja psychika to jedno,a ciało,to drugie.I w pewnym momencie dzieje się tak,że psychika przejmuje kontrolę nad ciałem,robi sobie co chce,jakby "żyła własnym życiem" i jestem bezsilna.Bezsilna wobec samej siebie.Bez możliwości dotarcia do własnych wspomnień,bez możliwości wypowiedzenia słowa,czy poruszenia się.Jestem zła.Zła na samą siebie,że mam takie blokady.Was to też tak frustruje?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

frustruje i przygnębia... odbiera siłę do walki... niestety

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Wydaje mnie się, ze jeszcze przynajmniej jedna osoba pisała na forum o tym,ze ma wyparcie z pamięci, sytuacje z dzieciństwa oczywiście typu seksualnego tylko nie związane z ojcem a sama osobiście rozmawiałam z osobą z forum, która ma identyczne luki w pamięci i chodzi również o molestowanie seksualne ze strony ojca. Wszystko zapomniała i zaczęło się przypominać stopniowo na terapii dopiero.

Widoczne jest to tak traumatyczne przeżycie ,że wyparcie pamięciowe jest tutaj zwyczajnym mechanizmem obronnym.

Tulam was dziewczyny i nie zazdroszczę tego przeżycia , jest to gorsze niż przemoc fizyczna, chyba najgorsze co można zrobić .

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

tahela, w moim przypadku to nie był ojciec... choć jest posranym i podłym egoistą tego mu zarzucić nie mogę...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Witam serdecznie!

 

Przeczytałam wszystkie wcześniejsze wpisy w tym wątku i chciałabym napisać kilka słów. Zastrzegam, że nie jestem żadnym specjalistą, jeśli chodzi o zaburzenia dysocjacyjne (konwersyjne), ale coś tam trochę wiem ;) Dysocjacja należy do jednych z najsilniejszych mechanizmów obronnych psychiki, które wyróżnił sam Zygmunt Freud. Oznacza rozdzielenie, gdyż NIEŚWIADOMOŚĆ zaczyna "odwracać uwagę" od niechcianych, trudnych, traumatycznych myśli, emocji i uczuć. Czasami nieświadomość zaczyna tak mocno wpływać na świadomość jednostki, że człowiek traci kontrolę nad tym, co świadome, nastąpić może nawet drastyczna zmiana cech osobowości czy poczucia tożsamości, co nazywa się mianem "rozdwojenia jaźni" albo osobowości wielorakiej. Zaburzenia dysocjacyjne (F44) odznaczają się częściową lub całkowitą utratą prawidłowej integracji między wspomnieniami przeszłości, poczuciem własnej tożsamości, bezpośrednimi wrażeniami i kontrolą dowolnych ruchów ciała. Na zaburzenia dysocjacyjne składa się wiele różnych zaburzeń - amnezja dysocjacyjna, fuga dysocjacyjna, stupor, trans i opętanie, drgawki dysocjacyjne. Zaburzenia dysocjacyjne mają charakter psychogenny i ściśle wiążą się w czasie z wydarzeniami urazowymi, traumą, przebytymi w dzieciństwie kryzysami związanymi ze śmiercią lub molestowaniem seksualnym, nierozwiązywalnymi i trudnymi do zniesienia problemami lub zaburzonymi związkami z innymi ludźmi. Więcej na temat dysocjacji i zaburzeń dysocjacyjnych można przeczytać pod poniższym linkiem: http://portal.abczdrowie.pl/zaburzenia-dysocjacyjne-tozsamosci. Pozdrawiam!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

