Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
Butterfly92

Już niewiem jak mam ze sobą radzić...

Rekomendowane odpowiedzi

Witam, kiedyś się udzielałam na tutejszym forum więc możecie mnie znać, bądź też nie.

W maju br pisałam o tym że mam problemy z osobowością, doradzaliście mi abym poszła do psychologa, do dzisiejszego dnia nie poszłam..

Ale szczerze mowiac to pojde i zaczne cos robic ze soba, bo to co robie to nie jest normalne.

Wiecie co jest najgorsze w moim zyciu? Ze non stop musze zwracac na siebie uwage, czy to w pracy, czy w szkole, musze sie smiac, glosno mowic, aby inni patrzeli na mnie, tak wiem strasznie to dziwne ale mam z tego satysfakcje...

Druga sprawa to doroslosc.... wczoraj piszac z znajoma powiedziala ze zamiast zachowywac sie w miare doroślej ( mam 19 lat, w marcu 20) , to zachowuje sie jak 14-latka ktora ma olej w glowie.... akurat zgadzam sie z nia, ma racje, doradzila mi zebym zmienila towarzystwo na ciut doroślejsze... a ja mysle sobie- kto by wgl ze mna wytrzymal w tym towarzystwie... tak naprawde znajomych mam niewielu, boli mnie to ze taka jestem, ale naprawde nie potrafie nic ze swoim życiem zrobić. z rodzicami tez nie mam najlepszego kontaktu, najgorsze jest to ze staraja sie abym miala dobre zycie a ja im odpyskiwuje, obrazam ich, ojciec mi powiedzial ze tak naprawde jestem taka inna, nigdy nie potrafil sie ze mna dogadac, poniewaz jestem przemadrzala osoba i tak naprawde tylko ja mam racje, nikt inny. dodatkowo mam zaburzenia odzywiania (czyt. kompulsywne objadanie sie) moje zaburzenie polega na tym ze bez skrupolow potrafie zjesc 3 paczki czekolady w 10 minut a pozniej nagle sie zaczynam odchudzac i to jest w koło macieja... obżeram sie i odchudzam sie... naprawde jest mi zle z tym, mam chlopaka ktory tez sie u psychologa leczyl i teraz jest nie do poznania... piszac to chcialabym miec ten koszmar za soba... potrafie sie przyznac ale najgorsze jest to ze jak chce sie isc zapisac do psychologa to nie widze juz zadnych problemow i tlumacze sobie "w koncu sie zmienie"... a tak naprawde ta zmiana nie nastapila do dnia dzisiejszego.

Wiem ze poradzicie mi psychologa tylko boje sie, ze nawet psycholog mi nie pomoże... mam ciezki charakter i oddałabym wszystkie skarby świata aby to zmienić, bo przez moje zachowanie tylu ludzi zraniłam i nie chce kolejnych ranić :(:(

Pozdrawiam.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Pewnie dużo osób by się ze mną zgodziło, że przed pierwszą wizytą u psychologa/psychoterapeuty każdy ma obawy, że ta osoba może nie pomóc, że przerosną ją Nasze problemy. Najczęściej ten strach mija już po pierwszej wizycie a czasami trochę później. Na pewno warto spróbować bo tylko Ty wiesz jak się sama z tym wszystkim męczysz. Sama przechodziłam przez zaburzenia odżywania i wiem jaki to koszmar napełniać się jedzeniem tylko po to żeby poczuć się lepiej. Pewnie czytałaś bądź się domyślasz, że jedzenie jest tylko sposobem rozładowania emocji i że istnieją lepsze sposoby radzenia sobie z wahaniami nastroju.

 

Jak sama piszesz, psycholog pomógł w zmianie Twojego chłopaka. Może warto wyjść z założenia, że Tobie też mógłby pomóc w problemach? Moim sposobem jest zadanie sobie pytania: ,,Co na tym zyskam a co stracę?''. W przypadku straty wrócisz do tego co było i dobrze znasz, a w przypadku zysku możesz odmienić swoje życie na lepsze. Spróbuj :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Byłam dzis u psychiatry.

Diagnoza: osobowość chwiejna emocjonalnie, typ impulsywny.

Czeka mnie długa terapia, mogąca trwać kilka lat....

Zobaczymy co z tego wyniknie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Kiedyś jak usłyszałam, że terapia będzie trwała kilka lat to byłam niechętnie nastawiona. Myślałam sobie: ,,Ale ja chcę poprawy już, teraz, natychmiast''. Z perspektywy chodzenia kilka lat na terapię uważam, że nie da się pewnych problemów rozwiązać szybko i na pewno warto pracować te kilka lat, żeby wreszcie cieszyć się wolnością. Bo co to jest kilka lat w zestawieniu z całym życiem?;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Kiedyś jak usłyszałam, że terapia będzie trwała kilka lat to byłam niechętnie nastawiona. Myślałam sobie: ,,Ale ja chcę poprawy już, teraz, natychmiast''. Z perspektywy chodzenia kilka lat na terapię uważam, że nie da się pewnych problemów rozwiązać szybko i na pewno warto pracować te kilka lat, żeby wreszcie cieszyć się wolnością. Bo co to jest kilka lat w zestawieniu z całym życiem?;)

Tak zgodzę się, nie chce sie szybko zmieniac, tak jak np z odchudzaniem, co mi z tego jak szybko schudne a po chwili jo-jo dostane?

Tak samo jest z osobowością, juz wole chodzic kilka lat chodzic na terapie i zmienić się na całe życie.

 

Racja : co to kilka lat w zestawieniu z całym życiem, mam 19 lat i mysle ze uda mi sie w 3,4 lata zmienic swoje nastawienie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×