Skocz do zawartości
Nerwica.com

Aktywne wątki (bez zabaw)

Wyświetlanie tematy w Nerwica lękowa, Forum NERWICA.com, Off-topic, Witam, Oferty, Leki - Indeks leków, Leki, Nerwica natręctw, Miasta, Kroki do wolności, PTSD - Zespół Stresu Pourazowego, Kosz, Depresja i CHAD, Psychologia, Medycyna niekonwencjonalna, Pozostałe zaburzenia, Zaburzenia odżywiania, Problemy w związkach i w rodzinie, Uzależnienia, Odpowiedzi i pytania do psychologa, Zaburzenia osobowości, Twórczość, Literatura, Fotografia/Malarstwo/Rysunek/Rzeźba, Muzyka/Film/Video, Inne, DDA/DDD, Schizofrenia, Socjologia, Zloty, Psychoterapia, Ważne tematy, Czytelnia, Dla Młodzieży i dla Rodziców, Strefa Rodzica, Strefa Młodzieży, Seksuologia, Pandemia, Psychiatria , Poradnie i szpitale psychiatryczne, Sprawy urzędowe, Leki przeciwdepresyjne, Leki przeciwpsychotyczne, Stabilizatory nastroju, Leki przeciwlękowe, Leki nasenne, Leki nootropowe, Stymulanty, Pozostałe, Regulamin Forum i Pod Lupą: Lęk i Zdrowie Psychiczne.

