Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
Dezzi

Przez moje zachowanie cierpią moi bliscy Pomożesz?

Rekomendowane odpowiedzi

Witam serdecznie.

Mam 29 lat, dwoje dzieci , mąż.Chcę opisać swoją sytuację zajmie to troszeczkę miejsca na forum :) i może być troche chaotycznie opisane ale postaram się to zrobić zrozumiale .

Od kiedy pamiętam czyli czasy dzieciństwa w moim domu wszyscy baliśmy sie ojca jest to bardzo wybuchowy człowiek nie wiadomo jak się odezwać bo nie wiadomo kiedy zacznie się wydzierać z byle powodu i zawsze było i jest to napięcie i strach , zawsze mi powtarzał że nie poradzę sobie w życiu itp.Po prostu "zrył" mi psychikę.Kiedy miałam 18 lat wyszłam za mąż chciałam jak najszybciej uciec z tego domu "wariata" .Założyłam swoją rodzinę męża mam boskiego jest świetnym człowiekiem który wiem ,że mnie kocha i dzieci i wszystko było by pięknie gdyby nie ja i moje zachowanie .Zawsze obiecałam sobie ,że nie będę taka jak mój ojciec ale niestety tak nie jest gdy tylko coś nie idzie po mojej myśli wpadam w taki szał zaczynam się wydzierać i wytykać wszystkim błędy ale oczywiście siebie nie widzę swoich błędów.Po chwili nadchodzi spokój i żaczynam bardzo żałować swojego zachowania tego jak bardzo ranię bliskich nie radzę sobie z tym .Druga sprawa ,że sytuacja materialna zmusiła mego męża do wyjazdu bardzo nie chciałam żeby jechał ale w koncu dałam się przekonać , mój mąż bardzo się stara żeby w przyszłości było nam lepiej z jednej strony się cieszę a z drugiej mam do niego żal że pojechał, i zaczynam mu wypominać wszystko wiem że robię to w potworny sposób jestem okropna ale nie umiem się opanować jestem bardzo wybuchowa , wydzieram się na niego jak wariatka wiem że robie źle ale nie umiem tego zmienić sama nie potrafię , wczoraj tam mocno się wydarłam na niego tylko dla tego że zadzwonił do mnie o godzinę poźniej bo wcześniej nie m ógł tak zaczęłam się drzeć i powiedziałąm mu ze lepiej "gdybym zdechła to mieli by lżej i on i dzieci".Wieczorami siedzę wymyślam nie wiadomo co i zaczynam płakać , nie wiem jak mam to wszystko opisać bardzo mi ciężko jest to wyrazić .Nie umiem się cieszyć z życia ,mąż stara się mnie w jakiś sposób pocieszać ale ja zamiast wziąc się w garść dołuję się nie chce mi się nic ,nie umiem myśleć pozytywnie.

Nie wiem co sama chcę , proszę porozmawiaj ze mną, może powoli uda Ci się wyciągnąć to co siedzi we mnie i rujnuje mi zycie i w końcu zacznę cieszyć się zyciem tym co mam i nie będę przez te nerwy robic przykrości tym których kocham nad życie :cry:

Edytowane przez Gość

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Często tak jest, że powielamy schematy wyniesione, musiałabyś coś takiego przepracować na psychoterapii, ewentualnie wspomóc się lekami.

 

Myślałaś o wizycie u specjalisty?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Myślałam , ale zawsze jest coś...

A to długo czekać na wizytę , a to daleko 80km najbliższy specjalista , może jakimś sposobem dam radę sama , może jakieś leki bez recepty nie wiem ja nic nie wiem jestem bezsilna .

To wszystko pojawiło się u mnie 7 lat temu po urodzeniu drugiego dziecka.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×