Skocz do zawartości
Nerwica.com

Na co masz ochotę?


wrazliwy

Rekomendowane odpowiedzi

Mam ochotę na dostanie kwiatów od faceta.

Najtańszą różyczkę można kupić za 1 zł, a za 5zł to już jakąś z dekoracją albo bukiecik.

Czemu ja nigdy nie dostaję kwiatów? :why:

'Każdy z nas jest łodzią, w której może się z potopem mierzyć,

cało wyjść z burzowej chmury, musi tylko w to uwierzyć"

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

L.E., bożesztymój, po czymś takim oczekujesz od niego jakichś badyli?! :shock:

 

Mam ochotę na rozmowę na Skype, ale wyglądam jak gówno i to musi zaczekać do jutra :P

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

L.E.,

ja dostałm parę razy z poczty kaiwtowej nawet, ale w tym roku sie nie zapowiada bo ja jestem nie w klimatach na kwiatki i takie tam tęsknię za kims bardzo , a jutro dzień kobiet

zrobiłam sobie czekolade na gorąco z imbirem , cynamonem, chili,

Kto utraci raz będzie zawsze czekać

Zatrzymujesz czas i zaglądasz w przepaść

Zostaje smutek i tylko smutek

Ostry jak nagły serca głód

Wiatr co zwala z nóg

Smutek i ty

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Vett, a musisz tam jechać? Pewnie Ci w domu powiedzą, że musisz :roll:

Najtrudniej jest widzieć słońce… wierzyć w słońce i nie czuć ciepła. /H. Poświatowska/

Nigdy, nigdy nie żałuj, że zrobiłaś cokolwiek, jeśli robiąc to, byłaś szczęśliwa /Dorotea de Spirito/

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Vett, tak myślałam :roll: A co Wy tam robicie?

 

paradoksy, :shock: o tej godzinie?

Najtrudniej jest widzieć słońce… wierzyć w słońce i nie czuć ciepła. /H. Poświatowska/

Nigdy, nigdy nie żałuj, że zrobiłaś cokolwiek, jeśli robiąc to, byłaś szczęśliwa /Dorotea de Spirito/

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Najgorsze jest to, że będę musiała przejechać praktycznie całe Trójmiasto - a to pociągami, a skm-ką czy innym wytwórstwem. Będę jakby zdana sama na siebie i to mnie niepokoi. Nie dość, że lęk, to jeszcze... Ja nawet nigdy nie kupowałam sobie biletu! Mieszkam w zadupiu, więc takich rzeczy nie ma, a w obcych miejscowościach się boję, więc zazwyczaj robi to ktoś za mnie...

No i te kręgle. Nienawidzę takich skupisk, nigdy nie grałam, oni tak, tu też wyjdę na idiotkę.

A nienawidzę, jak ktoś mi patrzy na ręce... Nienawidzę się uczyć przy ludziach, zazwyczaj uczę się w domu...

 

-- 09 mar 2012, 21:49 --

 

kornelia_lilia, w tym tygodniu mamy 'pracę w terenie', ale pani zorganizowała nam kręgle. Tak dla rozluźnienia.

Dla kogo rozluźnienie... :roll:

 

Już wolę wykłady i normalne zajęcia.

1ktauj0

All my life I’ve been so lonely

All in the name of being holy

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Vett, potraktuj jutrzejszy dzień jako zadanie, ćwiczenie kontaktów międzyludzkich. I wyluzuj ;)

A bierzesz coś na stres?

Najtrudniej jest widzieć słońce… wierzyć w słońce i nie czuć ciepła. /H. Poświatowska/

Nigdy, nigdy nie żałuj, że zrobiłaś cokolwiek, jeśli robiąc to, byłaś szczęśliwa /Dorotea de Spirito/

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Vett, zawsze możesz się tam wytłumaczyć, że głowa Cię boli czy coś takiego. Nie rób nic na siłę.

Może warto się zaopatrzyć w coś na nerwy. Ja zawsze w torebce na wszelki wypadek mam Validol.

A w sprawie psychologa coś się ruszyło?

Najtrudniej jest widzieć słońce… wierzyć w słońce i nie czuć ciepła. /H. Poświatowska/

Nigdy, nigdy nie żałuj, że zrobiłaś cokolwiek, jeśli robiąc to, byłaś szczęśliwa /Dorotea de Spirito/

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

kornelia_lilia, pierwsze pytanie: na receptę?

Psychologa? To jakiś żart. Po dniu, gdy pani pedagog wezwała mojego ojca, a ten udawał zmartwionego, nic się nie ruszyło. Nic! Dla nich - rodziców - sprawy nie ma. To była moja jednodniowa, głupia i szczeniacka zachcianka.

Powoli się z tym godzę. Poczekam do osiemnastki, jakie mam wyjście...

 

Przepraszam, skłamałam. Dla matki sprawa jest! Jak ma swoje ataki złości, wypomina mi, że najlepiej jakby mnie zamknęła w szpitalu psychiatrycznym. Mówi to z taką pogardą... :roll:

1ktauj0

All my life I’ve been so lonely

All in the name of being holy

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Vett, Na mnie ten Validol działa, jest bez recepty, z tym, że ja raczej nie mam silnych ataków paniki.

A co było z pedagog?

Wiesz co, im bliżej Cię poznaję tym bardziej sobie zdaję sprawę, jak nasze sytuacje życiowe są podobne.

Najtrudniej jest widzieć słońce… wierzyć w słońce i nie czuć ciepła. /H. Poświatowska/

Nigdy, nigdy nie żałuj, że zrobiłaś cokolwiek, jeśli robiąc to, byłaś szczęśliwa /Dorotea de Spirito/

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

kornelia_lilia, powiedziałam jej, że rodzice mnie nie akceptują, bla bla bla, takie gadanie na okrętkę. Wezwała ojca i powiedziała jedynie, że chcę iść do psychologa. Nic więcej, bo o nic więcej nie prosiłam. Żadnego gadania o wszystkich problemach i lękach.

Nie mogłam powiedzieć jej wszystkiego. Po pierwsze, już raz wszczęła alarm o moich próbach samobójczych (których nota bene nie było), a po drugie, gdyby np. dowiedziała się, że się cięłam/tnę, mogłoby być nieciekawie. I nie umiałabym spojrzeć jej w oczy... I pokazać się w szkole ze wstydu...

Skoro podobne... Mam nadzieję, że obie jakoś wybrniemy ze wszystkich problemów... ;)

1ktauj0

All my life I’ve been so lonely

All in the name of being holy

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×