Kanał aktualizowany automatycznie

  1. Z ostatniej godziny
  2. StaticLine

    Ślady

    Rozdział II Drugi tydzień zaczął się zwyczajnie. W poniedziałek Sylwia spóźniła się do pracy siedem minut. Karolina spojrzała na zegarek, kiedy Sylwia weszła do pokoju. - Siedem minut. - Wiem. - Zaczyna się. - Co? - Upadek cywilizacji. Najpierw siedem minut. Potem osiem. Za miesiąc przyjdziesz w południe. Justyna, która właśnie otwierała jogurt, pokiwała głową. - Potwierdzam. Tak to się zaczyna. Sylwia zdjęła płaszcz. - Dobrze wiedzieć, że mogę liczyć na wasze wsparcie. - Zawsze - powiedziała Karolina. - Szczególnie kiedy można się z kogoś pośmiać. Poranek minął szybko. Telefony, dokumenty, kawa wypita trochę za szybko. W połowie dnia Sylwia zorientowała się, że od kilku minut czyta tę samą wiadomość na ekranie. Nie pamiętała, kiedy zaczęła ją czytać. Odłożyła telefon. - Wszystko dobrze? - zapytała Justyna. - Tak. - Zawiesiłaś się. Sylwia uśmiechnęła się. - Myślami byłam gdzie indziej. Nie dodała, że przez krótką chwilę nie wiedziała nawet, gdzie dokładnie była. Wieczorem Karolina zadzwoniła. Rozmawiały o pracy, zakupach i o tym, że Mariusz po raz kolejny zostawił kubek przy komputerze. - On uważa, że kubki same wracają do kuchni - powiedziała Karolina. - Może kiedyś wrócą. - Nie. Mamy kota. Kot go nauczył, że wszystko można przewrócić, ale niczego nie trzeba sprzątać. Sylwia roześmiała się. Lubiła te rozmowy. Zwyczajne. Bez pytań, na które nie znała odpowiedzi. Bez konieczności tłumaczenia, dlaczego czasami nagle milknie. Kiedy się rozłączyła, zobaczyła na telefonie wiadomość od Łukasza. Łukasz: Miłego wieczoru :) Odpisała. Nie spotkali się tego dnia. I dobrze jej z tym było. W nocy obudziła się przed trzecią. Nie wiedziała dlaczego. Przez chwilę leżała nieruchomo. Potem poczuła zapach. Mokre drewno. Tak przynajmniej jej się wydawało. Usiadła. Zapach zniknął. Spojrzała na zegarek. 2:47. Przez kilka minut próbowała zasnąć. Bezskutecznie. Nie pamiętała żadnego snu. Tylko schody. I żółte światło. We wtorek w pracy Sylwia była zmęczona. Karolina zauważyła to od razu. - Mało spałaś? - Trochę. - „Trochę” to ile? - Nie wiem. - To bardzo konkretna jednostka czasu. Sylwia uśmiechnęła się. - Obudziłam się w nocy. - Koszmar? - Chyba. - Sylwia wzruszyła ramionami. Karolina przez chwilę nic nie mówiła. Nie dopytywała. Sylwia była jej za to wdzięczna. Po południu poszła po zakupy. Stała przy półce z pieczywem, kiedy nagle poczuła zapach, który przypomniał jej noc. Odwróciła głowę. Nic. Tylko mężczyzna przechodzący obok z drewnianą skrzynką. Sylwia przez moment stała bez ruchu. Potem ruszyła dalej. Przy kasie zorientowała się, że zapomniała kupić połowy rzeczy, po które przyszła. Tego wieczoru wyjęła kopertę. Leżała w szufladzie od kilku dni. Biała. Z jej imieniem. SYLWIA. Przypomniała sobie wiadomość. Jeszcze nie otwieraj. Wtedy myślała, że chodzi o pudełko. Teraz już nie była pewna. Usiadła przy stole. Przez chwilę obracała kopertę w palcach. W końcu ją otworzyła. W środku była karta. Z jednym zdaniem. " Pamiętam twój zapach. Pamiętam dotyk skóry." Najpierw nic. Potem poczuła zimno. Nie wiedziała od kogo była wiadomość. A jednak jej żołądek ścisnął się tak mocno, że musiała oprzeć łokcie o stół. Sylwia przymknęła oczy. Przez sekundę zobaczyła siebie stojącą na schodach. Nie jako dorosłą kobietę. Niższą. Mniejszą. Nie zobaczyła twarzy. Obraz zniknął. W środę rano zrobiła kawę i zostawiła ją na blacie. Potem poszła się ubrać. Kiedy wróciła, nie pamiętała, czy już piła. Wzięła kubek do ręki. Kawa była zimna. - Świetnie - mruknęła. W pracy kilka razy łapała się na tym, że odpływa. Nie na długo. Sekundy. Może kilkanaście. Raz Justyna opowiadała jej historię o sąsiadce, a Sylwia nagle zorientowała się, że słyszy dopiero ostatnie zdanie. - ...więc powiedziałam jej, że jak jeszcze raz zadzwoni do mnie o szóstej rano, to sama przyjdę jej ten budzik wyłączyć. Sylwia zamrugała. - Co? Justyna spojrzała na nią. - Nic. Opowiem ci jeszcze raz. - Nie, pamiętam. Nie pamiętała. Ale nie chciała o tym mówić. Po pracy Łukasz zaproponował spacer. Zgodziła się. Nie dlatego, że miała ochotę na ludzi. Właśnie dlatego, że przy nim przez ostatnie dni łatwiej było jej nie myśleć. Szli powoli. Rozmawiali o filmach i pracy. W pewnym momencie Sylwia potknęła się o nierówną płytę chodnika. Łukasz złapał ją za przedramię. Sylwia wyrwała rękę. Natychmiast. Oboje zamilkli. - Przepraszam - powiedział. - Nie. - Myślałem, że upadniesz. - Wiem. Spojrzała na swoje ramię. Serce zaczęło bić jej szybciej. Nie dlatego, że Łukasz ją przestraszył. Właśnie to było najgorsze. On niczego nie zrobił. A jej ciało zareagowało, zanim zdążyła pomyśleć. - Wszystko okej? - zapytał. - Tak. - Na pewno? - Tak. - Nie przekonała nawet siebie. Tej nocy sen był wyraźniejszy. Korytarz. Żółte światło. Drzwi. Czyjaś dłoń. Sylwia stała nieruchomo. Ktoś był za nią. Czuła jego oddech na szyi. Nie widziała twarzy. Usłyszała tylko: - Cicho... Obudziła się gwałtownie. Usiadła na łóżku. Przez chwilę nie mogła złapać oddechu. Potem spojrzała na swoje ramię. Miejsce, którego dotknął wcześniej Łukasz, pulsowało dziwnym, tępym bólem. Dotknęła go. Nic. Skóra była