Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
OnaSameŁzy

Bez powodu na życie chęci brak.... Kolejny powrót depresji

Rekomendowane odpowiedzi

Witam Wszystkich serdecznie!

Pierwszy raz jestem na forum związanym z moją, tak moją chorobą... Chorobą, której nienawidzę... To coś odbiera mi wszystko... Studia, pewność siebie, właściwie to życie. Co ja mówię, przecież ja nie chcę zyć..

 

Choruję od jakichś 3 lat, z przerwami- wygląda to tak, że jak już faszeruję sie antydepresantami to po ok pół roku jest lepiej, biorę leki pół roku i potem próbuję bez. I to wraca... za każdym razem depresja rośnie w siły a ja przegrywam. Nie mam juz energii, motywacji do działania. Widze wszystko w czarnych scenariuszach, nie mam siły próbowac, walczyc. Zamykam się...

 

Właśnie zawalam studia. Hhe, cóż za ironia losu...

 

Naprawdę nie daję rady. Dziś wylałam morze łez. A przecież "nic" się nie stało....

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Zawsze to coś trzyma nas za ramiona, przytula się i nie pozwala od siebie odejść, jest zimne ale wciąż przy Tobie jest. Wiem jak to jest, myślenie tylko wszystko pogarsza.. Witaj, OnaSameŁzy,

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Witam serdecznie Mirabeleee. Mnie choroba dopada tak nagle, tak jak dzis... od kilku dni było coraz gorzej. Dziś ujawniła się w pełnej okazałości....

 

-- 17 lis 2011, 20:40 --

 

Witam serdecznie Mirabeleee. Mnie choroba dopada tak nagle, tak jak dzis... od kilku dni było coraz gorzej. Dziś ujawniła się w pełnej okazałości....

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Witaj OnaSameŁzy, nie będę Ci pisać, że nie należy się poddawać, bo sama jestem w podobnej sytuacji i nie czuję tego hasła, ale trzymam za Ciebie kciuki:) Teraz jest tak, a za chwilę może być inaczej, tak jak teraz nie jesteśmy sobie w stanie wyobrazić. Trzymaj się:)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

HankaPrywatnie dziękuję! Miło zobaczyć odzew na własne jęki i żale... Potrzebuję tego teraz :( również trzymam za Ciebie kciuki!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Witam, mnie też choroba dopadła bardzo nagle- z perspektywy czasu oczeniam moje wcześniejsze życie jako bajkę- byłam zdrowa i szczęśliwa- ale jak człowiek to ma to nie zdaje sobie sprawy z własnego farta:-). Ja choruję już 6 lat- dokładnie w listopadzie 2005 roku się zaczęło i przewróciło moje życie do góry nogami. Nic już nie jest takie jak było odkąd mam depresję, niby oddycham, jem, mówie itd ale wszystko jest inne...dlatego doskonale rozumiem Twój ból. Ja leczę się już 4 lata i czekam cierpliwie aż może mój mózg zrezygnuje z zamiaru unicestwienia ciała które go w końcu nosi:-), pozdrawiam.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Wszystkich dopadło nagle, a ja mam nerwicę od urodzenia.. Pozdrawiam wszystkich, który mieli zdrową przeszłość.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja Ci nie napiszę że wszystko będzie dobrze, nie zapytam dlaczego jesteś smutna, itd...moja rodzina i znajomi często tak mówili, albo jeszcze ten tekst "może spróbuj być w lepszym nastroju". Nikt nie rozumiał że ja chciałam być w lepszym nastroju- o niczym innym nie marzyłam, ja poprostu nie umiałam być już w lepszym nastroju...ale ponoć depresja (nawet ta nieleczona) zawsze w końcu mija tak wyczytałam w książce także może warto w to wierzyć.

 

-- 17 lis 2011, 22:45 --

 

Nerwicę również miałam od urodzenia ale depresję mam "dopero" od 6 lat. Dla mnie życie z samą nerwica to już byłoby coś lepszego...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

kami28, no nie wątpie. Depresja z nerwicą to bomba wybuchowa. Cieszę się że mam tylko stany depresyje, dzięki temu często się motywuje i jakoś sobie radzę.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja już nie mam siły dlatego siedzę i zbijam bąki na bezrobotnym...i tak jak mówią nudzę się tak jakby z depresją szło się do ch....y nudzić;-(

 

-- 17 lis 2011, 22:58 --

 

Obecnie z moją psychiką nie jest aż tak źle (inaczej nie pisałabym na forum) jak czasem bywało ale wysiada mi ciało...mam straszne bóle, lekarze twierdzą że to właśnie z depresji...boli mnie dosłowie wszystko i jak tu iść do pracy.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Też odczuwam ból fizyczny, to okropne bo leki nie pomagają. Ja się uczę póki co i już mam miesiąc nieobecności. Jak tak dalej pójdzie..

