Skocz do zawartości
Nerwica.com

Moj problem


taktoja

Rekomendowane odpowiedzi

mam 27 lat. mieszkam w anglii, studiuje tu i pracuje jako pomoc w klubie. zle w moim zyciu zaczelo sie dziac kiedy poszedlem do podstawowki, byla to prywatna szkola, do ktorej chodzilo duzo dzieci bogatych rodzicow. ja jako syn takiej klasy sredniej mialem troche zwyczajow, ktore w polaczeniu z moja ogromna wrazliwoscia spowodowaly, ze przez pierwsze trzy klasy bylem popychadlem, nienawidzilem chodzic do szkoly. po tych trzech latach nauczylem sie robic tak, by przypodobac sie kolegom z "wyzszych sfer" co zabralo mnie na szczyt swojego towarzystwa. nauczylem sie robic wiele rzeczy wbrew sobie, byle by tylko przypodobac sie innym osobom, w szczegolnosci jednemu koledze, nazwijmy go X. X byl zawsze najbardziej atrakcyjnym i lubianym kolesiem w klasie, szkole, ja po wspieciu sie w hierarchii stalem sie jego najlepszym kolega. poszlismy rowniez do jednej klasy w liceum, gdzie od poczatku stalismy sie klasowa elita jeszcze z kilkoma ludzmi. to byl okres prawdziwego wygrywania zycia, imprezy, dziewczyny, itd. X od poczatku wiedzial dokad idzie na studia, zgodnie z zawodem rodzicow (elitarnym), zdal swietnie mature, dostal sie na studia, znalazl grupe znajomych i kontynuowal wygrywanie. ja zupelnie nie nadawalem sie na ten kierunek, postanowilem zrobic tak samo, ledwo dostajac sie na kierunek ktory studiowala moja mama. po roku wylecialem z niego poniewaz okazalo sie ze nie dosc ze mnie zupelnie nie interesuje to nie nadaje sie na niego totalnie. w tym momencie zderzylem sie z zyciem i do dzis nie moge sie z tego otrzasnac. tulalem sie po szkolach policealnych, zeby nie wzieli mnie do wojska. moja kochana mama w koncu zlitowala sie nade mna i zafundowala mi prywatne studia, na chujokierunku, ktore skonczylem. nigdy nie bylem w prawdziwej pracy, po 4 latach licencjatu (nie bylem nawet w stanie napisac pracy w terminie) zupelnie nie wiedzialem co mam robic. i znowu moja kochana mama zafundowala mi kolejne studia, tym razem o wiele drozsze, tutaj w anglii, ktore rozwijaja moje hobby. no i siedze tak tutaj, po 1,5 roku dopiero znalazlem jakas prace, zeby chociaz troche oczyscic sumienie.

 

problem polega na tym ze od czasu wyrzucenia z tych pierwszych studiow, nie jestem w stanie okreslic swojej osoby. przez te wszystkie lata dopasowywania sie do innych, moje "ja" nie istnieje, w kontaktach z ludzmi zupelnie nie wiem co mam powiedziec, bo jedyne o czym mysle to jak oni mnie odbieraja. a w ogole po angielsku to juz w glowie klebi mi sie tyle mysli ze zupelnie nic nie gadam. mam tego swiadomosc juz kilka lat, staram sie byc soba, robic to na co mam ochote, ale skutkuje to tym ze kiedy tylko mam podniesc dupe sprzed komputera i wejsc w jakas interakcje z ludzmi, czuje tak niesamowita niechec ze trudno to opisac. mysle o samobojstwie w bardzo wielu momentach, dobrze sie czuje tylko wtedy kiedy wiem ze nic nie musze robic.

 

czy cos da sie z tym zrobic? jest jeszcze wiele innych szczegolow, ale mam nadzieje ze chociaz ktos to przeczyta.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

nie jestem w stanie okreslic swojej osoby. przez te wszystkie lata dopasowywania sie do innych, moje "ja" nie istnieje, w kontaktach z ludzmi zupelnie nie wiem co mam powiedziec, bo jedyne o czym mysle to jak oni mnie odbieraja.

 

Mam tak samo. Nie wiem kim jestem, co chce robić, nie mam żadnego hobby, nic mnie nie interesuje, nie wiem co będę robić po szkole. Nie wiem już nic. Najchętniej wyjechałabym gdzieś daleko, pracowałabym w jakiejś fajnej knajpce, niczym się nie przejmowała i żyła chwilą. Problem w tym, że nie chce wyjeżdżać sama, bo sobie nie poradzę, a nawet nie mam z kim. A po drugie nie chce mi się..

Tak jak pisałeś wcześniej, że robiłeś coś, żeby się przypodobać kolegom. Ja chyba to samo. Piszę 'chyba' bo sama już nie wiem czy ja taka po prostu jestem, czy chce taka być. Czasami myślę, że to co robię, jak się zachowuję, czego słucham i jak się ubieram zależy tylko ode mnie, że robię to dla siebie, bo dobrze się z tym czuje. Ale często jest tak, że robię coś dla kogoś, pod publiczkę. Chcę, żeby ludzie mnie lubili, więc mówię, że lubię to co oni, chodzę tam gdzie oni, zachowuję się jak oni. A robię to, bo okropnie boję się samotności i odrzucenia. Więc podsumowując, nie jestem sobą po prostu. I najgorsze jest to, że nie wiem jak to zmienić, i co zmienić, bo już nie wiem, które rzeczy mi się podobają.

Tak jak na początku - nie wiem już nic.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×