normalna. Ale przez kilka minut nie mogła się pozbyć wrażenia, że czyjaś dłoń nadal tam spoczywa. W czwartek rano napisała do matki. Sylwia: Będziesz dzisiaj w domu? Odpowiedź przyszła po kilku minutach. Mama: Tak. Przyjedziesz? Sylwia zawahała się. Sylwia: Może po pracy. Nie napisała dlaczego. Nie napisała o kopercie. Nie wspomniała o snach. Kiedy po południu pojawiła się u matki, wszystko wyglądało tak jak zawsze. Ten sam przedpokój. Te same meble. Ten sam zapach domu. - Zjesz coś? - zapytała mama. - Nie, dzięki. Jadłam - Na pewno? - Tak. Rozmawiały o zwyczajnych rzeczach. O zakupach. O pracy. O pogodzie. Sylwia próbowała słuchać. Aż przeszła przez korytarz. I nagle się zatrzymała. Zapach. Ten sam. Mokre drewno. Serce przyspieszyło. Spojrzała w stronę schodów. Przez krótką chwilę zobaczyła żółte światło. Mrugnęła. Zwykła lampka. Nic więcej. - Sylwia? - Tak? -Odwróciła się. - Pytałam, czy chcesz herbatę. - Tak. Poproszę. Matka przyjrzała jej się przez moment. - Dobrze się czujesz? - Jestem zmęczona. To samo zdanie. Coraz częściej używane. W piątek rano Karolina postawiła przed nią na biurku kawę. - Nie pytam, czy spałaś. Sylwia spojrzała na nią. - Dlaczego? - Bo widzę. Sylwia uśmiechnęła się słabo. - Śniło mi się coś. - Co? - Nie wiem. Po chwili dodała: - Chyba ktoś tam był. - Chcesz o tym mówić? - spytała Karolina ciszej. - Nie. - Okej. I znowu nie naciskała. Przez resztę dnia pracowały jak zwykle. Justyna narzekała na klienta. Karolina opowiadała o kocie. Sylwia śmiała się z nimi. A potem, około południa, znalazła w swojej torbie długopis. Czarny. Nie należał do niej. Patrzyła na niego przez chwilę. Nie wiedziała, skąd się tam wziął. Wieczorem spotkała się z Łukaszem. Tym razem siedzieli w samochodzie. Rozmawiali długo. Sylwia czuła się dobrze. Naprawdę dobrze. W pewnym momencie spojrzała na niego i sama pochyliła się, żeby go pocałować. Łukasz odpowiedział. Kiedy po chwili położył dłoń na jej policzku, jej ciało zareagowało natychmiast. Odsunęła się. Za szybko. Uderzyła plecami o drzwi. Łukasz cofnął rękę. - Sylwia? Oddychała płytko. - Nie chodzi o ciebie. - Wiem. - Naprawdę. - Wiem. Patrzył na nią spokojnie. Nie próbował jej dotknąć. Nie pytał. Po chwili powiedział tylko: - Możemy siedzieć. Sylwia skinęła głową. I właśnie wtedy poczuła łzy pod powiekami. Nie dlatego, że była przy nim źle. Właśnie dlatego, że chciała być przy nim dobrze. Nie rozumiała, dlaczego bliskość, której pragnęła, potrafiła w jednej sekundzie zamienić się w coś, przed czym całe jej ciało chciało uciec. W nocy znowu śniła. Tym razem zobaczyła więcej. Schody. Korytarz. Drzwi. Czyjąś dłoń na jej ramieniu. I siebie. Małą. Stojącą nieruchomo. Nie wiedziała, ile miała lat. Nie wiedziała, kto stał za nią. Ale tym razem usłyszała własny głos. - Nie, proszę... Obudziła się. Była 4:13. Usiadła i spojrzała na drzwi sypialni. Przez chwilę miała irracjonalne wrażenie, że ktoś stoi po drugiej stronie. Nie ruszyła się. Minęła minuta. Druga. W końcu wstała i sprawdziła. Nikogo nie było. Zamknęła drzwi na klucz. Dopiero potem pomyślała, że wcześniej nigdy tego nie robiła. W sobotę nie wychodziła z domu. Posprzątała kuchnię. Wstawiła pranie. Umyła łazienkę. Zrobiła zakupy przez internet. Przez kilka godzin była zajęta zwyczajnymi rzeczami. I właśnie ta zwyczajność zaczynała jej pomagać. Dopóki nie otworzyła szuflady. Koperta nadal tam była. Kartka również. Wyjęła ją. Sylwia poczuła zimno. Nie rozumiała czemu wywołuje ona tyle emocji. Dopiero niedługo miała zacząć to odkrywać. W niedzielę rano Łukasz napisał: Łukasz: Jak się czujesz? Sylwia długo nie odpowiadała. W końcu odpisała: Sylwia: Nie wiem. Odpowiedź przyszła szybko. Łukasz: To też jest odpowiedź. Uśmiechnęła się. Nie spotkali się. I tym razem Sylwia sama tego chciała. Nie dlatego, że nie chciała Łukasza. Właśnie dlatego, że zaczynała rozumieć, że potrzebuje trochę przestrzeni. Usiadła przy stole. Obok leżała fotografia. Na komodzie stało drewniane pudełko. Telefon zawibrował. Nowa wiadomość. Sylwia spojrzała na ekran. Nie od Łukasza. Nie od Karoliny. Nie od mamy. Numer był nieznany. Wiadomość miała tylko dwa słowa. Nieznany numer: Pamiętasz zapach? Sylwia przestała oddychać. Przeczytała ją drugi raz. Potem trzeci. Odłożyła telefon. Przez chwilę siedziała nieruchomo. W kuchni było cicho. A potem poczuła ten zapach. Mokre drewno. Tym razem nie zniknął. Sylwia podniosła wzrok. Na końcu korytarza drzwi do mieszkania były zamknięte. A mimo to przez krótką chwilę była pewna, że słyszy za nimi czyjeś kroki.
  3. Ja zmienilam pismo odkad mieszkam za granica, bo polskiego nie umieli odczytac. Po polsku tez chyba pisalam takie "s", zreszta nie pamietam. Choc tak szczerze mowiac, to juz malo uzywam recznego pisania.
  4. No to chyba tak, jak kazdy. Nie da sie nie placic podatkow, chyba ze sie mieszka gdzies samemu na bezludnej wyspie, albo panstwo siedzi na surowcach naturalnych, z ktorych moze zasponsorowac szkolnictwo, policje, infrastrukture, administracje, wojsko itd.
  5. Po prostu w testach wypisywali skutki uboczne leków i wychodzi na to że wszystkie te leki powodują zmiany w intensywności snów. Zresztą wystarczy poczytać forum.
  6. Dzisiaj
  7. Maat

