Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
Słon_ko

Wymioty jak sobie z nimi poradzić

Rekomendowane odpowiedzi

Mam podobnie- jak tylko czeka mnie coś stresującego od razu pojawiają się odruchy ( do wymiotów nigdy jeszcze nie doszło ) Ja tych odruchów nie powstrzymuję i nie biorę żadnych leków. A jak nawet pojawią się przy znajomych, to udaję, że kaszlę i tyle;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
:mrgreen: wiecie co wam powiem...od kiedy parę razy zdarzyło mi się rzygnać po takich odruchach przed stresem, w miejscu publicznym itd. już mnie to nie krępuje - nic co ludzkie itd.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nie byłam u żadnego lekarza, bo wiem, że to stres i tyle. Z tym się żyje-gorzej, ale się żyje:)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja mam tak jak sytuacja w pracy staje sie nie do zniesienia - zawsze rano przed wyjściem do roboty.

Mam tak od wielu lat. I nie wiem jak to rozwiązać. To ,,rzygam" ale sam odruch jest nieprzyjemny

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

hej;)

Z problemem ktory ty teraz masz borykalem sie przez dosc dlugi czas. Ale juz jest po, wyleczylem sie.

1. Poszukaj ksiazke "oswoic lek" - NA PEWNO ci sie przyda.

2. Sytuacja zapewne przedstawia sie nastepujaco

Masz jakies spotkanie, costam, denerwujesz sie (...norma...kazdy mniej czy wiecej tak ma...), myslisz sobie "Boze swiety zebym tylko nie zwymiotowal", zaczynasz obserwowac swoj zoladek, przez glowe przebiegaja mysli "co bedzie jesli...", denerwujesz sie jeszcze bardziej, cos w zalodku burknie, steknie... przez glowe przechodzi fala paniki...o teraz to juz sie naprawde boisz, adrenalina sciska zoladek... wymiotujesz.

Jest to typowe dla nerwicy "nakrecanie sie" - lek powoduje objaw, a objaw powoduje lek...i tak w kolko az dostajesz napadu leku, paniki albo poprostu wymiotujesz.

 

CO mozesz zrobic:

1. Miej swiadomosc ze to sa twoje mysli, ktore powoduja twoj stan, nic wiecej. Mysli, strach.

2. NIE omijaj sytuacji, nie zostawaj w domu, kiedy chcialbys isc na impreze, nie alienuj sie wsrod znajomych, nie zamykaj sie w sobie. Nie powtarzaj moich bledow. Zeby pokonac to, trzeba byc otwartym.

3. Zamieniaj swoje dolegliwosci w zart - np: siedzisz miedzy znajomymi, to powiedz - "wiecie co, tak p********** bez sensu, ze zygac mi sie chce"

4. Nie ukrywaj swoich problemow. Powiedz otwarcie, ze masz problemy z zoladkiem, ze to chyba stres. Ludzie zazwyczaj sa otwarci. Przeciez nikt cie nie wysmieje za to ze wymioujesz.

5. Jezeli bedziesz siedzial miedzy znajomymi i nagle poczujesz ze nie dasz rady, ze zwymiotujesz - to wyjdz i zwymiotuj:) Ja tak mialem przez pewien okres na uczelni - np mialem taki tydzien, ze ze 3 czy 4 razy wymiotowalem. Stalo sie to dla mnie norma:D Szedlem, wymiotowalem, przemylem twarz i wracalem:) Wiedzialem ze to tylko nerwy.

6. Nie ukrywaj problemow, bo to moze powodowac, ze jeszcze bardziej bedziesz w nerwach i tym bardziej zoladek ci bedzie sciskalo.

7. Pokonasz ta dolegliwosc wtedy, gdy bedzie ci obojetne czy bedziesz wymiotowal czy nie, gdy przestaniesz na to zwracac szczegolna uwage. Jak bedziesz wiedzial, ze jak zwymiotujesz to zwymiotujesz - ii nic zlego sie nie dzieje.

Ja do dzis mam dosc delikatny zoladek - np moi kumple potrafia sie nazrec i wypic na to po pare piw, a ja nie potrafie. tak juz mam. (wczoraj o 1 w nocy mialem dowod:D)

 

W wymiotowaniu najbardziej lubialem to, ze jak juz zwymiotowalem to czulem taki luz, miesnie sie rozluznily, napiecie mijalo... to bylo przyjemne. Wymiotowanie to bardzo rozpowszechniony sposob naszych organizmow na pozbycie sie czy rozladowanie napiecia. Bardzo wielu ludzi kilka razy w zyciu, po jakis stresujacych momentach wymiotowalo. Jest to jak najbardziej normalne - gorzej gdy jak w moim czy w twoim wypadku stalo sie to fobia.

Przydala by ci sie wizyta u psychologa. Nie tyle by pokonac wymiotowanie, ale po to bys sobie poukladal zycie. Bo skoro masz taka fobie, to znaczy ze mniej wiecej cos z toba "nie tak" (sorry za kolokwializm) - chodzi mi o to, ze masz jakies powazniejsze problemy, ktore trzeba by rozwiazac. Normalnie ludzie maja innych w D**** i nigdy przez cale zycie nie przychodzi im do glowy, by zaczac sie bac tego ze sie zwymiotuje. Ty z jakiegos powodu zaczoles sie tego bac i dobrze by bylo znalesc ten powod.

W moim przypadku okazalo sie ze zwyczajnie jest ze mnie D**** a nie chlop i trzeba mi stawiac zawsze na swoim a nie sluchac innych. Taki wniosek wyciagnalem z kilkunastu spotkan i dziala. Nauczylem sie, zmienilem wiele swoich postaw i aktywnie dzialam, a nerwica w moim przypadku to juz wlascwie przeszlosc. Teraz zbieram tylko doswiadczenia i stram sie szukac w nich pewnosci siebie - podejmuje wyzwania i co raz mniej sie boje.

 

Z pewnoscia ci sie uda. W razie pytan, pisz na prv.

Ja z wymiotowaniem w miejscach publ meczylem sie ze od bardzo dawna - ze 6 lat, nim jeszcze w ogole wiedzialem co to jest nerwica. Pozniej jak sie dowiedzialem, to powoli pokonalem ten lek i teraz juz pije, zre i siedze po barach z ludzmi i nic mi to nie robi.

 

Aha, no i jeszcze jedno - jak bedziesz sie bal zwymiotowania...to wzbudz w sobie pragnienie tego. Tak! Siedzisz z kumplami w barze i boisz sie ze zwymiotujesz - co robisz? Myslisz sobie "chcialbym zwymiotowac" "ciekawe co by sie dzialo" - ma ta strategia bardzo pomogla. Zyczenie to wyprze lek z twojej glowy.

pozdrawiam:)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×