Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
Gość Sonia_

Witam i ja... :)

Rekomendowane odpowiedzi

Gość

Zarejestrowałam się parę dni temu,a jeszcze się nie przywitałam.. dlatego poprawiam się i witam wszystkich serdecznie ;)

Wcześniej podczytywałam to forum jako gość,dopiero niedawno postanowiłam się zarejestrować...

Kto zrozumie Cię lepiej jak nie osoba,która jest równie głodna jak Ty.. :D

 

Jeszcze raz witam wszystkich ciepło i mam nadzieję,że uda mi się tu odnaleźć ;)

 

 

Ps.. Nie myśleliście żeby zrobić jeden zbiorczy wątek powitalny? :P

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Sonia_, Witaj na forum ;)

 

Powiedz mi co Ci dolega ?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Sonia_,

Z tym głodem 100% racji ... :D syty głodnego nie zrozumie :D

witam serdecznie

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Dziękuję wszystkim za miłe powitanie :)

 

 

Sonia_, Witaj na forum ;)

 

Powiedz mi co Ci dolega ?

 

Co mi dolega.. Duszę mam chorą,jak diabli :P

Nerwica od prawie 6 lat,aktualnie mam 22 i zaczynam powoli wątpić,że kiedykolwiek się od niej uwolnię.

Latanie od lekarza do lekarza,każdy coś tam próbuje pomóc,a nic nie wychodzi... Gdyby jeszcze człowiek nie wierzył,że terapia pomoże,gdyby nie starał się wcale by jakkolwiek sobie pomóc,to zrozumiałabym czemu nie zdrowieje... Ale czemu nic nie idzie do przodu kiedy człowiek na prawdę chce z tego wyjść,gdy wierzy,że mu się uda... Tyle rozczarowań,jak tu się nie załamać.

Aktualnie nie jestem pod opieką żadnego lekarza,biorę leki na pałę,że tak powiem... Są to są,nie ma to się pomęczę aż zachce mi się pójść do lekarza by mi coś tam wypisał,byle co,byle wyciszyło.

W dodatku przyplątała mi się jakaś paskudna depresja.

Są dni kiedy żyć mi się nie chce,gdy nie mam po co wstawać rano,gdy nie wiem co mam robić ze swoim życiem,jak żyć dalej,co będzie potem... Tak bardzo chciałoby się żyć normalnie,być wolną od tego koszmaru,a tymczasem czuję się jak uwięziona w czarnej dziurze, bez możliwości uwolnienia się.

No ale żeby nie było,że się tak całkiem poddałam... Nie,jakaś nadzieja jeszcze jest gdzieś w sercu,że warto spróbować znów,może akurat. Nigdy nie można tracić nadziei. Bez chęci,wiary i nadziei nic się nie osiągnie. Dlatego niedługo znów wybieram się do lekarza,najpierw co prawda muszę go znaleźć,a to nie łatwe niestety,trafić na dobrego,który cię dobrze poprowadzi,to jak wygrać milion w totka.

Szkoda tylko,że taki kupon do pana doktora jest droższy od toto lotka o kilkadziesiąt złotych. Na NFZ nie mam co iść,oblatałam już chyba wszystkich i klops :P Także ,tak jak w totku,wydasz parę złotych,a nuż masz szanse wygrać milion. Może w końcu trafie na swojego doktorka ;)

Byle nie za późno,młoda jestem,chciałabym jeszcze nacieszyć się ta młodością, bez panny nerwicy ;) Z miła chęcią zamieniłabym tę toksyczną znajomość na jakąś bardziej przyjazną i wartościowszą :D

 

No i się rozpisałam,jak zwykle,a miało być krótko ;P

Prawie 5 nad ranem,powinnam spać... Ciężko zmienić złe nawyki.

 

Pozdrawiam wszystkie chorujące duszyczki ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Sonia_, Witaj, ja mam podobnie w nic nie wierzę, jestem bardzo samotny- chce mi się płakać, ale nie mam ochoty ani sił na to...