    Cześć Witam

    Królu, witaj
  8. On1980

    Mikropenis i depresja

    Witam. Nie było mnie długo ale śledziłem forum. Zresztą nie tylko to. Wiele innych. Nic się nie zmienilo. Jestem na lekach i na szczęście tracę powoli popęd. Jeśli już pojawia się to zaraz karce się myślami że to nie dla mnie i wszystko wraca do normy. Wniosek jaki mi się nasuwa to taki ze miałem rację. Rozmiar a zwłaszcza mój jest nie do przyjęcia. Bardzo często widziałem posty również na zagranicznych forach na temat rozmiaru. Kobiety w nich pisały jak dyskretnie zakończyć związek bo partner ma małego. Wszyscy pisali tylko nie mów mu tego niech myśli że przez coś innego kończy się relacja. Nie można ranić uczuć. Może się uda i nie domyśli się. Kurde ale ja mając mikro czytam to. To jak to ma się do tego że nie ma znaczenia? Przecież ma. Piszą to kobiety które później udają że liczy się chemia a rozmiar można pominąć. Przecież czytalem coś zupełnie innego. Po takich wpisach tylko utwierdzam się w tym że miałem rację. Po co ten cały cyrk? Ja wiem ze seks jest nie dla mnie. No cóż tak musi być. Po co się oszukiwać.
  9. O kurde ,tez mialam takie skojarzenie z tym drzewem.. Zjezdzam sobie po zdjeciach w dół...a tu nagle takie coś Mocne
  10. Normalnie aniołek kto by pomyślał, że mi później rogi wyrosną
  11. Ogólnie to czuję się nijak. Z nerwów to już wczoraj kupiłam papierosy gdzie ja praktycznie w ogóle nie palę. Czasami to już błagam samą siebie żebym dała radę i zrozumiała to co mam zrozumieć.
  12. shadow_no

    Co teraz robisz?

