Skocz do zawartości
Nerwica.com

Bolesne wspomnienia


( Dean )^2

Rekomendowane odpowiedzi

Cześć,to temat w moim starym stylu,czyli dlugi i egocentryczny.Miałem już takich nie zakładać ale nie daję sobie rady sam.Postaram się to wszystko napisać w miarę zwięźle.

 

Dwa lata temu rzuciłem budownictwo,o czym pisałem już nie raz.Nie zdążyłem też nawiązać relacji z dziewczyną która tam była,choć chciałem,dziś już mam chłopaka.Ciężko przeżyłem obie sprawy.Poczułem że straciłem życiową szansę na szczęście.Właściwie czuję tak do dziś,ale nie poddałem się.Poszedłem na inny kierunek i tam ledwo ale przetrwałem.Cały rok się leczyłem więc było ze mną baaardzo różnie,było mnóstwo załaman,kilkanaście końców świata i takie tam.Jednak w końcu coś drgnęło.Nawet bardzo dużo,poczułem że zdrowieje.Ostatnie dwa miesiące to był czas powrotu do żywych.Postanowiłem zrealizować swoje marzenie i wrócić na budownictwo,dostałem się,jestem przyjęty.Nowe leki sprawiły że czułem się niesamowicie silny,byłem pełen entuzjazmu.Ale wszystko wróciło.

 

Teraz sedno.NIKT z kim rozmawiałem nie rozumie tego co mówię,może tu ktoś zrozumie.Przez cały ten czas od rzucenia budownictwa wracałem tam w myślach,marzeniach.Bardzo często wyobrażałem sobie że nie rzuciłem tego kierunku,że dobrze mi tam idzie i że poznalem tą Sylwie i coś z tego wyszło.Ciągle tam wracałem,tym chetniej że na finansach się nie odnalazłem.

Wracam tam też teraz mimo że znowu idę na budownictwo.To jakaś obsesja,nie wiem jak to nazwać.Na samą myśl o tym że rzuciłem studia,o tym że Sylwia jest z kims innym czuję naprawdę przeszywający emocjonalny ból.Czuję się tak źle że chce mi się płakać po prostu.Czasem nawet płaczę.Czuję że rzucenie tych studiów to był największy błąd w moim życiu.Czuję że to że straciłem Sylwie i te studia,ale chyba przedwszystkim ją,to sprawia że nigdy już nie będę szczęśliwy.Czuję tak jakbym miał okazję na szczęście i ją zaprzepaściłem,do tego muszę być szczery zazdroszcze tym którzy żyją tym życiem o którym ja marzyłem,szczególnie zazdroszczę temu chłopakowi którego pokochała Sylwia.Nawet gdy to piszę to pęka mi serce.

NIe potrafię sie cieszyć tym że znowu idę na budownictwo,tym że mój nastrój sie poprawiał i kilkoma sukcesami które odniosłem.

Kompletnie nie rozumiem czemu ale moja psychika wciąż tkwi w tamtej klasie.Nie chce tego ale wciąż to rozpamiętuje,ciągle każda dziewczyna z kręconymi włosami przypomina mi Sylwie,ciągle czuję że jestem nie na miejscu.Tak jakby moja psychika przyjeła że powinienem być tam i nie może zaakceptować że rzuciłem to,że tam z tymi ludzmi nie będę już nigdy.Choć minęły prawie dwa lata boli mnie to tak jakby to było wczoraj.Wpędza mnie to w prawdziwą depresja,a znam znaczenie tego słowa.Wspomnienia o tym odbierają mi siły,sprawiają że mam ochotę iśc do łóżka,zawinąc się w kołdre i po prostu się smucić.

Nie potrafię żyć ze świadomością że zmarnowałem zyciową szansę i że nie poznałem tej dziewczyny za wczasu.Czuję że nie znajdę lepszej i że nigdy już nie będę tak szczęśliwy jak mogłem być.Po prostu czuję że to wszystko nie ma sensu bo juz nigdy nie będzie idealnie,jak mogło być.

Wiem że to brzmi jak obłęd,bo ma wszelkie znamiona obłędu.Moja psychika utknęła tam tak jak ,nie wiem, jak psychika osoby która miała wypadek utknęła w momęcie wypadku.Powinienem dawno zapomniec.Nie zapomniałem,jest mi cholernie smutno gdy o tym piszę bo otwiera to wszstkie rany jakie mam.Nie umiem sobie z tym poradzić.Po prostu nie wiem jak.Wraca to do mnie regularnie a ja nie wiem jak z tym walczyć,co mam zrobić.

Wiem że gdzieś popełniam błąd w moim rozumowaniu.Wiem że idealizuje tamtą grupę,Sylwie i to wszystko.Mnóstwo rzeczy w moim zyciu straciłem i chyba dlatego jestem tak przewrażliwiony na punkcie każdej następnej utraty.Teraz po porstu czuję że bez Sylwii i tamtych studiów nie mogę żyć,to absurd ale moja pschika ciągle w to wierzy i nie pozwala mi zapomnieć i iść dalej.

Bardziej od tego że rzuciłem studia żałuje tego że nie poznałem Sylwii zanim ona się zakochała,bo na studia zawsze mogę iść drugi raz a błędu z Sylwią nie naprawie już nigdy i dlatego czuję że nigdy nie będę w pełni szczęśliwy.

 

Nie wiem możę ktoś to przeczyta i rozradzi mi,podda jakąś sensowną myśl,albo chociaż oceni to z zewnątrz i powie co myśli,w czym może tkwić problem bo z bólem przyznaję że mam fiksacje na tym punkcie i po prostu nie umiem.I boję się że tak będę czuł już zawsze.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Przeszłość ma nad nami władzę tylko wtedy kiedy jej na to pozwalamy.Nie pozwól jej się zniszczyć,tkwisz w przeszłości zamiast iść do przodu.Polecam psychoterapie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×