Skocz do zawartości
Nerwica.com

Toksyczna przyjaźń?


Hera

Rekomendowane odpowiedzi

Znamy się już z 10 lat.Mamy teraz po 17lat i chodzimy do różnych liceów.Ona od 4lat ma chłopaka,przez co nie ma dla mnie praktycznie czasu(widzimy się raz na miesiąc).Już od jakiegoś roku mam nerwicę(cholerne tiki,natrętne myśli,bóle i takie tam).Zależy mi na niej,ale co to za przyjaźń.Niestety nie potrafię jej powiedzieć:NIE.W żadnej sytuacji.Gdy tylko czegoś potrzebuję,choćby nawet nie mówiła tego wprost,to ja od razu lece na każde jej słowo,skoczyłabym po prostu za nią w ogień.Ale czasami odczuwam,że przyjaciółka mnie olewa,ma mnie gdzieś,nic nie robi sobie z moich problemów i tego,co do niej mówię.A więc to takie jakby jednostronne poświęcenie.Nie wiem czy ma to wszystko sens.Jednak problem w tym,że to jedyna osoba,której mogłabym wszystko powiedzieć.Ufam jej,ale czasami boję się wygadać(nie wiem czemu).Nie umiałabym zakończyć tej przyjaźni.Chyba ze względu na to,że bałabym się utraty jedynej takiej osoby w moim życiu.Co mam robić?Kiedy ja czasami czuję,że jej wcale nie zależy:(Pytałam czasami czemu mnie olewa itd.,a ona NIC mi nie odpisywała.Np ostatnio po kłótni po kilku dniach coś tam napisała jak gdyby nigdy nic.Czuję się czasami jak jakaś niepotrzebna rzecz.Kiedy jej pomagam jej ok,jest przy mnie,a gdy mnie nie potrzebuję to jakby mnie nie było.Nie wiem,co o tym myśleć.Może wyolbrzymiam?Powiedzcie,jak się zdobyć na odwagę,żeby pójść i wreszcie raz a porządnie z nią pogadać o moich wątpliwościach?Ja na prawdę nie chcę jej tracić,a inni ludzie,którzy mogliby zostać moimi przyjaciółmi zamiast niej nie istnieją.Na rodzinę też liczyć nie mogę.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Chociażby kiedy chcę z nią porozmawiać,to ona nigdy nie ma czasu,nie może,zawsze coś nam w tym przeszkadza.Nawet gdy wie,że to ważne.Kiedy o coś pytam,piszę np do niej,nie wiem:smsa,na gg to nie odpisuje.Kiedy raz na jakiś czas piszę do niej,wyżalam się,bo już mam dość i najchętniej bym ze sobą skończyła,to ona zwyczajnie NIC się nie odzywa.Czasami mam wrażenie,że nic nie robi sobie z naszych kłótni,tzn.załóżmy ja się obrażam,jest kilka dni milczenia,a ona później jak gdyby nigdy nic się odzywa i coś tam pisze.Może ja wyolbrzymiam,nie wiem co o tym myśleć.Zależy mi na niej,ale cierpię każdego dnia,kiedy ona tak dziwnie się zachowuje.Ja poza nią nie mam nikogo.Nikomu innemu bym się nie wygadała,tylko jej ufam.Ale ona nigdy mi nie pomaga:(Nie wiem,może powinnam prosić się o pomoc wprost,choć wydaje mi się,że to ona powinna wyciągać do mnie rękę w tak tragicznych sytuacjach.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Chociażby kiedy chcę z nią porozmawiać,to ona nigdy nie ma czasu,nie może,zawsze coś nam w tym przeszkadza.Nawet gdy wie,że to ważne.Kiedy o coś pytam,piszę np do niej,nie wiem:smsa,na gg to nie odpisuje.Kiedy raz na jakiś czas piszę do niej,wyżalam się,bo już mam dość i najchętniej bym ze sobą skończyła,to ona zwyczajnie NIC się nie odzywa.Czasami mam wrażenie,że nic nie robi sobie z naszych kłótni,tzn.załóżmy ja się obrażam,jest kilka dni milczenia,a ona później jak gdyby nigdy nic się odzywa i coś tam pisze.Może ja wyolbrzymiam,nie wiem co o tym myśleć.Zależy mi na niej,ale cierpię każdego dnia,kiedy ona tak dziwnie się zachowuje.Ja poza nią nie mam nikogo.Nikomu innemu bym się nie wygadała,tylko jej ufam.Ale ona nigdy mi nie pomaga:(Nie wiem,może powinnam prosić się o pomoc wprost,choć wydaje mi się,że to ona powinna wyciągać do mnie rękę w tak tragicznych sytuacjach.

 

 

miałam podobnie na studiach...mogłam źle zinterpretować Twoje słowa;p odniosę się do swojej sytuacji, też mi sie wydawało że koleżanka mnie olewa że jesteem dla niej tylko kiedy ma ze mnie pożytek...

z perspektywy czasu zauważyłąm że ona widziała że ze mną dzieje się coś złego, że jestem smutna i zdołowana i temu nie chciała mnie pytac o różne rzeczy, pytać co się ze mną dzieje, bo może uważałą że skoro ja o tym nie mówię to jest to dla mnie bolesne...tez czułam się odrzucana...tyle że ja nigdy sie nie żaliłam nikomu ze swojego smutku...

 

Twoja sytuacja, napiszę szczerze ...albo cie delikatnie odsuwa od siebie...albo poprostu bardzo ciężko jest cały czas kogos pocieszać, nie chcę przez to powiedzieć że żalenie się jest złe ale może byc uciążliwe w nadmiernych ilościach...

przepraszam jeśli tym cie uraziłam

 

ale najważniejsze chyba jest to co Ty masz z takiej przyjaźni ?....;) i czy taka jakośc Ci odpowiada?;)

trzymaj się ciepło

 

uważam, że nie ma ludzi niezastąpionych:)

 

[Dodane po edycji:]

 

Hera ja nie umiem pocieszac ani radzić, ale Eksajter jest w tym wyśmienity, POLECAM kolegę ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ech,dzięki,że w ogóle ktoś się zainteresował moim problemem.Jak na pierwsze spojrzenie to pewnie wydaje się,że ten problem nic nie znaczy.Tylko obawiam się,że ta przyjaźń stała się dla mnie takim swoistym narkotykiem-nie umiałabym bez niej żyć,z nią też mi źle tak na prawdę,bo przecież cierpię i wszystko bym zrobiła byle jej nie stracić.

A właśnie rzecz w tym,że ja nigdy jej się nie chciałam zwierzać,bo jak ja to mówiłam-,,nie chcę ci zawracać głowy moimi problemami'' ona mnie miała wtedy dosyć,na pewno,ale dlaczego nigdy nic nie mówiła?Skoro by jej zależało to powinna mówić co jej nie pasuje?Przecież jak miałam się sama domyślić:(

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Hera, na tym własnie polega przyjaźni ,ze nie potrafisz powiedzieć nie .

Co do mniejszej ilości czasu dla Ciebie ...No ,witamy w świecie dorosłości ,dużo obowiązków mniej czasu dla starych znajomych

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×