    Leżę po kolejnym intensywnym dniu i zamiast usnąć to nadrabiam forumowe zaległości bo w końcu jest chwila żeby bez wyrzutów sumienia coś napisać. Ale mam ciśnienie i niedoczas w robocie łoooooooo
  13. Wczoraj
  14. Na naszym kanale Discord: #sciana-uciech-memy wysłano nowego mema:
  15. "Ja, wybierając los mój, wybrałem szaleństwo". z barana utkana pełnia księżyca przemienia krew w błękit wszystko przybliżone nadal jestem dziwna nadal nieokiełzana podróżuję w czasie a stara dusza przynosi mądrość przodkowie dopominają przemiany nigdy nie jest za późno tańcząc w klubie techno bawiłam się wodą z umywalki miałam rude włosy i byłam mokra DJ grał najlepszą muzykę pytali co biorę wypiłam trzy kieliszki wódki tak zaczynałam szaleństwo ciemności bać się przestałam odkąd w mroku chodzę za dnia Bóg pogrywa czy to nie zabawne, że na obraz boga kochamy unicestwiać rzut monetą teraz ty nie powinniśmy czuć winy nawet on ma wrogów doceniam wolność od przeszłości cieszę się, że cię straciłam wszystkie clowny zebrane w pokoju rozmawiają wychodzę zapalić spadła mi rzęsa puszczam życzenie pochodzę z lat 60. sukienka boho z frędzlami, wianek we włosach boso na trawie tańczę po LSD rozmawiamy o Jezusie i Judaszu żyjąc szybko i dziko, umarliśmy młodo zapisując w notatnikach krew tętniącą w żyłach i żar młodości piękno wolności komputery dały nam podsłuchy telefony niańczą dwólatków młodzież ze sobą nie rozmawia a dojrzalsi jeszcze wspominają usychamy, umieramy na raty chyba lepiej zapal papierosa nie ma treści w słowach robotyczne ruchy rutyna przygnębia i odbiera sens nie ma pasji, by żyć zamrożeni doktorze, daj inne leki, te nie działają epidemia samotności cierpię na inność a może to nie cierpienie, a błogosławieństwo tych czasów jestem całkiem sama nudzą mnie rozmowy zwyczajnych ludzi czuję się przy nich chora i wściekła kiedyś bałam się być "niedostosowana" jak dobrze, że moja prośba do niebios wypaliła zamieniłam wadę w zaletę, i mogę sobie przybić piątkę W wieku 20 lat miałam wizję przepaści między mną, a resztą ludzi. Ryczałam na dworcu w obcym mieście. Ludzie podchodzili pytając, czy mogą pomóc. Doświadczenie oddzielenia od ludzkości. Rozumiesz? Ból gorszości powoli zamieniał się w siłę. Zajęło to 10 lat. Kilka z moich wizji jest pomostem do zrozumienia i zaakceptowania siebie. Wiesz, kiedyś bałam się, że umrę w wieku 27 lat. Utożsamiałam się z tym klubem. Życie było dzikie, że tak to umniejszę. Szaleństwo wkradło się i zagościło się na długie lata. Na maturze wybrałam temat: Motyw obłędu w literaturze i filmie. Już wtedy fascynowali mnie ludzie, którzy postradali zmysły. Choć wtedy byłam jeszcze względnie zdrowa, to coś mnie intrygowało w ludziach szalonych. Myślisz, że masz kontrolę? możesz w każdej chwili spaść z drzewa poznania. i utonąć w asbtrakcji
  16. No Azjaci to nie byli więc Zachod Azjatów łatwo poznać:D
  17. Niby tak ale większość roboty jest przez spowolniony metabolizm.. czyli możesz tyle samo jeść i tyle samo ćwiczyć a jak dostaniesz lek to przytyjesz ..
  18. Zamowilam dywanik do lazienki, bo mi sie biale fugi na podlodze brudza.
  19. Grouchy

    Nasze sny

    W tamtym roku byliśmy 3 razy na WGotowości i dostaliśmy za każdym razem po apteczce, certyfikat i ten nieszczęsny poradnik bezpieczeństwa.
  20. A ja byłam Bogiem w snach i( nie nie biore Ayahuaski,)a czulam wszystkie mysli i emocje ludzi. Bardzo realny sen.I ciekawy.Ale męczą mnie te sny.Rano sie budze i nie wiem kim jestem... Bogiem czy czlowiekiem
  21. Czuję się fatalnie, leje mi się z nosa i na zmianę gorąco i zimno. Nie mam siły leżeć, a musze zrobić obiad i takie tam, więc piję trzecią kawę. A tak bym poszła na miasto. Słońce swieci, a ja jestem zombie. Jak zrobię co trzeba to wracam do łóżka robić glupoty. Musze wyłączyć w końcu ten telewizor.
  22. Kupilam 2 plastikowe pudelka z pokrywka, ktore chce postawic na szafkach w kuchni, a w nich ukryc rzeczy typu puste sloiki. Chyba znalazlam w miare odpowiedni rozmiar choc nie bylo latwo.
  1. Pokaż więcej elementów aktywności
×