ekspert_abcZdrowie, skoro zaburzenia dysocjacyjne są"ingerencją"nieświadomości,to czy istnieje jakiś sposób,aby zniwelować jej wpływ,przełamać bariery,które stawia?Przykładowo,chcemy na terapii przepracować bolesne rzeczy,ale nie jesteśmy w stanie pokonać mechanizmów,które wykorzystuje nieświadomość,żeby "odwrócić" od tego uwagę.To bardzo utrudnia proces powrotu do zdrowia.Ba!Powiem więcej-uniemożliwia go.Wszystko to w Nas tkwi,wraca w koszmarach,w postaci rozmaitych lęków,depresji,wspomnień,innych rzeczy i nie jesteśmy w stanie się z tym uporać.Mimo,że próbujemy,to jednak w chwili,gdy padają trudne pytania,dosłownie się wyłączamy,nie możemy powiedzieć nawet słowa,poruszyć się.Przez to często pojawiają się wątpliwości,brakuje sił do czegokolwiek,do jakiejkolwiek walki o siebie.Czy istnieje coś,co mogłoby pomóc w takiej sytuacji?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Bellatrix, istotą zaburzeń dysocjacyjnych jest chyba najbardziej to, że człowiek chciałby mieć/odzyskać kontrolę nad sobą, nad emocjami i wspomnieniami, a nie może. Nieudolny konflikt między "chcę" a "nie mogę" powoduje, że pojawiają się określone reakcje ze strony organizmu, np. drgawki albo stupor. W warunkach prawidłowych wspomnienia i wrażenia są w znacznym stopniu pod kontrolą świadomości. Mogą być w odpowiednim momencie "wybierane", by znaleźć się w polu uwagi, podobnie jak ruchy dowolne, które mogą być wykonane. W zaburzeniach dysocjacyjnych zdolność do świadomej i wybiórczej kontroli jest ograniczona i ograniczenie to może się zmieniać z dnia na dzień czy nawet z godziny na godzinę. Zwykle bardzo trudno określić, w jakim stopniu utrata funkcji (np. luki pamięciowe) pozostaje pod świadomą kontrolą. Stany dysocjacyjne mogą nagle się pojawić i tak samo nagle ustępować. Takie sytuacje są jednak dość rzadko spotykane, chyba że ma się do czynienia z silnie prowokującą interakcją czy zabiegami, jak hipnoza albo stan odreagowania w psychoterapii. Zmiany dysocjacyjne lub ustąpienie stanu dysocjacyjnego mogą być ograniczone jedynie do czasów trwania takich zabiegów. Wszystkie rodzaje zaburzeń dysocjacyjnych wykazują tendencję do ustępowania po kilku tygodniach lub miesiącach. Stany, które trwają ponad 2 lata od pierwszego spotkania z psychiatrą, są oporne na psychoterapię i trudno je leczyć.

ekspert_abcZdrowie, skoro zaburzenia dysocjacyjne są"ingerencją"nieświadomości,to czy istnieje jakiś sposób,aby zniwelować jej wpływ,przełamać bariery,które stawia?Przykładowo,chcemy na terapii przepracować bolesne rzeczy,ale nie jesteśmy w stanie pokonać mechanizmów,które wykorzystuje nieświadomość,żeby "odwrócić" od tego uwagę.

Bellatrix, metodą na zaburzenia dysocjacyjne jest psychoterapia, która ma dążyć do przełamania różnych mechanizmów obronnych, nie tylko konwersji, ale też silnego unikania czy zaprzeczania problemom przez pacjenta. Czasami jednak i metody psychoterapeutyczne nie potrafią przełamać tej "bariery". Najważniejsze jednak by tej "bariery" terapeuta nie pomylił z naturalnym oporem pacjenta przed zmianą, który pojawia się w praktycznie każdym procesie terapeutycznym.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Agasaya,

to dobrze,e tego nie możesz przynajmniej, egoizm wystarczy w zupełnośći

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

a przypomniało dziś o sobie jeszcze jedno ciekawe zaburzenie dysocjacyjne... ale w sumie nie wiem co to...

czasem nagle zapominam gdzie jestem... i to dzieje się w sytuacjach wcale nie specjalnie trudnych albo wcale nie trudnych.... np kiedy jadę autobusem, idę do sklepu, siedzę w pubie albo i we własnym domu... robię coś i nagle "łup"- kilka, kilkanaście sekund nie wiem gdzie jestem i kim jestem ani o co chodzi w danej sytuacji... kompletne zaćmienie... a potem stopniowo sobie "przypominam". oczywiście automatycznie pojawia się lęk a czasem wręcz panika...

 

czasem też nie poznaję ludzi... takich ludzi których widuję codziennie i powinnam ich pamiętać... przykładowo, wchodzę na oddział i w korytarzu stoi psycholożka. uśmiecha się do mnie a ja stoję jak wryta i nie wiem czy mam powiedzieć "cześć" czy "dzień dobry" bo nie wiem czy to pacjent czy ktoś z kadry :roll:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
a przypomniało dziś o sobie jeszcze jedno ciekawe zaburzenie dysocjacyjne... ale w sumie nie wiem co to...

