Skocz do zawartości
Nerwica.com

Witam wszystkich


Mia79

Rekomendowane odpowiedzi

Witam wszystkich serdecznie.

Mam stwierdzoną nerwice lękową przez chyba wszystkich lekarzy których odwiedziłam.Czyli internistę,kardiologa,neurologa,psychologa ,psychiatrę a nawet dermatologa.

Wszystko zaczęło się od serca,straszne walenie,jakby zaraz mialo wyskoczyć,po chwili przechodziło.I tak przez jakis czas.Odwiedziłam kardiologa,zrobił Ekg,Echo serca,Holter.Stwierdzona niewielka i podobno niegrozna tachykardia.

Potem był pierwszy atak.

Dzień jak co dzień,nic szczególnego sie wtedy nie wydarzyło...Wieczór,kładę się do łóżka,mąż już śpi bo na rano ma do pracy.I czuję ,że ciś się ze mną dzieje,nie umiem tego opisać,wstaję,zapalam światło,mąż mówi bym je zgasiła a Ja latam po pokoju jak idiotka nie wiedząc co mi się dzieje,wrażenie,że mam stan przedzawałowy,dziwne uczucie w głowie,drgawki,walenie serca.Kłade się i drżę pod kołdrą,dziwnie się czuję.Mąż wzywa pogotowie,przyjeżdzają,badają,ciśnienie 150/100,tętno 113,podaja leki uspokajające ,przeszło.Diagnoza Nerwica.Nie wierzę bo skąd,nie prowadzę stresującego trybu zycia.

Jakiś czas spokój.

Mija miesiąc i kolejny atak ale juz gorszy.

Od popołudnia czuję się dziwnie,czuję to w głowie,tak jakbym zaraz miała zemdleć.Dzwoni koleżanka czy przejdziemy się na groby ( był 1 listopada),idę być może mi przejdzie.

Gdy wyszłam z domu to chciałam z powrotem do niego uciekać,ale koleżanka już czekała.Idę i czuję,że mam ciarki od głowy,nie wiem co się dzieje,gdy weszlismy na cmentarz myślałam,że padnę,ciarki objęły już całe ciało,nogi jak z waty,niby tam byłam ale jakby mnie nie było,chciałam do domu jak najszybciej.

Jestem w domu,kładę sie i znowu drżę,znowu to dziwne uczucie jakbym umierała.Mąz znowu wzywa karetkę,ponownie leki uspokajające i przechodzi,zasypiam blogim snem.Mężowi kolejny lekarz mówi,że to nerwica.

A ja ciągle czuję,że mam jakąs chorobę.Wypatrzyłam sobie pieprzyka,takiego ciemnego,dziwnego.Zanim poszlam do lekarza,robiłam sobie aparatem zdjęcia tego pieprzyka i przybliżałam,byłam na 100% pewna,że to czerniak z przezutami na mózg.Chodzilam jak wrak czlowieka,z wyrokiem śmierci.

Wizyta u dermatologa.Pani Doktor bada i stwierdza,że to nic zlosliwego.Poryczałam się jej w gabinecie,nerwy puściły.

Wróciłam do domu i google,czytam ciągle o moim objawach i stwierdzam,że mam raka mózgu albo stwardnienie rozśiane.Umówilam się do neurologa,na poczekalni myślałam,że zemdleję.Mąż nalal mi wody ale z tego lęku nie umialam kubka prawie utrzymać.

Weszłam do gabinetu cała drżę,trzęsę się.Bada mnie.Nie stwierdza żadnych odchyleń poza tym,że jestem totalnie emocjonalnie rozregulowana,znowu ryczę.

Robię badania,morfologia z rozmazem,Ob,hormony tarczycy,magnez,potas,bolerioza i Bóg wie co jeszcze.Wszystkie wyniki idealne.

Co chwilę coli mnie coś innego,najlepiej zamieszkalabym z jakimś lekarzem.

Odwiedzam psychiatrę.

Stwierdza ,że na 100% to nerwica lękowa,opowiadam jej Swoje życie.5 latemu zmarl Mój synuś,mial 3 tyg,myślałam,że pogodziłam się z tym.7 miesięcy pózniej zachodzę ponownie w ciążę,9 miesięcy paralizującego,obłędnego strachu,leżenie na łóżku ze stetoskopem i nasluchiwanie czy dzidziusiowi bije serce,czytanie w internecie różnych rzeczy i przekazywanie ich lekarzowi,Ten każe Mojemu męzowi by odłączył mi internet,bo inaczej On i Ja zawaruje.

Rodzi się córeczka,sliczna i zdrowa,obecnie ma 4 lata.Ale te 4 lata to stres o jej zdrowie,byle katar wyprowadzał mnie z równowagi,gdy miała kaszel nie spalam po nocach,a gdy miala gorączkę to już nie wspomnę co się ze mną działo.Zaszczepiona jest chyba na wszystko,na pneumo,meningokoki.

Teraz dopiero poczułam,że przestałam się juz tak bac o nią,nie,że tak do końca ale czuję,że wyluzowałam.Jest zdrowa,mało choruje.

Mam dobrego,kochającego męża.Ale mial epizod z alkoholem,to też nadszarpalo mi nerwy,nie moglam na niego patrzeć,każde jego wolne mnie dołowalo bo wiedziałam,że się napije.Ale to mamy juz za sobą.

Psychiatra zapisuje mi leki Zomirem i Lafactin (najmniejsza dawka),najpierw Zomirem przez 5 dni potem dołączyć Lafactin.I psychoterapia.

Obecnie biore ten Zomiren( jest lepiej),niedlugo dołączę Lafactin.Boje sie tych leków ale mam już dośc myslenia o śmierci.O tym,że zostawięc Moją córeczkę ktora jest ze mna bardzo zżyta.

Jestem wykończona psychicznie.

Od 24 listopada zaczynam indywidualną psychoterapię,mam nadzieję,że to postawi mnie na nogi.

 

Dziękuję za wysluchanie,musiałam się wygadać.

Pozdrawiam wszystkich.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×