Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
kem

po co to wszystko..?

Rekomendowane odpowiedzi

Postanowiłam napisać tutaj bo czuje,że utknęłam w dole i nie wiem jak z niego wyjść... Miesiąc temu straciłam ukochanego psa... od tego czasu nie mogę się pozbierać. Ona była dla mnie jak moje dziecko, jak siostra. Była takim słoneczkiem,które oświetlało moje życie. Wraz z jej odejściem zaczęłam zastanawiać się po co to wszystko. Po co żyć skoro to co jest dobre, co nadaje naszemu życiu sens jest takie ulotne? Nie mogę tego zrozumieć i to mnie najbardziej boli.. że to co kochamy, co sprawia,że jesteśmy chociaż odrobinę lepsi umiera a nam zostaje tęsknota i cierpienie... mówi się 'tak bywa i trzeba żyć dalej' ale po co żyć dalej bez naszych przyjaciół czy rodziców.. jaki to ma wtedy sens ? :(

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

kem,

 

 

tak pewnie jest - jedni odchodzą, inni po nich płaczą. Wkrótce Świeto Zmarłych i pewnie wszyscy mają kogoś do opłakiwania - Ty masz swoja przyjaciółkę

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Wszystko w życiu jest ulotne, ale chyba lepiej przeżyć coś fajnego a później ewentualnie cierpieć niż całe życie być chłodnym, wypranym z uczuć automatem. W życiu piękne są tylko chwile ;) taka prawda i nimi trzeba się upajać.

Pieskowi jest teraz dobrze, w końcu wszystkie psy idą do nieba, a Ty zastanów się czy nie chciałbyś dać innemu, biednemu, maltretowanemu psu szansy na odrobinę ciepła i domu?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jak ktos umiera to jest przykro, ale wiadomo,ze ta osoba była z nami i ta świadomość jest ważna, ja miałam psa i też go kochałam pamiętam, byłam na studiach zadowolona wróciłam do domu bo zdałam egzamin a z drugiego odebrałam indeks z wpisem takze dowiedziałam sie ,ze sesje mam za sobą do przodu. Pies był chory wróciłam wieczorem do domu i dowiedziałam się że Kory nie ma, płakałam, zadzwoniła koleżanka i poszłam ze znajomym na piwo powiedziałam co się stało pocieszali mnie a stratę tego psa czuję bardzo mocno do dzisiaj, jak sobie zaczynam o tym myśleć to płacze dalej, kochałam tego psa bardzo i cierpię jak o niej myślę nadal jakby to było wczoraj.Ale ona nie uciekła po postu była chora.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
a Ty zastanów się czy nie chciałbyś dać innemu, biednemu, maltretowanemu psu szansy na odrobinę ciepła i domu?

 

Podbijam.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×