czasem nagle zapominam gdzie jestem... i to dzieje się w sytuacjach wcale nie specjalnie trudnych albo wcale nie trudnych.... np kiedy jadę autobusem, idę do sklepu, siedzę w pubie albo i we własnym domu... robię coś i nagle "łup"- kilka, kilkanaście sekund nie wiem gdzie jestem i kim jestem ani o co chodzi w danej sytuacji... kompletne zaćmienie... a potem stopniowo sobie "przypominam". oczywiście automatycznie pojawia się lęk a czasem wręcz panika...

wiesz...ja tak miałam po lekach.To był jeden z nieszczęsnych skutków ubocznych,przez które musiałam je odstawić.Powiedzmy wracałam z uczelni i w pewnej chwili stawałam i nie wiedziałam,co ja tam robię,dlaczego tam jestem,kim jestem,jakie to miasto i tak dalej.Po odstawieniu leków,wyciszyło się...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Bellatrix, a jakie leki wtedy brałaś?

Bo ja mam ostatnio takie fazy coraz częściej... odrealnienie, zapominanie, zatracanie się...

dzisiaj właśnie psycholożka stwierdziła, że zastanawia się czy nie mam właśnie zaburzeń dysocjacyjnych. Tylko nie wiem do końca czy chodziło jej o zapominanie, czy 'pofragmentowanie' siebie i różne zachowanie w zależności od otoczenia...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

bretta, ja miałam takie coś po Sertralinie.Lekarka się zdziwiła,bo takie skutki uboczne,to rzadkość.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Już rozmawiałam troche na ten temat z Bellatrix, ale chciałabym jeszcze, żebyście mi powiedzieli, jak rozumiecie umiejscawianie obajwy dysocjacyjne w konteśkcie innych zaburzeń w tym BDP. Chodzi mi o ten fragment tekstu ze strony http://bpd.szybkanauka.net/

 

"Dysocjacja

Najpoważniejszy mechanizm obronny psychiki polegający na czasowej utracie (lub modyfikacji) poczucia tożsamości (utracie świadomości, depersonalizacji, chwilowej amnezji lub utracie kontaktu z rzeczywistością) w celu uniknięcia przykrych myśli, wspomnień i skojarzeń.

Dysocjacje występują w niektórych przypadkach BPD i zespołu stresu pourazowego; mają miejsce w momentach, których nieświadomie osoba przypomina sobie to co wywołało w niej kiedyś spory stres – umysł, chroniąc od bolesnych wspomnień i skojarzeń, odłącza osobę od dostępu do całej jej pamięci. Osoba nie pamięta więc w takich momentach bolesnych wspomnień, ale też nie pamięta niczego, nawet tego jak się nazywa i kim jest. Trwa to zwykle około kilku, kilkunastu minut. Jeśli trwa dłużej, i wiąże się z poczuciem innego "ja", można mówić o dysocjacyjnym zaburzeniu osobowości. Dysocjacja jest z pozoru podobna do psychozy (psychoza to oderwanie się od rzeczywistości występujące w schizofrenii), z tym że dysocjacja jest spowodowana konkretnym wydarzeniem z przeszłości, które psychika stara się zapomnieć. Psychoza natomiast trwa dłużej i nie potrafimy jeszcze wytłumaczyć dlaczego ma miejsce – mechanizm psychozy zdaje się być mocniej uwarunkowany biologią, na którą nie ma wpływu nasza psychika. Dysocjacje zwykle nie wymagają stosowania przeciwko nim leków."

 

oraz

 

""Osobowość wieloraka", "rozszczepienie osobowości" (w j. ang. DID – Dissociative Identity Disorder). Rzadki (dotyka 1 osobę na 10000) i poważny przypadek BPD, (...)"

 

Czym w takim razie jest dysocjacja? Czy to jest element BDP, czy jednostka powiązana, współwystepująca, czy jest skutkiem ,echanizmów BDP, czy go poprzedza, czy jest może jednostką zupełnie z tym nie związaną?

 

-- 20 kwi 2012, 16:00 --

 

Agasaya, licze m. in. na Twoją odpowiedź, ze względu na kody ICD które masz w podpisie...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

zielona miętowa, pamiętaj,że to były tylko takie moje przypuszczenia i przemyślenia ;)Mogę się co do tego mylić.Sama jestem ciekawa,co na ten temat powiedzą inni.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Bellatrix, się wie ;) ale na terapii to ja się wcale nie dowiaduję więcej i nic bardziej pewnego :? coś mi się wydaje, że odzew nie będzie duży, bo chyba nie wiele osób problem dotyczy, a jak już, to nie dysponują wiedzą o którą mi chodzi

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×