 

JA w nic nie wierzę, kiedyś wierzyłem w swoją miłość ale ją straciłem :(

 

Na pewno trafisz na dobrego lekarza i przydało by się, żebyś odwiedziła dobrego psychoterapeutę.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Przykro mi z powodu straty... Domyślam się jak to może boleć. I z tego powodu przestałeś wierzyć w cokolwiek?

 

Co do samotności,ja akurat może nie jestem zupełnie samotna,mam faceta,znajomych,rodzinę ale mimo wszystko czuje pustkę,bo nie mam prawdziwego przyjaciela/przyjaciółki,znajomi to nie to samo,niestety. A potrzebuję takiej bliskiej osoby,która w pełni by mnie rozumiała itd.

Może to dziwne ale znajomi nawet nie domyślają się,że coś jest nie tak.. i dobrze. Myślę ,że i tak by nie zrozumieli. Znają mnie jako wesołą i pełną życia dziewczyną,tak jest ok.

O 'chorobie' wie najbliższa rodzina i mój luby. Wspierają mnie ale nie do końca potrafią zrozumieć to co mi jest,nie doświadczyli tego osobiście więc nie jest łatwo. Chciałoby się czasem wygadać jakiejś bratniej duszy,która rozumie co jest grane,nie musieć udawać tak jak przy znajomych,że wszystko jest ok,to męczące. Tak,dokładnie,z miłą chęcią zaprzyjaźniłabym się z kimś kto ma podobny problem,z kim coś mnie łączy,coś niefajnego ale jednak łączy,z kim będę również nadawać na podobnych falach, jeśli chodzi o inne rzeczy.

Kto wie,może kiedyś spotkam taką osobę :)

 

 

A Tobie VasqueS życzę wiary,mimo wszystko. Warto wierzyć,wtedy nie jest aż tak beznadziejnie ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Oczywiście również witam :)

 

Widzę, że z tą samotnością mamy podobnie;) Samotność w miłości-tak ja to nazywam i coraz bardziej mi doskwiera... To prawda, że potrzeba jest takiego prawdziwego przyjaciela...którego nigdy tak naprawdę nie miałam. Gdzieś od połowy marca, jak to chorubsko mnie uderzyło powtórnie ze zdwojoną siłą, straciłam swój uśmiech, który mi zawsze towarzyszył w zatajeniu przed ludźmi prawdy jaką jest ta choroba. I czuję, że zaczynam się poddawać...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Nie warto się poddawać,nigdy. U mnie bywało lepiej i gorzej,gdy już myślałam,że nerwica minęła,wszystko wracało,jakby już za długo było mi dobrze i komuś się to nie podobało ;) Kiedy wszystko zaczynało się od nowa, wpadałam w depresję,odechciewało mi się wszystkiego,miałam nawet myśli samobójcze,byłam zmęczona i wyczerpana psychicznie i fizycznie tym wszystkim. Ale zawsze odrobina siły gdzieś pozostawała w środku i jednak walczyłam na nowo,warto było chociaż na krótko poczuć się lepiej.

Teraz akurat znów nastąpiło u mnie pogorszenie... Czuję się okropnie,jestem wykończona tym wszystkim ale trzeba coś zrobić ze sobą,znowu. Mecząca jest ta ciągła walka o lepsze samopoczucie ale lepsze to, niż rozłożenie rąk i wykańczanie się chorobą,prawda. :)

Chciałabym się w końcu całkowicie wyleczyć,nie wiem czy jest mi to dane ale trzeba próbować,choćby to miało trwać całe życie (a tfu,odpukać! ;) ).

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość
Co mi dolega.. Duszę mam chorą,jak diabli :P

 

Sonia_,

 

..masz chorą dusze...to znaczy że ją masz ,w odróżnieniu od wielu ludzi . Miło mi Cie poznać

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

 

Sonia_,

 

..masz chorą dusze...to znaczy że ją masz ,w odróżnieniu od wielu ludzi . Miło mi Cie poznać

 

Każdy ma duszę,tylko nie każdy w to wierzy.

Również mi miło Cię poznać :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

witam LISTERIA !!! mam nadzieje,ze znajdziesz tu to czego szukasz ;) ludzie chetnie sluza dobrym slowem i rada ... pozdrawiamy

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Witaj Listeria :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

listeria,

 

Cześć

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×