 

-- 17 lis 2011, 22:00 --

 

Jakby ktoś potrzebował pogadac 18632552 - gg.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja biorę Lexapro + doraźnie na lęki clonazepan a boli mnie dosłownie wszystko a najgorzej plecy i nogi- prawie nie mogę chodzić tak mnie rwie więc zastanawiam się czy to "tylko" depresja czy może dodatkowo coś się mnie uczepiło...oj nie jest lekko.

 

-- 17 lis 2011, 23:10 --

 

Ja czekałam na diagnozę prawie 2 długie lata zanim w końcu neurolog stwierdził że to zaburzenia wydzielania neuroprzekaźników czyli depresja...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeeej, ale jesteście kochani! Bardzo źle spałam, wstałąm wcześnie i wchodzę tu i widzę tyle wypowiedzi. Bardzo miłe uczucie :) Ja leczyłam się na anoreksję 3 lata, groził mi szpital. Brałam najpierw rispolept- nietrafiony zupełnie, setaloft, sedam i mozarin ostatnio. I mi też rodzina mówiła "masz wszystko czego ci potrzeba, popatrz na świat inaczej, zmień nastawienie itp.". Nie powiem, w tych stanach, gdy było lepiej i przestawałąm brać leki, oczywiście pod kontrolą psychiatry i równolegle z psychoterapią to czułam się lepiej.

 

Tak w ogóle wszystko mam. Mam rodziców, wspaniałego mężczyznę, prestiżowe studia i tylko SZCZĘŚCIA mi brak... (zdrowia psychicznego)

 

Pozdrawiam wszystkich!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Naprawdę Cię rozumiem, wiem, że to brzmi trochę na naciągane, ale tak jest ;) Sama chorowałam ciężko na depresję kliniczną, a teoretycznie mam wszystko czego trzeba, rodziców, fajne rodzeństwo i jak czytam różne straszne rzeczy, które przeżyli ludzie na tym forum, to się zastanawiam, czemu sama choruję. Najgorsze są nawroty choroby, ale ważne żeby się nie poddawać. Trzeba walczyć dla swojej przyszłości i wielu dobrych chwil, które mogą nas spotkać. Pozdrawiam Cię cieplutko i trzymam kciuki, aby się wszystko ułożyło ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja też mam wszystko o czym piszesz- czuję się kochana i ja sama bardzo kocham moją rodzinę i jedyne czego mi brak to zdrowia- tego psychiczneg i fizycznego zarazem bo u mnie to bardzo jest ze soba związane. Pozdrawiam i życzę miłego- spokojnego dnia.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dziękuję za odzew. Dziś mimo, że dzień przebiegł pomyślnie, wszystko się jakoś ułożyło to czuję się taka wypompowana... I ciężko było mi się do czegokolwiek zmusić. Muszę jeszcze posprzątać porządnie w mieszkaniu, a tak strasznie nie mam siły...

 

-- 19 lis 2011, 06:46 --

 

Nowy dzień, nowe wyzwania, nowe lęki.

Macie tak, że już w piątek martwicie się, że w poniedziałek kończy się weekend? Co tydzień przeżywam to samo... Poniedziałek- tragedia, bo perspektywa całego tygodnia mnie przeraża. Z kolejnymi dniami jest ciut łatwiej, ale w piątek zamiast cieszyć się czasem wolnym zaczynam przeżywać, że to się niedługo skończy... Czasami dochodzi do tego, że leżę w łożku i płaczę "bo pojutrze koniec weekendu" :/ Przez to nie potrafię się cieszyć dniem wolnym, nie potrafię go wykorzystać, życie ucieka mi przez palce.... I podobnie jest z wizytami mojego chłopaka- przy nim czuję się lepiej. Moje lęki odchodzą, jest mi lżej. Ale jak pomyślę, że on zaraz musi wracać do domu, bądz dnia następnego to zaczynam płakać, wpadam w szał... Świadomość, że on pojedzie psuje mi cały czas jaki jest nam dany :/ nie wiem co z tym zrobić...

 

Kolejną rzeczą jest ciągłe wręcz nieustanne odkladanie wszystkiego "na potem". Wciąż nie mam siły czegoś zrobić, coś mnie przytłacza. Najgorzej jest z rzeczami, któe muszę załatwić poza domem... Potrafię nosić przy sobie rachunek do zapłącenia np tydzień i wciąż go nie zapłacić, bo albo nie mam na to siły, nie mogę się zmusić, jestem zmęczona, mam nieuzasadniony niepokój i lęk.

 

Dziś chcę odwiedzić chłopaka i szczerze czuję, że jazda autobusem mnie przytłacza. Muszę wyjść o odpowiedniej porze żeby się nie spoznic i to takie banalne, a mnie przerasta :-|

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×